Wiedzma bloguje (Czarownicująca)

poniedziałek, 15 czerwca 2020

Notatki zielarskie #2 - Dary Natury Herbatka Dla Pań



Hejka!
Znowu notatki zielarskie.
Już nie będzie zaskoczeniem - zmagam się z upierdliwym do granic PMSem.
Badania były porobione, przeżyłam 3 kuracje zalecone przez endo... z niepowodzeniem - i dostałam zielone światło na naturalne sposoby, przesiane konkretnie przez sito zdrowego rozsądku.

Na tapet wchodzi herbatka ziołowa z Darów Natury. Herbatki są bezpieczniejsze niż tabletki ziołowe, napary zazwyczaj działają słabiej, więc w razie wpadki mniej zaszkodzą. A i organizm szybciej może dać nam znać, że coś mu nie pasuje - bo zbrzydnie nam zapach albo smak specyfiku albo żołądek zaczyna protestować. Tak, wierzę w żywienie (a więc i leczenie) intuicyjne.


Herbatka Dla Pań

Kompozycja starannie wyselekcjonowanych, ekologicznych owoców i ziół, polecana kobietom w różnym wieku. Ziele pięciornika gęsiego, jasnoty oraz serdecznika pomagają przy dyskomforcie przed okresem i regulują cykl menstruacyjny. Nagietek posiada właściwości przeciwzapalne. Owoc tarniny przyczynia się do dobrego samopoczucia fizycznego oraz pomaga wzmocnić ciało.

owoc tarniny* 20%, pięciornik gęsi ziele*, ziele serdecznika*, krwawnika*, rdestu ostrogorzkiego*, jasnoty*, liść babki zwyczajnej*, kwiat koniczyny*, ślazu*, płatki nagietka* w różnych proporcjach
*produkt rolnictwa ekologicznego

Zalecenia: herbatkę parzyć i pić do 3x dziennie, do 7 dni przed spodziewaną i miesiączką i w trakcie pierwszych dni.

OWOC TARNINY

Działanie:
ściągające
moczopędny

Wskazania:
zaburzenia pokarmowe: chorobę wrzodowa, niestrawność, nieżyt jelit i żołądka, zaburzenia trawienia, biegunka,
kobiece: zapalenie pochwy i warg sromowych, upławy, zapalenie przydatków, nadmierne krwawienia miesiączkowe, 
zapalenie gardła i jamy ustnej


PIĘCIORNIK GĘSI

Działanie: 
ściągające, przeciwzapalne, przeciwbiegunkowe, 
obkurczające naczynia krwionośne i hamujące drobne krwawienia, przeciwwysiękowe
przeciwobrzękowe. 
Hamuje rozwój bakterii i grzybów chorobotwórczych. 
Działa ochronnie na miąższ wątroby.

Wskazania: 
nieżyt żołądka i jelit, biegunka, choroba wrzodowa, owrzodzenia jelit, zespół jelita drażliwego, zapalenie uchyłków jelita grubego, hemoroidy
polekowe i toksyczne (po węglowodorach, alkoholu) uszkodzenia wątroby, 
Wspomagająco przy cukrzycy, ketozie i nowotworach przewodu pokarmowego.


SERDECZNIK 

Działanie:
obniża ciśnienie
wzmacnia serce
uspokajające, w napięciu nerwowym (może usypiać)
moczopędny

Wskazania: 
w nadczynności tarczycy (tachykardia-serce)
kobiece problemy: przykra menopauza, bolesne miesiączki
zaburzenia trawienia - wzdęcia, zaparcia, ból brzucha


KRWAWNIK

Działanie:
układ pokarmowy - żółciopędnie i żółciotwórczo, wiatropędnie, rozkurczowo, pobudza wydzielanie soku żołądkowego, trzustkowego i jelitowego; zwiększa łaknienie, poprawia trawienie i metabolizm, reguluje wypróżnienia
moczopędnie, 
przeciwkrwotocznie, 
przeciwzapalnie, odkażająco, napotnie, uspokajająco, wykrztuśnie, przeciwgorączkowo, 
hipotensyjnie (ziele); przeciwkrwotocznie (liście); 
reguluje miesiączkowanie; przyśpiesza gojenie się ran.

Wskazania: 
zaburzenia trawienne (wzdęcia, odbijanie, burczenie i przelewanie w jelitach, bóle brzucha, skurcze jelit, uczucie pełności w brzuchu), nieżyt, zakażenia i stany zapalne układu pokarmowego, choroby trzustki, wątroby i pęcherzyka żółciowego, biegunka, zaparcia, 
obfite, bolesne i nieregularne krwawienia miesiączkowe, zapalenie przydatków, okres po- i przekwitania oraz choroby z nimi związane, 
brak łaknienia, 
choroby skórne, przeziębieniowe i zakaźne, 
skąpomocz, kamica moczowa, 
bezsenność wyczerpanie nerwowe, 
zaburzenia przemiany materii, nadciśnienie, krwiomocz bóle nerek (+ glistnik + ziele nawłoci - napar).

RDEST OSTROGORZKI

Działanie.
uszczelniają i wzmacniają naczynia krwionośne, 
likwidują biegunki, 
działają silnie przeciwkrwotocznie - hemostatycznie , 
lekko narkotycznie i wyraźnie przeciwbólowo (soki, wyciągi alkoholowe). 
Ponadto flawonoidy zawarte w surowcu działają żółciopędnie, moczopędnie, przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo, a garbniki - odkażająco.

Wskazania:
kobiece: nadmierne krwawienia miesiączkowe, krwotoki maciczne, upławy, zapalenie przydatków, stany zapalne pochwy, 
pokarmowe: choroba wrzodowa, krwawienia z przewodu pokarmowego, hemoroidy połączone z zaparciami (wyciąg glicerynowy!), biegunka (w tym także krwawa),
żylne: krwotoki z nosa, krwawiące rany, pękanie l przepuszczalność naczyń krwionośnych - plamice, żylaki, hemofilia, krwiomocz
oczy: stany zapalne naczyniówki, spojówek l gałki ocznej, wybroczyny na siatkówce, 
grypa, gruźlica, ostry kaszel, nadciśnienie.

Przeciwwskazania:
zakrzepy krwi w naczyniach krwionośnych, zawał, dusznica bolesna, zapalanie żył, słabe krążenie mózgowe, wieńcowe i w kończynach.

JASNOTA BIAŁA

Działanie: 
ściągające, przeciwkrwotoczne, wyraźnie przeciwzapalne, fungistatyczne, antybakteryjne, przeciwwysiękowe, 
żółciopędne, ochronne na miąższ wątroby, 
rozkurczowe, metaboliczne.

Wskazania (doustnie): 
nieżyty układu oddechowego i pokarmowego, białe upławy, bolesne miesiączkowanie, nadmierne krwawienia miesiączkowe; zaburzenia przemiany materii; przewlekłe choroby skóry na tle metabolicznym; kruchość naczyń krwionośnych; hemoroidy; niewydolność i uszkodzenie wątroby.


BABKA ZWYCZAJNA

Działanie udowodnione naukowo: przeciwbakteryjne, przeciwzapalne miejscowo i ogólnie, immunostymulujące (jednak nie do końca, bowiem hamuje równocześnie niektóre procesy autoimmunologiczne). 
przeciwwysiękowe
hamuje rozwój infekcji rhinowirusowej
zmniejsza objawy alergii np na pyłki

Oficjalnie jest używana w leczeniu zapalenia gardła i oskrzeli, przeziębienia, kataru nosa na tle infekcji wirusowej oraz alergii. Łagodzi kaszel, szczególnie w syropach; leczy podrażnienia gardła.


KONICZYNA (KWIAT)

W medycynie ludowej ziele koniczyny stosowano jedynie jako środek hamujący nadmierne krwawienia miesiączkowe, uszczelniający i wzmacniający naczynia krwionośne, wykrztuśny, moczopędny, odtruwający, przeciwobrzękowy, mlekopędny oraz uspokajający. 
Używany w syropach przeciwkaszlowych

Koniczyna to typowe zioło dla kobiet. Leczy trądzik androgenny u kobiet, znosi objawy napięcia przedmiesiączkowego, reguluje menstruacje. Podnosi poziom estrogenów, podawany podczas menopauzy

ŚLAZ (KWIAT)

Działanie:
osłaniająco, powlekająco, przeciwzapalnie, przeciwkaszlowo; 
regulują wypróżnienia, łagodzą podrażnienia gardła, przełyku, żołądka i jelit. 
Zastosowane na skórę działają typowo nawilżająco, ochronnie i przeciwzapalnie.

Wskazania:
choroba wrzodowa, nieżyty przewodu pokarmowego, zaparcia, zespół jelita drażliwego, kaszel, chrypka, zapalenie krtani; stany zapalne żołądka. 

Kwiat malwy działa podobnie jak liść, przy czym obecność antocyjanów sprawia, że preparaty z kwiatów malwy działają silniej przeciwzapalnie i poprawiają przepływ krwi przez drobne naczynia krwionośne (włosowate). Ponadto preparaty z kwiatów silniej uszczelniają ścianki naczyń krwionośnych. 


NAGIETEK

Tradycyjne zastosowanie: 
w leczeniu chorób wątroby (obrzmienia wątroby), przy zaparciach, kurczach żołądkowych, gruźlicy, nowotworach, przy skąpych miesiączkach. 

Działanie: 
antybakteryjne, antypierwotniakowe, przeciwzapalne, ściągające, moczopędne, napotne i odtruwające. 

antyseptycznie.
przy nieżytach żołądka i jelit oraz jako środek czyszczący krew. 
przy przeziębieniu, kaszlu, ponadto grypie oraz wielu innych chorobach zakaźnych podobnie objawiających się jak grypa. 
do płukania jamy ustnej i gardła przy bolesnych nadżerkach i aftach, zapaleniu dziąseł, bólu gardła

Wyciągi z kwiatu nagietka mają działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze, antywirusowe, immunostymulujące i przeciwnowotworowe. 

Nagietek może być polecany w leczeniu atopowego zapalenia skóry, łuszczycy i trądziku. Łagodzi objawy trądziku różowatego i zapalenia mieszków włosowych.




Razem do kupy:
Większość ziół w tej mieszance ma działanie ogólne przeciwzapalne, usprawnia pracę układu pokarmowego, ułatwia trawienie i przyspiesza gojenie ewentualnych podrażnień śluzówki. 
Wspierają i chronią wątrobę - bardzo ważny narząd dla hormonów, gdzie są aktywowane i dezaktywowane.
Sporo składników działa rozkurczowo (na mięśnie gładkie brzucha?). Usprawniają mikrokrążenie i zmniejszają ryzyko nadmiernego krwawienia. P
Powtarza się działanie moczopędne - przydatne do sprawniejszego usuwania odpadów, zmniejsza obrzęki, obniża ciśnienie i wypłukuje elektrolity (mniej fajnie). Razem z działaniem przeciwzapalnym na drogi moczowe i rodne - ładne kombo.
Łagodnie podkręca odporność, a w 2 połowie cuklu podatność na infekcje jest większa więc znowu spoko. Nie powinno nakręcać chorób autoimmunoloigicznych.
Pojawia się działanie uspokajające. Jeśli roznosi Cię bestia - super. Jeśli przysypiasz - mniej super :P

Działanie stricte na hormony i ich wydzielanie jest niewielkie. Koniczyna trochę podniesie estrogeny ale wiele składników codziennej diety to potrafi, z drugiej strony wiele z nas ma za dużo estrogenów, więc czy na pewno chcemy je podnosić nawet odrobinę?
Główne działanie regulujące polega na usprawnieniu obsługi hormonów, ich przygotowanie do formy aktywnej i sprawna dezaktywacja i usunięcie, kiedy spełnią swoją rolę.

Nie znalazłam informacji na temat interakcji z lekami.

Preparat wydaje się bardziej wszechstronny i bezpieczny niż chińskie kulki, ale ze względu na dawkę ziół (garść tabletek vs napar) będzie działał słabiej i dłużej trzeba będzie czekać na efekty. Może też nie zadziałać wcale, jeśli problem leży w innym miejscu.

Kosztuje około 5zł za opakowanie, które może wystarczyć na miesięczną kurację.

* * *

Fajne te ziółka, c' nie?

Ściskam
Marta

piątek, 5 czerwca 2020

Notatki zielarskie #1 - Liuwei Dihuang Wan czyli "chińskie kulki" na hormony

https://www.goodlifeacu.com/chinese-herbal-medicine


Hej, to ja, Wiedźma!
Tego bloga jeszcze nie przejął bot ;)

Ten blog powstał (100 lat temu co prawda) - jako mój notatnik. Kiedy treści, które zebrałam przestały się mieścić na przysłowiowych żółtych karteczkach.
Dzisiaj też wykorzystuję bloga w tej formie.

Już od kilku lat przenoszę się powoli na "zieloną stronę" - zauważyłam, że nieźle reaguję na ziołowe preparaty, stopniowo wzrasta też wiedza na temat fitoterapii wśród lekarzy, farmaceutów i dietetyków klinicznych, więc jest się kogo poradzić, bo wszystko z głową. Zresztą pisałam to nawet o popularnym 10 lat temu micie, że wszystko co naturalne jest bezpieczne. Nie jest. 

Nie jest to reklama produktu ani recenzja. Jest to zestawienie opisu działania poszczególnych składników mieszanki ziołowej Liuwei Dihuang Wan - polecanej na prawie wszystko z wyjątkiem śmierci, zwłaszcza zaburzenia hormonalne i przewlekłe choroby zapalne. Wg medycyny chińskiej zasila "yin" i wzmacnia Chi nerek. Proste!

Między ziołami często występuje synergizm, czyli sytuacja, kiedy 2+2=6. Nie mam takiej wiedzy i nie ma tu tego typu informacji.

Dodam na marginesie, że chińskie kulki, bo tak potocznie nazywa się ten preparat, bardzo pomógł mojej przyjaciółce a mi chyba zrobił kuku.

Do brzegu, Marta!
Oto notatki.

Skład:
Radix Rehmannia glutinosa - rehmannia kleista, korzeń
Fructus cornus officinalis - dereń lekarski, owoc
Rhisoma Dioscorea Opposite - ignam chiński, kłącze
Cortex moutan Peonia suffrutiocosa - piwonia drzewiasta, kora i korzeń
Rhisoma Alisma plantago aquatica - żabieniec, babka wodna, kłącze
Sclerotium Wolfporia cocos - wolfporia cocos, cały grzyb
https://tabelazdrowia.pl/produkt/liuwei-dihuang-wan-dla-ukladu-endokrynologicznego/


REHMANNIA

Działanie:
Poprawia funkcje poznawcze (neuroprzewodniki, zmniejsza stan zapalny układu nerwowego), przeciwdepresyjne
Przeciwbólowo, Przeciwzapalne w zapaleniu stawów i boreliozie
przeciwzapalne, działanie pożądane w chorobach z autoagresji
polecana w chorobie nowotworowej, chorobach autoimmunologicznych w tym Graves i przy autyzmie
Obniża poziom glukozy we krwi (nasilenie wytwarzania insuliny i obniża ilość glikogenu w wątrobie) i ciśnienie krwi
przeciwgrzybicze, przeciwwirusowe (HPV, HIV?)
rozluźnia mięśnie szkieletowe
silny antyoksydant
chroni wątrobę
chroni serce
pozytywnie wpływa na florę jelitową (wspiera lactobacillus, biffidobacter, przeciw Clostridium)

w Chinach stosowana przy zespole Sjogrena czyli wyczerpania nadnerczy (hehe to nie to samo :P)
nie dla planujących rodzinę
słabiej działa w nadczynnosci tarczycy
http://zdrowiebeztajemnic.pl/rehmannia/

Wg innego źródła:
anemia
zapalenie nerek
otyłość
cukrzyca (uwaga! obniża poziom cukru, możliwa hipoglikemia)
alergia
zapalenie stawów
https://www.webmd.com/vitamins/ai/ingredientmono-1155/rehmannia

Ostrożnie stosować z lekami obniżającymi cukier.


DEREŃ

Wskazania:
anemia - zawiera żelazo i wit C
dolegliwości układu pokarmowego - ściągająco, przeciwzapalnie
moczopędnie - układ moczowy, zatrzymywanie wody
https://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/apteczka/deren-jadalny-wlasciwosci-lecznicze-i-zastosowanie-derenia-jadalnego-aa-pq6v-2hGb-Lr3a.html


IGNAM CHIŃSKI (POCHRZYN)

Działanie: przeciwzapalne, rozkurczowe, przeciwbólowe, przeciwreumatyczne, wykrztuśne, żółciopędne, regulujące wypróżnienia, antyseptyczne, rozszerzające naczynia krwionośne, poprawiające krążenie krwi, moczopędne, odtruwające, pobudzające trawienie i wchłanianie składników pokarmowych, napotne, przeciwgorączkowe, pobudzające regenerację tkanek. Pobudza podstawową przemianę materii. Pobudza wzrost gruczołu sutkowego (aktywuje rozrost pęcherzyków i komórek tłuszczowych piersi). Zwiększa wilgotność pochwy. Podnosi ciepłotę ciała. Może zwiększać stężenie progesteronu w ustroju.

Pochrzyn może działać przeciwmiażdżycowo oraz jako afrodyzjak. Pochrzynowi przypisywane są działania obserwowane po podaniu dehydroepiandrosteronu DHEA.

Wskazania: reumatyzm, zaparcia, zatrucia, kuracje odtruwające, zapalenie krtani, oskrzeli i gardła, kaszel suchy, nasieniotok, suchość pochwy, niedorozwój gruczołów piersiowych, spowolniona podstawowa przemiana materii, niska ciepłota ciała, przeziębienie, zespół napięcia przedmiesiączkowego, nadmierne krwawienia miesiączkowe, nadmierne rogowacenie naskórka (zewnętrznie; saponiny zmiękczają i rozjaśniają naskórek, dobrze usuwają łój).
https://rozanski.li/160/pochrzyn-dioscorea-w-medycynie-i-chrapaniu/


PIWONIA

Zastosowania tradycyjne:
większe dawki - narkotycznie
padaczka i pląsawica (+piołun)
nerwica
zaburzenia trawienia - pobudza perystaltykę
pobudza miesiączkowanie, wzmaga skurcze macicy
oczyszczające krew
wzmacnia serce
moczopędny

Obecne stanowisko Komisji Europejskiej:
choroby skóry i błony śluzowej
hemoroidy
zapalenie stawów
nerwice pokarmowe i sercowe
migrena (korzeń)
https://rozanski.li/902/piwonia-paeonia-w-praktycznej-fitoterapii/


ŻABIENIEC - BABKA WODNA

dzianie moczopędne - obrzęki
padaczka
pląsawica (dyskineza neurologiczna)
obniża ciśnienie krwi
przerost gruczołu krokowego

WOLFPORIA COCOS, PORIA - grzyb

układ nerwowy - zaniki pamięci, stany lękowe, niepokój, wyczerpanie, zawroty głowy, problemy ze snem, szumy uszne
problemy moczowe, obrzęki z zatrzymania wody
zapalenie nerek
zaburzenia pokarmowe
biegunka
przeciwzapalne

Uważany za bezpieczny, raczej nie wchodzi w interakcje z lekami.


PODSUMOWANIE (NA MOJĄ BABSKĄ LOGIKĘ)

Mamy to zestaw ziół, z których większość działa przeciwzapalnie (to dobrze :) ) i moczopędnie oraz obniża poziom cukru we krwi i ciśnienie (a to niekoniecznie dobrze). Działa przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybiczo i przeciwalergicznie (mechanizm?).
Wspomaga regenerację układu pokarmowego, reguluje florę jelitową. Chroni wątrobę i serce oraz układ nerwowy (dobrze). Przenika barierę krew-mózg (niekoniecznie dobrze).
Wspomaga układ odpornościowy w sposób pożądany w chorobach autoimmunologicznych (a to rzadkie i pożądane).
Wpływa na poziom hormonów - tarczycowych, babskich i insuliny - co wcale nie musi być korzystne dla Ciebie, bo po co podnosić już wysoki progesteron i obniżać za niski cukier.
Może wchodzić w interakcje z lekami i innymi preparatami ziołowymi (jak np nasz piękny dziurawiec).

Jest to preparat mocny.

***

Koniec notatki na dziś.
Mam nadzieję, że to nie ostatni wpis tego typu, bo wsiąkłam w zioła solidnie. Piękna sprawa :)

OGŁOSZENIA PARAFIALNE

Dzięki cudownemu sąsiadowi już działa blogowa szukajka :) Można sprawdzić!

Pozdro 600
Marta

środa, 3 stycznia 2018

Misja szampon - mydło potasowe rzepakowe - podejście pierwsze



Hej :)

Dawno nie pisałam o kosmetykach, co nie znaczy, że ich nie robię. Obecnie w tym temacie pochłonęło mnie mydlenie. Tylko w tej chwili strzykło mnie w plecach i nie wystoję przy blenderze, pozostaje mi pisać na ten temat. I mogę planować :D

Z mydłami (od strony użytkowej) wiąże się sporo mitów, są przeciwnicy i zwolennicy. Do mnie najbardziej przemawia to, że mydła to zupełnie inny dział chemii i dają nowe możliwości.

Teraz na tapecie mydła potasowe. Mydło potasowe rzepakowe jest popularne w kręgach mydlarskich jako mydło do sprzątania :) Co nie znaczy, że do skóry się nie nadaje, po prostu jest tanie. Ale jest wdzięczne jako baza - można do niego dodać olej pielęgnacyjny, olejki eteryczne, drobinki, można mieszać z innymi mydłami potasowymi by otrzymać inne właściwości. Można zrobić mydło w płynie na naparach ziołowych i hydrolatach. Cudowna sprawa z mydłami (robionymi na ciepło) polega na tym, że mogę osobno zaprojektować siłę mycia i osobno działanie pielęgnacyjne :D
W kolejce czeka olej kokosowy na bardzo mocno myjące mydło i olej lniany na mydło lecznicze, na które czekają moim więksi i mniejsi mężczyźni ;)

Mydło rzepakowe to jedno z delikatniejszych. Zaplanowałam je na 2% przetłuszczenia (czyli mydło "bez właściwości pielęgnacyjnych" ale z marginesem bezpieczeństwa wykonania). Mydło rzepakowe ma podobne właściwości do oliwkowego, np popularnego czarnego mydła savon noire.
Według popularnego kalkulatora mydlanego soapcalc ma siłę mycia 0, ale wszyscy mydlarze wiedzą, że to jeszcze o niczym nie świadczy, mydła oliwkowe też mają poziom 0 a to najlepsze mydła dla wrażliwców, a SN nawet niekoniecznie ;)
Mydło rzepakowe jest szalenie delikatne, ale zdecydowanie pieni się i myje.



W roli szamponu - zależy mi mocno na zmiękczaniu naskórka i łagodności dla skóry, co potasiaki zapewniają. W następnej kolejności postaram się o działanie odkażające na wieczny łupież. Nie wiem jeszcze, jak pogodzę łagodność dla skóry z mocnym myciem, którego wymagają moje niskoporowate włosy. Na koniec nadam mieszance postać płynu, łatwiej będzie rozprowadzić taki na włosach :D Pojawił się też problem osadu z mydła w bardzo twardej wodzie, ale nie takie rzeczy Wiedźma pokonała ;)

Do brzegu!
Jeśli ktoś z Was myje włosy mydłami, to skorzystam z porad, jak robić to sprawniej.

Wtarłam pastę mydlaną w zmoczony skalp, spieniłam, bardzo dokładnie wypłukałam, pamiętałam o kwaśnej płukance (na kwasku cytrynowym, chyba przesadziłam i była za mocna).

Efekt - włosy umyte, skalp odświeżony i czysty (i bez łupieżu!!!), pewna sztywność która przypomina mi skutki zabawy z glinkami, czyli pewnie osad mydlany z twardej wody, włosy początkowo szorstkie, co częściowo przeszło po nocy (czyli pewnie domknęła się łuska włosa). Obyło się bez odżywki i silikonów.


Po myciu "zwykłym szamponem" są z powrotem domyte ale i szorstkie, przy myciu trochę wypadło i wrócił łupież.

Na koniec ciocia Wiedźma przypomina, że zabawy z pH mogą zaszkodzić wrażliwej skórze i delikatnym włosom.


Tymczasem życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :D


sobota, 9 grudnia 2017

Malta w listopadzie



Cześć!

Już grudzień, a ja wspominam listopad :D Właśnie mija miesiąc od mojego powrotu z wakacji na Malcie.



Kierunek podróży wybraliśmy niemalże na oślep - byleby było ciepło i kolorowo, bo w tym roku ominęło nas lato (w UK to co najwyżej majździernik), na południe ale w cywilizacji itd. Cel wyjazdu - ani plażing, ani intensywny zwiedzing, ale głównie wystawić blade twarze do słońca i wygrzać kości przed polską zimą.



Co mi się najbardziej podobało na Malcie? Słońce, piękne widoki (wybrzeże! Gozo!), przyjemne temperatury (20-30C w dzień i ciepłe noce) i lody dla alergików ;)

Co mi się najmniej podobało? Strasznie tam brytyjsko, właśnie stamtąd wróciłam i na razie mi wystarczy ;) I ubolewam nad słabym dostępem do świeżego sezonowego jedzenia.

Co mnie najbardziej zaskoczyło? Konie w środku miasta :D Wybieg dla konika, stajnie, kowal.


OKOLICZNOŚCI PRZYRODY - POGODA

Na Maltę polecieliśmy prosto z UK - z wilgotnego, szarego piździernika prosto w koniec lata - pogoda archiwalna KLIK. Podobno było 19-21C - prognoza kłamie, zazwyczaj było cieplej, chyba że słońce schowało się za chmury. Dobrze ubierać się na cebulkę, bo dwa razy wracaliśmy do domu się przebrać.
Udało się wykąpać w morzu!
Tylko dwa razy kropiło a zachmurzenie było tylko przelotne.

Golden Bay, jedna z nielicznych piaszczystych plaż
Listopad było czuć jedynie w długości dnia - około 16 robiło się chłodniej, a o 17 zachodziło słońce. Wieczory były ciepłe, dobre na spacery. Niestety muzea nie są zbyt długo czynne.



Post udostępniony przez Uriel Serafin (@aivazz6)




MIASTA

Malta - po prawej zielony półwysep to Valletta, na środku Msida i Gzira
Dalej mam mętlik w głowie, gdy patrzę na mapę Malty. Kraj jest wielkości większego polskiego miasta (wiki podaje Szczecin), miasta-dzielnice są niewielkie i ściśnięte koło siebie na północy wyspy, południe jest opustoszałe a na Gozo skupiska wokół Victorii i rzadziej zamieszkałe tereny rolnicze.

Gozo, Żebbuġ - najbardziej zielona i spokojna część Malty
Architektura łączy chyba wszystkie style znad Morza Śródziemnego - włoski, grecki, bałkański i oczywiście angielski; poza tym kontrasty na każdym kroku - stare z nowym, bogate z ubogim.
Malta jest placem budowy. Na każdym kroku rusztowania, dziura w ziemi i zapach świeżego tynku.



Valletta

Valletta


Gzira, brama do nikąd :)

Gozo, San Lawrenz

Gozo, Mġarr, mój ulubiony przykład chaosu architektonicznego - neogotycki kościół z piaskowca i obok palmy :)

LOKUM

Mieszkaliśmy w okolicy Msida / Gzira, skąd do stolicy Valletty było około 30 minut spacerem.

Mieszkanie znalazłam przez Airbnb (jeśli teraz założysz konto z mojego linku polecającego - dostaniesz aż 100zł zniżki na pierwszą podróż!).
IMO lokalizacja bardzo dobra - tanio, cicho, blisko sklepy z normalnym jedzeniem i o rzut beretem do przystanków autobusowych, z których można dojechać wszędzie (albo na dworzec główny Valletta, z którego można dojechać wszędzie).

Samo mieszkanie i gospodarza też polecam KLIK - ocena mocne 4/5, dobrze wyposażona kuchnia, czysto, cicho, gospodarz nieobecny ale pomocny. Dodatkowo trafił nam się przesympatyczny drugi lokator z Włoch. To od niego wiemy, jakie zjawiska są typowe dla tej części świata. a jakie Malta musiała nabyć od okupantów.


"POŁUDNIE ANGLII"

Po prostu widać, że Anglia tu była ;]

Brytyjskie gniazdka elektryczne, ruch lewostronny, podobnie działające autobusy, wszechobecny język angielski, asortyment w sklepach, dziwne rozwiązania wentylacyjne w mieszkaniach i problem z wilgotnością. Na ulicach sporo samochodów zapewne pochodzi z UK. Na polach murki z kamienia (podobne do angielskich, podobno nie występują w Italii), nawet ukształtowanie terenu - prawie jak w Yorkshire!


"angielskie" ukształtowanie terenu - Gozo

Post udostępniony przez @wiedzma_bloguje

Jestem (prawie?) pewna, że prawdziwą, nieturystyczną Maltę można znaleźć trochę dalej od głównych ulic, ale nie starczyło czasu, by tam dotrzeć. Moją potrzebę egzotyki musiał zaspokoić język maltański -niepodobny do żadnego, który słyszałam, trudny do przeczytania, ostry i dźwięczny.

https://shop.heritagemalta.org/media/hagar-qim-mnajdra-shop.jpg

JEDZENIE czyli CZŁOWIEK-DIETA NA WAKACJACH

Żywiliśmy się w domu. Oferta w sklepach, które mijaliśmy, nie sprzyja nietolerancyjnym, głównie dania gotowe, nawet jeśli bez glutenu to mocno mleczne i wzdymające (fasolandia).
Zestawy typu ryż z passatą i tuńczykiem albo marchewką z mrożonki królowały na stole, a w trasę wafle ryżowe, banany i masło orzechowe.
Banany sprzedają zielone i cierpkie.

W restauracjach smaki z całego świata. Włoskie, greckie, meksykańskie. Przykładowe menu jakbym miała ochotę np na brytyjskie śniadanie.



Najbliżej kuchni lokalnej byłam wtedy (wybierając fasolę jak Kopciuszek):


Jeśli chodzi o tradycyjne smaki Malty - internety polecają dania z królikiem, owoce morza i zupy. Oraz wytrawne odpowiedniki drożdżówek typu pastizzi (których jako tolerancyjny próbował K i poleca). Podobno istnieją bezglutenowe mrożone pastizzi ale nie natrafiłam :(

Podobno jednak Malta jest przyjazna nietolerancyjnym - teraz dopiero google objawiło mi wiedzę tajemną o sklepach z żywnością specjalistyczną, restauracjach dla celiaków itd.

W sklepach sieci Convinience Shop nie było produktów specjalistycznych, w Lidlu tylko mała półka i bez pieczywa (tak w ogóle w Lidlu jest raczej drogo).

I znowu smutek - okazało się, że nie ma bazarków ze świeżym jedzeniem (zupełnie jak w UK :P), sklepów typu zieleniak, dziadków sprzedających to co uzbierali w ogródku. Jedyny farmer's market odbywa się raz w tygodniu w niedzielę - o czym dowiedzieliśmy się po fakcie.

Ale nadrobiłam przynajmniej lody :) SottoZero dogadza alergikom wszelkim.
Dalej nie mogę zdecydować, czy Nocciola czy sorbet z gorzkiej czekolady ;)



Ceny jedzenia były bardzo różne, zależnie od sklepu i odległości od atrakcji turystycznych ;) Za 5E można kupić zarówno składniki na konkretny obiad jak i 2 kawy. Butelka wody może kosztować 0,25E (Lidl) do nawet 2E (Valletta, kiosk przy Azure Window).


DO SEDNA - ZWIEDZANIE!

Co krok jest jakieś muzeum albo wystawa, w zdecydowanej większości płatne (zazwyczaj 5-10), dla fanów tej rozrywki istnieją karnety (50E na Maltę i 13E na Gozo - KLIK). Karnet na Maltę obejmuje wstęp do Aquarium (delfinki!).

Odpuściliśmy sobie, zwalniając tempo i chłonąc klimat (i słońce).

Wygląda znajomo? Tu było Azure Window, runęło do morza w marcu 2017


Sliema, "Plaże" - głównie skaliste, wylizane przez fale
Nie jestem fanką muzeów. Nie robi na mnie wrażenia bogactwo i przepych. Bardziej cieszą albo prastare zabytki, takie z początków cywilizacji, albo piękne krajobrazy (albo przełomowe osiągnięcia techniki). Na szczęście na Malcie jest to i to.

Jeśli chodzi o stare świątynie - kompleks Mnajdra i Ħaġar Qim to miejsce w moim typie - 3600 pne :) Jest więcej takich świątyń - Tarxien, Ġgantija na Gozo.
Miejsca te przeżywają oblężenie w dni równonocy i przesilenia - świątynie były też kalendarzami solarnymi i lunarnymi i światło nadal sprawia cuda wśród starych kamieni.
Kompleks Mnajdra przykryto namiotem ze względu na żywotność kamienia, więc turyści nie mogą ustrzelić odpowiednio pięknego selfie z ruinami w tle, tu musimy się zadowolić internetem ;)

Hagar Qim
http://www.maltacultureguide.com/admin/images/mnajdra_02_big.jpg
http://www.maltacultureguide.com/admin/images/mnajdra_04_big.jpg
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/fd/Mnajdra.jpg
http://www.wondermondo.com/Images/Europe/Malta/Southern/MnajdraPlan.jpg

Gdybym miała więcej czasu na zwiedzanie - poszukałabym jednego ale większego muzeum, muzeum archeologicznego, muzeum historii naturalnej itp. Spodziewam się licznych ciekawostek przyrodniczych :)

krewniak aloesu (?) z pędem

prawdopodobnie karob

takie piękne zatoczki :)

najpierw myślałam, że to wzorki na ceramice :D 




A krajobrazy są absolutnie przecudne!



Gozo, Victoria, widok z cytadeli
Malta, Blue Grotto


TRANSPORT

Zwiedziliśmy Maltę i Gozo przemieszczając się autobusami "miejskimi". Ogólnie środek transportu tani i dobry, autobusy jeżdżą często i w opcji low-budget wystarczy przy odrobinie planowania. Nie zawsze są połączenia między punktami turystycznymi na wybrzeżu i trzeba wracać do centrum wyspy na przesiadkę.
Dla tych, co chcą zwiedzić więcej i wygodniej są prywatne autobusy hop-on-hop-off ale kosztują 20E za dzień (bilet tygodniowy 21E).
Sprawdzaj połączenia np z Google Maps - tę samą trasę możesz pokonać w 30 minut albo ponad 1,5h zależnie od linii :D
Autobusy miejskie nie zawsze trzymają się rozkładu - zdarzyło nam się czekać na pustkowiu bo nie przyjechał. Za to z pięknym widokiem ;)
Na Gozo można się dostać promem - cena niecałe 5E, płatne w kasach na Gozo.


CO NAS NAJBARDZIEJ ZASKOCZYŁO

Nie poczułam Afryki :( Miałam nadzieję na egzotykę, wyobrażałam sobie kolorowe i pachnące Maroko. Niet.
Mimo bliskości Sycylii - nie poczułam też Włoch.

Nie ma kantorów! U nas na każdym rogu ulicy - tam udało nam się znaleźć jeden (Valletta). To nie koniec świata, bo w wielu miejscach można płacić kartą, tzn w sklepach i muzeach, bo łódeczki już niet - ale niespodzianka była ;)

KA$A

Wyjazd z założenia był niskobudżetowy i ten plan też się udało zrealizować - wyszło około 2500zł za dwoje za 6 dni (czyli 5 noclegów i właściwie 4 dni zwiedzania).

Bilety na samolot Manchester - Malta - Kraków - ok. 620zł / 1 os.
Nocleg - ok. 620zł / 5 nocy
Na miejscu wydaliśmy 160E, w tym komunikacja (autobus 2x21E i prom 2x5E), wejściówki do świątyni Mnajdra (2x10E), łódki w Azure Window (2x4E) reszta to jedzenie, kawa i LODY <3

Koszt można byłoby jeszcze obniżyć organizując wyjazd na więcej osób, wykupić bilety i nocleg z nieco większym wyprzedzeniem.

Zostając kilka dni dłużej zapewne nie wydalibyśmy wiele więcej na jedzenie, a jeszcze zostało sporo pięknych miejsc do obejrzenia i sporo słońca do wchłonięcia - pewnie skusilibyśmy się na rejs na Comino i odwiedzilibyśmy więcej świątyń, może na Aquarium.

RADY ZŁOTE i POZŁACANE

Koniecznie leć na dłużej! 6 a w rzeczywistości 4 dni to za mało i nawet zwiedzając w pośpiechu nie zobaczysz dość.

Zajmij się rezerwacjami wcześniej, 2-3 miesiące przed wyjazdem. Sprawdź lokalizację pod względem dojazdu na lotnisko (Gzira jest OK).

Weź dość Euro albo miej środki na karcie - ciężko o kantor, są czynne tylko w tygodniu i są w nich kolejki, bo zajmują się też np sprawami uchodźców.

Zrób wywiad wcześniej. Nie wszystkie atrakcje są dobrze zareklamowane na miejscu, łatwo przegapić perełki. Ceny atrakcji mogą się bardzo różnić przy tym samym poziomie. I nie wszystko jest codziennie - jak ten baza farmerski!

Spakuj krem z filtrem - poza sezonem nieosiągalny!

Pamiętaj o nakryciu głowy. Listopad czy nie - słońce grzeje mocno!

Na Gozo wybierz się w tygodniu - autobusy jeżdżą częściej i nie utkniesz na końcu świata. Wyrusz rano.

Kawa na przystani promowej w Cirkewwa jest paskudna!

~ ~ ~

Aniamaluje opisała wycieczkę na Maltę w zeszłym roku KLIK, zajrzałam do jej wpisu przed kupieniem biletów ale i tak popełniłam ten sam błąd i też się nie przygotowałam :P

Jeśli macie pytania odnośnie wyjazdu - postaram się odpowiedzieć w komentarzach.


Ściskam!
M

środa, 29 listopada 2017

Wrażenia kosmetyczne z UK - post pożegnalno-powitalny


Witajcie!

Wróciłam! A przynajmniej wróciłam do PL. Nowe doświadczenia, nowa perspektywa - wszystko cenne, ale w domu najlepiej ;)

Walizki i pudła w większości rozpakowane, pranie porobione. Przyzwyczajanie się do polskiej rzeczywistości na nowo - in progress (masło za 7,99? kiedy to się stało???).

W tle pisze się i dojrzewa wpis o wakacjach na Malcie w listopadzie.

Na rozgrzewkę proponuję krótki wpis, o moim kosmetycznym doświadczeniu z zagranicznych wojaży. Od razu wybaczcie zdjęcia - razem z przeprowadzką dzieje się remont, przemeblowanie, większe porządki i tego typu chaos.

Zapraszam!


OFERTA KOSMETYCZNA W UK

Jeśli zaglądasz na drugiego bloga - Nieznana Blogerka, drugi blog - na bieżąco opisywałam wrażenia z różnych dziedzin nowej rzeczywistości. Ogólnie warunki zdominował fakt, że mieszkałam w niedużej miejscowości, a dostęp do do dobrodziejstw cywilizacji miałam ograniczony (czytaj zakupy przez internet: wszędzie wymagane konto w angielskim banku, którego nie udało mi się założyć).

Na jedno kopyto

Oferta kosmetyczna najłatwiej dostępna, czyli w supermarketach, zaskoczyła mnie bardzo na minus. Pół menu zapewnia Unilever, reszta to marki własne sieci dziwnie podobne do oferty w/w giganta, a na deser droższe kosmetyki udające naturalne. Każda szanująca się marka ma linie z tymi samymi substancjami "tytułowymi" - keratyna, argan, oliwa, aloes, woda kokosowa; paraben free ale pochodne formaliny już nikomu nie przeszkadzają. Nie zauważyłam lokalnych firm, nie zauważyłam różnorodności. Istnieją tylko dwa typy cery - tłusta trądzikowa i sucha wrażliwa. Włosy dziecięce albo zniszczone. Alergik nie ma wielkiego wyboru, wazelina albo olej kokosowy.
Wniosek: mamy bardzo ciekawy rynek kosmetyczny w PL. Jest sporo trendów, firmy potrafią nasłuchiwać, co w blogach piszczy, żeby poszerzyć ofertę. Doceniam!

Promowanie natury

Z drugiej strony natura jest mocno propagowana, nie w samych kosmetykach, ale jako "pierwsza pomoc" i profilaktyka. Olejek herbaciany można kupić WSZĘDZIE, a nie trudno o eukaliptusowy, goździkowy i wodę oczarową.

Drogerie

Drogerii podobnej do Rossmanna, DMa czy Hebe brak. Jest co prawda Boots, ale nie znalazłam tam tego, co tak lubię we wspomnianych sieciach - np ciekawej składowo marki własnej. Dostępna oferta zupełnie mi nie podeszła, więc nie zaglądałam tam zbyt często.

Dobrze i lepiej - naturalnie

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w sklepach z dobrem dla włosów afrykańskich (tzw "black shop"). Te niestety odkryłam za późno i nie zdążyłam dogłębnie zwiedzić. Cała półka olejów, mieszanek olejowo-ziołowych, sera. Majonezy do włosów, pomady, nawet dedykowane odżywki myjące! Toniki i wcierki do skóry głowy.
Większość raczej zbyt treściwa dla europejskich włosów (afrykańskie mają inną strukturę i co za tym idzie, inne potrzeby) ale prędzej czy później znalazłoby się coś nawet dla moich niskoporów.

Przyjemnie wygląda oferta również w sklepach ze zdrową żywnością i z kosmetykami eko. Inaczej niż się człowiek przyzwyczaił tutaj (np nie zauważyłam oznak zainteresowania ziołolecznictwem, jak już ktoś sięga po zielone leki to w gotowym preparacie) ale wybór kosmetyków jest, na różną kieszeń. Buteleczki z różnych zakątków świata, nawet coś rosyjskiego by się znalazło. A i mój kosmetyczny minimalista zadowolony: macerat z nagietka, woda różana i masło shea i mamy zestaw na większość potrzeb skóry i włosów.

MOJA KOSMETYCZKA

Na wyjazd spakowałam tylko niezbędne minimum kosmetyków, licząc na uzupełnienie zapasów na miejscu. Sprawdzony szampon, JEDYNA pasta do zębów, próbki kremów z Sylveco, duet mocznikowy i zestaw pierwszej pomocy na wypadek uczuleń, podrażnień, zadrapań itd. Nie wszystko się przydało, a potrzeba było wiele więcej ;)

Bardzo szybko zamówiłam przesyłkę z PL, bo nie wszystko udało się znaleźć na miejscu.
-płyn do higieny intymnej - niepopularne, trudno znaleźć, dwie marki na krzyż, obie SLS i mocno perfumowane
-żel do mycia twarzy - jak wspomniałam, tam istnieją dwa typy cery i moja się nie załapuje; wszystko za mocne albo za tłuste, zazwyczaj mocno perfumowane
-pomadki ochronne - mają ale albo do d*** albo naturalne z mentolem (nie lubię)
-woda brzozowa dla mężczyzny - nie istnieje.

Nie przydały mi się kosmetyki mocno nawilżające do ciała (must have w PL) - wilgotne powietrze i bardzo miękka woda jednak mają wpływ nawet na najsuchszą z cer.

PIELĘGNACJA W SKRÓCIE

Nie że opis w skrócie, tylko moja pielęgnacja była w skrócie. Nowe warunki życiowe nie zawierały wiele przestrzeni, a siły i czasu starczyło na minimum.

Twarz
Tonik Pat&Rub od Balbiny Ogryzek + macerat nagietkowy
Do mycia żel Sylveco tymiankowy
Spróbowałam ściereczki muślinowej i gąbki konjac, podobało mi się ale zwyczaj się nie przyjął.
Nie malowałam się ani razu, skaner i tak kochał mnie bezgranicznie ;)

Włosy
Woda w kranie miała bardzo niskie ciśnienie, co razem ze stanem włosów, z jakim wyjechałam (suche i plączące się siano, wypadające na potęgę) mogły mieć tylko jedno rozwiązanie - nożyczki. Efekt pokazywałam już na blogu TUTAJ.
Po tym zabiegu wystarczyła pielęgnacja minimalistyczna, szampon dopieszczający skórę głowy i silikonowe serum na końcówki.

Chętnie pokażę się Wam niedługo, jak tylko odwiedzę fryzjera. Właśnie mam jeden z tych głupich momentów w zapuszczaniu włosów po trwałej - końcówki odwijają się każda w inną stronę, część według zabiegu, część po mojemu - razem CHAOS ;)



Trudne sprawy
Pierwsza odsłona trudnych spraw. Co stopy i dłonie przechodzą na początku kariery magazyniera tego się nie da przewidzieć. Na podrażnione dłonie sposobem okazał się prosty krem z keratyną (tworzy nietłustą warstwę ochronną) i w pewnym stopniu chroni przed uszkodzeniami mechanicznymi, o które nietrudno przy powtarzaniu czynności w nieskończoność. Drugi koniec czyli STOPY (NB - Z życia klasy robotniczej #footporn) o ile zniosły sporo od butów ochronnych, tak dzięki miękkiej wodzie zapomniałam o suchych piętach. W tym aspekcie więc testowałam głównie wkładki do butów i antyśmierdziele.

Druga trudna sprawa jest taka, że... kobiety tam chyba się nie golą? Nie zabrałam golarki elektrycznej ani depilatora, nastawiając się na zakup na miejscu, gdyż moje sprzęty już nie domagają - i nawet w internetach nie było.

PAMIĄTKI KOSMETYCZNE

Na zakończenie angielskiej przygody zakupiłam sobie kilka produktów do przetestowania w polskich warunkach. Albo po prostu na pamiątkę. Albo zdały egzamin na tyle, żeby dostać cenne miejsce w paczce na powrót.


WŁOSY:
Szereg otwiera Garnier. Inne linie niż u nas, ale podobna filozofia składów, tzn nieźle jak na drogeryjne, słabo jak na naturalne ale w sumie niezła, bezpieczna pielęgnacja. Zainteresowanych składami odsyłam np tutaj.
-szampon Garnier Ultimate Blends, Delicate oat - dla wrażliwców, z owsem i ryżem. Nie obciąża, wygładza (skrobia), przedłuża świeżość skalpu. Bardzo mi służył, potem coś się popsuło. Dam mu jeszcze szansę za jakiś czas.
-odżywka G UB, Coconut oil & Cocoa butter - skład dobrze się zapowiada dla włosów niskoporowatych, zapach nie jest słodki, taka gorzka czekolada. Zbyt bogaty przy wysokiej wilgotności, zobaczymy jak się spisze w warunkach polskiej zimy.
-szampon G UB, Coconut water & Aloe vera - lekki, zapowiada się na nawilżający (nawadniający). Co taki szampon robi w wilgotnej Anglii? Zapewnia popyt na silikony? :P
-ASDA, Moisture boost - odżywka marki własnej sieciówki, potencjał na co-wash. Skład podobny do odpowiednika z Herbal Essences.
-podróbka szczotki TT za funta. Przyjemnie masuje skalp, radzi sobie ze splątanymi końcówkami. Nie wróżę jej trwałości.
-serum silikonowe Salon Chic - sam silikon, bez niczego! Działa, nie uczula, tego szukałam!


NATURALNIE I EGZOTYCZNE

Efekt wizyt we włosowym blackshopie, sklepie z jedzeniem afro-karaibskim, "zielarni" i drogerii:
-olej musztardowy - do masażu i olejowania włosów. Bo nie miałam jeszcze. Zawiera "naturalne silikony" podobnie jak olej abisyński i brokułowy
-olej z palmy czerwony - do mydła, już mały dodatek daje piękny kolor <3 ; dużo tańszy niż u nas
-Pampering Stretch Mark Oil - olejek na rozstępy luźno inspirowany Bio-Oilem. Przyjemna oliwka do suchej skóry, poza tym nic szczególnego.
-macerat nagietkowy - bardzo przyjemny do twarzy, nie farbuje
-nierafinowane masło shea ŻÓŁTE :D
-afrykańskie czarne mydło Dudu Osun - dużo tańsze niż u nas. Jeszcze dziewicze.


I INNE

Kategoria random:
-KTC woda różana ze spożywczaka (moja ulubiona mgiełka do twarzy!)
-Vaseline Intensive Care Hand Cream Healthy Hands Stronger Nails - wspomniany krem z keratyną. Lekki, wzmacniający, niezbyt przydatny w polskich jesienno-zimowych warunkach
-olejek herbaciany i goździkowy
-ściereczka muślinowa do mycia twarzy
-i na zdjęcie nie załapały się tony tamponów z aplikatorem - u nas niepopularne, tam dostępne we wszystkich rozmiarach, chłonnościach i jakby ktoś się uparł to nawet kolorach.


Oprócz turystyki kosmetycznej miałam nadzieję na turystykę kulinarną, co udało mi się tylko w niewielkim stopniu, ale o tym może innym razem ;)


Coś ciekawego pojawiło się w PL jak mnie nie było?

Ściskam i do przeczytania wkrótce!

Wiedźma