Wiedzma bloguje (Czarownicująca): bez glutenu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez glutenu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez glutenu. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lutego 2017

Przepis na pączki (bez glutenu i mleka, mało cukru)



Witajcie :)

Tłusty Czwartek był co prawda wczoraj, ale udało mi się zrobić (drugi rok z rzędu) pyszne i proste pączki, więc chciałam podzielić się z Wami przepisem :)

Pączki są tanie, mają niewiele składników i mogą nie zawierać alergenów (tu: glutenu ani mleka), które często występują w pączkach gotowych. Ba, można powiedzieć, że są zgodne z zasadami diety paleo ;)

Robi się je prosto i szybko, można zmieniać składniki zależnie od stanu zapasów. 

Czego nie mają, to nadzienia - bo nie potrzeba - i szczególnych wartości odżywczych - bo to z założenia grzeszna przekąska.

Inspiracja pochodzi z bloga Życie bez glutenu. 

Składniki:
  • 1 szklanka wody
  • 150 g tłuszczu stałego (mieszanka smalcu, oleju kokosowego i olejów roślinnych o neutralnym smaku i zapachu, w tym roku był sam smalec wieprzowy i wyszło pysznie!)
  • 180 g mąki ziemniaczanej (zamiennie: 150g mąki ziemniaczanej i 30g mąki kokosowej, żeby było bardziej fancy)
  • 2 łyżeczki cukru - np trzcinowego waniliowego domowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia (u mnie bezglutenowy) - opcjonalnie
  • 2 g soli (1/4 łyżeczki)
  • 2 jaja
  • 2 przejrzałe banany
  • olej do smażenia o neutralnym zapachu (np słonecznikowy)
  • cukier puder do posypania

Najpierw w rondelku podgrzewamy tłuszcz z wodą, aż się rozpuści i zagotuje. W tym czasie w pojemniku miksujemy jajka z bananami, dodamy je pod koniec. Składniki sypkie mieszamy, aż nie będzie grudek. Do gorącego "rosołku" dodajemy stopniowo zmieszane składniki sypkie, miksując energicznie. Rosołek zmienia się w budyń, a pod koniec ma przypominać ziemniaczane puree. Na sam koniec dodajemy rozbełtane bananowe jajka i też szybko miksujemy (szybko się ścinają).

Pozostaje tylko smażenie! Do rozgrzanego oleju nakładamy porcję masy - najlepiej ok. pół łyżki i smażymy do brązu, co trwa kilka minut na partię. W przyszłym roku może wypróbuję nakładać ciasto z worka w formie paluchów?
Im mniejszy pączek, tym bardziej przypomina ciasto - w większych wnętrze przypomina raczej budyń, wilgotny i lepki.
Pączki mają nieregularne kształty, niektóre wyglądają jak andrzejkowe wróżby :)


Gotowe pączki wyławiamy cedzakiem lub łyżką i układamy na papierowym ręczniku, by wchłonął się nadmiar tłuszczu. Gotowe można posypać cukrem pudrem, żeby było bardziej pączkowo :D

Uwaga! Ostrzegam przed kosztowaniem, zanim pączki wystygną! Wnętrze jest wilgotne i bardzo długo utrzymuje temperaturę, można się poparzyć!



Gotowe pączki są chrupiące z wierzchu i wilgotne i puszyste w środku. Smak banana jest wyczuwalny ale nie dominuje. Smakują trochę jak pączki a trochę jak faworki. Są przepyszne i ciężko się od nich oderwać.

Z podanej ilości składników wyszło około 25 pączków, oczywiście ilość zależy od wielkości porcji. Wszystkie zniknęły do rana za pośrednictwem dwóch podjadaczy :)
Przygotowanie ich zajęło około pół godziny. Nieco dłużej wietrzenie kuchni ;)

A do popicia bardzo polecam gorącą herbatę, dobrą na trawienie ;)


Nie planowałam tego wpisu, dlatego jakość zdjęć jest, jaka jest ;] Ale przepis jest zbyt dobry, żeby się nim nie podzielić!

A może znacie jakieś nietypowe przepisy na słodkości?

Ściskam!

wtorek, 22 grudnia 2015

Przedświąteczne OT


Witajcie :)

Mam ochotę rozpocząć ten post od słów "kochany pamiętniczku". Dzisiaj się przed Wami troszkę powyzewnętrzniam, ale nie wiem, dokąd ten wpis popłynie :)

Jestem przeziębiona i siedzę w domu. Krok po kroczku próbuję nadgonić z porządkami, ale i tak nie ukryję faktu, że zostawiłam sobie to na ostatnią chwilę :p Niestety należę do osób, które zbyt łatwo odkładają działanie na później, a potem wpadają w błędne koło niedokończonych spraw. Nawet poleżeć przeziębiona nie umiem porządnie (bo przecież porządki, prezenty, obiad) :)

~NA BLOGU I W INTERNETACH~

Ostatnio trochę nie po drodze mi ze słowem pisanym, rozgościłam się za to na fejsbuku i instagramie, bo tam jednym ruchem mogę się podzielić moim nastrojem czy ciekawą myślą. Po prawej stronie zobaczycie widgety kierujące do tych portali lub z podglądem postów (będą się zmieniać, szukam coraz lepszych). Podgląd Insta jest marudny i nie zawsze się wyświetla, u Was jest?



Zaczęłam też szperać w szablonie bloga. Wreszcie wiem, jaki chcę i myślę, że będę się w nim dobrze czuć :) Zmiany będę wprowadzać stopniowo. Jeśli traficie na moment grzebania i coś nie będzie działać jak należy, to wybaczcie :)

~LUŹNE MYŚLI PORANNE: KULINARNIE~

Mam poranki dla siebie. Popijam kawkę i grzeję się pod kołderką zamiast pędzić w rytm przygotowań przedświątecznych. Nadrabiam lata bez tv porannym maratonikiem z TVN Style. Magda Gessler ratuje kolejną knajpę a wcześniej kolejna niezbyt-super niania zmusiła dzieci do odmawiania paciorka. 

Wyobrażam sobie Kuchenne Rewolucje w bezglutenowej restauracji - to byłby program! Ciekawe, jaką konwencję obrałaby pani Magda.

Osobiście w gotowaniu wybrałam taką, że jeśli nie umiem czegoś naśladować - powinnam zrobić to zupełnie inaczej, wymyślić od nowa :) Gdyby ktoś nie wiedział jeszcze - Wiedźma jest na diecie bezglutenowei i bezmlecznej od około dwóch lat.

Przykłady?

Od ponad roku szukam zamiennika sera na pizzę. Istnieje gotowa mozarella sojowa, ale nie dostanę jej stacjonarnie a wysyłka kosztuje krocie. Odkrycie? Pizza może być po prostu bez sera. "Skarpetowy" posmak i intensywny zapach zapewnia np salami (tu bardzo dobrze sprawdziło się salami pleśniowe Dulano z Lidla) a wilgotność - spora porcja koncentratu pomidorowego. Pizza nie była w żaden sposób gorsza od "normalnej". Do tego chyba miała mniej kalorii, a na pewno była lżej strawna.
Następnym razem na tapetę pójdzie "ciasto" z purree ziemniaczanego (how cool is that? :D ).
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @wiedzma_bloguje
Kłopotliwe jest też zrobienie kotletów mielonych w wydaniu bezglutenowym. Znowu - istnieje gotowa bezglutenowa bułka tarta. Składy są przeróżne, często niezbyt piękne (dodatkowo ciągle trafiam na takie z mlekiem w proszku, po kiego grzyba się pytam?). A wystarczy poszukać - gdzieś w Polsce robi się kotlety z ziemniakami zamiast buły. Spróbowałam, w wydaniu z łososiem zamiast mięsa. Naprawdę ciekawe, warto spróbować!
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @wiedzma_bloguje
A może omlet? Skończyła mi się mąka, więc omlet składał się z jajek, bananów i zmielonych pestek słonecznika. Mniam :) [zdjęć brak :P]
Jeśli tylko pokonam przeziębienie to czeka mnie więcej takich eksperymentów na święta :)

~KAUFLAND - CO DOBREGO?~

Tu mam pytanie do Was. Niedawno otworzyli mi Kauflanda w okolicy. Co dobrego stamtąd polecicie? Z każdego asortymentu, kosmetycznego i spożywki tez :)

Sklep jest ogromny i przyznaję, że jeszcze całego nie zwiedziłam. Na razie urzekł mnie kosz wyprzedażowy z warzywami (obniżka jest ogromna a można trafić na perełki, czasem dosłownie za grosze!) oraz szeroki asortyment bezglutenowych produktów. O ile na co dzień ich nie potrzebuję, to naprawdę miło było zjeść chrupiącą bułeczkę (można kupić mrożone, gotowe do odpieczenia) po dwóch latach bez pieczywa :D


Jak się macie przed świętami? Wszystko gotowe czy prawie nie zaczęłyście, tak jak ja?
Życzę zdrówka!

Wiedźma

piątek, 28 listopada 2014

Offtopowo. O bezgluteniu i gdzie byłam jak mnie nie było :)

Witajcie :)
Ten wpis miał powstać już ho-ho temu, ale czekałam - na pointę, czekałam... i czekam dalej. I broda mi urośnie zanim się doczekam więc może warto byłoby w końcu napisać?

Popałętałam się trochę po lekarzach i szpitalach z bólem brzuszka itp. Czasem Wam posmutam na ten temat, nie muszę się powtarzać.
Dalej nie wiemy, w czym tkwi problem, ale wiemy, że lekarz wydał dobre zalecenie poniekąd w ciemno - dieta faktycznie bezglutenowa. Do tej pory przymykałam oko na potencjalne śladowe ilości w produktach i nie czułam się źle po konkretnych produktach ale ogólnie było coraz gorzej. Teraz, od miesiąca z małym hakiem - unikam produktów nawet z potencjalnie śladowymi ilościami i... jest zacnie! Moje menu się poszerza! Jest lepiej, mogę jeść więcej bez problemów, z wyjątkiem problemu z kupowaniem :P Do tego odzyskuję siły (a było marnie) i kilogramy (choć powoli; jak masz skończone 10 lat i spodnie w rozmiarze 32 są na Ciebie za duże to chyba coś jest nie tak :P).

Od miesiąca czytam składy wszystkiego, co mi wpadnie w ręce, przeglądam też celiakowe forum. Powoli okrzepłam i już zakupy nie są aż takim wyzwaniem ;)
Dzisiaj wszystko może mieć gluten, nawet sól i pieprz. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy papier toaletowy też jest od tym względem bezpieczny? Strach się bać...

Po lekturze (i jeszcze raz lekturze) nastąpiły porządki w domu. Nowego właściciela znalazło wiele produktów - przyprawy, budynie, kasze, kaszki, moje ulubione do niedawna mąki pozornie bezglutenowe (poczytajcie sobie raporty z badania: KLIK, KLIK - oto ile mogą wynosić "śladowe ilości" glutenu!).
Zwykłe kasze b/g i ryż mogę jeść po przejrzeniu ziaren i dokładnym opłukaniu.
Groźne są mąki i kasze b/g łamane bez cetryfikatu, bo nie można sprawdzić ich składu na oko - chyba że lubimy puzzle 3D.
Przejrzeć trzeba było również przyrządy do gotowania, np łopatki i łyżki drewniane, wysłużone deski do krojenia (w porach plastiku również może się chować prehistoryczna mąka).
W kuchni nastąpił podział stref na "bez" i "z" (tak właściwie to brat dostał kawałek blatu do krojenia bułek, wystarczy mu :P).

W mojej spiżarce zagościło sporo produktów z przekreślonym kłosem, bo tak jest najbezpieczniej.
Na szczęście mamy czasy, kiedy całkiem udane codzienne zakupy można zrobić nawet w Biedronce :)
Od wejścia witają wafle ryżowe - jedne z ich własnych właśnie się certyfikowały. Mijamy owoce i warzywa, z których wszystkie są dobre i bezpieczne ;) Mijamy proste i nieprzetworzone mięsko i rybki. Na konserwy rybne patrzymy z ukosa, straszą składem niestety. Śledzie również. Na wędlinkach poświęcamy chwilę produktom certyfikowanym marki Konspol oraz opisanym słownie kiełbaskom Henryk Kania.
Po drodze do kas czeka nas wróżenie z fusów... tzn ze składów. Jeśli produkt nie jest wyraźnie oznakowany jako bezglutenowy - analiza składu to trochę loteria, bo nie wiemy, czy nie ma wzmianki bo nie ma, czy też producent nie pofatygował się. Takie tam bezglutenowe dylematy. Podobno w cywilizacji na południu Europy bezglutenowcy mają całe działy w sklepach, gdzie mogą się obkupić od ciastek po dżem i kiszone ogóry bez konieczności analizy składu :)
Przy samej kasie uśmiecha się do nas makaron kukurydziany w cudownie normalnej cenie (4zł/500g, obecnie w promocji za 3,19zł -> http://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-27-11-2014,10270/2/ ).
Btw o makaronach Sam Mills już pisałam - KLIK. W smaku dobre, bardzo neutralne (tato dał się nabrać). Na drugi dzień tracą jędrność ale nadal da się zjeść :)

http://www.grocerysolutions.com.au/


Podobne zakupy da się zrobić w wielu większych sklepach spożywczych. Na szczęście Stowarzyszenie Bezglutów działa prężnie i firmy chętnie się certyfikują - a symbol łatwo rzuca się w oczy :)

Chleby, mąki i przyprawy to kwestia większej wyprawy...
Na przykład do Rossmanna :) Nie wiem jak u Was, ale w moim zadupiowym od niedawna jest wielka półka z jedzeniem, w tym i bezglutenowym! Są chlebki i ciastka, koncentrat mąki... i wafle ryżowe z czekoladą gorzką, mój substytut ciastek! :)
W przyprawy najlepiej zaopatrywać się w sklepach ze zdrową żywnością. Marek typowo bezglutenowych nie ma. Największym zaufaniem cieszy się marka Dary Natury. Bardziej specyficzne produkty bg również znajdziecie w specjalistycznych sklepach. Przed większymi zakupami warto zrobić rozeznanie, bo różnice w cenie są kolosalne. Ten sam dwupak chlebka potrafi kosztować Schaer od 10 do 20zł!
Jakkolwiek - chlebów jadam mało bo mi nie smakują. Mają składy dłuższe niż sporo moich kosmetyków. Są za lekkie, za słodkie i nie sycą (mnie przynajmniej), jak połączenie chleba tostowego i weki bez skórki. Do tego są za drogie żeby się zmuszać. Kusi mnie tylko Rossmannowy sezamowo-gryczany, też drogi jak szatan. Will see.

http://www.rossnet.pl
Przygodą jest nawet zakup odpowiedniej kawy i herbaty. Te torebkowe i aromatyzowane mogą być z niespodzianką. Na szczęście lada dzień wchodzi w życie przepis, który ułatwi życie alergikom (zwłaszcza, jeśli producenci będą się do niego stosować i dobrze opisywać produkty, bo jeszcze nie każdy uważa to za potrzebne).
Co jest największą zmorą każdego bezglutenowca? Jedzenie poza domem!
Załóżmy sobie, że umawiasz się z nowym kolegą na kawę. Przed złożeniem zamówienia trzeba zadać kelnerce milion pytań - czy kawa nie ma aromatów (potencjalny gluten w słodzidle albo jako nośnik aromatu), jak cukier był przechowywany (czy mu się nic nie nakruszyło), czy sami mielili cynamon (czy też był z mieszanki), najlepiej poprosić żeby parzyli kawę z dala od ciastek, bo się może nakruszyć. Otrzymując hipotetyczną kawę - z panią znasz się lepiej, niż z chłopakiem, z którym przyszłaś :)
Na szczęście obsługa w lokalach jest coraz częściej na poziomie i odpowiedzą na wszystkie pytania, pokażą każdą etykietkę... a jeśli nie ma w ofercie nic dla Ciebie to pozwolą wyciągnąć własny prowiant ;]

http://www.glutenfreesaver.com/
Żeby jeszcze moda na bezmleczne była taka powszechna, oooo! To byłabym szczęśliwa :) Bezmleczne odpowiedniki wielu produktów istnieją, ale trudniej je znaleźć niż bezglutenowe, wegańskie czy bez GMO.
Na mojej liście jest na przykład ten krem. Do wyjadania łyżeczką ze słoika. W składzie oczywiście zgadywanka.
http://www.rossnet.pl/GalleryImages/Photos2/07-09-12/thumb31_9135264.jpg
Pomyślałby kto, niby od roku nie jem glutenu - a jednak to "może zawierać" robi taką różnicę! 
A Wy miałyście perypetie przy zmianie żywienia? Jakie były Wasze największe zagwozdki, trudności i co Was najbardziej ubawiło?

Odp - mój hit to parówki z kaszą manną i pasztet bez mięsa, na pewno pyszne :>

Ten wpis nie ma charakteru informacyjnego. Nie mam zamiaru zachęcać czy też zniechęcać kogokolwiek do podejmowania diet, zwłaszcza bez badań czy konsultacji ze specjalistą.
Linki:


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

poniedziałek, 26 maja 2014

Czy to moda czy zdrowie?

Jedno zdanie kołacze mi się przez cały dzień po głowie. Jeden komentarz na fejsie a zmusił do myślenia...
Jestem potwornie zawiedziona, że już nie mówisz o zdrowiu, tylko o modnej diecie.
Nie czuję się obiektem nagonki i proszę nie piętnować autorki komentarza.

Nie da się przeoczyć faktu, że tematem mojego bloga dawno przestały być kosmetyki i świadome z nich korzystanie a dominują wpisy nt diety, bezglutenowej i paleo. Cóż - bywa. Moje życie ostatnio jest zdominowane tematem glutenu.
Przed zmianą sposobu odżywiania - jak to ja - zrobiłam bardzo dokładny research. Nie podzieliłam się z Wami wnioskami, bo wtedy blog był jeszcze urodowy - a potem od razu bęc, Wiedźma się bezglutenuje. I jeszcze szeroko zachwala i zachęca. I chwali paleo. O co chodzi?

DIETA I "DIETA"

Określenie "dieta" w dzisiejszych czasach jest utożsamiane z dietą odchudzającą i liczeniem kalorii. Dostajemy wykazy i tabelki, których mamy się trzymać, aby osiągnąć konkretne rezultaty. 

Diety o których ja piszę, reprezentują sposób myślenia o jedzeniu, jego jakości i sposobie przygotowania. Ostatnio zauważyłam wiele diet właśnie o takim podejściu - np dieta Pięciu Przemian, paleo, wegetariańska i jej odmiany...

Czy bezglutenowa jest dla każdego?

Dieta bezglutenowa stała się bardzo popularna, bo gwiazdki z Holyłódź odchudzają się na niej i chudną w oczach, cera im promienieje i w ogóle cuda. Media podniosły wrzawę, znawcy wyrażają przeróżne opinie jeden przez drugiego... Że wybawienie. Że ździwianie. Że nowe wcielenie Atkinsa, że Dukana, który rypie nerki. Że uboga.
A jak to wygląda moim zdaniem i według informacji, do których udało mi się dotrzeć?

Informacje

Gluten to mieszanina białek, gliadyny i gluteniny w pszenicy, sekaliny w życie, aweniny w owsie i hordeiny w jęczmieniu. Jest faktem niepodważalnym, że gluten wywołuje niepożądanie reakcje w organizmie osób z nietolerancją glutenu (uogólnione określenie). Istnieje wiele typów nietolerancji glutenu: immunologiczne i nieimmunologiczne a nawet autoimmunologiczne. Mamy cztery odmiany celiakii, w tym tylko jedna jawna (dawna nazwa "typowa"), dwa typy alergii i nietolerancję zwaną nietolerancją nieceliakalną. Nie wiadomo dokładnie, jaki procent ludności ma problemy z glutenem, bo przebadane są tylko nieliczne przypadki. Większość chorych nawet na celiakię, tę niejawną/ nietypową/ ubogoobjawową wyłapuje się przypadkiem.

Wg danych - podejrzewa się, że na celiakię choruje 1% społeczeństwa, ale większość o tym nie wie. To dużo. Pomyśl - masz na roku na studiach osobę z celiakią. W Twoim bloku mieszka ktoś z celiakią. Masz kilka takich osób wśród znajomych na fejsie. 
Gen predyspozycji do celiakii ma prawie 1/3 społeczeństwa, choć u większości choroba się nie ujawnia - a na celiakię można zachorować i bez tego genu (10% chorych nie ma). Inne formy nietolerancji glutenu są o wiele bardziej powszechne, mogą dotyczyć nawet 10% społeczeństwa.

Oprócz ostrej celiakii jawnej lub alergii anafilaktycznej - jednoznaczne dolegliwości można wyłowić tylko w próbie eliminacji i prowokacji. Więc jeśli się nie badałeś/badałaś ani nie robiłaś eliminacji przynajmniej na kilka dni - nie możesz zakładać, że nie masz problemów z glutenem.


Odżywianie bezglutenowe wyłącza pszenicę, żyto, jęczmień, owies i czysty gluten oraz ich pochodne z menu. W polskich warunkach oznacza to rezygnację z chleba, "normalnego" makaronu i wielu produktów gotowych (mąka pszenna i jej pochodne są dobrym nośnikiem aromatów i zagęstnikiem, więc są szczodrze dodawane gdzie się da - do chipsów, wędlin, sosów, mrożonek z przyprawami, lodów, herbat; mąką obsypuje się bakalie aby się nie sklejały). 

Rozwinięcie myśli - cyferki :)

Zawartość prolamin glutenowych w zbożach:
pszenica - 9%
żyto - 6,5%
jęczmień - 6,5%
owies - 2,2%
Prolaminy o podobnej budowie można spotkać też w innych zbożach w śladowych ilościach, np w gryce, quinoa; prolaminy kukurydziane i owsiane u niektórych wywołują nieprawidłowe reakcje tak jak glutenowe. Spory naukowców trwają.

Dla porównania zawartość glutenu w mące naturalnie bezglutenowej zanieczyszczonej wtórnie wykazana w badaniach to ok 400ppm czyli 0,04% przy dopuszczalnej dla bezglutenowców zawartości  0,002%.



"Zdrowy na gluten" człowiek nie musi przechodzić na restrykcyjną i sterylną bezglutenową, żeby zobaczyć prozdrowotne, odchudzające czy inne efekty. Mąka pszenna ma bardzo wysoką zawartość glutenu, więc produkty zanieczyszczone glutenem podczas obróbki mają go i tak śladowe ilości.

Pszenica szkodzi wszystkim?

Wyznawcy bezglutenia orędują, że gluten a nawet cała pszenica szkodzi wszystkim. Ponownie nie wiem, bo nie jestem specjalistą. 
Ale że chleb może szkodzić, to wiem. Sklepowy chleb nie ma już wiele wspólnego z chlebem... Idźcie do kuchni i przeczytajcie skład na swoim bochenku. Woda, mąka, sól ew. drożdże, ziarenka - gratulacje. Chemia, chemia i chemia - smacznego...?

Pszenica jest niezbędna?

Kolejna informacja. Gluten nie ma dla człowieka szczególnych wartości odżywczych. Bardzo długo szukałam (w trzech językach!) ale nie znalazłam informacji o wartościach odżywczych glutenu. Nawet, jeśli nie wywołuje dolegliwości, jest wykorzystywany tylko w małym stopniu, bo człowiek nie czerpie z tego białka wielu korzyści, tak jak czerpie z białek np z mięsa.
Pszenica nie zawiera unikalnych składników odżywczych. Nic, czego nie znalazłoby się w samej kaszy jaglanej, orzechach, warzywach.

Dopisek
Gluten jako białko jest zbudowany z aminokwasów. U osoby zdrowej białko jest rozbijane podczas trawienia na mniejsze fragmenty i w tej postaci jest wchłaniane i wykorzystywane, a nawet jeśli białko nie zostanie rozbite na odpowiednio małe cegiełki - organizm nie zareaguje negatywnie.

Aminokwasy te nie są unikatowe - można je znaleźć w wielu zbożach bezglutenowych, mięsie, warzywach.
Nieprawidłowe reakcje na gluten występują ze względu na KOLEJNOŚĆ aminokwasów, nie ich skład jako taki, więc ich rozbicie jest kluczowe. Z tych samych klocków Lego można zbudować zarówno domek jak i smoka, podobnie jest i tu :)
Nie doszukałam się informacji, czy gluten jako całe białko pełni w organizmie człowieka jakieś pozytywne funkcje. Przez kilka milionów lat ludzkość sobie bez niego radziła, całe cywilizacje rozwinęły się bez pszenicy (Ameryka Południowa, Azja) więc zasugeruję się, że nie.

Dieta negatywna w skutkach?

Lekarze nie potrafią podać negatywów diety bezglutenowej dla zdrowego człowieka. Tu z konkretnych opinii - prof. dr hab. n. med. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska czyli profesor Zdrówko z programu "Wiem co jem":
Drugie miejsce przyznałabym diecie bezglutenowej, która początkowo stosowana była jako dieta lecznicza, przeznaczona dla osób, które pozbawione są enzymu rozkładającego gluten. Teraz stosowana jest jako dieta odchudzająca. Czy to jest mądre? Nie umiem powiedzieć, jednak na pewno wyjdzie na zdrowie osobom, które ją zastosują. [cały artykuł - portal Rossnet]
Bardzo pełna i profesjonalna opinia ;] Intryguje mnie też ten enzym, czy ktoś mógłby mi wyjaśnić o co chodzi? Wspomniany enzym odpowiada za rozłożenie glutenu do postaci łatwoprzyswajalnej i niegroźnej. Naukowcy badają możliwość suplementacji tego enzymu o osób źle reagujących na gluten. Czekamy niecierpliwie!

Czyli dieta w sumie jest w porządku tylko droga i upierdliwa?

Dieta bezglutenowa jest droga?


Gdyby zamienić produkty glutenowe na bezglutenowe to jest droga jak szatan :) Ale od czego mamy głowę?
Diet bezglutenowa również może być niedroga. Zdrowe odżywianie nie musi być drogie. Odsyłam do wpisu Ani jako inspiracji: Zdrowe odżywianie jest tanie

Dieta uboga odżywczo?

Każda dieta może być bogata i uboga odżywczo. Podobnie jak można dobrze i źle ułożyć menu wegetariańskie, hinduskie, japońskie i "normalne".
Obecnie na bezglutenowej jem bardziej różnorodnie niż kiedykolwiek. Testuję różne makarony, różne kasze, różne warzywa w różnych wersjach. Jedzenie szybko się nudzi, więc co chwilę szukam czegoś nowego.
Tymczasem przez wiele lat odżywiałam się zgodnie z popularnymi wytycznymi, a w praktyce jadłam cały czas to samo, czyli zapewniałam dzienny przydział produktów mlecznych i zdrowych pełnoziarnistych, do tego kupę cukru "bo przecież nie mam cukrzycy" i "cukier krzepi" i do tego troszkę warzyw i mięsa - niewiele, bo wymęczony układ pokarmowy źle znosi surowiznę i większe ilości białka ;]


Dieta-cud?

Fani i fanatycy bezglutenia a nawet paleo obiecują poprawę wszystkich aspektów zdrowia. Nie jestem specjalistą i nie umiem się odnieść do tych informacji.
U siebie zauważyłam ogromną poprawę samopoczucia, ale jestem złym przypadkiem, bo mam jakąś formę nietolerancji glutenu i oczywiste jest, że kiedy przestałam podawać sobie truciznę to poczułam się lepiej :)

Jak mądrze się odglutenować bez pomocy specjalisty?

Załóżmy, że chcesz odstawić gluten. Niech będzie na ten testowy tydzień. Bo coś Ci szepcze do ucha, że może masz problem albo chcesz zdrowo schudnąć.
A więc moje drogie i drodzy po primo - jeśli podejrzewasz, że masz problem, najpierw proponuję rozejrzeć się za lekarzem i badaniami, bo może się okazać jak u mnie, że po testowym tygodniu już nie wrócisz a bez powrotu nie da się zrobić jednoznacznych badań. Powrót po przerwie jest straszny.
Secundo - zrób to stopniowo. Plastikowy chleb zamień na żytni na zakwasie i jedz go mało i ogranicz mocno przetworzone jedzenie. Zaopatrz się w pogryzajki - owoce, orzechy, wafle ryżowe (np te z Biedronki są całkiem smaczne i niedrogie).
Po trzecie - zrób badania ogólne. Dobry lekarz rodzinny zleci listę badań jeśli powiesz, że gorzej się czujesz i coś Cię niepokoi. Jeśli już jesteś na diecie - rób je regularnie. Śledź hemoglobinę, OB i TSH - one szybko pokażą nieprawidłowiści.
Po czwarte ;] Jeśli wychodzi na to, że masz problem z glutenem, skontaktuj się ze specjalistą!
Po piąte - wykorzystaj okazję i zmień więcej nawyków naraz: zamiast przestawić się na dokładne zamienniki chleba i makaronu jedz więcej warzyw. Pół świata je zupę na śniadanie zamiast pieczywa i bardzo to sobie chwali. 

Czemu Wiedźma trąbi o glutenie?

Bo gdyby nie nagonka medialna na gluten nie zrobiłabym sobie tego tygodnia bez. Co mi jest po glutenie i co mi przeszło na bezgluteniu głoszę regularnie w podsumowaniach. Problem jest na tyle poważny, że lekarz przepisał mi bardzo długą listę badań, w tym i na celiakię (osoby z Hashimoto mają predyspozycje do celiakii). Mój lekarz jest bardzo nowoczesny i otwarty. Poprzedni opierając się na dokładnie tych samych wynikach badań orzekł "Chyba nie ma pani celiakii, proszę nie zdziwiać".

Wcześnie wykryta celiakia albo inna nadwrażliwość na gluten nie zdąży poczynić dużych szkód, czasem nawet są odwracalne. Lekarze nie mają wystarczającej świadomości problemu, więc musimy ją mieć my - pacjenci.


Ergo - jeśli dzięki moim wpisom choć jedna osoba rozpozna u siebie chorobę i szybko podejmie się zdrowienia (bo leczenia jako takiego tu nie ma :) ) - moja misja będzie spełniona i będę się bardzo cieszyć.
A jeśli tylko jedna osoba zacznie sprawdzać metki tego co je i zmniejszy ilość chemii -  też się będę cieszyć :)

* Przed badaniami przez tydzień miałam jeść gluten, tzn po 2 kromki chleba dziennie (mój lekarz ponoć umie interpretować wyniki po kilkudniowej prowokacji, ta tradycyjna trwa pół roku). Czułam się bardzo źle. Tzn po życie bardzo źle, po pszenicy strasznie. Po 2 tygodniach detoksu powoli dochodzę do siebie, żołądkowo, jelitowo i psychicznie. Na wyniki czekam, bo próbki pojechały aż do Warszawy.

Ciekawostka

Medycyna uniwersytecka nie podaje żadnych metod leczenia czy też poprawy samopoczucia przy chorobach związanych z glutenem. Fakt - wrażliwość na gluten jest nieuleczalna, ale można zmniejszyć natężenie dolegliwości, np odpowiednimi ziołami.
Trafiłam na informacje o fitoterapii w chorobach autoimmunologicznych. Jedno z ziół rekomendowanych przez szanowanego specjalistę (TEN dr Różański) bardzo pomogło mi w powrocie do żywych po badaniach - KLIK. Ta fitoterapia jest gałęzią medycyny, wykładaną na uniwersytetach i badaną, nie że szamaństwo :)

Nie jestem specjalistą i moje wpisy nie powinny być traktowane jako prawda absolutna ani porady żywieniowe.

Pisałam "na żywioł", więc język jest potoczny i pewnie tekst zawiera błędy.

Źródła:
http://www.celiakia.pl/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Celiakia
http://www.zdrowyprzedszkolak.org/publikacje/wszystko-o-glutenie/
http://www.rossnet.pl/skarb/artykul,dieta-modna,669
http://www.tlustezycie.pl/
Wiliam Davis "Dieta bez pszenicy"
Wiliam Davis "Kuchnia bez pszenicy"
jeszcze trochę wikipedii ;]
http://ajcn.nutrition.org/content/early/2012/06/28/ajcn.111.030684.abstract 
http://www.celiakia.pl/viii-tura-badan-wyniki-nie-jest-dobrze/
artykuły wymienione tu: http://cassiopaea.org/forum/index.php?topic=19362.0
i dopiszę gdy sobie przypomnę, bo czytam dużo


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

poniedziałek, 19 maja 2014

Makarony bezglutenowe - przegląd


Od kiedy zmieniłam sposób odżywiania się makarony jadam rzadko. Po pierwsze - ostrzega się, że ich indeks glikemiczny jest jeszcze wyższy niż makaronów pszennych. Co prawda cukrzyca mi nie grozi w najbliższej przyszłości ale po węglach szybko robię się głodna, nie lubię tego. Po drugie - zmieniły mi się smaki, i o ile kiedyś zajadałam się makaronem - tak teraz wolę warzywka.
Ale czasem mam ochotę na makaron i cieszę się, że są takie, które mogę jeść :)

Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić moimi wrażeniami na temat naturalnie bezglutenowych makaronów. Nie wszystkie z nich nadają się dla osób na restrykcyjnej diecie bezglutenowej, gdyż jak wiemy wiele produktów może być zanieczyszczona glutenem podczas produkcji. Zainteresowani szukają symbolu przekreślonego kłosa, niezainteresowani nie muszą - zawartość glutenu i tak będzie niska.

Zwracajcie uwagę na skład, gdyż niektóre makarony mają tylko dodatek innej mąki, np gryczano-pszenne niektórych firm eko; ale są i w 100% gryczane makarony.

MAKARONY AZJATYCKIE

źródło

Przykładowe makarony:
Vitasia, Glass noodles, Makaron sojowy (nazwa nadana w PL) z Lidla (skład: skrobia z kiełków fasoli Mung, skrobia z grochu, skrobia kukurydziana, woda) - ok. 3zł / 100g
Tao Tao, Makaron ryżowy nitki - 5-6zł / 200g


Powyższe makarony przygotowuje się tak samo i mają podobny smak i teksturę, więc opiszę je razem.
Wybieram makarony nitki. Na surowo są cieniutkie i biało-przezroczyste a po przygotowaniu przezroczyste. Nie gotuje się ich, tylko zalewa wrzątkiem na kilka minut i cedzi. Nie twardnieją przez noc. Dobrze się mrożą. Paczka 100g zazwyczaj wystarcza mi na 2 porcje zupy, 200g niezgodnie z matematyką na 3 :P
Moim zdaniem mają neutralny smak. Z nimi aromatyczny rosół smakuje jak dawniej :)

Pasują do: rosołu :D oraz dań typu azjatyckiego (np mieszanka chińska na patelnię z Biedronki + przyprawy "Pięć smaków")

Makaron ryżowy kupuję regularnie, jest łatwo dostępny w hipermarketach oraz delikatesach na stoiskach z żywnością orientalną. "Sojowy" pojawia się sporadycznie w Lidlu przy okazji tygodnia azjatyckiego. Smakował mi ale raczej nie kupię ponownie ze względu na złą sławę soi więc kupię ponownie, bo nie zawiera osławionej soi :)

Mam jeszcze makaron grochowy: Tao Tao, Makaron chiński (skład: groch 70%, fasola mung 30%) - ok. 4zł / 100g. Czeka na testy.

MAKARONY KUKURYDZIANE



Sam Mills, Makaron Bezglutenowy Spaghetti [Zielarnia] (skład: mąka z kukurydzy 100%) - 6-7zł / 500g


Zacznę od wniosków - makaron po ugotowaniu smakowo i wizualnie bardzo dobrze udaje pszenny i to taki niezłej jakości, włoski. Trzeba go gotować trochę dłużej, niż sugeruje instrukcja. Nie mięknie przechowywany w lodówce w sosie, zrobiony al dente pozostaje taki. Mniej rośnie podczas gotowania niż pszenny.
Makaron gotowała mama i nie zgłosiła uwag do samego procesu gotowania - jest normalnie. Spaghetti z sosem pomidorowym zjedliśmy wszyscy, opakowanie makaronu wystarczyłoby na 4 dorosłe osoby, ale ja dostałam dwie porcje z przyczyn technicznych. Tato nie zauważył "podstępu". Brat zorientował się tylko dlatego, że zobaczył mnie jedzącą ten makaron.

Pasuje do: wszystkiego, co dodałabym do spaghetti :D

Już kupiłam i zjadłam następne opakowanie i zamieszam na nich pichcić w sezonie pomidorowym. Uwielbiam spaghetti i po co mam bez nich żyć, jeśli nie muszę? :)

MAKARONY KUKURYDZIANE DLA DZIECI OKIEM PRAWDZIWYCH ZNAWCÓW :)



Sam Mills, Pasta for Kids, Ducks [Zielarnia] - 6-7zł / 300g
Sam Mills, Pasta for Kids, Alphabet [Zielarnia] - 6-7zł / 300g

Te makarony były testowane przez moich siostrzeńców i mnie :) Starszy znawca ma prawie 5 lat, młodszy niecałe 2 lata, ja - trochę więcej ;)

Wizualnie makaron bardzo się dzieciom podobał. I kaczuchy i literki są urocze :)
Nauczona doświadczeniem makarony gotowałam nieco dłużej, niż zaleca ulotka i niestety mimo to były twardawe, co Starszy Specjalista zauważył. Nie zauważył nic więcej dziwnego odnośnie makaronów. Nie zachwyciły go, ale zjadł. Młodszy Spec tymczasem pałaszował uroczo - w zupce, rączką z zupki i luzem prosto z sitka i nie zgłaszał żadnych uwag :)
Moim zdaniem również makarony wyszły twardawe ale zjadliwe. Bałam się je gotować dłużej żeby się kaczuchy nie rozpadły. W smaku dobry, trochę czuć kukurydzę ale mi to nie przeszkadza.
Infantylne kaczuchy i literki w zupie działają na mnie kojąco po ciężkim dniu :D
Nie jestem pewna, czy zaopatrzę się w nie ponownie, może podczas wizyty małych gości, bo dla mnie to nie to.

Pasuje do: rosołu i zupy pomidorowej



Ciekawostka! Makarony Sam Mills spełniają wymogi diety bezglutenowej oraz nadają się dla cukrzyków ze względu na bardzo niski indeks glikemiczny - 33 +/- 8.
Nie wiem, jak to możliwe, skoro mąka kukurydziana ma kosmiczny indeks glikemiczny ale może się da? Nie czułam huśtawki energetycznej po daniach z tymi makaronami ale nie wiem, czy moje odczucia są tu wystarczającym wyznacznikiem.

Widuję je w sklepach ze zdrową żywnością. Wiosną pojawiły się w Biedronce w ramach jednej z promocji, niestety zniknęły momentalnie.

MAKARONY TYPOWO BEZGLUTENOWE



Bezgluten, Corolata, Kolorowe świderki (skład: mąka kukurydziana, mąka ryżowa, mąka gryczana, pomidory w proszku, szpinak w proszku, burak czerwony w proszku) - ok. 10zł / 500g

W stanie suchym makaron wygląda normalnie. Po ugotowaniu - w przeciwieństwie do kukurydzianych trzeba pilnować czasu bo da się go rozgotować. W smaku makaron jest neutralny, smaczny, bez fajerwerków.
Niestety kolor ucieka - btw czy wiecie, że mąka pszenna (a może sam gluten?) jest dobrym nośnikiem barwników i aromatów, stąd jej obecność w wielu produktach?

Pasuje do: dań z makaronem :) testowany w pomidorówce i łazankach
Nie jestem pewna, czy kupię ponownie, bo makarony Sam Mills są tańsze i dobre. Spełniają wymogi diety bezglutenowej, więc w razie potrzeby wiem, że mogę po nie sięgnąć, są w każdym sklepie ze zdrową żywnością i nawet w hipermarketach.

Widziałam w sklepach makarony 100% gryczane i 100% jaglane i niecierpliwie czekam na promocje :)

Makarony Sam Mills testowałam dzięki Zielarni Lawenda. Kolejne paczki kupiłam sama, podobnie jak pozostałe makarony.

* * *

Jakie są Wasze doświadczenia z makaronami bezpszennymi i bezglutenowymi?
Jakie makarony polecacie?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin