Wiedzma bloguje (Czarownicująca): projekt denko
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt denko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lipca 2015

Kosmetyczny rachunek sumienia

Nazywam się Wiedźma i jestem kosmetykoholiczką. 

I bałaganiarą i chomikiem. I nie umiem podejmować decyzji. To kiepski zestaw ;)
Robię ten wpis, bo - nie po raz pierwszy zresztą - kolekcja kosmetyków wymknęła mi się spod kontroli. Założę się, że część z Was też ma ten problem (czytacie bloga kosmetycznego, heloł :>) - pod wpisem możemy przybić sobie piąteczkę ;] A tymczasem się pokajam...
Mój pokój to graciarnia. Pomijając chaotyczne wyposażenie - urządzany był przez lata bez konkretnego zamysłu więc meble i ich ustawienie jest poniekąd przypadkowe - pełen jest tymczasowych punktów składowania: takich jak kupki i stosiki oraz mniej ale nadal tymczasowych: pudełek i koszyków. A w nich czai się zło... I na nich, i obok nich...
Buteleczki, tubki i słoiczki wypełzły dawno z szafek i bez kontroli uciekają z szuflad i półek. Są wszędzie. Chodzą ze mną spać i jedzą ze mną obiad... (No dobra, wyolbrzymiam. A może nie?).
Wypełzły też do łazienki i ogólnodomowej szafy. Tam mogą się nie liczyć jako moje tylko wspólne. Na przykład żel do higieny intymnej - bo brat na pewno z niego skorzysta :)
O ile nikogo już nie dziwią kosmetyki w lodówce - tak myślę, że rekord abstrakcji bije zestaw do codziennej pielęgnacji twarzy mieszkający w szafie z ubraniami (bo tam mam lustro).

Największą część moich zbiorów stanowią produkty do włosów i od niedawna rozrasta się pielęgnacja twarzy. Kupuję je kierując się wieloma motywami zakupoholiczek (KLIK), chociaż najczęściej wygrywa nadzieja na pokonanie problemów skórnych - łagodnej ale upierdliwej infekcji skóry głowy, plus dziwnych włosów oraz dziwnej skóry twarzy, na której od niedawna zagościły krostki i jednocześnie pierwsze zmarchy (albo wzrok mi się poprawił i dopiero teraz je widzę :P). Wszystko to pojawiło się stosunkowo niedawno i nie mam sprawdzonych sposobów - i jeśli znajdę sposób na jedno to zazwyczaj siada drugie, np włosy ładnie się ułożą: łupież zje mnie w ciągu doby. Pokonam zmarszczkę między brwiami - obudzę się kwitnąca jak nastolatka. Itp :)

To wszystko owocuje w coraz nowsze nabytki.
Fortuny zapewne na to nie straciłam ale nie chcę tak dalej.
Poniższe zdjęcia publikuję jako przypominajkę dla siebie samej. Jeśli interesuje Was moja opinia o którymś produkcie - pytajcie śmiało :)

Obecnie w moich zbiorach goszczą na przykład:

MASKI I ODŻYWKI DO WŁOSÓW


Duży słoik bez etykiety to odlewka maski Seri Argan. Mały - odlewka odżywki Balea z arganem.
Część się kończy, część jeszcze nie była używana, część jest w połowie drogi w świat - zaczęłam znakować opakowania, jeśli produkt zrobił mi kuku.

PS: Nie liczę produktów z innej kategorii, które też czasem nakładam na włosy, jak np krem do rąk, oleje spożywcze, mieszanki półproduktowe.

SZAMPONY LUB COŚ W TYM STYLU


Ponownie - część opakowań nawet nie była otwierana. Półprodukt to ekstrakt z orzechów myjących, ciągle dziewiczy. Podobnie żel Intimelle - mój pierwszy, upolowany na promocji w Naturze za śmieszne pieniążki - promocja ciągle trwa: KLIK; wiem, że jest używany jako łagodny szampon podobnie jak Facelle. Szampon Care&Go użyłam raz lub dwa. Isanowe myjadła do ciała kiedyś się sprawdzały na głowie, teraz już nie.
Plus nietrafionego szamponu jest taki, że przynajmniej można go zużyć do mycia ciała.
Minus - nadal nie ma czym łba umyć ;P Od wielu miesięcy poszukuję łagodnego szamponu i odżywki myjącej.

SERA I WCIERKI DO SKÓRY GŁOWY


Przezroczysta buteleczka z psikaczem symbolizuje wcierki i mgiełki, które co chwilę kręcę i za każdym razem jest inna. W tej chwili jest to witamina B3 i mocznik, wcześniej był olejek eteryczny z eukaliptusa.
Z gotowców - Emolium jest jeszcze z atopowych czasów, zdążyło się przeterminować i już jest w koszu. Ostatnie pamiątki po AZS... niefajne ale przynajmniej miałam na nie sposoby. Z ŁZS jeszcze się poznajemy.
O serum dziegciowym jeszcze nie mam zdania. Zoxiderm i Cerkogel mają swoje wady i zalety.
Ciągle ideału brak.

PS: Zapomniałam, że posiadam naftę kosmetyczną. Pasowałaby tu. Nie pamiętam, jak działa już, bo utonęła w koszyku z kremami do rąk kilka miesięcy temu :P

STYLIZACJA I "WYKOŃCZENIE" WŁOSÓW


Serum silikonowe Marion - bardzo dobre, często używam kiedy trzeba ratować sytuację po szamponie leczniczym/nowej odżywce/starej odżywce/zmianie pogody/zmianie wody/zmianie układu planet.
Spray podkreślający skręt - użyłam może trzy razy. Kupiłam, bo może tyle lat analizowania składów, ale skoro producent napisał, że podkreśla skręt to może ma rację? Tja :)
Potem się poddałam, bo moje włosy postanowiły się nie kręcić.

PS: Mam też najtańszy na świecie żel do włosów. Dziewiczy.

PASZCZ


Skóra twarzy to kolejna zagadka. Niby sucha, a przynajmniej odwodniona, bo bez kremu czy oleju ani rusz. Pokrywa się krostkami i kropkami po czymkolwiek. Wrażliwa i alergiczna. Przez lata myślałam, że naczynkowa, ale chyba jednak nie.
Żartuję sobie, że dorastam - z działu dziecięcego (niektóre produkty są dobre dla atopowców) przeniosłam się na nastolatkowy. Ziajową serię Manuka poszerzyłam o peeling i tonik kwasowy podczas majowych promocji w Rossmannie. Algi z Bingo to nawet poziom wyżej, bo produkt ma wypełniać zmarszczki (przedziwny, za każdym razem działa inaczej).
Z nieczytelnych opakowań - w czarnej butli to olej z czarnuszki Calaya; buteleczka z pipetką to Delia Hyaluron (aktualnie w promocji w Biedrze KLIK; jak na serum za 10zł jest niezłe; mam nadzieję wyrobić sobie odruch używania serum, bo o samoróbkach mieszkających w lodówce wiecznie zapominam).
Krem Isana z mocznikiem jest kiepski - skóra się po nim lepi. Jeśli zniosę masło shea na twarzy a nie znoszę tego kremu to coś jest nie tak.
Ziaja CC i filtr z Flosleku to echo mega-planu na filtrowanie się. Plan się nie przyjął: po filtrach chemicznych mam krostki. A skoro i tak się nie opalam bo nie lubię upału to plan na chwilę obecną padł.
Dwie butelki na dole to hydrolat różany i balsam do ciała z mocznikiem 5,5% z Isany. Drugi gagatek mógłby się znaleźć też na zdjęciu z wcierkami, bo regularnie ratuję się nim, jeśli skalp jest podrażniony. A kiedyś z rozpędu przetarłam balsamem twarz i tu też się sprawdził. Nie używam go na co dzień ale myślę, że na wakacje pojedzie ze mną jako krem do wszystkiego, w tym twarzy.

