Wiedzma bloguje (Czarownicująca)

wtorek, 14 sierpnia 2012

Do You speak "Haircare"? Włosy suche a włosy zniszczone

Nie wiem jak to się stało - ale usunęłam sobie wpis z przepisem na maseczkę głęboko nawilżającą do włosów :(
Ale nie ma tego złego: mogę napisać jeszcze raz to samo ale w nowym kontekście :D

Dzisiaj w menu - kilka podstawowych pojęć, które ułatwią nam poruszanie się w języku pięlęgnacji wlosów.

OT: Kojarzycie film "Wyznania zakupoholiczki"? W jednej ze scen pada zdanie Do You speak "Prada"?
Po dzisiejszym wpisie będzie
Do You speak "Haircare"? :)

No to sru ;)

http://www.job4me.pl/rynek_pracy/slowniczek.html

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Wszyscy laminują - mam i ja ;]

Oj Anwen, zasiałaś szaleństwo żelatynowe :) Najpierw galaretki, potem laminowanie :)


Siła sugestii jest wielka, bo nawet ja się skusiłam na przepis podany przez Anwen - tak jak nie skusiłam się na mój (bo wiem, że wielkocząsteczkowe proteiny nie są dobre dla moich niskoporowatych włosów).

http://www.saidaonline.com/en/news.php?go=fullnews&newsid=32573

niedziela, 12 sierpnia 2012

Pasta do mycia twarzy DIY

Nadszedł ten dzień - skończyła mi się mieszanka do OCM. Zanim umieszałam kolejną porcję - przypomniałam sobie o przepisie Brunetki - Aliny Rose na pastę oczyszczającą do twarzy. O produkcie i wersji własnej Brunetki możecie poczytać TU i TU.

Pasta taka jest alternatywą dla OCM - do oczyszczania twarzy bez naruszania warstwy lipidowej - coś dla tych, którzy nie chcą traktować skóry detergentami.
Dzięki kawałkom zmielonych ziarenek - delikatnie masując złuszcza naskórek, dzięki glince oczyszcza skórę. Można dodać szereg innych składników, żeby pasta miała dodatkowe działanie: olejki eteryczne (herbaciany, lawendowy), naparu ziołowego wg naszych potrzeb (ale wtedy skracamy trwałość pasty i możemy przechowywać ją w lodówce 2-3 tygodnie), półproduktów dla lepszego nawilżenia itp. Możliwości są właściwie nieograniczone :)

Wg porady Brunetki - jeśli chcemy oczyścić zaskórniki - pastę należy wgniatać w te miejsca, oprócz zwykłego masowania.

Spróbowałam i ja, ale - oczywiście - po swojemu :)

Mój skład:
  • 1 łyżka ziaren słonecznika - zmielone w młynku do kawy (słonecznik łuskany, nieprażony kupiony w Biedronce)
  • pół łyżeczki glinki - akurat mam żółtą
  • 2k olejku lawendowego - olejek maskuje piaskowy zapach mieszanki, dodatkowo ma mieć działanie łagodzące i delikatne przeciw niedoskonałościom

I tyle. Dwa proste składniki, które mam nadzieję, że zrobią swoje - a brak wody w składzie przedłuży trwałość "pasty".
Nie mam w domu migdałów, pastę chciałam mieć już. A obija mi się o czaszkę filmik, w którym podobną pastę czyniono ze słonecznika. Wydaje mi się nawet, że ziarna słonecznika będą bardziej uniwersalne do cery różnego typu, tak jak olej ze słonecznika jest bardziej uniwersalny niż migdałowy (migdał świetnie łagodzi podrażnienia ale może powodować zaskórniki, więc jest lepszy dla cery suchej - a słonecznik może nie łagodzi tak fenomenalnie, ale nawilża przyzwoicie i nie powinien powodować zaskórników).

Zmielone ziarna słonecznika
Wczoraj wieczorem takim proszkiem umyłam twarz - przyjemne :) Proszek na skórze zmienia się w delikatną emulsję, kawałki ziarenek milutko masują. Po zmyciu twarz potrzebowała jednak kremu.

Glinka

Sucha "pasta" (moja nie ma konsystencji pasty)

Rozwodniona, gotowa do nałożenia na skórę :)

Mieszanka wygląda jak piasek z piaskownicy :) Nie tak pięknie jak wersja Brunetki. Ale masaż twarzy jest przyjemny a skóra sprawia wrażenie dobrze oczyszczonej :) A ja zadowolona, bo bez wychodzenia z domu dobrałam składniki :D

(Pewnie dodam coś nowego za kilka dni, Wiedźma nie lubi nudy ;) )

Nowicjuszu, przeczytaj zanim zamieszasz: Tuningowanie kosmetyków dla początkujących

Próbowałyście oczyszczania twarzy taka pastą? A może znacie oryginały Hauschki czy Lusha?

