Wiedzma bloguje (Czarownicująca): Blisko Natury
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blisko Natury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blisko Natury. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 kwietnia 2014

Produkty do pielęgnacji włosów L. Colutti - test by Dorotty


Jakiś czas temu moja koleżanka Dorotty podjęła się testów produktów do włosów marki Laura Colutti, które znajdują się w ofercie sklepu Blisko Natury. Nie znajdziecie ich w sklepie stacjonarnym, nie są popularne w Polsce. Opisywane produkty należą do linii profesjonalnej. Odwieczne pytanie - czym różnią się produkty "pro" od zwykłych drogeryjnych i jak to wygląda w tym przypadku?

Obiektami testów są:
L.Colutti - Szampon przywracający włosom blask
L.Colutti - Odżywka przywracająca włosom blask

Moje trzy słowa o produktach LC:


kliknij by powiększyć
Składowo szampon przypomina te lepsze egzemplarze spośród drogeryjnych: wiodące detergenty to stary dobry SLES i CB, szampon zawiera kondycjonery. Wspomniane witaminy i jedwab znajdują się jeszcze przed zapachem ale już po pierwszym konserwancie, więc ich działanie nie będzie mocne - ale to może i dobrze, bo nie od tego są szampony. Btw kilka % to odpowiednia zawartość zarówno dla witamin jak i protein w produkcie do częstego użytku. Szampon nie zawiera soli, która oprócz tego, że jest najtańszym zagęstnikiem to często podrażnia wrażliwe skalpy i wysusza bardzo delikatne włosy. Konserwanty użyte w szamponie są "ładne" - dopuszczalne nawet w produktach eko. Osoby bez większych problemów skórnych i włosowych powinny być z niego zadowolone. Szampon wygląda na mocno oczyszczający, chociaż nie nadaje się na "rypacza" bo pozostawi warstwę kondycjonerów. Co wrażliwsze skalpy i włosy mogą poczuć skutki koktajlu detergentów różnej maści i ewentualne oblepianie przez quaty.


kliknij by powiększyć
Podobnie jak w przypadku szamponu - odżywka składem przypomina te lepsze spośród drogeryjnych. Bazą są woski i antystatyki, całkiem wysoko gliceryna - nawilża ale i uwrażliwia na zmiany wilgotności powietrza, quaternium jako filmomer. Masło shea, jedwab i witaminy wylądowały po zapachu i po pierwszym konserwancie, czyli jest ich maleńko. Odżywka powinna przede wszystkim wygładzać włosy. Nie obciąży ich znacznie, bo quaty przyklejają się tylko raz, a innych smakołyków jest zbyt mało. Odżywka nie powinna oblepiać włosów ani powodować przeproteinowania. Konserwanty są podobnie "ładne" jak w szamponie - nie powinny zrobić nikomu krzywdy.
Odżywka ma szansę sprawdzić się jako myjąca.

Chciałam zaznaczyć, że nie próbowałam produktów LC z powodu kontynuowania kuracji dermatologicznej, podczas której bardzo ostrożnie wprowadzam nowości. Szampon ma za mocne detergenty i obawiam się podrażnienia, a obydwa produkty proteiny i quaty, po których spodziewam się odwrotności wygładzenia i miękkości na włosach.

Więcej niż trzy słowa Dorotty:

Testerka:
Kobieta lat 31, włosy cienkie, delikatne, skłonne do przetłuszczania [włosy zdrowe, porowatość średnia, skłonność do obciążania wynika raczej z ich delikatności niż porowatości; dobrze tolerują proteiny, zarówno hydrolizowaną keratynę, jedwab jak i jajko, małe ilości silikonów i parafiny, ekstrakty ziołowe - dop. Wiedźma], mające skłonność do szybkiego  przyzwyczajania się do szamponu, co objawia się wrażeniem niedomycia i brakiem świeżości (tłuste kluski) już parę godzin po myciu [nadbudowywanie się składników], skóra głowy skłonna do podrażnień przy szamponie, który się jej nie spodoba, skutkiem czego jest uporczywe swędzenie i sypiąca się „mąka”(to nie jest łupież) [reaguje zwłaszcza na alkohol i "bardzo brzydkie konserwanty" typu formalinowego, np. DMDM-Hydantoin].

Test produktów:
Szampon i odżywkę otrzymałam w połowie lutego i test trwa(ł) do tego momentu. Spora objętość kosmetyku jest dużym plusem – można go używać wraz z całą rodziną przez dłuższy czas. Butelki są wygodne w użyciu, otwory niewielkie, więc dozowanie małych ilości nie sprawia problemu (denerwuje mnie w niektórych produktach wielka dziura i szampon/odżywka rozlewają się od razu na całą dłoń). Z rozmysłem nie czytałam opisów z tyłu ani nie analizowałam składów, żeby się nie sugerować w swojej opinii.

Szampon:

Zapach przyjemny, niedrażniący; konsystencja gęsta; bardzo wydajny – wystarczy niewielka ilość do umycia włosów, nadaje się do codziennego stosowania, dobrze się sprawdził przy zmywaniu grubej ilości pianki i lakieru, nie podrażnił mi skóry głowy, niestety po 1,5 miesiąca włosy się przyzwyczaiły i nie chciały się umyć (czytaj opis testera), dlatego musiałam niestety szampon odstawić. Za to rodzina (sztuk 3), nie mająca takich kapryśnych włosów jest wciąż zadowolona i produktu jest jeszcze całkiem sporo.

Cena:  20zł / 500ml

Odżywka:

Zapach przyjemny, niedrażniący; konsystencja gęsta; bardzo wydajna – wystarczy niewielka ilość do wysmarowania całych włosów; po użyciu błyszczą się pięknie, są miękkie, delikatne i wygładzone, czyli ten produkt ma dokładnie wszystko to, czego szukam wśród odżywek. Nadaje się do zastosowania jako maska, próbowałam nią umyć włosy, ale nie domywała, dlatego nie stosować jako szamponu. Minęło już 1,5 miesiąca, a ja wciąż mam jeszcze 2/3 butelki. Prawdopodobnie zaopatrzę się w nią ponownie. Polecam gorąco!

Cena: 23zł / 500ml

Maska by Dorotty:
Zawsze korzystam z 1 przepisu, zmieniam tylko olejki i maski:
olej – rycynowy, ryżowy;
maska,
cytryna
miód,
keratyna,
gliceryna.


Szampon i odżywka L.Colutti zostały przekazane do testów przez sklep Blisko Natury.


Jeśli macie pytania do Dorotty o produkty - nie krępować się! Odpowie na Wasze pytania w komentarzach :)

Znacie produkty do włosów L.Colutti?
Co sądzicie o liniach "profesjonalnych" kosmetyków do pielęgnacji włosów?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

środa, 2 kwietnia 2014

Olej moringa, Blisko Natury



Drzewo życia. Drzewo z raju. Drzewo magiczne. Drzewo cudów. Najlepszy przyjaciel matki. To tylko kilka nazw drzewa moringa. Liście, owoce, kwiaty, pędy i orzechy tego drzewa od wieków stanowiły składnik potraw i naturalny kosmetyk ludności Azji, Afryki i Hawajów i przede wszystkim uniwersalny lek. Suplementacja liści, korzeni i kory drzewa ma pomagać przy chorobach serca, wątroby, wysokim ciśnieniu, astmie, stanach zapalnych, problemach z bezpłodnością, i infekcjach. Potrawami z drzewa moringa ratowało się wygłodzonych, odwodnionych i wycieńczonych.

Świat współczesny odkrył ten olej w epoce rewolucji technicznej, ale wzmianki pojawiają się nawet u starożytnych Egipcjan i Greków.

Drzewo jest odporne na choroby i insekty. Orzechy i liście są składnikami tradycyjnych dań, tradycyjnie przypisuje im się działanie lecznicze. Są bombą witamin (A,C, z grupy B) i minerałów (wapń, potas, żelazo).
Olej moringa tłoczony na zimno jako kosmetyk
Olej moringa należy do nieschnących. Nie jełczeje i można go bardzo długo przechowywać (nawet do 5 lat). Może służyć jako olej nośnikowy w perfumach olejowych.

W kosmetyce naturalnej poleca się ten olej do pielęgnacji skóry potrzebującej regeneracji oraz oczyszczenia,  suchej, dojrzałej, podrażnionej, trądzikowej, do włosów, na łupież i na porost włosów.
Może być stosowany jako składnik mieszanki olejowej, dodatek do gotowego kosmetyku albo solo, na skórę całego ciała oraz na włosy. Więcej informacji zawiera opis oleju na stronie Blisko Natury.


Co w oleju piszczy?
Jest dla mnie zagadką, jak to olej może mieć działanie oczyszczające, a do tego olej ma być przyjazny skórze trądzikowej i suchej jednocześnie.

Olej moringa składem przypomina oliwę, gdyż w oleju przeważa kwas oleinowy, najpopularniejszy omega-9 (68%) (Kwasy tłuszczowe 18-węglowe). Olej zawiera dużo kwasów nasyconych (palmitynowy 8%, stearynowy 8%, behenowy 6%, arachidowy 4%, lignocerynowy 1,3% - łącznie ok. 27%). Do dopełnienia całości mamy odrobinkę kwasów tłuszczowych nienasyconych: palmitoleinowy (n-7) 1,5%, eikozenowy (n-7, 9 lub11) 1,4%, linolowy n-6 1%.
Olej zawiera sterole, np B-sitosterol, stigmasterol, campesterol i tokoferole, dzięki czemu ma działanie przeciwzapalne, antyoksydacyjne i wzmacniające oraz regenerujące, kojące i przeciwalergiczne.
Oleje bogate w kwas oleinowy są doskonale tolerowane przez naskórek (bo skóra wydziela odrobinę omega-9 w ramach sebum), więc będą dobre w pielęgnacji skóry wrażliwej. Jeśli chodzi o kompozycję kwasów tłuszczowych - moim zdaniem jest to olej idealny dla skóry suchej, dojrzałej i potrzebującej regeneracji. Przewaga kwasów nasyconych i jednoniensyconych sugeruje świetne działanie okluzyjne i ochronne. Jednocześnie  mogą oznaczać ogromny potencjał komedogenny, który może jest zmniejszony przez sterole, witaminy i minerały.

Opakowanie
Olej zapakowany jest w szklaną butelkę z ciemnego szkła dla ochrony przed światłem słonecznym.

Wrażenia
Olej moringa to olej o lekkiej, lejącej konsystencji, intensywnym złotym kolorze i zapachu prażonych orzechów włoskich. Bardzo dobrze się wchłania i łatwo się rozprowadza, nie pozostawiając tłustej warstwy jak np oliwa. Olej łatwo nałożyć cienką warstwą, dzięki czemu łatwo się go zmywa np z włosów.


W domyśle porównuję olej moringa do oliwy i oleju awokado, które również mają bardzo wysoką zawartość kwasu oleinowego (70-80%). Te oleje również są bardzo polecane w pielęgnacji skóry suchej, podrażnionej i dojrzałej, ale bardzo odradzane przy skórze trądzikowej.

Zastosowania i wrażenia
#1 olej jako serum na twarz
W odróżnieniu od wspomnianych olejów moringa raczej* nie spowodował u mnie wysypu zaskórników.
*Pojawiło się kilku nieproszonych gości, ale moja tarczyca czyli i skóra znowu wariuje i nie wiem, czy przyczyna nie leży wewnątrz organizmu. Po oliwie nie miałam najmniejszych wątpliwości, wysyp był porządny :)
Mam wrażenie, że olej nie wpłynął na istniejące zmiany i nie przyspieszył gojenia się niespodzianek.
Olej nawilża o wiele słabiej, niż się spodziewałam - utrzymanie nawilżenia okazało się niewystarczające dla suchych partii mojej skóry na policzkach. Olej nie jest tak otulający ani łagodzący jak wspomniane oleje.
Ostatecznie nie używam go w tej roli ze względu na zapach, który okazał się dla mnie zbyt intensywny.

#2 olej w maseczce z glinką
Olej w masce z glinką błękitną sprawdził się bardzo dobrze - cała mieszanka ładnie oczyszcza skórę i nie wysusza jej tak bardzo jak sama glinka, a skóra po zabiegu jest gładka i napięta.

#3 olej w mieszance OCM
Mieszanka OCM z dodatkiem oleju moringa dobrze oczyszcza skórę.

#4 olej na ciało
Działanie nawilżające oleju na skórę ciała jest odpowiednie, konsystencja dobra, dobrze się rozprowadza, szybko wchłania. Minus - zapach okazał się dla mnie zbyt intensywny.

#5 olej w produkcie do mycia ciała
Dodałam 5% oleju do szamponu BD, którym myję ciało z nadzieją na pozytywny wpływ na zmiany skórne na ciele, np krostki po depilacji itp. Nie zauważyłam zmiany w działaniu myjadła ani pozytywnego wpływu na krostki - ale to uparte bydlęta są.

#6 olej na dłonie
Kropla oleju wmasowana w skórę dłoni bardzo szybko się wchłania i wygładza skórę. Nie zauważyłam wyraźnej poprawy nawilżenia ani ujędrnienia.

#7 olej na włosy
Olej bardzo łatwo się nakłada na włosy, szybko się wchłania. Zmycie oleju jest proste, wystarczyła odżywka myjąca. Włosy po olejowaniu są sypkie i gładkie. Minus - infekcja skóry głowy, z którą się borykam od wielu miesięcy nasila się pod wpływem oleju, więc musiałam zaprzestać testów na włosach.

Summa summarum
Olej okazał się zupełnie inny, niż się tego spodziewałam :)
Miałam nadzieję, że porównanie oleju moringa i oliwy da mi obraz o działaniu samego kwasu oleinowego, jednak oleje i ich działanie jest tak różne, że nie mam pojęcia! Najbardziej zaskoczyło mnie, że olej spodobał się moim włosom, które histerycznie reagują na każdą ilość oliwy czy oleju awokado!
Na twarzy olej sprawuje się u mnie dobrze w kuracjach oczyszczających, ale jako pielęgnujący sam w sobie niekoniecznie.

Komu polecam?
Olej powinien spodobać się każdemu, kto nie chce albo nie może przechowywać oleju kosmetycznego w lodówce, bo nie traci swoich właściwości w temperaturze pokojowej.
Wielkim plusem jest lekka konsystencja oleju i szybkie wchłanianie, przez co może być stosowany na całe ciało na co dzień, nie tylko w ramach domowego spa. Zapach należy do przyjemnych i jeśli tylko macie mniej wrażliwy nos niż ja - nie powinien przeszkadzać.
Olej o dziwo nie okazał się bardzo komedogenny, wydaje się dobry dla cery mieszanej, jednak osobom z dużą skłonnością do wyprysków radziłabym wprowadzać go ostrożnie.

Cena oleju to ok. 12zł / 20ml albo 19zł / 50ml.

Olej moringa testowałam dzięki sklepowi Blisko Natury.


Znacie ten olej? Co o nim sądzicie?
Jakie oleje polecacie do cery mieszanej?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

czwartek, 9 stycznia 2014

Kolejna porcja nowości z Blisko Natury


Witajcie!

W grudniu miałam okazję przyjrzeć się kilku nowościom ze sklepu Blisko Natury. Nie były to właściwe testy, czasu niewiele a produktów sporo - ale zapraszam na pierwsze wrażenia!
Zachęcam do czytania opisów produktów na stronie sklepu!
Opis na stronie sklepu obiecuje olej, który zrodził się z trudnym klimacie Afryki i odpowiada potrzebom skóry wystawionej na tak ekstremalnie trudne warunki. Olej ma być konkurencją dla znanego już oleju arganowego. I wg mnie - zdecydowanie jest :)
Olej ma lekką konsystencję i łagodny, orzechowy zapach. Wmasowany wchłania się bardzo dobrze, pozostawiając tylko aksamitną warstwę na skórze. Po posmarowaniu skóry rąk bardzo szybko można dotykać klawiatury komputera.
Próby oleju przypadły akurat na okres przedświątecznych porządków. Każdy kontakt z detergentem, każde mycie naczyń bez rękawiczek kończy się u mnie wysuszeniem, podrażnieniem, a ostatnio nawet popękaniem skóry rąk. Olej ten poradził sobie z problemem bardzo szybko i bardzo skutecznie a jednocześnie wygodnie. Olej wchłania się momentalnie i pozwala zajmować się życiem ;> a skóra robi się miękka i wyjątkowo miła w dotyku - co u mnie jest rzadkością.
Olej mogę trzymać pod ręką, na biurku, co jest wielką zaletą :)
Cena oleju to ok. 20zł / 50ml

Tego oleju chyba nie trzeba Wam przedstawiać? Olej z pestek malin jest wg mnie jednym z najbardziej uniwersalnych olejów do pielęgnacji twarzy i mogę go polecić każdemu, kto zaczyna przygodę z olejowaniem skóry: nawilży suche partie, nie zapcha problematycznych, wchłania się przyzwoicie i do tego filtr UV faktycznie da się poczuć.
Olej malinowy z BN jest gęsty i treściwy, pachnie jak krzew malin, czyli typowo dla olejów z pestek malin.
Cena oleju to ok. 15zł / 20ml.

Mniej znany olej, o właściwościach podobnych do oleju z pestek malin. Podobnie jak w/w dobrze sprawdził się na różnych partiach mojej wybrednej skóry, i tych suchych i tych ze skłonnością do zaskórników. Testy przypadły na miesiące zimowe, więc nie odczułam braku wysokich filtrów UV, za jakie lubię olej z pestek malin.
Olej truskawkowy ma ciekawy, intensywny, ciemnozielony kolor. Nie barwi skóry na zielono.

olej z nasion truskawki tuningujący krem - bogate dopieszczanie na noc!
Ciekawą cechą tego oleju jest zapach - dla każdego inny. Znajomi zapytani o opinię wyczuwali nutkę ziół, orzechów - a ja i jeszcze kilka osób czujemy słodki, orzeźwiający zapach owocowego kompotu! Jestem absolutnie zachwycona tym zapachem!! Olej jest przyjemniutki, ale zapach FENOMENALNY!
Cena oleju to ok. 20zł / 20ml

Masło ma kolor kawy z mlekiem i stałą, niezbyt zbitą konsystencję. W temperaturze pokojowej przypomina gęsty krem. Umożliwia dłuższy masaż i nie wchłania się całkowicie, pozostawiając zmiękczającą warstewkę. Przyjemnie rozgrzewa zmęczone mięśnie.
Cechą szczególną tego masełka jest intensywny zapach świeżo parzonej kawy. Aromat jest na tyle intensywny i pobudzający, że po posmarowaniu się masłem wieczorem miałam kłopot z zaśnięciem!
Ze względu na aromat i konsystencję masełko jest interesującym, energetyzującym balsamem do ust i w tej postaci zrobił furorę wśród moich znajomych.
Cena masła to ok. 28zł / 50g

Masło to jest kolejną alternatywą dla znanego masła shea lub kakaowego. Roślina, z której pochodzi, jest spokrewniona z kakaowcem. Masło jest jasne, prawie białe i ma delikatny korzenny zapach. W konsystencji jest zbliżone do masła shea ale o wiele szybciej rozprowadza się na skórze i tworzy cieńszą warstwę oraz jest idealnie gładkie, bez grudek.
Nadale się świetnie na balsam do ust.
Jestem ciekawa, jak się sprawdzi w mieszankach, podobno świetnie stabilizuje (można nim zastąpić woski emulgujące typu Cetyl Alcohol).
Cena masła to ok. 14zł / 20ml
Oto bardzo ciekawe masło, o którym nie słyszałam nigdy wcześniej. Jest ciemnobrązowe, pachnie trochę benzyną (ale nie jest to zapach nieprzyjemny), w konsystencji jest częściowo lejące a częściowo grudkowate. Zdecydowanie zostawia czekoladowy odcień na skórze (sugeruje się, żeby stosować masło jako naturalny bronzer do ciała). 


Masło łagodnie rozgrzewa skórę, przez co świetnie sprawdza się do masażu i rozgrzania zmęczonych i spiętych mięśni (np karku i pleców po długim siedzeniu na niewygodnym krześle oraz nóg zmęczonych po dużej dawce ruchu). W przeciwieństwie do masła kawowego nie utrudnia mi zasypiania.
Musiałam sprawdzić również działanie przeciwgrzybicze i przeciwłupieżowe, gdyż  doskwiera mi mała inwazja drożdżaków na skórze głowy, objawiająca się głównie męczącym pieczeniem. Już odrobina masła wtarta w skalp uspokaja skórę i koi. Nie miałam problemu z domyciem skóry głowy odżywką.
Ciekawi mnie na dłuższą metę działanie kwasu mirystynowego, który w dużym stężeniu jest rzadko spotykany.
Cena masła to ok. 15zł / 20g


Czy znacie już opisane przeze mnie nowości?
Co o nich sądzicie?

Buziaki! 

PS: Dziękuję za pomoc w sprawie wyszukiwarki blogowej! Szczegóły znajdziecie tutaj.


Pokochaj z Bloglovin

post signature

piątek, 27 grudnia 2013

Test oleju ryżowego by Dorotty

W październików do testów produktów ze sklepu Blisko Natury dołączyła moja koleżanka - Dorotty. Nie prowadzi bloga i nie czytuje cudzych (mojego też nie śledzi uważnie i muszę jej to wybaczyć :) ) ale bardzo polubiła świat kosmetyków naturalnych i półproduktów i chętnie eksperymentuje.
Jej skóra i włosy mają inne potrzeby niż moje i myślę, że wiele z Was skorzysta z jej doświadczeń i obserwacji.

Wedle opisów tradycyjnych zastosowań olej powinien świetnie sprawdzić się w pielęgnacji każdego rodzaju skóry, w tym starzejącej się, z wypryskami i przebarwieniami oraz w pielęgnacji włosów, zwłaszcza suchych i delikatnych.

Moje wrażenia z testów oleju ryżowego możecie przeczytać tu: Olej ryżowy, Blisko Natury
Najbardziej urzekła mnie jego lekkość i odporność na wysokie temperatury, dzięki czemu można go mieszać z masłami i woskami. W lecie bardzo dobrze sprawdził mi się w pielęgnacji skóry ciała. Twarz się z nim nie polubiła (pozapychał) a włosy niestety puszył i obciążał - choć przyjemnie łagodził skalp poparzony letnim słońcem i umiejętnie nałożony nawet nie paćkał bardzo włosów.

Olej ryżowy - opinia Dorotty

Przedmiot testu: olej ryżowy (oryza sativa) od firmy Sunniva Med, 50 ml


Tekst na etykiecie: Olej ryżowy pobudza skórę do regeneracji, jest wyjątkowo delikatny i hipoalergiczny, zawiera wysoki filtr UV – stosowany do opalania. Zawiera kwas oleinowy oraz linolowy oraz posiada wysokie stężenie antyutleniacza – tokotrienola powstrzymującego powstawanie komórek rakowych. Zawiera witaminę E. Znajdujący się w oleju gamma—orynazol działa pobudzająco na skórę, przyspiesza powstawanie nowych komórek, powstrzymuje procesy starzenia się skóry.

Tester: kobieta, 31 lat, skóra twarzy normalna, skłonna do zapychania porów i wyprysków, mało alergiczna, skóra ciała – normalna, mało alergiczna, włosy – cienkie, delikatne, skłonne do przetłuszczania [włosy zdrowe, porowatość średnia, skłonność do obciążania wynika raczej z ich delikatności niż porowatości; dobrze tolerują proteiny, zarówno hydrolizowaną keratynę, jedwab jak i jajko, małe ilości silikonów i parafiny, ekstrakty ziołowe - dop. Wiedźma]



Test 1 - olej ryżowy na końcówki włosów (coś a la jedwab) – po umyciu włosów nałożyłam olej na końcówki i zostawiłam do wyschnięcia;
plusy – trudno stwierdzić;
minusy – olej zupełnie się nie wchłonął, końcówki pozostały tłuste, po 1,5h wyglądały jak na zdjęciu obok. Trzeba było umyć szamponem.

Test 2 – maseczka na włosy;
składniki - olej ryżowy, maska (L’Biotica WAX), cytryna, miód, keratyna, gliceryna;
plusy – włosy miękkie, błyszczące, dobrze odżywione, maska łatwiej się zmywa w porównaniu do oleju rycynowego, którego dodawałam poprzednio zamiast ryżowego, jego zapach jest praktycznie niewyczuwalny, co akurat dla mnie jest ważne, bo woń rycyny mnie drażni,
minusy – nie zauważyłam.

Test 3 – peeling na twarz;
składniki – korund, olej ryżowy (zamiast wody);
plusy – korund łatwiej się rozprowadza niż na wodzie;
minusy – zapycha pory!

Test 4  - maseczka na twarz;
składniki - spirulina, skrobia ziemniaczana, olej ryżowy (zamiast wody);
plusy – konsystencja łatwiej się rozprowadzająca niż na wodzie;
minusy – zapycha pory!!!

Test 5 – peeling do ciała;
składniki – kawa, sól, cynamon, miód, cytryna, olej ryżowy (zamiast wody);
plusy – skóra jedwabista i delikatna, łokcie i pięty miękkie; świetne nawilżenie, skóra zupełnie nie wymaga smarowania balsamem (gdy używałam wcześniej wody zamiast oleju, balsam był konieczny);
minusy – nie stwierdziłam.

Test 6 – maseczka na dłonie i stopy;
składniki – masło shea, olej ryżowy;
plusy – skóra miękka, aksamitna, dobrze nawilżona; odciski, otarcia i drobne ranki (np. przy skórkach) goją się szybciej;
minusy – nie stwierdziłam.

Ogólne wnioski – olej ryżowy świetnie nadaje się do włosów, np. jako dodatek do zmywalnych masek, również do ciała jest dobry, za to od twarzy należy trzymać go z daleka (przynajmniej od mojej – wspominałam na wstępie, że mam cerę skłonną do zapychania porów); nie posiada wyraźnego zapachu, co dla mnie akurat jest dużym plusem; do tego wyraźnie przyspiesza gojenie się drobnych otarć i ranek. 

Testy Oleju ryżowego umożliwił sklep Blisko Natury.

* * *

Jak Wam się podoba opinia Dorotty? Chcecie więcej? :)

post signature