PS: Posiadam też półprodukty. Próbki kremów.  Żele i rolki pod oczy. Deodoranty i antyperspiranty. Produkty do mycia ciała, które już ostatecznie nie są szamponami. Maści pielęgnacyjne. Półprodukty. Glinki i zioła. I trochę półproduktów.

PS2: Najlepsze jest to, że do pielęgnacji twarzy wystarcza mi hydrolat i olej. Nie robi czarów ze zmarszczkami i bliznami po krostach ale bardzo przyzwoicie nawilża. Może zamiast szukać kosmetyku, który sobie z tym poradzi, lepiej znaleźć gorzej oświetlone lustro? :)

Nie jest to wpis teoretyczny, więc może wybaczycie mi chaotyczne pisanie.

Jest późno, już kleją mi się oczy - ale czeka mnie jutro wyprawa do Rossa (po szampon Babydream Med, składowo wygląda na taki, jakiego właśnie potrzebuję (tzn łagodny ale jednak myje, mało substancji drażniących, dużo nawilżający i łagodzących ale głównie witamin, nie samych ziół) i od kiedy się pojawił czekam na promocję, bo nie jest najtańszy - i właśnie jest w promocji - KLIK) i boję się, że wyjdę z kolejną odżywką. Albo pięcioma ;)

Mam więc nadzieję, że zakupoholiczna spowiedź doda mi sił w walce z nałogiem :)

Ściskam Was mocno!

A jak się macie Wy i Wasze nałogi, moje drogie zakupoholiczki?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

piątek, 22 maja 2015

Denko olejowe


Witajcie!
Ostatnio wykończyłam wiele olejów. Sporo z nich jest rzadko spotykane i myślę, że chętnie o nich przeczytacie :)

Nie od dziś wiadomo - oleje są chyba moją największą kosmetyczną miłością. Rozpoczynając przygodę z olejami przekonałam się, jak bardzo ma znaczenie, co nakładamy na skórę. Niektóre oleje działają cuda. Inne sprawiają masakrę. Ale rzadko są obojętne.

Jak odnaleźć się w świecie olejów? Ja kieruję się teorią kwasów tłuszczowych, tzn uważam, że każdy kwas tłuszczowy ma jakieś właściwości, i od ich proporcji zależy ogólne działanie oleju. Zazwyczaj zasada ta się sprawdza, choć kilka razy miałam niespodziankę. O działaniu oleju decyduje również zawartość witamin, lecytyny, steroli, antyoksydantów; sposób pozyskania, czasem nawet to, na jakim stoku rosło drzewo (serio!).

Jeśli jesteś nowicjuszem w świecie olejów - zerknij najpierw tutaj:
Szczegóły wnikania według kwasów tłuszczowych
Italiana Blog, Dla kogo jaki olej

A teraz - do dzieła!
Pod nazwą oleju wymieniłam kwasy tłuszczowe, których jest najwięcej i substancje dodatkowe występujące w znacznych ilościach.
Kwasy nasycone uważane są za komedogenne (powodują zaskórniki), ale też są dobrymi emolientami. Kwas oleinowy jest uważany za ankegenny (syfki, syfeczki...), nasila grzybice (łupież!), ale też skóra wrażliwa bardzo go potrzebuje. Linolowy omega-6 jest bardzo neutralny dla skóry, ale też nie robi nic szczególnego (tzn w moim odczuciu - blado wypada w tak zacnym gronie). Kwas ALA (omega-3) jest przeciwzapalny i łagodzący, ale nie należy do najmocniej nawilżających.

Moja skóra ma nietypowe "smaki" - jest odwodniona, ale nie sucha. Bywa napięta, bywa oblepiona. Na kwas oleinowy reaguje wysypem krostek (twarz) lub łupieżową masakrą. A masłem shea mogłabym się smarować jak kromka masłem. Olej kokosowy, śmierć-na-miejscu dla trądzikowca, jest jednym z moich ulubionych olejów. Nietypowo, prawda? Nigdy nie byłam normalna :D

Do dzieła! Cel! Pal! Denko!

Olej abisyński (tef) z e-naturalne KLIK
Kwasy nienasycone: erukowy 63%, oleinowy 15%, linolowy 15%, Sterole
Olej jest to wyjątkowy, bo zawiera kwas erukowy - kwas z grupy omega-9 ale o dłuższym łańcuchu. Jest o wiele bardziej bezpieczny dla trądzikowców, łupieżowców i wrażliwców niż oleinowy. Kwas ten pojawia się też w oleju z nasion brokuła, który nazywany jest roślinnym silikonem. Miałam obydwa oleje w pewnym odstępie czasu i powiedziałabym, że są do siebie podobne. Lekkie i zostawiają na skórze podobnie "silikonową gładkość". Moja skóra prawie dała się nabrać ale włosy już nie (przychlast).
Nie spowodował wysypu krostek ani łupieżu, jak zrobiłby to olej z kwasem oleinowym w takiej ilości. Był mały wysyp zaskórników otwartych, zupełnie niegroźnych ale uczciwie należy o nich wspomnieć.
Nie zrobił też nic szczególnego - nie wygładził skóry ani nie utrzymywał nawilżenia tak dobrze jak bardziej olejowe oleje. Po oleju spodziewam się jednak... olejowego uczucia i olejowego filmu na skórze.

Olej z nasion brokuła z Blisko Natury KLIK
Kwasy nienasycone: erukowy 49%, oleinowy 14%, linolowy 12%, ALA 9%, eikozenowy 6%
Moje zdanie o tym oleju jest takie, jak o abisyńskim. Ma do tego małe wady - jest trochę droższy i mniej przyjemnie pachnie.

Olej z nasion baobabu z Blisko Natury KLIK
Kwasy nasycone: palmitynowy 33%. Nienasycone: oleinowy 36%, linolowy 31%.
Opisywany jako "zamiennik" oleju arganowego i chyba słusznie :) Jest podobny w konsystencji i podobnie reklamowany - jako olej "na wszystko". Baobaby rosną w ekstremalnych warunkach i olej sprawdzi się w ekstremalnych warunkach (oczywiście dzielimy to przez dziesięć, zdecydowanie odradzam ten olej przy cerze trądzikowej z zaognionymi zmianami zanim się zaleczą ze względu na kwas palmitynowy [komedogenny] i oleinowy [aknegenny], alergii, grzybicy, aktywnych infekcjach). Zapewne nie nada się jako jedyna ochrona na słońce czy mróz. Ale do regeneracji po już tak :>
Jest niezbyt gęsty, łatwo się rozsmarowuje i nie zostawia klejącej warstwy jak np rycynowy czy oliwa. Moja skóra lubi zakwitnąć więc nie odważyłam się stosować go na twarz inaczej niż kropelkę w porcji kremu, więc nie wiem, jak działa sam. Dodany do serum na włosy w podobnej ilości (kwas oleinowy nie pomoże przy łupieżu ;] ) też nie zaszkodził. Ale go uwielbiam. Za co? Jest fantastyczny na dłonie i paznokcie. Dłonie wyglądają jak po spa, skórki mniej pękają, paznokcie wygładzają się i nabierają blasku. Manicure w płynie!
Olej bez problemu mieszka poza lodówką, za co go uwielbiam jeszcze bardziej.

Olej z nasion bawełny z Blisko Natury KLIK
Kwasy nasycone: palmitynowy 25%, Nienasycone: linolowy 55%, oleinowy 17%
Olej bawełniany polecam z czystym sumieniem na początku olejowej przygody. Łatwo się przechowuje, nie ma zapachu ani koloru, łatwo się aplikuje i szybko wchłania. Szału pewnie... nie zrobi :) Ot, przyjemny olej do stosowania zamiast kremu.

