Temat na zamówienie, zaproponowany przez Anonimkę w zakładce Tematy na zamówienie :)
Najlepiej będzie, jeśli po prostu akapit po akapicie odpowiem tutaj:
Ale już bardzo indywidualną sprawą jest, jakie to będą proteiny, w jakich ilosciach i jak często będziemy je aplikowac. A następnie ile trzymac i co potem nakładac.
Na moich włosach, które w ewidentny sposób nie lubią protein (po większości są oblepione i matowe, nawet po keratynie, a po cysteinie pokazały klasyczne przeproteinowanie) brak protein oznacza skręt słaby i bez życia, a tego bardzo nie chcę. Jedyną formą dostarczania protein, który gra, jest maska głęboko nawilżająca na odżywce emolientowej z dodatkiem spiruliny, w której występują proteiny i aminokwasy ale w niewielkim stężeniu i podane z cukrami.
Nie warto skazywac się na dziką szopę, wlosy spuszone są podatne na zniszczenia. Chyba, że szopa nie doskwiera dotkliwie a nam nie przeszkadza te kilka dni w koczku - ale to i tak na mocniejszych włosach.
Rozmiar protein jest przeciez bardzo różny - od wielkocząsteczkowej żelatyny właśnie, jajka i mleka po pojedyncze aminokwasy.
Po pierwsze, jeśli dany typ protein nie działa dobrze - sięgnęłabym po inny kaliber, więc jeśli Anonimce nie służy żelatyna - z domowych sposobów ma jeszcze piwo (hydrolizowane proteiny zbożowe), a w kosmetykach jedwab i keratynę, albo nawet aminokwasy (KLIK).
Byc może też laminowanie bylo robione w nieodpowiednich warunkach pogodowych, bo kolagen jak każda proteina jest też humektantem i reaguje na wilgotnosc powietrza.
Z wielu względów maska z olejami jest lepszym rozwiązaniem, niż sam olej, bo dostarcza od razu olej z wodą i łatwiej się potem zmywa.
Dzięki włosomaniaczkom - świat już wie :)
Z takimi włosami najważniejsze to je pokochac właśnie takie! Są jedyne w swoim rodzaju na całym świecie :) A potem tylko je rozpieszczac :)
Przydatne linki:
Czarownicująca vel Wiedźma
Najlepiej będzie, jeśli po prostu akapit po akapicie odpowiem tutaj:
W artykule "Proteiny w pielęgnacji włosów i skóry" wspomniałaś: "Brak równowagi wodno-olejowo-proteinowej. Proteina to głupia cząsteczka, które żre i pije co znajdzie. Jeśli dostarczymy niewystarczającą ilość wody i olejów razem z proteinką - zamiast efektu WOW spowoduje efekt Piorun w Miotłę - suche siano podatne na łamanie."Tak, włosom ogólnie powinno się dostarcza protein. Bez nich o faktycznym wzmocnieniu włosa możemy zapomniec, żaden olej ani silikon nie odbuduje ubytku w łuskach tak jak proteina i nic tak nie nada kręciołom skrętu, a prostym gładkości.
Na wielu blogach znajduję przepis na przeproteinowanie, sprowadzający się do odstawienia protein na rzecz nawilżaczy (humektantów) i olei (emolinetów). Moje włosy wybitnie nie przepadają za proteinami - laminowanie z dodatkiem łyżki oleju również zakończyło się puchem. I w tym momencie zaczynam walić głową w mur - czy mam dostarczać moim włosom protein, chociaż reagują na nie puchem? Czy jeżeli jednak MUSZĘ ich dostarczać, to jestem skazana za każdym razem na kilkudniową walkę z powstałą przez nie "dziką szopą"? Może istnieje jakiś sposób, konkretna kolejność nakładania produktów?
Ale już bardzo indywidualną sprawą jest, jakie to będą proteiny, w jakich ilosciach i jak często będziemy je aplikowac. A następnie ile trzymac i co potem nakładac.
Na moich włosach, które w ewidentny sposób nie lubią protein (po większości są oblepione i matowe, nawet po keratynie, a po cysteinie pokazały klasyczne przeproteinowanie) brak protein oznacza skręt słaby i bez życia, a tego bardzo nie chcę. Jedyną formą dostarczania protein, który gra, jest maska głęboko nawilżająca na odżywce emolientowej z dodatkiem spiruliny, w której występują proteiny i aminokwasy ale w niewielkim stężeniu i podane z cukrami.
Nie warto skazywac się na dziką szopę, wlosy spuszone są podatne na zniszczenia. Chyba, że szopa nie doskwiera dotkliwie a nam nie przeszkadza te kilka dni w koczku - ale to i tak na mocniejszych włosach.
Weźmy na przykład laminowanie - służy mi ono częściowo - włosy, jeżeli spojrzeć na nie pojedynczo, stały się śliskie i BARDZO błyszczące, jednak w całości stanowią puchate gniazdko, które zupełnie straciło jakikolwiek kształt, wręcz odstają od głowy, po chwyceniu w palce nie "przelewają się", opadając swobodnie. Podejrzewam, że większość włosomaniaczek, której laminowanie nie dało efektu błyszczącej tafli jak z reklamy ma takie same odczucia jak ja.Anonimka opisuje (chyba) po częsci rozmiękczenie, po części przeproteinowanie - czyli brak równowagi olejowo-proteinowej jak i wpływ nieodpowiedniego rozmaru cząsteczki.
Rozmiar protein jest przeciez bardzo różny - od wielkocząsteczkowej żelatyny właśnie, jajka i mleka po pojedyncze aminokwasy.
Po pierwsze, jeśli dany typ protein nie działa dobrze - sięgnęłabym po inny kaliber, więc jeśli Anonimce nie służy żelatyna - z domowych sposobów ma jeszcze piwo (hydrolizowane proteiny zbożowe), a w kosmetykach jedwab i keratynę, albo nawet aminokwasy (KLIK).
Byc może też laminowanie bylo robione w nieodpowiednich warunkach pogodowych, bo kolagen jak każda proteina jest też humektantem i reaguje na wilgotnosc powietrza.
Widać więc, że laminowanie (dostarczenie protein) ma dla moich włosów swoje plusy (błysk, śliskość), teraz pozostaje więc kwestia wyeliminowania minusów - puchu, sztywności, braku elastyczności. Pytanie jak to zrobić? Czy od razu po zmyciu protein (żelatyny) nałożyć na włosy warstwę oleju, by zabezpieczyła "wbudowane" proteiny, pozostawiając warstwę ochronną? Tutaj znajduję jednak jeszcze jeden problem :) a mianowicie uwagę blogerki BlondHairCare "Suche włosy koniecznie olejujemy pamiętając, że sam olej nie nawilży włosów - koniecznie potrzebna jest maska nawilżająca zaraz po zmyciu oleju." W taki sposób dochodzi kolejny krok, a mianowicie zastosowanie odżywki/maski z humektantami.Jeśli po kuracji występuje suchy puch - tak, olej a jeszcze lepiej maska olejowa nalożona po lub razem z kuracją proteinową wydaje się byc najlepszym rozwiązaniem.
Z wielu względów maska z olejami jest lepszym rozwiązaniem, niż sam olej, bo dostarcza od razu olej z wodą i łatwiej się potem zmywa.
Powstaje więc ciąg przyczynowo-skutkowy: proteiny-olej-nawilżacz :)Cała pielęgnacja włosów jest takim ciągiem przyczynowo-skutkowym :) Punktem optymalnym jest znalezienie równowagi, kiedy wszystko gra: i tanio, i wygodnie, i dobrze się wygląda i jeszcze na dodatek ładnie pachnie ;)
Dziewczyny, których włosy dobrze tolerują proteiny, zachwycone laminowaniem, prawdopodobnie nie muszą przestrzegać tej zasady, ich włosy wyglądają świetnie już po samej proteince czy samym oleju. Jest jednak na pewno grupka dziewczyn, które są już zmęczone, wręcz sfrustrowane faktem, że to, co u ich kosmetycznych „guru” sprawdza się niesamowicie, u nich daje efekt mizerny lub w ogóle go nie ma.I stąd wzięłam się m.in. ja, niestatystyczna i inna ;) i cały wizaż. Dzięki źródłom informacji, w których ja się pławię od dawna, wiemy już chociaż w przybliżeniu, dlaczego wlosy są tak różne i o co w ogóle kaman.
Dzięki włosomaniaczkom - świat już wie :)
Bardzo się rozpisałam, jednak pisząc tą notkę sama poukładałam sobie w głowie informacje, które zbieram czytając poszczególne blogi, których autorki mają różne włosy. Czasami mam wrażenie, że jestem jedyną osobą, która nie może dojść do ładu ze swoimi falowanymi kudłami :D Wszyscy dookoła cieszą się niesamowitymi, błyszczącymi jak szalone włosami, podczas gdy moje czasami bywają znośne.Chyba wszystkie falowane to czują :) Wydaje mi się, chociaż nie jestem obiektywna, że falowane włosy najtrudniej ujarzmic. Proste to proste, loki to loki. A fale nie są ani takie ani takie, nie są gładkie i lśniące bo nie są proste.
Z takimi włosami najważniejsze to je pokochac właśnie takie! Są jedyne w swoim rodzaju na całym świecie :) A potem tylko je rozpieszczac :)
Cóż, pozostaje mi dalej czerpać wiedzę z Waszych blogów, śpiewać psalmy pochwalne na Waszą cześć, kombinować, mieszać, nakładać, zmywać, próbując znaleźć swoją drogę. Jestem ogromnie wdzięczna wszystkim Włosomaniaczkom, za tak szczodre dzielenie się swoją wiedzą, poświęcanie czasu na jej spisywanie, by takie frustratki jak ja miały gdzie znaleźć pomoc :) Jesteście super, buźka !Za co i ja Wam dziękuję, Włosomaniaczki :)
Przydatne linki:
- Puszek okruszek - o puszeniu się włosów
- Proteiny w pielęgnacji wlosów i skóry
- Oleje - szczegóły wnikania wg zawartości kwasów tłuszczowych
- Rozkminiamy pogodę - wilgotne lato
Czarownicująca vel Wiedźma