I drugie pytanie - jak łatwo Wy dajecie się namówić na eksperymenty i nowinki znalezione w sieci?
Bo ja potwornie łatwo - i obserwując od kilku dni szał na "laminowanie włosów" - przeraziłam się!

Pozdrawiam

Wiedźma

sobota, 11 sierpnia 2012

Wpis absolutnie oftopowy :) Podróż sentymentalna - manga

Moje drogie, moi drodzy!

Dzisiaj przypadkiem i zupełnie nieplanowanie odbyłam taką podróż senstymentalną, że łezka się w oku kręci :) Sprzątam, sprzątam... i co ja PACZE!!

Sto lat temu, a na pewno w ubiegłym milenium :) byłam wielką fanką raczkującej w Polsce mangi :)
Na tyle wielką - że nauczyłam się mangowe istotki rysować...

Najpierw były kopie rysunków z czasopism (eh, Kawaii ... ) i postaci SD na końcach niemal wszystkich zeszytów :)
Mniejsze i większe komiksy - parodia mangi SailorMoon, efekt nudy na języku polskim (bosz! jak ja tęsknię za liceum!)... Wojowniczki i buntowniczki... A zwłaszcza czarne anielice ;) Ilustracje do moich własnych opowiadań, zwanych wtedy "książką" (namiętnie pisałam "książki" :>).


Basia - najjedyńsza polonistka EVER!


tył zeszytu ofkors

siła prostoty, etap fascynacji którą epoką, zgadniecie? ;)

ilustracja do mojej "książki" - główna bohaterka,. podejrzanie podobna do autorki ;)
 
parodia kultowej mangi Sailormoon

czarna anielica :) było ich setki, ciekawe gdzie leżą ;)

jeden z pierwszych rysunków - nieudolna kopia Satoshiego Urushihary z pisma Kawaii

A co Wy znalazłybyście podczas swojej podróży sentymentalnej te kilka-kilkanaście lat wstecz? :)

Pozdrawiam i wracam do sprzątania

Wiedźma

piątek, 10 sierpnia 2012

Tuningowanie kosmetyków dla początkujących

Każda włoso-twarzo-skóro-kosmetyko-maniaczka dochodzi do tego etapu.
Bierze się za poprawianie i ulepszanie kosmetyków :)

Daje to przedsmak tworzenia własnych kosmetyków - a wymaga mniej wiedzy i doświadczenia i trudną robotę w postaci np emulgacji już ktoś za nas odwalił :)

Poprawiam i ja! Nagminnie i prawie wszystko: kremy do twarzy i do rąk, odżywki, maski i szampony do włosów. Przykłady będą poniżej :)

Niniejszym na ten wpis "wypożyczam" styl wpisu od Anwen i BlondHairCare - jest o wiele bardziej czytelny w tym przypadku :)

Tuningowanie kosmetyków
dla początkujących
http://w-spodnicy.ofeminin.pl/


Mniej znaczy więcej :)
Zawsze ale to zawsze przerabiaj odrobinę kosmetyku w oddzielnym opakowaniu! Porcja na jedno, dwa użycia albo na tydzień, mieszkająca w lodówce - to dość! Mieszane kosmetyki lubią nie wyjść, lubią się szybko psuć - szkoda składników i naszej skóry!

BHP
Opakowania, sprzęty, mieszadła i nasze ręce powinny być czyste.
Sporo informacji nt dezynfekcji i aseptyki można znaleźć u Czarszki - mojej pierwszej mazidlanej guru - Dezynfekcja pojemników i narzędzi
WAŻNE!
1. Przed zastosowaniem upewnij się, że składnik nadaje się do stosowania na skórę!
2. Składniki najlepiej kupować w miejscach, w których wiemy, że były dobrze przechowywane. Np w aptece, sklepie zielarsko-medycznym (no jadalne to w spożywczaku :) ).
3. Zanim użyjesz produktu / składnika po raz pierwszy - zrób próbę alergiczną. 
Należy posmarować mały kawałek skóry w niewidocznym miejscu, np za uchem i obserwować po 12h, 24h i 48h czy nie pojawia się zaczerwienienie, wysypka lub świąd.
Jeśli nie wystąpią działania niepożądane - go for it! :)
4. To że składnik raz "przeszedł test" niestety nie oznacza, że nigdy nas nie uczuli.

Co mamy pod ręką?
Rozejrzyjmy się wokół, co mamy i możemy dodać do naszego kosmetyku:
Spiżarka - miliony świetnych składników mamy w kuchni lub możemy je łatwo kupić w pobliskiej aptece, sklepie spożywczym czy zielarni. Tanie rozwiązanie, swietne na początek, kiedy nie chcemy wydawać wiele kasy nie wiedząc, czy taka "zabawa" nam się spodoba. Z drugiej strony - jadalne składniki mają wielki potencjał i ja ciągle do nich wracam :)

Półprodukty - wyższa szkoła jazdy. zazwyczaj oznaczają większą inwestycję (żeby się koszty wysyłki zwróciły ;) ) ale też dają więcej możliwości!

Półproduktowy must have - półprodukty, które wmawiam sobie, że mi wystarczą :) Na prawdę jest tego więcej ;)
Moja kolekcja półproduktów - stan na miesiąc marzec. Od tamtej pory wytrwale denkuję :) Noszę się z aktualizacją - postem przechwałkowym z moją kolekcją skarbów :)

Świetny przewodnik po półproduktach popełniła Anwen :) Zebrane w jednym miejscu adresy sklepów internetowych, lista jej półproduktowego must have - nic tylko korzystać :)

Skompletuj zestaw
Spośród wymienionych wyżej list składników :) Wyłów te, które wg opisów będą dla Ciebie odpowiednie. Na każdej stronie z półproduktami - czy poradniku nt naturalnych metod pielęgnacji - znajdziemy podstawowe przeznaczenie składników.
Rozważmy trzy razy bogaty olej dla skóry suchej i zniszczonej, jeśli nasza skóra jest skłonna do zaskórników i się świeci, rozważmy wieloziołowy ekstrakt, jeśli co krok męczy nas alergia na pyłki.

Przewodnik po składnikach i ich funkcjach:
Na codzień dobrze się spisuje też zestaw olej + humektant - a wszystkie trzy to zestaw do zadań specjalnych - do intensywnych maseczek, do skóry i włosów potrzebujących porządnego dopieszczenia!

Tak samo jak przy pielęgnacji bardzo naturalnej - tak i przy wzbogacaniu: warto poznać swoją skórę i włosy i przynajmniej na początku kierować się wskazówkami, co do ich preferencji.
Jeśli jakiś składnik bezsprzecznie szkodzi nam solo - w mieszance czy w innym zestawie może być dla nas dobry albo równie zły. Nie dowiemy się bez testu na własnej skórze.

Pielęgnacja włosów w aspekcie porowatości

Pielęgnacja włosów w odniesieniu do pogody


Znowu o ilości
Najbezpieczniej jest dodawać wszystkiego po odrobinie! Dosłownie - kilka kropli, szczypta, dwa-trzy składniki. Jeśli ma zadziałać u nas to zadziała nawet w małej ilości - a unikniemy np drastycznej zmiany pH, pilnowania stężeń.

Jeśli mowa o niektórych składnikach półproduktowych: kwasy, nawet mlekowy, mocznik (o jakimkolwiek potencjale złuszczającym, wysokim lub niskim pH) - nie polecam ich początkującym na swobodne tworzenie mikstur, ponieważ nie stosując konkretnego przepisu można zrobić sobie nimi krzywdę

Freestyle i spontaniczne mieszanie uprawiamy tylko ze składników o działaniu nawilżającym.



Interakcje
Nie zawsze można przewidzieć, czy dodane przez nas składniki nie zareagują ze sobą. Jeśli produkt wzbogacony wygląda dziwnie, pachnie inaczej niż suma zapachów, rozdziela się, zmienia konsystencję - nie używaj!



No to co? Mieszamy!

http://www.mojeciasto.pl

Co mamy i co chcemy mieć?
Metody poprawiania szamponów i odżywek do włosów opisałam już tutaj:

Wiosenne porządki - kremy
Wiosenne porządki cz.2 - szampony i odżywki do włosów (i ich alternatywne zastosowanie)
Odświeżający żel pod prysznic

Jak mieszamy?
Jak przy gotowaniu :) Dodajemy po kropli i mieszamy. Kolejny składnik i mieszamy. Czasem wystarczy łyżeczka - czasem musimy sięgnąć po mikser czy mieszadełko do kawy.

Trik dla nieposiadających mieszadełka: składniki płynne/wodniste i sypkie dajemy do słoika ze szczelną zakrętką, rozmiar taki, żeby był zapas miejsca. Do słoika ze składnikami dorzucamy nieduzy przedmiot, np plastikową kulkę o średnicy 1-2cm - coś co łatwo będzie znaleźć i wyłowić. zakręcamy szczelnie i trzepiemy :) Do tak przygotowanej mieszanki dodatek gęstej bazy - np maski do włosów - to będzie pikuś, wystarczy łyżeczka i zamieszać :)

Sprawdzamy w trakcie mieszania - czy podoba nam się konsystencja, kolor, zapach? A może w trakcie mieszania wpadnie nam do głowy nowy pomysł? :D

...i znowu BHP - czyli czytajcie do znudzenia ostrzeżenia :)

Różne produkty mojej radosnej twórczości możecie znaleźć na całym blogu - w końcu o tym jest :) Zwłaszcza pod hasłem DIY.

A jak wygląda Wasze mieszanie?

Pozdrawiam

Wiedźma