Olej z nasion ogórka próbka*
Kwasy nasycone: palmitynowy 10%, stearynowy 8%, nienasycone: linolowy 65%, oleinowy 15-20%, Sterole, Tokoferole
Reklamują go jako kolejny olej na wszystko. No, nie przesadzałabym :) Na egzemy będzie [świetny], na suchość będzie, na łamliwe włosy będzie... może nawet na trądzik ale w kosmicznym wydaniu bez tłustej skóry, bo jest ciężki.
Tak, olej z wodnistego ogórka jest jednym z cięższych olejów, jakie miałam!
Niezmiernie żałuję, że olej ten nie trafił do mnie kilka lat temu, kiedy borykałam się z atopowym zapaleniem skóry, wieczną suchością i wszystkimi przyjemnościami, które współwystępują. Tu byłby olej idealny - gęsty, ciężki i szalenie ochronny. Teraz jest dla mnie o wiele za ciężki, nawet do smarowania suchych stóp. Zacnie uszlachetnił zbyt nijaki żel pod prysznic. Miłości z tego nie będzie.
Pachnie delikatnie - szklarnią i mizerią :)

Olej z nasion arbuza Etja KLIK
Kwasy nasycone: palmitynowy 10%, stearynowy 10%, nienasycone: oleinowy 18%, linolowy 60%
Podobnie jak olej z ogórka - wygląda zaskakująco treściwie. Skład jednak robi nas w balona, bo olej jest stosunkowo lekki w konsystencji - i jak się okazuje, w użyciu również. Dla mnie w każdym razie za słabo utrzymuje nawilżenie. Nie polecałabym go trądzikowcom, chociaż u mnie obyło się bez niespodzianek.

Olej sacha inchi z Blisko Natury KLIK
Kwasy nienasycone: ALA 50%, linolowy 35%, oleinowy 10%, witamina A i E
Wyobrażacie sobie olej lniany, który nigdy nie daje rybą? Oto on. Ma zalety oleju lnianego (podobnie - zawiera kwas omega-3 ALA i prawie nie ma kwasów robiących kuku) i o kilka mniej wad (nie śmierdzi :) ). Podobnie jak olej z lnianki siewnej pachnie trochę kurzem, trochę ziołowo, zapach nie przeszkadza. A do tej pory uważałam olej lniany za jeden z lepszych olejów do skóry problematycznej prawie każdego typu: z łupieżem, pryszczami, egzemą, pierwszymi zmarszczkami. Ten brzmi jeszcze lepiej, bo ma jeszcze mniej kwasu oleinowego. Nie nadaje się chyba tylko do skóry bardzo suchej. Szkoda, że też nie jest zbyt trwały.
Jeszcze się spotkamy :)

Olej z nasion truskawki z BliskoNatury KLIK
Kwasy nienasycone: linolowy 40%, ALA 40%, oleinowy 15%, Polifenole
Ten olej jest jednym z moich ulubionych. Z kilku względów. Ma zwariowany, ciemnozielony kolor (ale nie brudzi skóry). Ładnie pachnie (dla mnie kompotem owocowym :D), choć każdemu inaczej. Oprócz tego ma właściwości pielęgnacyjne jak olej z nasion malin (KLIK) tylko niestety bez naturalnego filtra UV. Nada się do każdej cery, również alergicznej czy z infekcjami.
Świetnie sprawdził się w codziennej pielęgnacji przez skóry twarzy okrągły rok. Używałam go z prawdziwą przyjemnością!

Olej z pestek czarnej porzeczki z Blisko Natury KLIK
Kwasy nienasycone: linolowy 45%, GLA 15-20%, ALA 15%, oleinowy 15%
Znowu olej niezwykły - zawiera najwyższe stężenie kwasów GLA, z którego tak słynie olej z wiesiołka, który ma go o połowę mniej :) Kwasy GLA przyspieszają regenerację skóry i poprawiają jej napięcie i nawilżenie. Oleje z GLA to jedyne, po których faktycznie widzę ujędrnienie i poprawę napięcia, a moja skóra nie ma lekko - wysypki, wysypy, skoki wagi od patyczka po balonik... Olej porzeczkowy jest stosunkowo lekki, łatwo się rozsmarowuje i ładnie wchłania. Pozostawia skórę bardzo dobrze nawilżoną. W odróżnieniu od oleju z wiesiołka - ma przyjemniejszy dla mnie zapach.
Wydaje mi się, że będzie nadawał się do wielu rodzajów cery, podobnie jak truskawkowy i malinowy.
Obiecuję, że się znowu zobaczymy!
PS: Teraz mam olej porzeczkowy z ZSK i on niestety ma ten wiesiołkowy zapaszek :(

*Część z tych olejów kupiłam, część dostałam, np olej arbuzowy mam od kolegi, który pielęgnuje nim swoją brodę :) Czasem jestem proszona o opinię n/t produktu zanim trafi on do oferty sklepu. Nie byłam zobowiązana o nich pisać, ale uważam, że są warte wzmianki gdyż nie są zbyt dobrze znane :)


Znacie te oleje?
Jakie są Wasi olejowi ulubieńcy?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

czwartek, 18 września 2014

Denka i wyrzutki #5

Witajcie!
Oj wessało mnie, ale już jestem i na dobry początek po powrocie - denko :)


MYJADŁA

Anthyllis, Szampon odżywczy z lnem i malwą - recenzja KLIK. Szampon był moim hitem i niezbędnikiem w roku 2012, niestety od zeszłego roku już nie zaspokajał moich potrzeb, finalnie skończył jako żel pod prysznic (w tej roli nie powalił). Pod koniec terminu ważności szampon zaczął dziwnie pachnieć. Kosztuje około 20zł/200ml. Nie wiem, czy kupię ponownie.
PS: Doszły mnie wieści, że producent zmienił skład... z nowym na pewno nie kupię ;]

Barwa Naturalna, Szampon do włosów suchych i łamliwych "Len & Vitamin Complex" - kolejny już w moich zbiorach taniutki szampon "rypacz". Kosztuje kilka złotych za butelkę, starcza na wiele miesięcy (acz używam "rypaczy" rzadko), włosy oczyszcza, nie męczy skalpu aż tak strasznie, żeby nie dało się wytrzymać. Już kupiłam kolejną butelkę :)

Dermedic, Emolient Linum szampon - recenzja KLIK. Szampon ddykowany wrazliwcom, alergikom i "sucharom". Nie sprawdził się u mnie na głowie - ale rewelacyjnie spisał się jako żel pod prysznic :) Myje delikatnie ale skutecznie, nie wysusza i pozostawia na skórze ochronną ale nietłustą warstewkę. Kosztuje ok 25zł / 200ml. Nie wiem, czy kupię.

Planeta Organica, Cocoa shower gel - recenzja KLIK. Produkt, który wykończyłam z przyjemnością i mam ochotę na więcej! (Niech tylko wyczyszczę część zapasów...). Bardzo delikatny dla skóry produkt, który łagodnie myje i jednocześnie lekko natłuszcza. Kosztuje niecałe 20zł / 360ml. Kupię ponownie - ten albo którąś z innych wersji z tej linii, o ile nowy skład jest równie przyjazny.



DO TWARZY

Bebeauty, Płyn micelarny - znany chyba wszystkim hit dostępny w sieci Biedronka. Produkowany przez Tołpę. Bardzo dobry - skutecznie zmywa lekki makijaż, odświeża skórę, nie szczypie w oczy, nie podrażnia. I śmiesznie tani - 4,50zł/200ml. W tym przypadku denko jest jednocześnie wyrzutkiem i to podwójnym - kiedy rozeszła się wieść, że micel będzie wycofany zrobiłam zapasy - i te zapasy właśnie przeterminowały się nietknięte w składziku. Może macie pomysł, jak wykorzystać pół litra płynu micelarnego w ciągu kilku tygodni? Kupię ponownie, ale jak wykończę zapasy :P

Oceanic, Long 4 lashes, Serum przyspieszające wzrost rzęs - serum wygrałam w konkursie na blogu Alter Ego. Stosowałam przez 2 miesiące prawie co wieczór, następnie z powodu niegojącej się wysypki w okolicy oczu musiałam zrezygnować z większości kosmetyków. Serum nie było jej przyczyną, ale powodowało mocne zaczerwienienie powiek, co raczej nie sprzyja rekonwalescencji. Tymczasem efekty - SUPER!! Różnica mimo krótkiej kuracji jest widoczna (choć nie chce się uwiecznić na zdjęciu), dwa miesiące od zakończenia kuracji efekty nadal są widoczne i wcale nie pojawił się efekt wyskubanego kurczaka, jak ze zgrozą przeczytać można w niektórych opiniach. Serum to większy wydatek, w promocji ceny zaczynają się od ok. 60zł 40zł. Nie wiem, czy kupię ponownie, być może wypróbuję sera innych firm w nadziei, że nie zbiegną się z wysypką ani nie podrażnią okolic oczu. Tymczasem tym chętniej szukam dobrego serum na porost brwi!

Ewa Schmitt Boutique, Gąbka do demakijażu Konjac - ciekawy gadżet do oczyszczania twarzy. Chwalony za skuteczne oczyszczanie bez użycia środków myjących, łagodzenie zmian skórnych, delikatne złuszczanie, relaksujący masaż twarzy. Przez wiele miesięcy sięgałam po gąbeczkę sporadycznie, gdyż nie zauważyłam żadnego działania poza przyjemnym masaże. Pod koniec kariery zrobiła się twarda i nie chciała pęcznieć w całości. Cały czas miałam obawy, czy w gąbce nie rozwija się życie wewnętrzne - minus wszelkich akcesoriów wielorazowego użytku. Ciekawy eksperyment, wart tych kilku złotych (była na wyprzedaży) ale chyba więcej nie powtórzę.

Ziaja Med, AZS, Krem regenerujący natłuszczający - stałe czytelniczki wiedzą, a nowe się zaraz dowiedzą - bardzo lubię produkty ziajowe medowe :) Zaspokajają wszelkie skrajne potrzeby mojej skóry - tylko trzeba umieć je nazwać, żeby dobrze dobrać produkt. Ten krem był wybawieniem, kiedy skóra była skrajnie odwodniona ubiegłego lata (wiem, dziwne :P), jednocześnie nie zaklejał jej na amen jak niektóre tłuściochy, nie zapychał. Kosztuje kilkanaście złotych - za taką skuteczność to bardzo mało. Nie będzie Wam się podobał, jeśli nie potrzebujecie tak silnego nawodnienia i ochrony, jest dość ciężki. Pod koniec opakowania nabrał dziwnego zapaszku - zauważyłam to w wielu produktach ZM. Rozwiązanie - nie robić dużych zapasów i zużywać sprawniej ;] Jeśli mnie przyciśnie potrzeba, bez mrugnięcia kupię ponownie :)




KATEGORIA RANDOM

Kallos, Color, Maska do włosów farbowanych - po wielu miesiącach zużyłam litrowy słój tej maski. Zacznę od negatywów: solo jest słaba i nijaka. Kupiłam ją z myślą o odżywkowym myciu włosów i tu się średnio spisała, tzn myć - myje, nieźle emulguje oleje - ale mój skalp nie jest do końca zachwycony, jeśli jest jedyna pozycją danego mycia. Świetna baza pod mieszanki, dobrze się miesza i z olejami, i z mąką ziemniaczaną (KLIK), i nawet z balsamem do ciała (KLIK). Używam jej przede wszystkim do emulgowania olejów i pod mieszanki. Zależnie od sklepu kosztuje 10-25zł / 1000ml. Już kupiłam następną :)
Uwaga - podobno maska w tym samym opakowaniu ma dwa różne składy, jeden z silikonami!

Oilmedica, Maska i odżywka do włosów - któż o niej nie słyszał? Pierwsza polska mieszanka olejowa do włosów i godna konkurencja dla hinduskich olejów! Musiałam kupić :) Kilka pierwszych użyć nawet nieźle rokowało, ale ten związek nie przeżył - duża zawartość ekstraktów to dla większości głów zaleta, a dla mnie niezmiennie wada. Nic to, że piękny skład. Nic to, że bogactwo olejów - i to MOICH olejów. Nic to. Skalp nie chce - nie będzie używania. Po jakimś czasie zauważyła, że olej nie dopiera się z materiałów i zaczyna śmierdzieć zjełczałym tłuszczem, więc dodatkowo odpadło olejowanie na noc. W dalszym ciągu zachęcam Was do testowania tego oleju, bo moje gusta kosmetyczne zazwyczaj są niszowe. Olej kosztuje 10-20zł / 200ml. Niestety nie kupię ponownie :(
PS: Podczas aplikacji oleju na ciepło odkryłam, że fantastycznie działa na paznokcie i skórę dłoni :))

Ol'Vita, Olej z pestek malin - recenzja KLIK. Ostatnio używam oleju bardziej szczodrze bo minął jego termin ważności (oczywiście nie nakładam go już na niespodzianki skórne czy podrażnienia i uważniej oglądam i obwąchuję przed użyciem). Olej z pestek malin jest jednym z moich ulubionych w codziennej pielęgnacji skóry twarzy i szyi. Dobrze spisał się na wyjeździe - zamiast kremu na noc, do masaży zmęczonych nóg i lekkiej kuracji na podsuszone dłonie :) (Kiedy tylko uszczuplę kolekcję olejów :>) chętnie kupię ponownie.

Alterra, Natural Spirit - perfumy (a może woda toaletowa?) opierające się na cytrusowych nutach. Jedyny sklepowy zapach, który podoba mi się i z butelki i na mnie :) Świeży, rześki. Niestety - a może stety: ulotny. Nie męczy, nie powoduje bólu głowy. Nie pachnie kostką do toalet a przynajmniej mi się tak nie kojarzy. Kosztuje 15-20zł/buteleczkę. Kupię ponownie!

* * *

Znacie powyższe produkty? Co o nich sądzicie?

Buziaki!

Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

niedziela, 1 czerwca 2014

Denka i wyrzutki #4


Pora na sprawozdanie z kolejnych czystek w wiedźmiej kosmetyczce :)
Ostrzegałam, wykańczam prężnie - a wyrzucam (prawie) bez litości ;]

Ciekawa jestem, czy rozszyfrujecie kosmetyki z negatywów?

DENKA

Zioła i Trawy Agafii, Ziołowe Białe Mydło [opinia] - wydajne jak szatan i pięknie pachnące mydełko do mycia ciała i włosów z popularnej serii rosyjskich kosmetyków. Białe mydło wydaje mi się być najlepszym wyborem spośród tych mydeł dla wrażliwców - i nie zawiodłam się na nim do ostatniej porcyjki. Choć nie nadaje się do mycia kilka razy dziennie - na zmianę z łagodnymi produktami działa pięknie, tzn myje i nie szkodzi, a do tego pachnie. Zapach absolutnie mi się nie znudził, jest ciągle tak samo kojący i uroczy. Mydełko zużywałyśmy razem z mamą (na zmianę z innymi myjadłami) przez ROK, więc wysoką cenę (ok. 45zł) można mu wybaczyć.
Wielka szkoda, że u mnie nie nadaje się do mycia włosów, podobnie jak żaden produkt ziołowy, który do tej pory próbowałam.
Może kupię ponownie, a już kupiłam kwiatową wersję :) Czarna wersja też kusi, chociaż zależy, jaka wtedy (czyli za rok?) będzie moja cera.

Rexona Women, Pure Protection, Dezodorant antyperspiracyjny w kulce [KWC] - działa i nie podrażnia. Nie każdy antyperspirant to potrafi, więc PLUS! Zapach jest praktycznie niewyczuwalny. Kulka dozuje troszkę za dużo płynu więc trzeba poczekać, aż się wchłonie ale to jedyny minus.

Kupię ponownie, obecnie mam sztyft, zobaczymy, jak się sprawdzi.

*Bezpieczeństwo korzystania z antyperspirantów jest dyskusyjne, więc nie zachęcam ani nie odradzam tego rodzaju ochrony przed potem i nieświeżym zapachem. Osobiście praktykuję tę kontrowersyjną wersję, gdyż naturalne nie dają mi chyba żadnej ochrony.

Baikal Herbals, Krem Anti-Age na noc [opinia] - bardzo porządny kremik dla skóry suchej bądź odwodnionej. Używałam go z przyjemnością. Szkoda, że producent obiecuje cuda w kwestii zatrzymywania czasu, bo nie ma takiej mocy. Mało który krem ma. Kosztuje 20zł / 50ml i jest bardzo wydajny, starczył mi na wiele miesięcy regularnego używania.
Może kupię. Może skuszę się na inny z tej serii?

Oceanic, AA Regeneracja, Szampon z bisabololem [opinia] - jeśli istnieje szampon "rypacz" możliwie łagodny dla skóry to będzie to on.
Może kupię ponownie. A jeśli skóra znowu mi się zbuntuje to na pewno kupie ponownie ;] Na razie cieszę się poprawą stanu skóry i będę testować inne :)

Bielenda, Professional Formula, Enzymatyczny peeling dotleniający [KWC] - produkt o zachęcającym składzie i niskiej cenie :) Niecałe 3zł za dwie porcje maseczki-peelingu "enzymatycznego". Moim zdaniem nie jest to "enzym" tylko bardzo łagodny peeling kwasowy. Nie powinien podrażniać nawet wrażliwej skóry, ani działa fotouczulająco i moim zdaniem zdaje egzamin :) Peeling ma postać przezroczystego żelu bez drobinek o łagodnym zapachu. Jeśli skóra była uszkodzona to może trochę szczypać, ale jest łagodny nawet dla mojej wrażliwej, alergicznej i płytko unaczynionej skóry. Cera po zabiegu jest odświeżona i wygładzona i jest to pierwszy "enzym", który robi u mnie cokolwiek.
Już kupiłam następne opakowanie.

WYRZUTKI

Artiste, Hair Care & Styling, Żel do układania włosów, moc 4 [KWC] - żel do utrwalania loków, popularny wśród zakręconych wizażanek swego czasu (nie wiem, jak teraz). Skład ma bardzo ładny, bezpieczny dla skóry i włosów, bez alkoholu, za to z aloesem i pantenolem. U mnie nie sprawdził się, włosy wyglądają na nieświeże i łatwo łapią puch. Miliony razy lepiej działa zwykły glut lniany.
Nie kupię ponownie.

Elfa, Green Pharmacy, Olejek łopianowy ze skrzypem polnym przeciw wypadaniu włosów [KWC] - kolejny produkt, który musiałam sprawdzić :) Olejek w wersji ze skrzypem wydaje się być najbardziej odpowiedni dla skóry wrażliwej (wtedy jeszcze nie było arganowego). Otóż - na moich włosach i skalpie olejek nie robi NIC, więc nie miałam odruchu, by po niego sięgać. Prawie nietknięty doczekał końca terminu ważności i zjełczał.
Nie kupię ponownie.

Farmona, Herbal Care, Odżywka do włosów rozjaśnionych i blond "Rumianek" [KWC] - zdanie o niej mam podobne jak o odżywce Lnianej - ładny skład, przyjemny zapach i niska cena sprawią, że wiele osób będzie z niej zadowolonych :) Wiele, czyli nie ja. Odżywka nie robi nic złego skórze ani włosom, ale szybciej wyglądają nieświeżo i ciężko, jakkolwiek bym jej nie używała. Przemęczyłam 2/3 opakowania, wystarczy. Na szczęście jest tania :) (w promocji ok. 5zł).
Nie kupię ponownie, ale polecam, jeśli ktoś napotka.

Rossmann, Babydream, Extrasensitive Pflegeöl [KWC] - niedostępna już w PL ale ciągle produkowana w Niemczech oliwka dla dzieci do skóry bardzo wrażliwej była moim wybawieniem podczas epizodów atopowych i mroźnej zimy. Oprócz alergicznej skóry ciała dobrze spisywała się u mnie na włosach - zemulgowane masło shea to jest to, co moje włosy lubią najbardziej :)Kiedy wycofywano ją ze sklepów zrobiłam zapasy i przechowywałam na czarną godzinę.. i tak oto pół butelki się przeterminowało i zjełczało. O ile terminem ważności się bardzo nie przejmuję, tak zjełczałych olejów używać na skórę już nie wolno... Kosztowała ok. 10zł / 200ml.

Jeśli spotkam, kupię ponownie.

* * *

Powoli wykańczam zapasy po zimie i robię miejsce na wiosenno-letnie kosmetyki :D

Znacie te produkty? Co o nich sądzicie?
Jak idzie Wasze wiosenne denkowanie?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

niedziela, 27 kwietnia 2014

Denka i wyrzutki #3


Witam po przerwie!
Jak to mówią - dopadło mnie życie i milijon spraw, więc blogowanie chcąc - nie chcąc musiało zejść na dalszy plan.

Na rozpęd zapraszam denka i wyrzutki kosmetyczne ostatnich tygodni!

WYRZUTKI

BingoSpa, Maska do włosów słabych i zniszczonych z glinką ghassoul [recenzja] - kiedyś mój hit, teraz niestety musiałam oddać w dobre ręce ponad pół opakowania. Powód? Po zmianie składu (który nastąpił ponad rok temu, proszę państwa) w masce znalazły się nowe konserwanty, na które moja skóra nie reaguje dobrze. Wielka szkoda... Bo była to jedna z lepszych masek wygładzających włosy, kojących skalp i do tego w świetnej cenie - zaraz po mojej wtedy ukochanej a już też zmienionej in-minus masce Bingo z masłem shea [recenzja]...
Nie kupię ponownie. Chyba, że oddadzą stare składy ;]

Farmona, Herbal Care, Odżywka do włosów suchych i łamliwych, Lniana [KWC] - bardzo ładna składowo, bezpieczna dla skalpu i taniutka, bardzo wszechstronna odżywka. I do spłukiwania, i bez, i nawet jako odżywczy kompres. Niestety zupełnie nie dla moich włosów, jakkolwiek bym jej nie nałożyła - szczota i przychlast. Kosztuje mniej niż 10zł a na promocjach nawet 5zł / 200ml.
Może kiedyś kupię ponownie, jak moim włosom się odmieni, bo milusia.

Manhattan, Cuticle Remover (płyn do zmiękczania skórek) [KWC] - dość mocno działający płyn do zmiękczania narastających skórek. Nie od razu znalazłam na niego sposób, a najlepiej działa, jeśli po aplikacji i zmyciu (po ok. 1 min) skórki odsunie się i wytnie cążkami. Jeśli trzeć - powoduje złuszczanie również płytki paznokcia. Rewelacyjnie sprawuje się na stopach. Powód wyrzucania - zbyt krótki pędzelek nie pozwalający nabrać płynu. Cena to 14zł / 11ml (tzn tyle, ile udało mi się zużyć...).
Może kupiłabym ponownie, ale zalazłam tańszy i wygodniejszy zamiennik od Eveline [KWC] :)

DENKA

Babydream, Szampon [KWC] - wielki włosowy hit [ok, dla jednych hit, dla innych kit] nie okazał się moim włosowym hitem, ale idealnie sprawuje się w innej roli - łagodnego żelu do mycia ciała i dłoni. Kiedy skóra nie jest skrajnie przesuszona ale nie chcę traktować jej rypaczem z SLS - sprawdza się idealnie. Dzięki krótkiemu, prostemu składowi nadaje się na bazę do własnych mieszanek - w tym przypadku pod nawilżający mocznik i ewentualnie odrobinę kwasu mlekowego. Należy pamiętać, aby przy tworzeniu takich mieszanek 1) odlać małą porcję, np 50ml, 2) umieścić mieszankę w przezroczystym pojemniku, żeby obserwować, czy nic podejrzanego się nie dzieje, np nie zmienia się kolor, 3) przestrzegać z zapasem dopuszczalnych stężeń dla półproduktów, 4) nie zaszkodzi na koniec zmierzyć pH.
Kosztuje kilka złotych, od 3zł z hakiem na promocji po 5-6zł w regularnej ofercie.
Kupię ponownie.

Ziaja Med, Kuracja Lipidowa, Fizjoderm, Żel [recenzja] - kolejne opakowanie mojego ulubieńca dobiegło końca! Niby mleczko do twarzy, i to całkiem dobre: ładnie zmywa makijaż, nie podrażnia a wręcz łagodzi i koi - ale jak trzeba, to i baza pod maseczkę a nawet pod mieszaninę na włosy. Króciutki skład, same łagodne składniki (oprócz parabenów, do których ja osobiście nic nie mam). Cena niewysoka (10-15zł / 200ml), wydajność szatańska. Pod koniec opakowania i jednocześnie terminu ważności mleczko zaczęło pachnieć tym samym zjełczałym smrodkiem co inne podstarzałe bezzapachowe Ziaje, ale wybaczam, bo i tak mleczko swoje wytrwało.
Kupię ponownie, jak skończę mleczko arnikowe Sylveco, które mam teraz, a które jest... zupełnie inne :)

Eva Natura, Herbal Garden, Krem intensywnie nawilżający na dzień i na noc z ekstraktem z melisy [KWC] - bardzo przyjemny i niedrogi krem do twarzy. Mimo emolientowego składu należy raczej do nawadniających niż natłuszczających i jest tylko delikatnie emolientowy. Stosunkowo lekki. Niestety nie wiem, jak sprawuje się pod makijaż. Ma delikatny, świeży zapach. Nigdy mnie nie podrażnił, nie spowodował wysypu ani kropek, ani krostek. Jego jedyną wadą jest to, że nie zawsze wystarczająco nawilża i natłuszcza. Najwygodniej mi się go używa po przelaniu (przełożeniu?) do opakowania air-less.
Do niedawna widywałam go w Rossmannie za mniej niż 10zł. Obecnie znikł, co mnie smuci.
Zdecydowanie kupię ponownie!

Prokudent Med, Kräuter, Pasta ziołowa [KWC] - czyżby kolejny tani hicior? Dla mnie tak. W sumie ze składu to nie wynika, ale ta pasta okazała się idealna dla moich wrażliwych zębów i szyjek oraz wybrednych dziąseł. Ścieranie łagodne, piana delikatna, posmak łagodny. Czyści i nie szkodzi - czegóż chcieć więcej od pasty. Wersja Sensitive już nie sprawdziła się u mnie tak dobrze.
Do kupienia w Rossmannie, kosztuje ok. 4zł za tubkę.
Kupię ponownie!

Ziaja, Ulga Dla Skóry Wrażliwej, Peeling enzymatyczny [KWC] - miało być łagodne złuszczanie dla skóry wrażliwej a było... nic? Ten peeling enzymatyczny zupełnie na mnie nie działa, jak i wszystkie enzymatyczne, jakie miałam przyjemność testować. Nie szkodzi, ale co to za peeling, który nic nie robi. Za słaby jako maseczka, żeby się z nim bawić. Pod koniec opakowania krem nabrał wspomnianego wyżej zjełczałego zapachu.
Panów peelingów enzymatycznych nie zniechęcam, bo skład wygląda dobrze. Cena ładna, mniej niż 10zł za tubkę produktu o niesamowitej wydajności.
Nie kupię ponownie!

Bielenda, Happy End, Krem do rąk i paznokci nawilżający z mocznikiem 10% i lanoliną [KWC] - mój ulubieniec na ciepłe pory roku. Krem rewelacyjnie nawilża i lekko natłuszcza. Szybciutko się wchłania ale uczucie nawilżenia i zmiękczenia pozostawia na dłuuugo. Prawie nie pachnie, chociaż poprzednie opakowania musiałam odstawić podczas nasilenia alergii, tego nie musiałam. Ale ma plus za to, że mnie nie uczulił, bo alergikiem kosmetycznym nadal jestem, o czym niestety przekonałam się ostatnio. Kosztuje niewiele, bo mniej niż 5zł za tubkę i jest łatwo dostępny.
Nie sprawdza się w zimie, gdyż za słabo natłuszcza ani nie regeneruje wystarczająco w sezonie wielkich porządków.
Kupię ponownie.

* * *

Tyle denek na dziś. Lista kolejnych ciągle rośnie :))

Czy znacie wspomniane przeze mnie produkty? Może macie jakieś pytania? Komentujcie!

* * *

Dziękowałam Wam już na Facebooku - i tu też wypada :)


Piękny wynik! Bez Was nigdy by się nie udało!

DZIĘ-KU-JĘ!! :)

Grafiki pochodzą z wizaz.pl oraz ezebra.pl

Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

wtorek, 18 marca 2014

Denka i wyrzutki #2



Tym razem denka i wyrzutki. Ciemnym kolorem zaznaczyłam wyrzutki.

Obecnie wiele z moich skarbów dobija dna, więc posty denkowe i wyrzutkowe będą pojawiać się często!

WYRZUTKI

Alverde, Wildrose Gesichtsöl [KWC] - olejek do pielęgnacji twarzy o pięknym olejowo-ziołowym składzie. Konsystencja lekka, dobra wchłanialność, łagodny zapach geranium. Niby nic złego nie zrobił, bo nie zapychał, nie podrażniał - ale również nie wspomagał nawilżania, czyli jak dla mnie nie zrobił jedynej rzeczy, którą chciałam. Leżał aż zjełczał.
Cena: 12zł / 15ml
Nie kupię ponownie.

Herbamedicus, Hautcreme Sanddorn (Krem z rokotnika) [KWC] - krem do skóry każdego rodzaju o niezłym, emolientowo-humektantowym składzie. Całkiem dobrze natłuszcza, otula i łagodzi, np łydki po depilacji. Nie zatrzymuje nawilżenia i niestety dla mnie ma konsystencję nie do ogarnięcia - fatalnie się rozsmarowuje.
Cena; 10zł / 250ml
Nie kupię ponownie.

Delia BIO, Rozświetlający roll-on pod oczy z kozim mlekiem [KWC] - nawilżająca rolka pod oczy, którą kupiłam zachwycona oliwkową siostrą. Masaż zimną kulką szybko usuwa poranną opuchliznę powiek i "budzi oczy", niestety podrażnia moje wyjątkowo wrażliwe powieki i w ogóle nie rozjaśnia i nie rozświetla okolic oczu.
Cena: 9zł / 15ml
Nie kupię ponownie.

Ziaja Med, Kuracja Lipidowa, Fizjoderm, Balsam [KWC] - cała seria Fizjoderm Ziai bardzo przypadła mi do gustu. Ten balsam stosowałam nawet podczas nasilenia AZS, bardzo dobrze łagodził podrażnienia i nawilżał skórę, nie pozostawiał tak tłustej warstwy jak dzieciowe kosmetyki. Niestety szybko zmienił zapach, chyba zjełczał.
Cena: 14zł / 400ml
Nie kupię ponownie pełnego opakowania, ale skuszę się, jeśli będzie w zestawie jako miniaturka.

DENKA

Elfa, Green Pharmacy, Pianka do higieny intymnej `Biała akacja i zielona herbata` [KWC] - delikatna pianka do higieny intymnej. Pompka tworzy gęstą, kremową piankę o łagodnym kwiatowym zapachu. Pianka myje łagodnie. Stosowana do twarzy usuwa codzienny brud ale pozostawia skórę ściągniętą. Brakuje mi w niej kwasu mlekowego w składzie i większego uczucia odświeżenia do pełnej satysfakcji, ale za tę cenę (7zł) jest nieźle.
Nie wiem, czy kupię ponownie, ale chętnie wypróbuję szałwiową siostrę.

Pirolam, szampon leczniczy [DOZ] - moje skalpowe wybawienie ostatnich miesięcy. Skutecznie gasi nasilenia infekcji, łagodzi spowodowane przezeń stany zapalne. Niestety na włosach powoduje saharę, ale nie można mieć wszystkiego :> Produkt drogi ale szalenie wydajny.
Cena: 20-25zł / 60ml
Właśnie zaczęłam następną tubę. Mam nadzieję, że nie będę musiała kupować następnej :P

Kropla zdrowia, Krem do rąk [KLIK] - przyjemny krem do rąk dla suchara i alergika. Więcej wrażeń w recenzji.
Cena: 14zł / 50ml 
Być może kupię ponownie.

Lirene Dermoprogram, Witaminowy krem do rąk `Odżywienie` [KWC] - przyjemny krem do rąk, dający uczucie nawodnienia i otulenia skóry.
Cena:6zł / 75ml
Być może kupię ponownie.

Venita, Henna Color, Henna w kremie do brwi i rzęs [KWC] - wersja czarna nieźle sprawdziła się w przyciemnianiu rzęs i brwi. Zestaw zawiera krem koloryzujący, mleczko utleniające i szpatułkę/grzebyk. Aplikacja na własne oczy okazała się wystarczająco łatwa dla początkującej. Kolor wychodzi łagodny, naturalny i niezbyt trwały (do miesiąca), za to trudno sobie zrobić farbką dużą krzywdę w wyglądzie. Krem jest bardzo wydajny, starcza na dobre kilka miesięcy regularnego farbowania.
Aplikuję krem na rzęsy najpierw od góry, potem przy otwartych oczach jak tusz i trzymam ok. 15 minut. Trzeba uważać, żeby nie dostał się do oczu.
Mój nie dobił do dna, tylko pękła zakrętka kremu koloryzującego. Mleczka użyłam z proszkiem z henny tejże firmy i efekt jest dobry, dużo mocniejszy. Kosztuje do 10zł / opak.
Zdecydowanie kupię ponownie!
* * *

Znacie te produkty? Co o nich sądzicie?
Trzymam kciuki za denkowanie!


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

czwartek, 13 marca 2014

Lutowo-marcowe DENKO



W ostatnich miesiącach bardzo ograniczyłam zakupy kosmetyczne i dzielnie zużywam zapasy. Nadal mój pokój, łazienka i kilka półek (w tym jedna w lodówce) jest zawalone kosmetykami, które z jakiegoś powodu czekają na swoją kolej (albo decyzję i pożegnanie), ale nie ma tygodnia, żebym nie rozcinała jakiejś tubki albo nie myła pustej buteleczki :) Satysfakcja - bezcenna :D

Zwyczaj przechowywania pustych opakowań aż do podsumowania do mnie nie przemawia, wolę pozbywać się pustaka od razu - więc zestawienie zrobię w formie kolażu.

Przedwiosenne denko

Odżywki do włosów
  • Elkaderm, Neutrea Urea 5% - odżywka doczekała się recenzji (KLIK). Była moim wybawieniem na przesuszoną skórę w lecie, teraz wróciłam do końcówki w ramach odkrycia na nowo kuracji z kompresem. Znowu idealnie nawilża skalp, zmiękcza włosy i nie dokarmia potencjalnych infekcji. Zostało na 1 użycie.
    Kupię ponownie w przypływie gotówki.
  • Timotei Organic delight, Włosy suche - przyjemna odżywka dla niskoporowatych sucharów. Nie ma poślizgu, więc nie czuć jej na włosach podczas nakładania - ale potem są gładkie i mięsiste. Została 1 porcja.
    Kupiłabym ponownie, ale nie jest dostępna w Polsce.
  • Ziaja, Odżywka intensywna odbudowa - na moich włosach nie robi absolutnie nic. Nałożona po myciu oblepia i obciąża. A miała zmięczać i chronić przed puchem w wilgotne dni, eh! Wykańcza ją mama, już stoi na korku więc możemy się z nią żegnać.
    Nie kupię ponownie.

Mocznikowe
  • Fusswohl, Intensiv Creme (10%) - cudowny krem, który uratował mi życie w lecie :) Doskonale radzi sobie ze stopami w upale, kiedy skóra jest sucha na wiór i stopy lekko puchną od gorąca. Świetnie się wchłania. Do tego kosztuje bardzo mało i jest dostępny w każdym Rossmannie.
    Kupię ponownie!
  • Isana Bodycreme intensiv (5%) - przyjemne masełko do ciała. Stał się fenomen - nie lubię smarowideł, maseł i balsamów - a to zużyłam z chęcią. Skutecznie nawilża "normalnie suchą" skórę, nie pozostawiając tłustej ani lepkiej warstwy. Nie radziło sobie podczas nasilenia AZS.
    Kupiłabym ponownie, ale nie jest produkowany.
  • Ziaja Med, AZS, Krem kojący nawilżający (poprawione, wkradł się błąd) - krem dostałam jako gratis do kremu do twarzy z zielonej serii Ziaja Med. Docelowo do twarzy, jednak u mnie wybitnie nie sprawdził się - to krem absolutnie nie na ciepłe pory roku! Zużycie maleńkiej tubki do ciała zajęło mi kilka długich miesięcy, gdyż jak już wspomniałam nie lubię smarowideł do ciała, które nie są oliwką :) Przyjemnie koi suchą skórę, ładnie się wchłania. Nie szkodzi. Nie będę miała obaw sięgnąć po ten krem przy nawrocie AZS. Ogólnie lubię produkty Ziaja Med - i na tym też się nie zawiodłam. Świetna jakość w niskiej cenie.
    Nie wiem, czy kupię ponownie.

Maskary
  • Lovely, Curling pump up mascara - kultowy tusz za niecałe 10zł podbił i moje serce. Podkresla rzęsy w delikatny sposób i faktycznie ładnie je podkręca. Można stopniować efekt dokładając warstwy - nie robią się kluski jak w niektórych tuszach. Minus - moje oczy są bardzo wrazliwe i już pierwsze objawy wysuchania tuszu skazują go na banicję, więc jego trwałość u mnie to ok. 2 miesięcy. Ale za tę cenę - można!
    Kupię ponownie.
  • MySecret, Sensitive mascara - kupiony w Naturze tuszyk. Nie zaszkodził, ale też niczym nie ujął. Szybko wysechł i zaczął się osypywać. Cena to ok. 10zł w drogeriach Natura.
    Nie wiem, czy kupię ponownie.
  • Wibo, Growing lashes stimulator mascara - tego tuszu nie miałam możliwości wypróbować zbyt wiele razy, gdyż podrażnił mi powieki. Mogę tylko dać mu mały plus za rewelacyjną szczoteczkę - sztywną i pełną plastikowych kolców, w sam raz do czesania sztywnych i gęstych rzęs jak moje.
    Nie kupię ponownie.
Z ulgą oświadczam, że po takich czystkach powoli robi się miejsce na wiosenne nabytki. Teraz czekam na ostateczne potwierdzenie, że wiosna nadeszła!


Znacie te produkty? Co o nich sądzicie?
Jak idzie Wasze denkowanie? Należycie do chomików i zbieraczy czy dzielnie opieracie się pokusom w sklepach? :)



PS. W związku z recenzją szamponu Dermedic, Emolient Linum dostałam maila od przedstawicieli producenta w celu sprostowania pewnej nieścisłości dotyczącej etykiety. Szczegóły znajdziecie we wspomnianym wpisie.


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

wtorek, 11 grudnia 2012

Projekt Denko

Witajcie :)

Jak Wam się żyje w grudniu? Piszcie, jestem bardzo ciekawa!

U mnie... cóż, koniec roku :) Nic nowego.

Pamiętacie, o co chodzi w Projekcie Denko? Nominujemy kilka kosmetyków, które obiecujemy grzecznie zużyć zanim otworzymy kolejny z tej kategorii. Uczciwie zużyjemy, niekoniecznie zgodnie z przeznaczeniem ale bez marnowania.

Mam kilka takich kosmetyków - produktów? - i może jeśli podejmę postanowienie biorąc Was na świadków - ich zużycie jakoś pójdzie? :)

Każdy z tych produktów przeszedł pozytywnie test alergiczny, po prostu coś jest z nim nie do końca tak jak trzeba, że zalega. Pora to zmienić! 

Alterra, Natural Spirit
 Znane Wam zapewne perfumy (woda toaletowa?) Alterry o świeżym, cytrusowym zapachu.
Bardzo odpowiada mi ten zapach a jednak zapominam o nim i nie używam :)

 Fuss Wohl, deodorant do stóp
Jego jedyną wadą jest to, że o nim nie pamiętam :)

Avene, Lotion nettoyante
Bezzapachowe mleczko do oczyszczania twarzy. Nie uczula, dobrze oczyszcza codzienny brud, ale jak dla mnie za słabo nawilża, tzn. pozostawia skórę ściągniętą. Ostatnio zmieszałam na waciku z olejkiem do OCM i takie działa dobrze :) Zapamiętać!

Znalazłam trzy składy, żaden nie jest tak na 100% wg INCI :)

Skład1: Eau thermale d’Avène 96 %, tensioactifs doux végétaux 0,25 %, conservateur CTAB orthophénylphénol.

Skład2: Avene aqua, cetearyl alcohol, o-phenylphenol, cetrimonium bromide, decyl glucoside, disodium edta, sodium cetearyl sulfate, sodium lauryl sulfate, aqua.

Skład3: Water (aqua), Cetearyl Alcohol, Ophenyl-phenol, Cetrimonium Bromide, Decyl Glucoside, Disodium EDTA, Sodium Cetearyl Sulfate, Sodium Lauryl Sulfate.

Herbamedicus, Krem z rokitnikiem
Ten kremik to w ogóle osobna historia. Nabyłam go na wycieczce do Iwonicza Zdroju. Zostałam do tego zakupu przymuszona, powód widać na zdjęciu: konstrukcja kremów była ustawiona niestabilnie, niezdara potrąciła i zbiło się wieczko, trzeba kupić.
Z dwojga złego ten krem miał najlepszy skład ze wszystkich na tym stoisku. Akurat oleju rokitnikowego w nim jak na lekarstwo, ale skład jest znośny. Zapach jest łagodny, działanie otulające. Jakie wady? Bardziej tępej konsystencji w życiu nie widziałam :)
Ale zmieszany z żelem aloesowym koi łydki po depilacji bezkonkurencyjnie!

skład
 Taka ciekawostka...
skład: 100% olej silikonowy
INCI: dimethicone
Niespotykane, prawda? Jeszcze ciekawsze jest jego pierwotne przeznaczenie :)

Pedicul Hermal, Płyn do zwalczania wszawicy głowy :)
Płyn spełnił swoje zadanie a ja dostałam resztę. "Masz, lubisz takie rzeczy, pobaw się".
No to się bawię :P Póki co nie znalazłam zastosowania, ale np przecieram nim paznokcie, dobrze im to robi.

Bielenda, Happy End, Krem do rąk z 10% mocznikiem i lanoliną
Świetny, lekki krem do rąk. Nawilża bez użycia wody, co jak na moje dłonie jest wyjątkiem i rzadkością. Niestety po miesiącu używania zapach zaczął mi przeszkadzać i od tej pory krem leży. Koniec wymówek i do dzieła :)

skład - ładny, nieprawdaż?
Niniejszym postanawiam wykończyć te produkty i Was biorę za świadków :)

Pozdrawiam ciepło w zimowy dzień
Czarownicująca

niedziela, 8 lipca 2012

Poprawiamy kosmetyki - odświeżający żel do mycia ciała

Jak już wiecie - rzadko kiedy używam kosmetyków gotowych w taki sposób i w postaci, jak podaje producent.
Ostatnio do wszystkiego co wpadnie mi w ręce dodaję oleju - lnianego lub słonecznikowego.

Źródło

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Półtłusty krem na Hascobazie

W ramach projektu denko - zużywam bazy kremowe.
Mam na stanie pudełko Hascobazy i Euceryny - to stare dobre i tradycyjne apteczne podłoża pod maści i kremy.
Dobre bazy do szybkiego kremu na zimno.
Z jednej strony: zawierają parafinę, czyli  będą zapychać - z drugiej: faktycznie na zimno. Nie stracimy ani pół cennej witaminy w czasie obróbki kremu, bazy są samoemulgujące więc nie ma topienia faz.

EDIT
Moje wielkie niedopatrzenie... Hascobaza nie zawiera parafiny!!!
Zawierają ją: Lekobaza (~30%) i Euceryna (95%) w bazie czyli odpowiednio mniej w gotowym produkcie!
EDIT 2:
nikt nie wie jak jest naprawdę :)

Z Hascobazy udalo mi się otrzymać bardzo lekki kremik dla mamy :)

Mama ma skórę suchą i bardzo wrażliwą, na szczęście bez tendencji do zapychania. Przez lata była skazana na kremy robione w aptece na receptę, bo tylko takie mają skład okrojony do niezbędnego minimum.
Aż kremami nie zajęłam się ja ;)

Półtłusty krem dla mamy

20ml Hascobazy
5ml oleju z pestek moreli (omega-9)
5ml oleju z awokado (omega-9)
2ml pantenolu
1k kwasu hialuronowego
3k mleczanu sodu
3k kwasu mlekowego
wody demineralizowanej niecałe 20ml

Zamieszać mieszadełkiem. Gotowe!

Bez grzania, dobra wersja na lenia i nocne mieszanie :D

Wiedźma

niedziela, 24 czerwca 2012

Olejek myjący trzyfazowy

Akcja denkowanie Betainy C. trwa!
Akcja poszukiwania olejku myjącego też :)


Olejek myjący trzyfazowy

Do buteleczki 60ml w następującej kolejności:
  • 10ml betainy kokamidopropylowej - detergent amfoteryczny, nieco łagodniejszy niż SLSy
  • 5ml soku z aloesu
  • 30-40ml oleju słonecznikowego z kuchni
  • 5ml oleju z pestek winogron - na konsystencję

Przed użyciem delikatnie zamieszać.
Delikatny płyn myjący do ciała gotowy.

Trzeba go zużyć w ciągu kilku dni, gdyż sok aloesowy szybko się psuje.
Chociaż pomimo tych upałów od tygodnia ma się dobrze :)

Wiedźma

czwartek, 21 czerwca 2012

Cassia z amlą i pokonkursowo

Temat nie do końca znany i powoli coraz bardziej popularny :)

www.helfy.pl

Nie będę się wymądrzać, gdyż niewiele wiem na ten temat. Póki co - złapałam bakcyla, zrobiłam drugie podejście i chwalę się rezultatem :D

Zioła hinduskie znane są z dobrego - wielorakiego wpływu na włosy, skórę głowy i twarzy i cały organizm.

Najlepiej znamy zapewne te farbujące włosy:
  • henna - nadające miedziane i czerwone odcienie, ciemniejszym włosom nadaje czerwone refleksy
  • indygo - granatowa czerń, zazwyczaj stosowana w mieszance z henną, co daje różne odcienie brązu - od kasztanowego po zimny, nawet czarny odcień
  • cassia (senna) - mniej znana, tzw bezbarwna henna (tja...) - wg opisów nadaje jasnym włosom miodowe refleksy

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Prawdziwy Projekt Denko

Prawdziwy Projekt Denko - przypomniany przez Cammie. Podjęty przez miliony :)

W tym jakże trudnym projekcie chodzi o to, żeby w zorganizowany sposób pozbyć się zapasów, nie tworząc nowych. Nie ograniczałabym się tylko do kosmetyków, ale do wszystkiego: produkty spożywcze, buty, napoczęte paczki chusteczek...

Buty to mój mały nałóg - szalenie popularny rozmiar 35 sprawia, że jeśli coś pasuje - pewnie kupię nawet jeśli nie wiem po co. Albo kupię za duże bo mi się podobają i potem leży bo za duże to żre (albo wymaga bardzo seksownych skarpet frotte).

Jednak z Wami podzielę się moja misją - mam miliardy próbek i miniaturek!

Zdenkować miniaturki!!

Aktualnie zużywane myjadła: