Witajcie, w ten piękny, nareszcie wiosenny wieczór!
Starzeję się :) A konkretniej zmieniły mi się zainteresowania. Jeszcze dwa lata temu nie przypuszczałabym, że szybsze bicie serca wystąpi u mnie na dziale spożywczym, i to wcale nie przy oleju potencjalnie idealnym dla moich włosów :) Od kiedy muszę trzymać się specjalnej diety, zakupy spożywcze angażują wiele mojej uwagi. Podobnie jak kiedyś w temacie kosmetycznym, dowiaduję się na każdym kroku, że 1) nie wszystko lansowane na zdrowe jest zdrowe, 2) nie ma jednego idealnego modelu żywieniowego dla wszystkich. Dlatego z zaciekawieniem badam wszelkie nowości i buszuję, żeby mieć większy wybór, szerszy asortyment, lepsze ceny itp. Tak jak kiedyś w kosmetykach :)
Wewnętrzny szyderca: 1) A potem i tak zmienią mi składy pewniaków ;]2) Co będzie następne? "Blaski i cienie Geriavitu"?
Byłam na zakupach i zostawiłam milion monet - na same potrzebne rzeczy, czyli w sumie na przekąski :) Teraz jest tak pysznie, że aż chcę o tym napisać! Część zaadoptowałam, część przygarnęłabym, gdybym mogła i aż Wam zazdroszczę :)
Co to kusi Wiedźmę?
Pierwszy cel:
Biedronka.
Gdybym mogła gluten, skusiłabym się na
chleb czystoziarnisty. Wygląda ciekawie i zapewne smakuje niepowtarzalnie. Wiem, że istnieją przepisy na wersje bezglutenowe, ale i te musiałabym pod siebie modyfikować... poczekam :)
A co powiecie na
ksylitol? Ciekawy, zdrowszy zamiennik cukru. No i ma dobre właściwości
kosmetyczne: przeciwgrzybicze i nawilżające. Używam ksylitolu (spożywczo, a kosmetycznie chyba właśnie wymyśliłam włosową kurację!), choć innej firmy - produkty Sante "mogą zawierać", co niestety dla mnie je dyskwalifikuje...
Wszelkie
otręby, mączki i woda z kaszy też mogą mieć
zastosowanie kosmetyczne, podobnie jak płatki owsiane :)
Nareszcie coś dla mnie -
przekąski bezglutenowe*, bez mleka, bez zbóż - owocowo-orzechowe. Jeszcze nie próbowałam, spodziewam się słodkich klejuchów i szybkiego doładowania energetycznego :)
*Produkty te nie są certyfikowane ani badane pod kątem zawartości glutenu, ale nie mają go w składzie ani w "może zawierać", co czyni je raczej bezpiecznymi ale nie ma gwarancji. Obrazowo: istnieje ryzyko, że pracownik zakładu jadł kanapkę i nakruszył, ale raczej nie ma możliwości, żeby na taśmę wysypał się worek maki pszennej, bo zakład takowej nie przerabia. W przypadku takich produktów każdy musi zdecydować, czy podejmuje ryzyko.
"
Dziwne mąki" i kasze. Dla niewymagających specjalnych produktów bardzo ciekawa opcja poznania nowych smaków i konsystencji.
Wspominałam kiedyś o różnych "dziwnych mąkach" i moich wrażeniach na ich temat.
Coś pysznego, tym razem znowu dla mnie (tzn sytuacja jak przy batonikach)!
Humus! Poprzednie opakowanie pochłonęłam na raz, łyżeczką prosto z pojemnika. Co nie skończyło się dobrze dla brzucha i teraz będę się bardziej kontrolować, obiecuję :P Wszystkie trzy pasty są smaczne i sycące, nie
psują atmosfery jak niektóre potrawy strączkowe, a wręcz są dobre dla brzuszka!
 |
| https://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-07-04-2015,12830/14/ |
Quinoa i amarantus w ciekawej cenie, szkoda, że "może zawierać".
Len na glutka.
Olej lniany do włosów :)
Ocet jabłkowy do płukanki do włosów a
zielone sałaty doustnie, co Wy na to?
Olej rzepakowy - nie jestem fanką.
Olej rydzowy, czyli z lnianki siewnej to natomiast ciekawostka. Ma bardzo dużą zawartość kwasów omega-3 (ALA), nawet więcej niż olej lniany - ale jest bardziej trwały i nie "daje rybą".
Ciekawi mnie
jarmuż, nigdy nie jadłam a tyle szumu wokół niego. Superfoods nad superfoodsy!
Sok z brzozy. Podobno działa cuda na odporność. Te mają znośny skład, skusiłam się. Pytanie - czy picie brzozy w okresie pylenia brzozy to dobry pomysł? :P
Bez promocji kupiłam jeszcze odżywkę do rzęs L'Biotica. Mam nadzieję, że przyciemni te moje blade rzęsiska i może je podwinie?
Doświadczenie pokazało, że sam zakup nie wystarczy, trzeba jeszcze używać :)
I to tylko Biedronka. A
Lidl? Właściwie to Lidl mnie rozczarował, zwłaszcza ofertą stałą. Mrożonki warzywne są nie dla mnie (wszędzie gluten), budynie Belbake (pycha z mlekiem kokosowym!) już nie są glutenfrei. Zepsuli się. Jestem tam tylko czasem, gdy zwabi mnie ciekawa oferta specjalna. Taki tydzień azjatycki na przykład i najlepsze na świecie mleko kokosowe!
A co zastałam w
Lidlu dzisiaj?
Mleko ryżowe i mleko sojowe o przyjemnych składach. Ryżowe kupiłam, sojowe może poczeka na następne zakupy, mam dość soi po świętach i wielkanocnych tofurniczkach :)
Zupy krem Marvitu to ciekawe dania na szybko, dobry skład, nawet Wiedźma Wam poleci :)
Najlepsze suple IMO to takie w naturalnym wydaniu, jak np
pestki z dyni.
Są też spore obniżki na
warzywa i owoce. Zrobiłam zapasy bananów, upolowałam mleko kokosowe z azjatyckiej promocji i będę koktajlować :) Wzięłabym awokado (tłuszcz w najlepszym wydaniu ever!) ale mam :)
A czego nie było? Jadalnych (czytaj: alergicznie bezpiecznych dla Wiedźmy) mrożonek na szybki obiad :/ A głodna Wiedźma to zła Wiedźma!
W podsumowaniu takiego wpisu powinno się znaleźć zaproszenie na wspólny odwyk zakupowy, ale jeszcze nie dojrzałam :)
Życzę Wam udanego weekendu! Pogoda nareszcie zrobiła się wiosenna!
Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...