Wiedzma bloguje (Czarownicująca): dieta
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 kwietnia 2021

Wiedźma gotuje - "sernik" z kalafiora, kalafiornik



Elo!

Wbijam na chwilę, by podzielić się przepisem na ciekawy, choć nieoczywisty deser.
Zainspirowałam się przepisem z bloga Paleowski, natomiast zmodyfikowałam po swojemu.

Konsystencją przypomina pieczony sernik, też jest wilgotny ale lżejszy. Nie bój się kalafiora na słodko - zestawienie jest zaskakujące, ale działa! Przekonuje też zatwardziałych wyznawców tradycyjnych deserów :)
Ciasto nie jest bardzo pracochłonne - większość roboty odwala za nas malakser a potem piekarnik. W przepisie nie ma glutenu ani produktów mlecznych, ma potencjał na adaptację na wegan. Pozwala przemycić sporą porcję warzyw w bardzo przyjemnej formie :)

Składniki: 
paczka kalafiora mrożonego ok. 450g
2 jajka
2 dojrzałe banany
1/3 - 1/4 kubka oleju o neutralnym smaku
2-3 łyżki cukru* (miodu, syropu klonowego itd)
owoce na wierzch** - winogrona, śliwki, ananas z puszki, brzoskwinie
opcjonalnie kakao do zafarbowania części masy :)



Ewentualny spód*** - jeśli mam możliwość, daję pokruszone bezglutenowe ciastka, wymieszane z olejem w takiej ilości, żeby nie było całkiem sypkie. 
Piekłam kalafiornika też zupełnie bez spodu i też wychodzi!

*Bardzo odradzam ksylitOL i inne OLe, zwiększają ryzyko rewolucji jelitowej (kalafior sam zawiera sporo OLi)
**Owoce mogą być kwaskowate, kalafiornik jest mdły. Do zdjęcia pozuje dżem wiśniowy, bo taki mam, ale brzoskwiniowy byłby lepszy...
***Dzisiejszy spód to wykorzystanie migdałowego mazurka, który po wystygnięciu związał na beton - wilgoć masy kalafiorowej przywróciła go do życia :D



Wykonanie: 
Kalafior obgotuj w lekko osolonej wodzie, aż będzie al dente (dojdzie podczas pieczenia). Nie przegotuj go, bo masa będzie za mokra i wyjdzie budyń. Pozostaw do wystygnięcia na sitku, by dobrze ociekł.
Zmiksuj na gładką masę wystudzony kalafior z olejem, jajkami i bananami, dodaj cukier. (Jeśli chcesz sernik w ciapki, to teraz oddziel max 1/4 masy i dodaj ok. 1 łyżki kakao do pieczenia).
Ustaw piekarnik na  180°C, przygotuj foremkę wyłożoną papierem.
Wylej masę i ułóż na wierzchu owoce, nie za dużo bo puszczą sok i też wyjdzie budyń****.
Piecz około 40 minut*****. 
Po upieczeniu masa będzie nadal bardzo miękka (ale nie powinna być płynna). Odstaw ciasto do ostygnięcia a następnie dla stężenia masy do lodówki. 

****A jeśli wyszedł Ci budyń - nie szkodzi, deser nadal będzie jadalny, tylko nie jest już ciastem ;P
*****Ja miałam wielką foremkę, masa ma 1cm wysokości - czas 35 minut wystarczył.


Smacznego :)

Zdjęcia są owocem nauki obsługi aparatu, za co ewentualnie przepraszam co wrażliwszych ;)

Pozdrawiam :)

Wasza Wiedźma!

piątek, 24 lutego 2017

Przepis na pączki (bez glutenu i mleka, mało cukru)



Witajcie :)

Tłusty Czwartek był co prawda wczoraj, ale udało mi się zrobić (drugi rok z rzędu) pyszne i proste pączki, więc chciałam podzielić się z Wami przepisem :)

Pączki są tanie, mają niewiele składników i mogą nie zawierać alergenów (tu: glutenu ani mleka), które często występują w pączkach gotowych. Ba, można powiedzieć, że są zgodne z zasadami diety paleo ;)

Robi się je prosto i szybko, można zmieniać składniki zależnie od stanu zapasów. 

Czego nie mają, to nadzienia - bo nie potrzeba - i szczególnych wartości odżywczych - bo to z założenia grzeszna przekąska.

Inspiracja pochodzi z bloga Życie bez glutenu. 

Składniki:
  • 1 szklanka wody
  • 150 g tłuszczu stałego (mieszanka smalcu, oleju kokosowego i olejów roślinnych o neutralnym smaku i zapachu, w tym roku był sam smalec wieprzowy i wyszło pysznie!)
  • 180 g mąki ziemniaczanej (zamiennie: 150g mąki ziemniaczanej i 30g mąki kokosowej, żeby było bardziej fancy)
  • 2 łyżeczki cukru - np trzcinowego waniliowego domowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia (u mnie bezglutenowy) - opcjonalnie
  • 2 g soli (1/4 łyżeczki)
  • 2 jaja
  • 2 przejrzałe banany
  • olej do smażenia o neutralnym zapachu (np słonecznikowy)
  • cukier puder do posypania

Najpierw w rondelku podgrzewamy tłuszcz z wodą, aż się rozpuści i zagotuje. W tym czasie w pojemniku miksujemy jajka z bananami, dodamy je pod koniec. Składniki sypkie mieszamy, aż nie będzie grudek. Do gorącego "rosołku" dodajemy stopniowo zmieszane składniki sypkie, miksując energicznie. Rosołek zmienia się w budyń, a pod koniec ma przypominać ziemniaczane puree. Na sam koniec dodajemy rozbełtane bananowe jajka i też szybko miksujemy (szybko się ścinają).

Pozostaje tylko smażenie! Do rozgrzanego oleju nakładamy porcję masy - najlepiej ok. pół łyżki i smażymy do brązu, co trwa kilka minut na partię. W przyszłym roku może wypróbuję nakładać ciasto z worka w formie paluchów?
Im mniejszy pączek, tym bardziej przypomina ciasto - w większych wnętrze przypomina raczej budyń, wilgotny i lepki.
Pączki mają nieregularne kształty, niektóre wyglądają jak andrzejkowe wróżby :)


Gotowe pączki wyławiamy cedzakiem lub łyżką i układamy na papierowym ręczniku, by wchłonął się nadmiar tłuszczu. Gotowe można posypać cukrem pudrem, żeby było bardziej pączkowo :D

Uwaga! Ostrzegam przed kosztowaniem, zanim pączki wystygną! Wnętrze jest wilgotne i bardzo długo utrzymuje temperaturę, można się poparzyć!



Gotowe pączki są chrupiące z wierzchu i wilgotne i puszyste w środku. Smak banana jest wyczuwalny ale nie dominuje. Smakują trochę jak pączki a trochę jak faworki. Są przepyszne i ciężko się od nich oderwać.

Z podanej ilości składników wyszło około 25 pączków, oczywiście ilość zależy od wielkości porcji. Wszystkie zniknęły do rana za pośrednictwem dwóch podjadaczy :)
Przygotowanie ich zajęło około pół godziny. Nieco dłużej wietrzenie kuchni ;)

A do popicia bardzo polecam gorącą herbatę, dobrą na trawienie ;)


Nie planowałam tego wpisu, dlatego jakość zdjęć jest, jaka jest ;] Ale przepis jest zbyt dobry, żeby się nim nie podzielić!

A może znacie jakieś nietypowe przepisy na słodkości?

Ściskam!

piątek, 9 września 2016

Wiedźma u dietetyka. Dieta low FODMAP



Witajcie :)

Dawno, dawno temu, Kascysko pisała o swoich doświadczeniach z dietetykiem. Niedawno  temat poruszyła Anwen i pomyślałam, że teraz kolej na mnie.

Bo dieta to nie tylko walka ze złymi nawykami i odchudzanie.

Żyjemy w epoce uświadamiania sobie na każdym kroku, że "jesteś tym co jesz". Już nawet szary obywatel wie, że tłuszcze trans są fuj, że pięć porcji warzyw dziennie i że lody o smaku truskawkowym nie liczą się jako porcja ;]

Ja przychodzę z trochę innym podejściem do zagadnienia - mianowicie przerabiam dietetyczne  leczenie i wspomaganie leczenia chorób.

Znowu - powszechnie wiadomo, że istnieją choroby, w których powinno się przestrzegać pewnych zaleceń, np alergie, celiakia, cukrzyca. Tymczasem to tylko wierzchołek góry lodowej, bo odpowiednio dobraną dietą można regulować układ hormonalny, wspomóc tarczycę, wyleczyć od środka przyczynę nawracających stanów zapalnych skóry. Z odpowiednią dietą możesz ustrzec się np wrednego bólu stawów, które wlecze się po rodzinie jak klątwa, chociaż niby z genami nie wygrasz.
Tu wkracza dietetyk kliniczny :)

Wizyta

Umawiasz się na wizytę i w ten dzień zjawiasz się z grubą teczką wyników badań z ostatnich lat, w tym ze świeżutką morfologią i przeglądem dotyczącym tego, co Ci dolega.
Ważysz się na specjalnej wadze, po czym z radością stwierdzasz, że jednak masz jakieś mięśnie. Musisz przytyć tłuszczem 2kg, więc czujesz się wyjątkowo.
Przedstawiasz listę życzeń. Ustalacie wspólnie z dietetykiem, czy twoje życzenia są realne do spełnienia ;]
Ewentualnie ustalacie priorytety.
Jako, że zjawiłam się z listą długą na stronę - założyłyśmy, że najpierw zajmiemy się jelitami i uzupełnieniem ewidentnych niedoborów (wynikających z ograniczeń dietetycznych oraz zwiększonego zapotrzebowania z racji problemów zdrowotnych) a potem resztą, która w międzyczasie może sama zaskoczyć :)

Diagnoza i zalecenia

Ty wracasz do domu, a dietetyk siedzi nad notatkami. Na koniec kleci zalecenia i dostajesz długiego maila ;]
W mailu znajdujesz długą rozpiskę. Proporcje makro, jakie powinny znaleźć się w twoim menu. Listę produktów, z którymi szczególnie warto się zaprzyjaźnić. Kuracje dodatkowe, które pomogą tam, gdzie rzeczy nie dzieją się same. Badania, które ewentualnie warto wykonać.
Jest taki myk, że dietetyk, nawet kliniczny nie może oficjalnie zlecić badań ani interpretować ich wyników. Ale i tak zrobi to lepiej, niż dr google. Wie też, kiedy należy odesłać pacjenta do lekarza.

Zalecenia dodatkowe

Nie ogarniasz ogromu zaleceń i zamawiasz dodatkowo tygodniowy jadłospis. Dietetyk ma trudne zadanie, bo masz specyficzne potrzeby.
Finalnie wykorzystujesz trzy przepisy z jadłospisu, bo potrawy jakoś ci nie leżą ;]
Jesteście w stałym kontakcie, więc ustalacie, że ważniejsze, żeby trzymać się listy produktów bezpiecznych i przemycić kilka najważniejszych produktów w ciągu dnia.

Kontakt

Jesteś szczęściarzem, i twój dietetyk odbiera wszystkie telefony z dziwnymi pytaniami i odpisuje na maile. Wymieniacie się przepisami i teoriami. Pod koniec miesiąca twój dietetyk też próbuje potraw z twojej diety ;)

Efekty

Nie oszukujmy się - efektów nie da się przewidzieć i nie ma gwarancji, że poprawa będzie spektakularna ani szybka. Organizm ludzki jest skomplikowany i nawet z odpowiednią wiedzą nie da się rozwiązać problemu w jedno popołudnie. Będą zdarzały się ślepe zaułki i wpadki, ale zawsze pacjent wyjdzie z nich z większą wiedzą na temat swojego problemu.

Wrażenia ogólne

Moja kuracja trwa i nie wiem, ile jeszcze potrwa. W pewnym sensie pewnie forever ;] ale cieszę się, że ktoś prowadzi mnie przez obecny zakręt.
Zalecenia, jakie dostałam, to zmodyfikowana wersja diety lowFODMAP. W typowym przypadku ta dieta oznacza ryzyko niedoborów, bo obcina się znaczną część produktów z menu. U mnie było odwrotnie, bo kilka mi dodała :D Co w pewnym sensie odchorowałam, bo rzuciłam się na owoce zgodne z protokołem bez opamiętania i podejrzewam, że właśnie tony cukru z owoców rozbujały mi hormony ;] oraz brak brokułków, które wcześniej pochłaniałam tonami.
Wspomniana dieta uczy zarządzać objawami związanymi z chorobami jelit. Jeśli nie jest w pełni znana ich przyczyna lub jest ona nieuleczalna - jest to IMO bardzo przydatna umiejętność :] Np można zmniejszyć ryzyko gorszego samopoczucia w dzień ważnego spotkania czy na wyjeździe.
Tenże okrojony protokół lowFODMAP jak najbardziej mi służy i lżej mi na serduchu, że w razie kolejnego kryzysu mogę jeść coś więcej niż marchewkę z marchewką.

Jak lowFODMAP okazał się moim świętym graalem - tak rozpisany jadłospis już niezupełnie.
Nie udało mi się odwzorować ani jednego pełnego dnia z rozpiski. Przyczyn jest kilka:
  • kilka produktów nie jest dostępna w sklepach w mojej okolicy
  • część potraw wymaga innego systemu przygotowywania, niż ten, do którego jestem przyzwyczajona
  • niezupełnie moje smaki
  • ogromne ilości jedzenia!!! żołądek nie pomieści
  • z natury nie umiem stosować się do zaleceń kropka w kropkę;] pod tym względem jestę kotę
Ostatecznie przygarnęłam do menu kilka najważniejszych bomb odżywczych z jadłospisu, w tym pomysły na proste sałatki.

Od momentu wspomnianego rozjechania hormonów próbujemy różnych naturalnych i dietetycznych form wspomagania, w konsultacji z zielarką (w razie pytań - sytuacja nie jest poważna a ja mam już mocne uczulenie na NFZ).

Nie wszystko nam wyszło dobrze. Na sugestię dietetyka próbowałam wprowadzić do diety kilka produktów, z których kiedyś zrezygnowałam i niestety musiałam potem odchorować te próby.

Kto gdzie i jak

Wspomnianą dietetyczką jest pani Natalia Bator, oficjalny dietetyk Zielarni Lawenda w Rzeszowie.
Od pierwszego spotkania zrobiła na mnie wrażenie swoją wiedzą, kompetencją, miłym sposobem bycia i otwartym umysłem. Diety lecznicze nie są łatwe w prowadzeniu, więc dobra komunikacja jest niezbędna. Jesteśmy w stałym kontakcie, na obecnym etapie raportuję na bieżąco efekty testów (dla zainteresowanych - etapy reintrodukcji z niezłego bloga FODMAP po polsku).

Może nie jestem uleczona, ale zdecydowanie czuję się lepiej i PEWNIEJ w temacie żywienia i osoba dietetyka klinicznego bardzo mi w tym pomogła.

Co dalej?

Kuracja jeszcze trwa. Przy moim kulawym szczęściu, niedługo po rozpoczęciu terapii spotkałam innych dietetyków, nie do końca konwencjonalnych, z zupełnie innym poglądem na mój problem i z kuracją na przyczynę a nie tylko objawy (jak twierdzą, nie śmiem jeszcze uwierzyć, że to możliwe). Połączone moce terapii wprowadziły wielką rewolucję. Dzieje się :D


Wpis nie jest wynikiem współpracy.
Wypłynął z głębi serducha.
I jak na taki przystało - pewnie jest trochę chaotyczny :) W razie pytań - piszcie w komentarzach a ja uzupełnię / poprawię wpis.

Zainteresowanych dietą odsyłam do dr Google (dieta low FODMAP, dietoterapia itp) i na mój instagram, gdzie wrzucam niektóre eksperymenty kulinarne.

#wiedzmadietuje !!



Pozdrawiam :D

środa, 15 czerwca 2016

Co u mnie? #czerwiec

Witajcie :)
Zbieram się do pisania i zbieram i nie mogę zdecydować, od czego zacząć. Może od małego "co u mnie"? ;)

#wiedźma dietuje

A więc gdzie jest Wiedźma, kiedy jej nie ma? Ano - głownie w kuchni.

http://fabrykamemow.pl
Moja podróż po krainie zdrowia ruszyła z kopyta i trwa w najlepsze. Tym razem mam mapę, chociaż i tak często mam wrażenie, że mapa jest po chińsku :) To znaczy - oddałam się w ręce pani dietetyk klinicznej. Razem, opierając się na moich obserwacjach i jej wiedzy, robimy badania i doświadczenia na ludziach (sztuk jeden). Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie doczytywała na boku i nie próbowała być dwa kroki do przodu, chociaż nie wiem, w jakim kierunku zmierzam :)

O samych zaleceniach może nie będę pisać ;) Może to, że dietetyczka na podstawie wywiadu zdecydowała się wprowadzić dietę leczniczą Low FODMAP, która jest pomocna przy Zespole Jelita Drażliwego - jest dobrym punktem wyjścia do poznania swoich reakcji na pokarmy, które najczęściej sprawiają problem, a sam obraz wyklaruje się na tyle, że lepiej będzie widać inne problemy, jeśli występują.

Myślę o tym, żeby napisać coś więcej o opiece dietetycznej: jak to wygląda w sytuacji, gdy nie chodzi o mądre schudnięcie - ale jeszcze za wcześnie :)

Sama dieta to jeden wielki chaos, tzn nie ma żadnej logicznej zasady, wg której składniki są dobre albo złe; kluczem jest zawartość kilku typów cukrów, a z tym jest przeróżnie, nawet w jednym produkcie zależnie od sposobu przetworzenia. Jako ułatwienie i ściągę mam aplikację w telefonie - KLIK. Nawet nie jest mi trudno, dopóki gotuję sama, ale osoba jedząca do tej pory normalnie może mieć kłopot. Jedzenie poza domem, cóż... bonanza ;)

Aby ułatwić sobie śledzenie diety i notowanie obserwacji i odkryć - śmiecę trochę na instagramie :) Zainteresowanych wysyłam pod #wiedzmadietuje


Ostatnio obeszłam ograniczenie dotyczące buraków i jestem dumna ;)
*Buraki są niedozwolone, ale botwina już tak. Nie wyobrażam sobie wczesnego lata bez barszczyku z ogródkiem - no i udało się :)

#pieseł

Nie mogłabym nie wspomnieć o najnowszym członku rodziny - Kingu! Jest młody, szalony i absorbujący - a dodatkowo nigdy nie miałam psa :)
Pies pasuje do rodziny - jest niewymiarowy i ma alergię pokarmową ;]
Wyleczyliśmy nawzajem swoje lęki - mój przed psami i jego przed otworzeniem serducha na nową rodzinę...

oto WZROK i ukochana zabawka
tu sytuacja wyjątkowa - sam z własnej woli przyniósł zabawkę :)
#ch*jowa pani domu

Bo ciężko nazwać to inaczej. Uczę się prowadzić dom, planować wydatki i zadania. Odkrywam patenty na obieranie marchewki i przedłużenie żywotności zupy oraz poszukuję idealnego papieru toaletowego.

awaryjne suszenie prania ;)

#włosowo

Nastała najtrudniejsza pora dla moich włosów - czerwiec. Większość radykalnych cięć, jakie miałam, było właśnie w czerwcu. Są ciągle spuszone i splątane, a sama pielęgnacja nieprzewidywalna. Dawno nie podobały mi się na tyle, by robić im zdjęcia. Nie mam sprawdzonych kosmetycznych pewniaków i zazwyczaj nie pamiętam, co nakładałam na włosy. Przeglądam zapasy odlewek i próbek - większość działa połowicznie ;]
Szukam dobrej odżywki myjącej i idealnego oleju do olejowania. Poszukiwania trwają ;]


Na razie nie planuję większych zmian w temacie włosów, chociaż droczę się z chłopakiem, że obetnę się na zapałkę :)

A co u Was słychać?

Ściskam!

wtorek, 7 października 2014

Test Food Detetive i dieta eliminacyjna - wrażenia


Witajcie w ten piękny słoneczny dzień :)
Jak widać korzystać ze zwolnienia na wiele sposobów, a czuję się już na tyle dobrze, że nie muszę już leżeć w łóżku przez cały dzień.
Dziękuję za polecone filmy i życzenia :)

Nadeszła pora na podsumowanie doświadczeń związanych z testem na nietolerancje pokarmowe Food Detective.

Jak wielokrotnie wspominałam, sytuacja zmusiła mnie do szeregu badań układu pokarmowego i nietolerancji pokarmowych.
Zarys tematyki przekazałam Wam w poniższych wpisach:
Alergie i nietolerancje wg Wiedźmy
Opis jednego z domowych testów na nietolerancje pokarmowe i moje wyniki badań:
Alergie i nietolerancje wg Wiedźmy cz.2
Niedługo po wykonaniu przeze mnie testu Food Detective zaczęłam trafiać na różne artykuły podważające ich wiarygodność. Jednym z nich jest ten: Testy na alergie i nietolerancje pokarmowe - lepiej schowaj portfel. Autorka bloga, MS zebrała opinię rożnych instytucji badawczych i medycznych i jej konkluzja sprowadza się do tego: organizm człowieka to zbyt skomplikowana machina, nie zawsze reakcja jest prosta i oczywistsza, dodatkowo temat nietolerancji pokarmowych jest stosunkowo nowy i nie umiemy ich jeszcze miarodajnie badać. Osobiście nie umiem się odnieść do tych informacji.

Wg niej najlepszą metodą określenia tego, co nam szkodzi a co nie, jest eliminacja, wprowadzenie i obserwacja - ból głowy, stawów, brzucha czy wysypkę zauważymy bez względu na to, czy wywołane są przez reakcję hormonalną, wyrzut przeciwciał jakiejś klasy czy gwałtowną fermentację.
Akurat z tym podejściem nie mogę się nie zgodzić.

Wracając do samego testu. Moje wyniki wyglądały tak:


1 miesiąc - zalecenia FD

Zastosowałam się do zaleceń, eliminując wskazane produkty z diety na miesiąc "zaokrąglając" do grup produktów, jak na przykład zboża generalnie, strączki nie tylko wskazane w rozpisce - i po miesiącu unikania zaczęłam włączać je ponownie.

Podczas tego miesiąca nie miałam atopowej wysypki na skórze ani nie doświadczyłam kataru siennego w tym roku. Bardzo rzadko dokuczały mi bóle głowy, bóle i napięcie pleców i karku - co uważam za wielki plus. Bóle karku i wynikające z nich napięciowe bóle głowy to jeden z moich koszmarów, w ciągu wielu lat były na tyle dokuczliwe, że jestem już psychicznie nieodporna na ten rodzaj bólu. Od kiedy eliminuję z diety różne produkty problem zmalał, powraca w sytuacjach dużego stresu i - zbieg okoliczności? - kiedy próbuję przywrócić do diety coś wyeliminowanego.

Mój układ pokarmowy niestety nie uspokoił się. Żebym mogła z czystym sumieniem wprowadzać wyeliminowane produkty powinno być idealnie, mimo to próbowałam, bo "coś trzeba jeść".
Nie spodziewałam się tak mocnej reakcji na niektóre produkty, które w teście wyszły "słabo" - np ryż, nieobjęta testem gryka czy proso: bóle brzucha, bóle głowy i bolesne zesztywnienie mięśni karku. Zauważyłam reakcje ze strony brzucha na produkty, które "zdały test śpiewająco" - np pomidory, jabłka, arbuza, kapustę - w każdej postaci, czarną herbatę.
Zgodnie z zaleceniami przez kilka tygodni unikałam kofeiny i alkoholu. Okazało się, że kofeina gwarantuje szybki efekt przeczyszczający. Natomiast alkohol w postaci małej ilości wódki dobrej jakości przyjął się zacnie, nawet lepiej niż przez wiele ostatnich lat.


Na zdjęciu zaznaczyłam "poprawki" do wyników - na czerwono produkty których unikam, niebieskie z którymi staram się nie przesadzać, zielone po których czuję się idealnie. Do glutenu i mleka nie próbuję wracać, po kilku podejściach do zbóż pozostał mi tylko niesmak (i trochę chleba i makaronu w zamrażalniku). Kilka razy przymierzałam się do jajek - i chyba nie jest źle, ale bojem siem, przecież wyszły 'mocno'.

2 miesiąc - kryzys 'wcale nie ozdrowieńczy' i nowa dieta

Po miesiącu diety wg wskazań badania wcale nie czułam się lepiej pod niektórymi względami, jak wspomniałam wyżej - o ile "reszta" miała się całkiem dobrze, tak dolegliwości pokarmowe ciągle były, ciągle tak samo dokuczliwe, a ja nadal chudłam i czułam się coraz bardziej osłabiona.
W sierpniu waga pokazała mniej niż 45kg a ja po kolejnej biegunce zmieniłam taktykę ;] Zapisałam się z powrotem do lekarza gastrologa a tymczasem zdecydowałam się na porządną dietę eliminacyjną (mniej więcej taką: Dieta eliminacyjna). Początki były trudne, ale jest poprawa. Czuję się coraz lepiej i nawet jest mnie więcej - dzisiaj waga wskazała 47kg po raz pierwszy od dawna*.

* Kwestia chudnięcia nie jest związana z małą ilością jedzenia czy niską zawartością substancji odżywczych - jem sporo, mniej więcej tyle co zdrowy i dobrze zbudowany facet i do tego treściwie, mięsno i warzywnie - testowane na zdrowym i dobrze zbudowanym ochotniku podczas kilkudniowego wyjazdu w góry :)
Dla pełnego obrazu wypadałoby zrobić badania tarczycy, bo też może tu coś mącić.


~Koniec mojej przygody z testem FD i opinia~

Test FD obiecywał usunięcie dolegliwości i wyzdrowienie. W moim przypadku nie pomógł, bo problem jest innej natury.
Mogę przynajmniej powiedzieć, że zrobiłam wszystko, co mogłam sama - przeczytałam wiele poradników, wyrzeczeniami i wysiłkiem doszłam do diety, która przynajmniej nie pogarsza sytuacji, stosuję naturalne kuracje - i kiedy nie widzę już innej opcji, zwracam się o pomoc.

Test Food Detective kosztował 365zł. Nie żałuję, że go zrobiłam, bo pomógł mi przynajmniej wyeliminować kilka z potencjalnych przyczyn złego samopoczucia. Szkoda, że nie znalazłam źródła problemu i nie mogę zakończyć poszukiwań.


Kilka miesięcy temu koleżanka wykonała test FD pod okiem lekarza rodzinnego. Chciała znaleźć przyczyny problemów pokarmowych i udało się - wyniki testu potwierdzają się w praktyce. Co ciekawe - zauważyła, że ma się lepiej, jeśli ma w diecie małe ilości szkodzących jej pokarmów niż jeśli nie ma ich wcale. Mimo kilku miesięcy odstawienia nie doszło do "wyleczenia" problemu, ale dzięki wskazówkom może unikać dolegliwości.

3 miesiąc


Kolejny miesiąc mija na diecie eliminacyjnej, faza wprowadzania produktów, których jest już całkiem sporo. Staram się ufać instynktowi, prowadzić notatki i wyciągać wnioski - a poza tym korzystać z życia :)

W ostatnim czasie zapoznałam się z zasadami wielu diet, np odżywiania wg medycyny chińskiej, paleo, przeciw kandydozie, zgodnej z grupą krwi. Podczas lektury nasuwa mi się jeden wniosek - jesteśmy różni i nie ma uniwersalnej diety skrojonej na czyjąś miarę. Nawet najlepsza to tylko ramy, które trzeba dopasować do siebie, inaczej będą uwierać. Mimo to uważam, że miło mieć jakąś gotową dietę na początek, jako punkt wyjścia, jakiś przewodnik - i grupę wsparcia, jeśli to tylko możliwe.

Najtrudniejsze w przypadłościach pokarmowych jest zachowanie zdrowego dystansu. Dolegliwości potrafią być na tyle przykre, że zrobisz wiele, by ich nie doświadczać - a od tego krótka droga, by życie zaczęło kręcić się wokół brzucha.

Mój sposób na dystans :)

Bieszczady, trasa na Wielką Rawkę z Ustrzyk Górnych
Szkoda, że nie przyniosłam Wam magicznego sposobu na wszystkie problemy. Widać nie może być tak łatwo.

Czy ktoś z Was decydował się kiedyś na dietę eliminacyjną i przybije mi piąteczkę? :)


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

wtorek, 22 lipca 2014

Alergie i nietolerancje wg Wiedźmy cz.2



Witam :)
W pierwszej części wpisu o alergiach przedstawiłam Wam zarys informacji, które zebrałam o nietolerancjach i alergiach pokarmowych w ciągu ostatnich miesięcy.

Dzisiaj chciałam się podzielić przemyśleniami na temat testu Food Detective, który pomaga rozpoznać nietolerancje pokarmową (wolę określenie alergię późną) zależną od przeciwciał IgG.

W poprzednim wpisie wymieniłam wiele badań, które może zlecić lekarz rodzinny i specjalista.
W moim przypadku badania specjalistyczne alergologiczne wskazały, że może mnie dotyczyć alergia późna (reakcja alergiczna na pyłki, zero przeciwciał IgE we krwi i zerowy odczyn na skórze), gastrologiczne potwierdziły stan zapalny dwunastnicy, nie wyjaśniły do końca przyczyny reakcji pokarmowych i alergicznych, wykluczając za to wszystkie poważne choroby (z wyjątkiem celiakii, której badanie jest u mnie niewymierne, gdyż nie byłam w stanie przeprowadzić nawet tygodniowej prowokacji :( ). Wyniki mam śliczne i jedyny parametr, który nie gra to wysokie IgG całkowite. Do tego moje prywatne próby diety eliminacyjnej pokazały, że 1) ograniczenie glutenu i laktozy już bardzo poprawiła moje samopoczucie i złagodziła objawy przeróżnych pokarmowych i niepokarmowych dolegliwości, z którymi borykam się od lat 2) najwyraźniej nie wszystkie szkodliwe czynniki (pokarmy?) wyeliminowałam, gdyż brzuch ciągle się nie goi, tzn. ciągle jest bardzo wrażliwy a do tego moja skóra ciągle nie chce wrócić do równowagi a równowaga musi pochodzić z wewnątrz bo z zewnątrz zrobiłam już wszystko.
Wniosek? Warto do tego wszystkiego dorzucić jeszcze szczegółowe badanie IgG.

O TEŚCIE

Test Food Detective to badanie, które wykonuje się samemu w domu, ewentualnie możemy wykonać je w gabinetach medycyny niekonkwencjonalnej lub zdrowożywnościowych i dietetycznych i tam ktoś zrobi badanie za nas i ewentualnie omówi z nami wyniki.

Badanie obejmuje pokarmy takie jak:
  • zboża: kukurydza, pszenica durum, gluten, ryż, pszenica, żyto, owies.
  • orzechy i strączkowe: migdały, orzechy brazylijskie, orzechy cashew, ziarno kakaowca, orzechy włoskie, orzeszki ziemne, groch, soczewica, fasola, soja.
  • mięsa: wołowina, kurczak, baranina, wieprzowina.
  • ryby i owoce morza: mięso ryb słodkowodnych (łosoś, pstrąg), skorupiaki (krewetka, krab, homar, małż jadalny), tuńczyk, białe mięso ryb (łupacz, dorsz, flądra).
  • warzywa: brokuły, kapusta, marchewka, seler, ogórek, ziemniak, por, papryka (czerwona, zielona, żółta).
  • owoce: jabłko, czarna porzeczka, grejpfrut, melon (cantalupa i arbuz), oliwki, pomarańcze i cytryny, truskawki, pomidory.
  • inne: jajko (całe), mleko krowie, czosnek, imbir, grzyby, herbata, drożdże.
Wymienione wyżej to najczęściej występujące alergeny w alergii późnej. Wśród nich prym wiodą: mleko, pszenica, jaja i soja.

Większość produktów bada się pojedynczo, kilka jest pogrupowane (np warzywa strączkowe, owoce morza), co daje łącznie 46 wyników. Na próbniku znajdują się też dwa pola kontrolne: pokazują, czy badanie zostało wykonane prawidłowo pod kątem technicznym, np czy odczynniki były trzymane przez odpowiedni czas itp.

Badanie dotyczy tylko i wyłącznie nietolerancji pokarmowych związanych z przeciwciałami IgG. Nie pomoże zdiagnozować celiakii, klasycznej alergii, nietolerancji laktozy ani zaburzenia flory bateryjnej.

Więcej przeczytacie na stronie produktu:
http://www.fooddetective.pl/nietolerancja-pokarmowa/nietolerancja-pokarmowa-informacje
http://www.fooddetective.pl/nietolerancja-pokarmowa/nietolerancja-pokarmowa-objawy

WADY I ZALETY


Zacznę od największej wady - ceny. Zestaw do wykonania badania dla jednej osoby kosztuje 340-400zł. Zakupy poczyniłam za 365zł za pośrednictwem apteki DOZ i moim zdaniem to najlepsza opcja, bo mam gwarancję, że pudełko było przechowywane i transportowane w odpowiednich warunkach - bo z pocztą i kurierami różnie bywa.

Kolejną poważną wadą wg mnie jest to, że nie umiem stwierdzić, czy test jest wiarygodny. Lekarze, których pytałam, nie mają opinii na jego temat. Wiem natomiast, że są w Polsce lekarze, nawet rodzinni, którzy polecają pacjentom ten test i pomagają im prowadzić leczenie.
Byłam w kropce, zaryzykowałam, zastosowałam się do zaleceń wynikających z wyników i już czuję się lepiej - i fizycznie, bo nowa dieta faktycznie pomaga, i psychicznie, bo przynajmniej na jakiś czas wiem, co mam robić i mogę przestać czytać o dietach i samoleczeniu i zająć się biochemią kosmetyczną :)


Idea badania przeciwciał IgG w diagnostyce alergii natomiast jest dla mnie najzupełniej wiarygodna i sensowna, w przeciwieństwie np do takich metod jak np biorezonans komórkowy czy leczenie dietą "na oko" ("bo pani to mi wygląda na nietolerancję mleka").

Zaletą tego testu jest to, że jest i jest całkiem łatwo dostępny. Kwota duża, ale jeśli ktoś czuje się źle, to jak zechce to uzbiera, a jeśli ktoś czuje się dobrze, to po co mu test :) Są droższe testy niż ten, badają więcej alergenów ale kosztują już czterocyfrowo. No i takiego testu nie robi się co miesiąc ;]

przed badaniem byłam zbyt przejęta żeby zrobić zdjęcia :)


Procedura badania jest złożona, chociaż jest łatwa i dobrze opisana. Warto poprosić o asystę i towarzystwo, gdyż często przydaje się dodatkowa ręka i mała pomoc, zwłaszcza jeśli mamy dwie lewe ręce lub np boimy się widoku krwi (ja tego problemu nie mam). Ciągle bałam się za to, że rozleję odczynniki oraz za pierwszym nakłuciem palca nie chciała lecieć krew. Więcej problemów nie było :)

WYNIKI TESTU

Tacka testera okazała się bardzo niefotogeniczna. Najprościej będzie pokazać notatki z testu wykonane od razu po badaniu.


Krzyżyk na ciemnym tle to reakcja mocna, na jasnym słabsza. Należy wziąć poprawkę na fakt, że przed badaniem powinnam przeprowadzić tygodniową prowokację z mlekiem i glutenem, a zjadłam jedynie po gryzie żółtego sera i chleba wielozbożowego (żyto, owies, orkisz). Podejrzewam, że gluten wyszedłby granatowy - biorąc pod uwagę, że nie czułam się później zbyt dobrze przez kilka dni.



Zaskoczył mnie wysoki wynik dla mleka i jajek. Wiedziałam o problemie z laktozą, ale białka mleczne zaczęłam podejrzewać stosunkowo niedawno, podobnie jak kukurydzę. Już mnie nie zaskoczyły strączki - zbiegiem okoliczności niedługo przed wykonaniem tego testu zrobiłam tydzień bez zbóż, który miał na celu eliminację i stopniowe wprowadzanie zbóż do diety; tydzień okazał się wysoko-strączkowy i w tym tygodniu mój brzuszek nie miał się najlepiej. Na inne objawy nawet nie zwracam uwagi, problemy gastryczne wystarczająco urozmaicają dzień ;]
W skrócie mam problem z nabiałem, strączkami i zbożami. Dieta paleo minus jajka będzie dla mnie najlepszą inspiracją.

W opakowaniu znajduje się broszurka z zaleceniami, jak radzić sobie w przypadku kilku najpopularniejszych uczuleń. Zwraca uwagę na alergeny ukryte np w niektórych składnikach chemicznych (np kazeinian sodu - dla uczulonych na mleko, pieczarki i piwo dla uczulonych na drożdże). Dla mnie ulotka jest mało przydatna, bo w moim zestawie uczuleń zalecenia się wykluczają :P



WYNIKI - I CO DALEJ?

Wg rozpiski pokarmy z silnym odczynem należy wyeliminować z diety na minimum 3 miesiące (ale może nawet do roku), średnie obserwować i jeśli nie wywołują żadnych objawów je jeść raz na 4 dni (okres, w którym organizm potrafi zmetabolizować małe ilości przeciwciał, zanim się nawarstwią) a słabe obserwować i być może włączyć do diety normalnie. Jest szansa, że kiedyś wszystkie te produkty wrócą do mojego jadłospisu, choć być może w opcji raz na 4 dni. Ze względu na predyspozycje powinnam być ostrożna z glutenem.
Postanowiłam produkty o średniej reakcji odstawić na kilka tygodni i dopiero wprowadzić ewentualnie zjadać je, kiedy nie mam wyjścia (np kiedy jestem z wizytą). Oczywiście nie planuję na razie jeść zbóż glutenowych, mooooże kupię sobie bezglutenowy owies ale nie mam parcia.
Zdroworozsąkowo podchodząc - w tej nadwrażliwości nie dotyczy zapis "może zawierać śladowe ilości X", ale lepiej unikać produktów, które mają ten zapis ;]
Do tego dochodzą inne produkty problematyczne, np u mnie są to niektóre surowe owoce i warzywa - wymęczony przez lata układ pokarmowy źle na nie reaguje.
Bardzo ważne jest, żeby dbać o różnorodną dietę, jeść różne pokarmy w ciągu dnia oraz różne w ciągu tygodnia. Brak uczulenia na jakiś produkt nie znaczy, że go nie nabędziemy, jeśli przesadzimy, zwłaszcza wśród produktów z jednej grupy. Np jeśli problematyczna jest część zbóż -  lepiej ostrożnie raczyć się resztą, nawet z bardzo polecaną kaszą jaglaną. Podobnie z orzechami, warzywami psiankowatymi itp.
Na początku diety zaleca się również ograniczenie produktów drażniących jelita - kawy, herbaty czarnej i zielonej, alkoholu oraz cukru. Sugeruje się też unikanie produktów gotowych, np puszek i mrożonek. Dzięki temu nasze jelita zregenerują się szybciej i szybciej wróci nasza odporność na wszystko, z alergią włącznie :)

Jestem na "nowej diecie" ponad tydzień. Normalnie pracuję i wcale nie spędzam całego dnia w kuchni, na pewno nie więcej czasu niż na bezglutenowej i bezlaktozowej :) Teraz czas na dietę typu paleo jest idealny, gdyż warzywa i owoce są teraz dostępne w bardzo niskiej cenie, są świeże a wybór ogromny.

Jak już wspominałam - regularnie robię badania podstawowe jak morfologia, by kontrolować, czy stosowana przeze mnie dieta nie robi mi krzywdy - nie robi. Dodatkowy bonus - w ostatnich miesiącach wyszłam z lekkiej anemii, którą miałam od urodzenia :D
Cały czas ćwiczę, więc często mam okazję sprawdzić, czy nie obniża mi się próg wytrzymałości fizycznej - ma się dobrze :)


Co mi było zanim zaczęłam modyfikować dietę - pisałam w podsumowaniach pierwszych miesięcy bez glutenu i w elaboracie. Pokrótce było mi wszystko. Nie będąc we własnej skórze wzięłabym siebie za niezłego hipochondryka i fantastę, człowiek nie może czuć się ciągle tak źle i nie mieć żadnej diagnozy ;] Obecnie (dopóki jestem na diecie) nic mi nie dolega poza ciągle bardzo wrażliwym brzuchem - i jeśli mogę sobie pomarudzić, to zbyt wrażliwą skórą głowy. Ale mam nadzieję, że i to się uspokoi, bo stan zapalny skóry ma pełne prawo być odpowiedzią na stan zapalny jelit.

Przez lata musiałam brać leki antyhistaminowe, leki na astmę, leki przeciwzapalne na problemy z mięśniami i stawami, do tego witaminy i minerały na niedobory: magnez, witaminy z grupy B, preparaty na anemię. Teraz biorę tylko wapno (w postaci glukonianu, mleczan odpada) bo jeszcze nie umiem zapewnić podaży wapnia w diecie - i kończę kurację witaminą E+A+cynk od dermatolog (bo przestaje być potrzebna). Skóra twarzy poprawiła mi się z bardzo suchej i odwodnionej na normalną, lekko mieszaną :)


Czy zrobię test ponownie?
Mam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby :)

Czy polecam?
Polecam, ale zastanów się, czy masz potrzebę go wykonać? Tę kasę można spożytkować lepiej i przyjemniej jeśli testu nie potrzebujesz. Jeśli potrzebujesz - życzę z całego serca, żeby Ci pomógł. Namawiam do zrobienia testu członków rodziny, mam nadzieję, że zmienią sposób odżywiania i pozbędą się wielu przykrych dolegliwości.

Bardzo się cieszę, że test wykonałam. Samodzielne dojście do listy tych wszystkich produktów zajęłoby mi wieki - a tak już mogę zacząć zdrowieć :>
Ciekawe, czy będę zadowolona z efektów leczenia po trzech miesiącach i później. Oczywiście dam znać, przecież kocham podsumowania :p

Wpis nie jest sponsorowany. Test został kupiony z prywatnych środków a tekst stworzony z potrzeby serca.


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

piątek, 18 lipca 2014

Alergie i nietolerancje wg Wiedźmy

http://jeanetteshealthyliving.com/2011/01/food-allergies-what-to-eat-when-you-cant-eat-anything.html

Witam!
Chciałam napisać krótki przewodnik po wszystkim, o czym dowiedziałam się w temacie alergii i nietolerancji podczas poszukiwań własnych, wizyt u lekarza itp. Podkreślam, że nie mam odpowiedniego wykształcenia, moja wiedza jest bardzo powierzchowna i informacje przeze mnie podane mogą być błędne. Życzę wszystkim, by trafili ze swoimi problemami na lekarza, który będzie miał wiedzę i możliwości Wam pomóc bez konieczności poszukiwania tylu informacji z Waszej strony :]

Najbardziej ogólnym pojęciem jest NADWRAŻLIWOŚĆ - jest to nieprawidłowa reakcja na zetknięcie z czynnikiem bądź sytuacją.
Mogą istnieć nadwrażliwości wywołujące nieprawidłową odpowiedź układu odpornościowego (np produkcję przeciwciał) lub o innej naturze (przykład z życia - skóra może być nadwrażliwa na alkohol ale nie będzie tu uczulenia).
Rozróżnia się 4 podstawowe typy nadwrażliwości z reakcją odpornościową. Jeden z nich to dobrze znana "klasyczna" alergia, innym jest np zjawisko odrzucania przeszczepu.

ALERGIA to patologiczna, jakościowo zmieniona odpowiedź tkanek na oddziaływanie różnych obcych substancji określanych mianem alergen, polegająca na reakcji immunologicznej związanej z powstaniem swoistych przeciwciał, które po związaniu z antygenem doprowadzają do uwolnienia różnych substancji – mediatorów stanu zapalnego (dop. - np histaminy). Czynnik środowiskowy wywołujący alergię sam w sobie zazwyczaj nie jest dla organizmu szkodliwy. (...) Alergia może objawiać się łagodnie, jak w przypadku kataru czy łzawienia, aż po zagrażający życiu wstrząs anafilaktyczny i śmierć. [źródło]

Zazwyczaj źródła i nawet lekarze skupiają się na typie alergii związanym z przeciwciałami IgE oraz histaminą jako mediatorem stanu zapalnego, gdyż ryzyko wstrząsu anafilaktycznego to zagrożenie życia. Ja ją będę nazywać ALERGIĄ KLASYCZNĄ. W jej przypadku przeciwciała oraz stany zapalne powstają szybko, do ok. godziny od kontaktu z alergenem. Reakcje mogą być kojarzące się z przyczyną - np zjadłem coś i puchną mi usta - lub niezwiązane - np pomalowałam oko i puchnie mi stopa albo mam duszności. Alergia klasyczna dotyczy najczęściej czynników, z którymi mamy styczność rzadko - lub rzadko w tak dużych stężeniach - np mówi się np o syndromie chińskiej restauracji, gdzie czasem w daniach można spotkać wyjątkowo wysoką dawkę substancji poprawiających smak potraw. Raczej reakcja nie powinna wystąpić, kiedy mamy styczność z alergenem po raz pierwszy, co nie znaczy, że nie należy uważać na nowości, bo meandry alergii krzyżowej są kręte i każdy alergik wie, że zawsze wszystko ostrożnie.

Podczas dokształcania oraz wielu rozmów z lekarzami i farmaceutami (pamiętajmy, oni mają ogromną wiedzę i jej zakres jest trochę inny niż lekarzy, warto popytać!) dowiedziałam się o istnieniu ALERGII PÓŹNEJ, tudzież późnoobjawowej, ukrytej itp. Znajdziecie o niej informacje przy temacie związanym z nietolerancjami pokarmowymi, jednak ona rządzi się podobnymi prawami jak alergia klasyczna: też może dotyczyć uczulenia skórnego, wziewnego i pokarmowego, tak samo może powodować astmę i tak samo dotyczą jej reakcje krzyżowe. Nawet również jest możliwa reakcja anafilaktyczna chociaż prawdopodobieństwo jest minimalne, gdyż z natury w tej alergii produkcja alergenów jest rozłożona w czasie i reakcja łagodniejsza. W przypadku tej alergii organizm produkuje przeciwciała IgG, mediatorem stanu zapalnego nie musi być histamina (np dlatego leki antyhistaminowe mogę nie działać; aczkolwiek w przypadku nasilenia alergenów np z okazji pylenia uczulającej nas rośliny krótka kuracja Loratadyną może pomóc przetrwać ten okres). Objawy pojawiają się po kilku godzinach od kontaktu z alergenem i rozwijają się nawet do trzech dni - stąd w odróżnieniu od alergii klasycznej wiele osób nie zdaje sobie sprawy z uczulenia.
Ta alergia częściej dotyczy produktów, z którymi mamy styczność często, np pokarmów spożywanych codziennie, stąd zainteresowanie skupia się zwłaszcza na alergii późnej pokarmowej - ale stoję tu oto przed wami jako żywy przykład alergika pyłkowego z alergią IgG ;]
W przypadku tej alergii często chory jest uzależniony od produktów, które go uczulają - dochodzi do syndromu Seyle'a. Mechanizm jest ten sam, co przy uzależnieniu od alkoholu czy papierosów, tylko nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wprowadzamy coś szkodliwego (przecież to zdrowa bułeczka pełnoziarnista z serkiem). Więcej o syndromie Selye'a: http://alternative-doctor.com/allergies/are-we-addicted-to-our-food-allergies/

Jest coś, co lekarze bagatelizują. "Słabe" uczulenia. Jeśli kontakt z alergenem występuje często albo trwa długo, w naszych organizmach istnieje PRZEWLEKŁY STAN ZAPALNY, który sam w sobie nie zagraża życiu, ale jego skutki to nie bułka z serkiem, że się tak wyrażę. Stan zapalny w normalnych warunkach jest po to, żeby w specjalnym trybie usunąć szkodę, naprawić zniszczenia i odejść. Jeśli trwa i trwa - tkanki nie pracują normalnie. Np układ pokarmowy ciągle "nadgryzany" przez alergeny gorzej wchłania substancje odżywcze, produkuj za dużo lub za mało enzymów, choćby laktazy - i mamy wtórną nietolerancję laktozy; a nierozpoznana alergia pokarmowa może prowadzić do zaniku kosmków jelitowych, choć w odróżnieniu od celiakii mogą się one odtworzyć po odstawieniu alergenu (dop. - ponoć przy celiakii kosmki też się regenerują). Oskrzela produkują za dużo śluzu i zmniejszają wydolność oddechową a także podnosi się ryzyko chorób płuc. Skóra w ciągłym stanie zapalnym przestaje pełnić funkcje obronne i łatwiej łapie infekcje i podrażnienia. Oszczędza też na normalnych czynnościach i np gorzej trzyma włosy :] albo źle się goi i ma wypryski.

NIETOLERANCJE POKARMOWE to następny bardzo ogólny problem, w którym układ pokarmowy nie reaguje na jedzenie tak, jak powinien. Wikipedia (angielska) dzieli przyczyny na alergiczne i inne.

Przyczyny alergiczne:
  • alergia klasyczna IgE-zależna
  • wg mnie - alergia późna IgG-zależna
Przyczyny niealergiczne:
  • alergia IgG-zależna
  • nietolerancja laktozy (niedobór laktazy)
  • nietolerancja fruktozy (złe wchłanianie fruktozy)
  • nietolerancja białka jaja (tzw pseudoalergia)
  • nietolerancja skrobi (zaburzona równowaga flory bakteryjnej jelit)
  • nadwrażliwość na gluten, czyli:
    • celiakia w kilku postaciach / fazach:
      • typowa
      • nietypowa, np Duhringa, czyli skórna
      • niema
      • potencjalna
    • alergia późna (IgG)
    • nadwrażliwość (AGA, IgG)

PRZYCZYNY

Alergia, lub jak to ujął mój lekarz - atopia - to wada wrodzona. Rodzimy się ze skłonnością do alergii i dziwnych zachowań układu odpornościowego. Jeśli mamy jeden rodzaj alergii, np na pyłki - jesteśmy predysponowani do reakcji na pokarmy. Z atopią również związana jest skłonność do chorób autoimmunologicznych, w tym celiakii. Więc jeśli mamy zdiagnozowaną np Hashimoto - mamy też predyspozycje do celiakii, która może się aktywować w każdym momencie życia, np po ciężkiej chorobie.

Nietolerancja skrobi, laktozy i fruktozy może być zarówno wrodzona jak i nabyta. Nabytą nadwrażliwość możemy nabyć wskutek przewlekłego stanu zapalnego spowodowanego np ciągłą ekspozycją na patogeny, substancje drażniące jak alkohol, kawa lub leki jak i sytuacją szokową i jednorazową, np zatruciem związkami toksycznymi, kuracją antybiotykową, operacją związaną z układem pokarmowym.

OBJAWY

Alergia "klasyczna" ma charakterystyczne, trudne do przeoczenia objawy; jeśli jest silna - raczej wiesz, że ją masz. U małych dzieci objawia się wysypką, kolkami oraz śluzem w kupie. U dorosłych najczęściej ma silne objawy, takie jak obrzęk, widoczna wysypka, duszności.

Pozostałe formy nadwrażliwości mogą mieć objawy rozmyte i nieswoiste, dla przykładu rozpiska objawów nadwrażliwości na gluten z celiakia.pl:
  • ból brzucha – w 68% przypadków
  • wysypka, egzema – 40%
  • bóle głowy – 35%
  • uczucie ciągłego zmęczenia – 35%
  • splątanie – 34%
  • biegunka – 33%
  • wzdęcia – 25%
  • zaparcia – 20%
  • anemia- 20%
  • drętwienie i bolesność kończyn – 20%
  • osłabienie/omdlenia – 20%
  • pieczenie w przełyku – 15%
  • nudności i wymioty – 15%
  • uczucie przelewania w jelitach – 10%
  • zapalenie języka – 10%
Również ze strony celiakia.pl - objawy alergii późnej na gluten:
Reakcja typu późnego, niezależna od przeciwciał w klasie IgE, objawia się zwykle biegunką lub zaostrzeniem atopowego zapalenia skóry. Przebieg uczulenia na gluten różni się w zależności od wieku. U dzieci jest to najczęściej atopowe zapalenie skóry, rzadziej objawy ze strony układu pokarmowego czy oddechowego, które występują po spożyciu niewielkich, miligramowych, ilości glutenu. W przeciwieństwie do celiakii większość dzieci wyrasta z tego typu alergii.
U dorosłych alergia na gluten ujawnia się najczęściej pod postacią pokrzywki, obrzęku naczynioruchowego, wstrząsu anafilaktycznego lub biegunki.

W/w objawy z grubsza odpowiadają objawom większości nietolerancji pokarmowych niezależnie od przyczyny. W innych źródłach pojawiają się jeszcze:
  • afty
  • bóle mięśni
  • obrzęk na ciele
  • puchnięcie stawów
  • skurcze kojarzone z niedoborami magnezu
  • krwawienie dziąseł
  • zespół jelita drażliwego (bardzo ogólne pojęcie...)
  • zespół złego wchłaniania oraz objawy niedoborów substancji odżywczych mimo obiektywnie dobrej diety
  • migreny
  • niska odporność na infekcje 
  • bolesne i obfite miesiączki

JEŚLI NIE MASZ KLASYCZNEJ ALERGII...

Kiedy możesz podejrzewać, że masz nietolerancję pokarmową? Jeśli ogólnie niby jest dobrze ale ciągle jest coś nie tak. Problem tego typu raczej nie pojawia się nagle, tylko narasta powoli. Czasem trwa od urodzenia. Lekarze jak mantrę powtarzają "taka Twoja uroda" - więc z tym żyjesz, bo są większe problemy...

JAKIE BADANIA WARTO ZROBIĆ

Jeśli czujesz, że masz nietolerancje pokarmową, warto odwiedzić kilku lekarzy i porobić badania i przedyskutować z nimi wyniki pod kątem podejrzenia nietolerancji pokarmowej (PS: nie wyskakujcie od razu z glutenem, temat stał się teraz z byt popularny i lekarze bagatelizują problem).

Lekarz rodzinny może zlecić następujące badania:
  • morfologia
  • TSH

Alergolog może zlecić:
  • IgE szczegółowe
  • IgE całkowite
Jeśli objawy wyglądają jak klasyczna alergia ale przeciwciała IgE drzemią jak kot - bardzo możliwe, że masz alergię IgG.
Endokrynolog:
  • badania typowo tarczycowe: TSH, fT3, fT4
  • badania na Hashimoto: antyTPO, antyTG

Gastrolog:
  • gastroskopia z wycinkiem i helicobacter
  • IgE całkowite
  • IgG całkowite
  • pasożyty
  • kolonoskopia
  • związane z celiakią - p/transglutaminazie, p/endomysium

Jeśli obawiasz się nietolerancji glutenu a zwłaszcza celiakii - nie przechodź na dietę bezglutenową przed wykonaniem badań. Prowokacja przed badaniami jeśli jesteś na diecie jest bardzo przykra i nie daje gwarancji trafnej diagnozy.
Dopisek: jak słusznie zauważyła Muffin - przeciwciała w celiakii bardzo szybko spadają i badanie wykonynwane podczas diety bezglutenowej pokazuje wynik fałszywie ujemny. Lekarz gratuluje zdrowia, chory nadal czuje się źle, nie uważa na "śladowe ilości glutenu" bo przecież nie ma celiakii a gluten harcuje... no nie o to chodzi, nieprawdaż?

Prywatnie:
  • testy na alergie pokarmowe IgG-zależne są dostępne tylko prywatnie
  • część z w/w badań można wykonań w prywatnych laboratoriach analitycznych
Wszystkie wymienione powyżej badania udało mi się wykonać na NFZ, niestety zajęło to sporo czasu. Na własną rękę wykonałam test Food Detective.
O nim napiszę kolejną notkę, bo ta zrobiła się bardzo długa :)
Wydaje mi się, że taki pakiet badań odpowie na większość pytań i wskaże większość przyczyn ;]

Zdaję sobie sprawę, że zrobienie wszystkich tych badań jest czasochłonne i kosztowne. Można to zrobić w domu taniej i szybciej, chociaż wcale nie lżej. Dieta eliminacyjna w celu rozpoznania polega na wyłączeniu z jadłospisu jakiejś grupy pokarmów (np nabiał, zboża glutenowe, strączki itd) na okres 2 tygodni do 1 miesiąca i ponowne stopniowe włączanie do diety. Jeśli w ciągu eliminacji nie poprawiło się samopoczucie albo objawy nie ustąpiły - być może przyczyny trzeba szukać w innej grupie pokarmów albo źle działało na nas połączenie składników albo przyczyna ciągle jest w naszym menu. Dlatego IMO jeśli możemy, warto pomóc sobie badaniami - zawężą krąg poszukiwań!

Są diety, które łatwiej rozpoznają przyczynę, gdyż rezygnuje się w nich na kilka dni ze wszystkiego - tylko woda - więc naprawdę jest możliwość zapoznać się z reakcją swojego ciała na każdy składnik z osobna. Niestety jako człowiek pracujący na etacie i aktywny nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania podczas tych kilku dni ;]

Przykładowa dieta eliminacyjna: http://www.tlustezycie.pl/2012/11/dieta-eliminacyjna.html

Sporą wadą diety eliminacyjnej przeprowadzaną na własną rękę jest nasz czynnik ludzki i mechanizm uzależniania ("nie będę odstawiać kawy, przecież na pewno mi nie szkodzi a tak ją uwielbiam!" ;] ).

LECZENIE

Jeśli chodzi o czynniki zewnętrzne, np pyłki roślin -  pozostaje nam unikać terenów wiejskich w okresie pylenia naszych ziółek. Możemy pomóc, unikając w tym okresie pokarmów, które mogą wywołać alergię krzyżową z naszym alergenem - KLIK.

Możemy za to wiele zrobić w przypadku szkodliwych pokarmów :)
Za wyjątkiem celiakii i silnej alergii klasycznej oraz wrodzonych wad układu pokarmowego - uczulenia, nadwrażliwości i nietolerancje są uleczalne za pomocą odpowiedniej diety eliminacyjnej. Zasada diety eliminacyjnej leczniczej jest prosta - nie jemy produktów, które nas uczulają oraz tych, które powodują dolegliwości gastryczne i inne złe samopoczucia :P W miarę możliwości unikamy też tych, które się krzyżują z naszym alergenem.

Korzyści:
  • eliminacja pokarmu pozwala poprawić samopoczucie w krótkim czasie - nie ma przyczyny, nie ma objawów
  • brak stanu zapalnego pozwala zregenerować się wyściółce jelit i wzrasta jej odporność na podrażnienia oraz przyszłe potencjalne kontakty z alergenem
  • zdarza się, że po jakimś okresie (czasem kilka miesięcy, czasem kilka lat) organizm "zapomina" o alergii i produkty można wprowadzać do diety w rozsądnych ilościach (patrz. dzieci wyrastające ze skazy białkowej)
* * *

Mam nadzieję, że moje przemyślenia rozjaśnią Wam w głowie i komuś pomogą. Jeśli orientujecie się w temacie lepiej niż ja - z chęcią przyjmę pomoc i uzupełnię notatki.
Zagadnienie alergii późnej wydaje mi się stosunkowo nowe, choćby dlatego, że nie ma w literaturze przeze mnie zrozumiałej nawet ujednoliconej nomenklatury i definicji.

Zapraszam na drugą część wpisu już wkrótce - będzie o teście na nietolerancje pokarmowe Food Detective i moich wynikach.

Buziaki - Wiedźma!

Ciekawostki

Przeciwciała IgE zgodnie z przeznaczeniem służą do walki z pasożytami :) Stąd alergia klasyczna i pasożyty lubią chodzić w parze: alergik może być mniej odporny na pasożyty lub choroba pasożytnicza w dzieciństwie zwiększa ryzyko rozwinięcia się alergii później.


Źródła:
http://www.celiakia.pl/alergia-na-gluten/
http://www.celiakia.pl/nadwraliwo-na-gluten/
http://en.wikipedia.org/wiki/Food_allergy
http://en.wikipedia.org/wiki/Food_intolerance
http://pl.wikipedia.org/wiki/Nadwra%C5%BCliwo%C5%9B%C4%87
http://www.tlustezycie.pl/2012/05/zespo-zego-wchaniania-fruktoz.html
http://www.fooddetective.pl/


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

poniedziałek, 26 maja 2014

Czy to moda czy zdrowie?

Jedno zdanie kołacze mi się przez cały dzień po głowie. Jeden komentarz na fejsie a zmusił do myślenia...
Jestem potwornie zawiedziona, że już nie mówisz o zdrowiu, tylko o modnej diecie.
Nie czuję się obiektem nagonki i proszę nie piętnować autorki komentarza.

Nie da się przeoczyć faktu, że tematem mojego bloga dawno przestały być kosmetyki i świadome z nich korzystanie a dominują wpisy nt diety, bezglutenowej i paleo. Cóż - bywa. Moje życie ostatnio jest zdominowane tematem glutenu.
Przed zmianą sposobu odżywiania - jak to ja - zrobiłam bardzo dokładny research. Nie podzieliłam się z Wami wnioskami, bo wtedy blog był jeszcze urodowy - a potem od razu bęc, Wiedźma się bezglutenuje. I jeszcze szeroko zachwala i zachęca. I chwali paleo. O co chodzi?

DIETA I "DIETA"

Określenie "dieta" w dzisiejszych czasach jest utożsamiane z dietą odchudzającą i liczeniem kalorii. Dostajemy wykazy i tabelki, których mamy się trzymać, aby osiągnąć konkretne rezultaty. 

Diety o których ja piszę, reprezentują sposób myślenia o jedzeniu, jego jakości i sposobie przygotowania. Ostatnio zauważyłam wiele diet właśnie o takim podejściu - np dieta Pięciu Przemian, paleo, wegetariańska i jej odmiany...

Czy bezglutenowa jest dla każdego?

Dieta bezglutenowa stała się bardzo popularna, bo gwiazdki z Holyłódź odchudzają się na niej i chudną w oczach, cera im promienieje i w ogóle cuda. Media podniosły wrzawę, znawcy wyrażają przeróżne opinie jeden przez drugiego... Że wybawienie. Że ździwianie. Że nowe wcielenie Atkinsa, że Dukana, który rypie nerki. Że uboga.
A jak to wygląda moim zdaniem i według informacji, do których udało mi się dotrzeć?

Informacje

Gluten to mieszanina białek, gliadyny i gluteniny w pszenicy, sekaliny w życie, aweniny w owsie i hordeiny w jęczmieniu. Jest faktem niepodważalnym, że gluten wywołuje niepożądanie reakcje w organizmie osób z nietolerancją glutenu (uogólnione określenie). Istnieje wiele typów nietolerancji glutenu: immunologiczne i nieimmunologiczne a nawet autoimmunologiczne. Mamy cztery odmiany celiakii, w tym tylko jedna jawna (dawna nazwa "typowa"), dwa typy alergii i nietolerancję zwaną nietolerancją nieceliakalną. Nie wiadomo dokładnie, jaki procent ludności ma problemy z glutenem, bo przebadane są tylko nieliczne przypadki. Większość chorych nawet na celiakię, tę niejawną/ nietypową/ ubogoobjawową wyłapuje się przypadkiem.

Wg danych - podejrzewa się, że na celiakię choruje 1% społeczeństwa, ale większość o tym nie wie. To dużo. Pomyśl - masz na roku na studiach osobę z celiakią. W Twoim bloku mieszka ktoś z celiakią. Masz kilka takich osób wśród znajomych na fejsie. 
Gen predyspozycji do celiakii ma prawie 1/3 społeczeństwa, choć u większości choroba się nie ujawnia - a na celiakię można zachorować i bez tego genu (10% chorych nie ma). Inne formy nietolerancji glutenu są o wiele bardziej powszechne, mogą dotyczyć nawet 10% społeczeństwa.

Oprócz ostrej celiakii jawnej lub alergii anafilaktycznej - jednoznaczne dolegliwości można wyłowić tylko w próbie eliminacji i prowokacji. Więc jeśli się nie badałeś/badałaś ani nie robiłaś eliminacji przynajmniej na kilka dni - nie możesz zakładać, że nie masz problemów z glutenem.


Odżywianie bezglutenowe wyłącza pszenicę, żyto, jęczmień, owies i czysty gluten oraz ich pochodne z menu. W polskich warunkach oznacza to rezygnację z chleba, "normalnego" makaronu i wielu produktów gotowych (mąka pszenna i jej pochodne są dobrym nośnikiem aromatów i zagęstnikiem, więc są szczodrze dodawane gdzie się da - do chipsów, wędlin, sosów, mrożonek z przyprawami, lodów, herbat; mąką obsypuje się bakalie aby się nie sklejały). 

Rozwinięcie myśli - cyferki :)

Zawartość prolamin glutenowych w zbożach:
pszenica - 9%
żyto - 6,5%
jęczmień - 6,5%
owies - 2,2%
Prolaminy o podobnej budowie można spotkać też w innych zbożach w śladowych ilościach, np w gryce, quinoa; prolaminy kukurydziane i owsiane u niektórych wywołują nieprawidłowe reakcje tak jak glutenowe. Spory naukowców trwają.

Dla porównania zawartość glutenu w mące naturalnie bezglutenowej zanieczyszczonej wtórnie wykazana w badaniach to ok 400ppm czyli 0,04% przy dopuszczalnej dla bezglutenowców zawartości  0,002%.



"Zdrowy na gluten" człowiek nie musi przechodzić na restrykcyjną i sterylną bezglutenową, żeby zobaczyć prozdrowotne, odchudzające czy inne efekty. Mąka pszenna ma bardzo wysoką zawartość glutenu, więc produkty zanieczyszczone glutenem podczas obróbki mają go i tak śladowe ilości.

Pszenica szkodzi wszystkim?

Wyznawcy bezglutenia orędują, że gluten a nawet cała pszenica szkodzi wszystkim. Ponownie nie wiem, bo nie jestem specjalistą. 
Ale że chleb może szkodzić, to wiem. Sklepowy chleb nie ma już wiele wspólnego z chlebem... Idźcie do kuchni i przeczytajcie skład na swoim bochenku. Woda, mąka, sól ew. drożdże, ziarenka - gratulacje. Chemia, chemia i chemia - smacznego...?

Pszenica jest niezbędna?

Kolejna informacja. Gluten nie ma dla człowieka szczególnych wartości odżywczych. Bardzo długo szukałam (w trzech językach!) ale nie znalazłam informacji o wartościach odżywczych glutenu. Nawet, jeśli nie wywołuje dolegliwości, jest wykorzystywany tylko w małym stopniu, bo człowiek nie czerpie z tego białka wielu korzyści, tak jak czerpie z białek np z mięsa.
Pszenica nie zawiera unikalnych składników odżywczych. Nic, czego nie znalazłoby się w samej kaszy jaglanej, orzechach, warzywach.

Dopisek
Gluten jako białko jest zbudowany z aminokwasów. U osoby zdrowej białko jest rozbijane podczas trawienia na mniejsze fragmenty i w tej postaci jest wchłaniane i wykorzystywane, a nawet jeśli białko nie zostanie rozbite na odpowiednio małe cegiełki - organizm nie zareaguje negatywnie.

Aminokwasy te nie są unikatowe - można je znaleźć w wielu zbożach bezglutenowych, mięsie, warzywach.
Nieprawidłowe reakcje na gluten występują ze względu na KOLEJNOŚĆ aminokwasów, nie ich skład jako taki, więc ich rozbicie jest kluczowe. Z tych samych klocków Lego można zbudować zarówno domek jak i smoka, podobnie jest i tu :)
Nie doszukałam się informacji, czy gluten jako całe białko pełni w organizmie człowieka jakieś pozytywne funkcje. Przez kilka milionów lat ludzkość sobie bez niego radziła, całe cywilizacje rozwinęły się bez pszenicy (Ameryka Południowa, Azja) więc zasugeruję się, że nie.

Dieta negatywna w skutkach?

Lekarze nie potrafią podać negatywów diety bezglutenowej dla zdrowego człowieka. Tu z konkretnych opinii - prof. dr hab. n. med. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska czyli profesor Zdrówko z programu "Wiem co jem":
Drugie miejsce przyznałabym diecie bezglutenowej, która początkowo stosowana była jako dieta lecznicza, przeznaczona dla osób, które pozbawione są enzymu rozkładającego gluten. Teraz stosowana jest jako dieta odchudzająca. Czy to jest mądre? Nie umiem powiedzieć, jednak na pewno wyjdzie na zdrowie osobom, które ją zastosują. [cały artykuł - portal Rossnet]
Bardzo pełna i profesjonalna opinia ;] Intryguje mnie też ten enzym, czy ktoś mógłby mi wyjaśnić o co chodzi? Wspomniany enzym odpowiada za rozłożenie glutenu do postaci łatwoprzyswajalnej i niegroźnej. Naukowcy badają możliwość suplementacji tego enzymu o osób źle reagujących na gluten. Czekamy niecierpliwie!

Czyli dieta w sumie jest w porządku tylko droga i upierdliwa?

Dieta bezglutenowa jest droga?


Gdyby zamienić produkty glutenowe na bezglutenowe to jest droga jak szatan :) Ale od czego mamy głowę?
Diet bezglutenowa również może być niedroga. Zdrowe odżywianie nie musi być drogie. Odsyłam do wpisu Ani jako inspiracji: Zdrowe odżywianie jest tanie

Dieta uboga odżywczo?

Każda dieta może być bogata i uboga odżywczo. Podobnie jak można dobrze i źle ułożyć menu wegetariańskie, hinduskie, japońskie i "normalne".
Obecnie na bezglutenowej jem bardziej różnorodnie niż kiedykolwiek. Testuję różne makarony, różne kasze, różne warzywa w różnych wersjach. Jedzenie szybko się nudzi, więc co chwilę szukam czegoś nowego.
Tymczasem przez wiele lat odżywiałam się zgodnie z popularnymi wytycznymi, a w praktyce jadłam cały czas to samo, czyli zapewniałam dzienny przydział produktów mlecznych i zdrowych pełnoziarnistych, do tego kupę cukru "bo przecież nie mam cukrzycy" i "cukier krzepi" i do tego troszkę warzyw i mięsa - niewiele, bo wymęczony układ pokarmowy źle znosi surowiznę i większe ilości białka ;]


Dieta-cud?

Fani i fanatycy bezglutenia a nawet paleo obiecują poprawę wszystkich aspektów zdrowia. Nie jestem specjalistą i nie umiem się odnieść do tych informacji.
U siebie zauważyłam ogromną poprawę samopoczucia, ale jestem złym przypadkiem, bo mam jakąś formę nietolerancji glutenu i oczywiste jest, że kiedy przestałam podawać sobie truciznę to poczułam się lepiej :)

Jak mądrze się odglutenować bez pomocy specjalisty?

Załóżmy, że chcesz odstawić gluten. Niech będzie na ten testowy tydzień. Bo coś Ci szepcze do ucha, że może masz problem albo chcesz zdrowo schudnąć.
A więc moje drogie i drodzy po primo - jeśli podejrzewasz, że masz problem, najpierw proponuję rozejrzeć się za lekarzem i badaniami, bo może się okazać jak u mnie, że po testowym tygodniu już nie wrócisz a bez powrotu nie da się zrobić jednoznacznych badań. Powrót po przerwie jest straszny.
Secundo - zrób to stopniowo. Plastikowy chleb zamień na żytni na zakwasie i jedz go mało i ogranicz mocno przetworzone jedzenie. Zaopatrz się w pogryzajki - owoce, orzechy, wafle ryżowe (np te z Biedronki są całkiem smaczne i niedrogie).
Po trzecie - zrób badania ogólne. Dobry lekarz rodzinny zleci listę badań jeśli powiesz, że gorzej się czujesz i coś Cię niepokoi. Jeśli już jesteś na diecie - rób je regularnie. Śledź hemoglobinę, OB i TSH - one szybko pokażą nieprawidłowiści.
Po czwarte ;] Jeśli wychodzi na to, że masz problem z glutenem, skontaktuj się ze specjalistą!
Po piąte - wykorzystaj okazję i zmień więcej nawyków naraz: zamiast przestawić się na dokładne zamienniki chleba i makaronu jedz więcej warzyw. Pół świata je zupę na śniadanie zamiast pieczywa i bardzo to sobie chwali. 

Czemu Wiedźma trąbi o glutenie?

Bo gdyby nie nagonka medialna na gluten nie zrobiłabym sobie tego tygodnia bez. Co mi jest po glutenie i co mi przeszło na bezgluteniu głoszę regularnie w podsumowaniach. Problem jest na tyle poważny, że lekarz przepisał mi bardzo długą listę badań, w tym i na celiakię (osoby z Hashimoto mają predyspozycje do celiakii). Mój lekarz jest bardzo nowoczesny i otwarty. Poprzedni opierając się na dokładnie tych samych wynikach badań orzekł "Chyba nie ma pani celiakii, proszę nie zdziwiać".

Wcześnie wykryta celiakia albo inna nadwrażliwość na gluten nie zdąży poczynić dużych szkód, czasem nawet są odwracalne. Lekarze nie mają wystarczającej świadomości problemu, więc musimy ją mieć my - pacjenci.


Ergo - jeśli dzięki moim wpisom choć jedna osoba rozpozna u siebie chorobę i szybko podejmie się zdrowienia (bo leczenia jako takiego tu nie ma :) ) - moja misja będzie spełniona i będę się bardzo cieszyć.
A jeśli tylko jedna osoba zacznie sprawdzać metki tego co je i zmniejszy ilość chemii -  też się będę cieszyć :)

* Przed badaniami przez tydzień miałam jeść gluten, tzn po 2 kromki chleba dziennie (mój lekarz ponoć umie interpretować wyniki po kilkudniowej prowokacji, ta tradycyjna trwa pół roku). Czułam się bardzo źle. Tzn po życie bardzo źle, po pszenicy strasznie. Po 2 tygodniach detoksu powoli dochodzę do siebie, żołądkowo, jelitowo i psychicznie. Na wyniki czekam, bo próbki pojechały aż do Warszawy.

Ciekawostka

Medycyna uniwersytecka nie podaje żadnych metod leczenia czy też poprawy samopoczucia przy chorobach związanych z glutenem. Fakt - wrażliwość na gluten jest nieuleczalna, ale można zmniejszyć natężenie dolegliwości, np odpowiednimi ziołami.
Trafiłam na informacje o fitoterapii w chorobach autoimmunologicznych. Jedno z ziół rekomendowanych przez szanowanego specjalistę (TEN dr Różański) bardzo pomogło mi w powrocie do żywych po badaniach - KLIK. Ta fitoterapia jest gałęzią medycyny, wykładaną na uniwersytetach i badaną, nie że szamaństwo :)

Nie jestem specjalistą i moje wpisy nie powinny być traktowane jako prawda absolutna ani porady żywieniowe.

Pisałam "na żywioł", więc język jest potoczny i pewnie tekst zawiera błędy.

Źródła:
http://www.celiakia.pl/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Celiakia
http://www.zdrowyprzedszkolak.org/publikacje/wszystko-o-glutenie/
http://www.rossnet.pl/skarb/artykul,dieta-modna,669
http://www.tlustezycie.pl/
Wiliam Davis "Dieta bez pszenicy"
Wiliam Davis "Kuchnia bez pszenicy"
jeszcze trochę wikipedii ;]
http://ajcn.nutrition.org/content/early/2012/06/28/ajcn.111.030684.abstract 
http://www.celiakia.pl/viii-tura-badan-wyniki-nie-jest-dobrze/
artykuły wymienione tu: http://cassiopaea.org/forum/index.php?topic=19362.0
i dopiszę gdy sobie przypomnę, bo czytam dużo


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin