Wiedzma bloguje (Czarownicująca): makijaż
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 września 2013

Wiedźma vs Kajal

...watching you...
[tradycyjny makijaż + kajal w szmince]

Szybki wpis. Nie bójcie się, nie zmieniam specjalizacji. Makijaży z Wiedźmą nie będzie :P

Kilka miesięcy temu pochwaliłam się zakupem Kajalu - tradycyjnego arabskiego czernidła do oczu.
Pytałyście o efekt wizualny i wrażenia :)

Najpierw oczywiście szczypta teorii :)

KHOL I KAJAL - HISTORIA
Kohl/Kajal to starożytny kosmetyk stosowany do malowania oczu. Tradycyjnie wyrabiany z mieszanki ziół, które oprócz intensywnej czarnej pigmentacji , działają pielęgnacyjnie i nawilżająco, przynosząc ulgę zmęczonym, podrażnionym i zaczerwienionym oczom, a także ochronnie, zabezpieczając przed działaniem słońca, pyłu i piasku. Czernidło to zwęża naczynka krwionośne, w oku, wybielając je i sprawiając, że tęczówka staje się bardziej wyrazista. Jest szeroko stosowane w Południowej Azji, Bliskim Wschodzie, Północnej i Zachodniej Afryce. Przeważnie stosują je kobiety , ale czasami też mężczyźni i dzieci. [...]
 Kohl znany był już w czasach starożytnych. Malowały się nim królowe i zamożne kobiety od 3100 wieku p.n.e. głównie w celach zdrowotnych. Wierzono, że będzie on chronić przed promieniowaniem silnych promieni słonecznych. Początkowo specyfik określano mianem galena, a z czasem kohl. Górne powieki podkreślano galeną (kolor czarny ), a dolne malachitem (kolor zielony). W Indiach kajal aplikowany jest niemowlętom zaraz po urodzeniu w celu podkreślenia ich spojrzenia oraz uniknięcia przeklęcia dziecka przez diabła. Przeważnie robi sie kropkę na lewej stronie czoła lub kresę na lini wodnej oka. Do tej pory niektóre kobiety same go wytwarzają domowymi sposobami. Wszystkie składniki użyte w jego produkcji posiadają lecznicze właściwości i stosowane są w Ayurvedzie i medycynie Siddha. W kulturze Panjabi surmy używają mężczyźni podczas różnych ceremonii rodzinnych i religijnych. (źródło)

Typowy skład: wosk pszczeli, oleje i woski roślinne, zwęglone zioła, witaminy, olejki eteryczne.

Kiedyś czernidła zawierały trujący ołów, obecnie (od ok. 2010r.) dopuszczone do obiegu są tylko czernidła bez ołowiu (produkt ma posiadać odpowiedni certyfikat a sprzedawca okazać go na życzenie klienta).

* * *

Mam obecnie dwa rodzaje Kajala. Obydwa kupiłam w drogerii Yasmeen.


Blue Heaven Kajal (13zł) - ma postać szminki i stożkowym kształcie. Najlepiej sprawdza się na linii wodnej, ale można też stworzyć kreskę na powiece, niestety nietrwałą (chyba, że umiemy trzymać łapska z dala od oczu ;) ). Daje uczucie chłodzenia na powiekach, delikatne i przyjemne. Kredka jest miękka i łatwo otrzymać głęboką czerń.

Hashmi Surma Kajal (7zł, teraz 9zł)- to maleństwo w czerwonym opakowaniu ma postać węgielka, jest prawie suche. Pozostawia kolor tylko na linii wodnej. 1-2 pociągnięcia dają delikatny efekt robiący oprawę oka przy minimalnym makijażu lub jego braku. Kilka pociągnięć zbliża nas do łagodnej czerni.

Cechy wspólne:
  • na powiece - niska trwałość
  • zadowalająca trwałość na linii wodnej
  • możliwość stopniowana efektu
  • umiejętnie aplikowane przyciemniają rzęsy :)
  • zupełnie inny skład niż w przypadku kredek i linerów drogeryjnych
  • w moim przypadku - obydwa nie powodują uczuleń i podrażnień (ale już moja mama, też alergik, może używać tylko tego w formie szminki)

[tradycyjny makijaż + bez vs z; kajal w węgielku]

Jakkolwiek nie maluję się na co dzień - po kajale sięgam często. Razem z zalotką i henną na rzęsy "robią oko" :)

Uważam Kajal za ciekawy produkt do makijażu. Daje nowe możliwości, zmienił moje spojrzenie na makijaż. Polecam każdej naturomaniaczce :)


A teraz proszę mi koniecznie opisać, jakie są Wasze doświadczenia z kajalami i kholami :)
A może znacie jeszcze ciekawsze produkty do upiększania?

PS: Poczytam chętnie racząc się herbatą bzową z imbirem, gdyż złapało mnie pierwsze jesienne przeziębienie :)
PS2: Bardzo podoba mi się pierwsze zdjęcie :) Moje oszy są takie hipnotajzin!! Zdjęcie nie było obrabiane graficznie, jedynie rozjaśnione.

post signature

wtorek, 16 października 2012

Kosmetyczka dorosłego atopowca - kolorówka

Ponownie w temacie AZS

W poprzednim wpisie pokazałam Wam moją kolekcję kosmetyków pielęgnacyjnych do twarzy: Kosmetyczna dorosłego atopowca - pielęgnacja twarzy

Dzisiaj kolorówka - niezbędne minimum, dzięki któremu wyglądam jak człowiek, jeśli już muszę :)

Mój makijaż to niezbędne minimum. Na co dzień się nie maluję (moja praca tego nie wymaga, a rano jestem tak nieprzytomna, że z radością rezygnuję z każdej czynności wymagającej minimum skupienia).
Wypróbowałam wiele kosmetyków kolorowych, droższych i tańszych, prostych i bajeranckich - i doszłam do wniosku, iż najlepiej sprawdzają mi się proste i niedrogie kosmetyki znanych firm, w wersjach podstawowych (np tusz to po prostu tusz, nie wydłuża ani nie pogrubia; od tego jest baza albo odżywki) - które po okresie minimalnej przydatności, czyli te 3-6 miesięcy - mogę bez żalu wyrzucić.
Kolorystyka jest zazwyczaj bardzo naturalna i neutralna, świeża. Czasem pozwalam sobie na akcent kolorystyczny, np turkusową kreskę na dolnej powiece.
Bardzo przestrzegam terminu przydatności "z otwartym wieczkiem" przy kosmetykach do okolic oczu. Moje kosmetyki raczej nie pachną.

Czuję się w obowiązku przypomnieć, że to, że dany kosmetyk nie powoduje nieprzyjemnych skutków ubocznych u mnie nie oznacza, że nie może wyrządzić szkody nawet u osoby bez problemu nadwrażliwości!

A teraz do rzeczy :)




Zalotka - tradycyjna i podgrzewana
Jako posiadaczka grubych i sztywnych rzęs - polecam. Żaden tusz tak nie podkreśli oka jak 10s z zalotką :)

Eveline, 3w1 odżywka do rzęs i baza pod tusz
Sporo na jej temat pisałam niedawno w recenzji: Recenzja - Odżywka do rzęs 3w1
Użyta samodzielnie ładnie podkreśla rzęsy, użyta jako baza przedłuża trwałość tuszu i zdecydowanie wydłuża rzęsy.

Miss Sporty, Fabulous Lash, Tusz podkręcający
Prosty i tani tusz do rzęs. Samodzielnie nic szczególnego nie robi - ot, podkreśla rzęsy. Ma wygodną, wygiętą szczoteczkę, ale wolałam wersję z silikonową szczoteczką.
Po liku miesiącach używania zaczyna się kruszyć i szczypać oczy, ale dzięki bazie Eveline jeszcze może być!

Bell, Glam&Sexy Mascara - fioletowy tusz do rzęs
Taki właśnie niewinny akcent kolorystyczny. Niestety kolor jest nie taki jak na testerze: miał być fiołkowy, opisany jako blue-violet - a jest jakby bordowy i przy moich niebieskich oczach nie wygląda dobrze :(

Bell, Multi Mineral, Anti-age concealer
Korektor pod oczy, wg opisu rozświetla cienie od oczami. Co czyni :) I nie podrażnia oczu.

Lovely, Eyeliner
Przyzwoity, nawet trwały czarny liner. Wygodny, cienki pędzelek pozwala regulować grubość kreski. Jeśli dostanie się do oka to niestety szczypie.

Miss sporty, Eyeliner brązowy
Delikatnie podkreśla oko przy braku makijażu lub w towarzystwie korektora. Ma ciekawy, plastykowy "pędzelek". Niestety podobnie jak powyższy szczypie, jeśli dostanie się do oka.

Róż
...który zrobiłam sama! Powstał z nieużywanych cieni do powiek: jeden zbyt różowy, drugi zbyt łososiowy. W sumie dają odcień delikatny, łagodnie brzoskwiniowy - taki "efekt spaceru".
Róż w razie potrzeby służy też za cień do powiek.

Inglot, Cień do powiek
Trwały choć delikatny cień, który u mnie świetnie nadaje się też do konturowania twarzy - odcienie idealnie oddają grę światła na skórze.

Inglot, kremowy błyszczyk
Błyszczyk w apetycznym różowo-brzoskwiniowym kolorze, dobrze pasuje do makijażu "efekt spaceru". Niezbyt trwały i łatwo się zjada, jak to błyszczyk.

Kredki
Obowiązkowo brązowa kredka do podkreślenia brwi.
Oprócz tego kredka w kolorze sepii - do podkreślenia oka, kiedy nie chce mi się malować :)
Zielona i niebieska kredka na dolną powiekę, kiedy mam ochotę na małe szaleństwo.

Muszę nabyć płynny puder lub podkład do makijażu na scenę, ale na co dzień nie jest mi potrzebny.

Dzięki temu zestawowi mogę wykonać i delikatny, codzienny makijaż, i drobne korekty - i mocny makijaż sceniczny, jeśli jest taka potrzeba. Jeśli jeden kosmetyk skończy się, zniszczy lub przeterminuje - na jego miejsce kupuję nowy, podobny.

~ ~ ~

Czy Wy macie swoją bazę makijażową, czy kupujecie kosmetyk bo się Wam spodobał i już? :)

~ ~ ~

Świeżutki news :D
Dokładnie przed chwilą (czyli kiedy będziecie czytać etn wpis to wczoraj) listonosz dostarczył mi paczuszkę z masełkami shea, które będę testować w ramach konkursu na blogu Śliwki robaczywki - tudzież sklepu Blisko Natury.
Oczywiście już nie wytrzymałam i rozpakowałam jedno z maseł. Więcej o zawartości paczki i pierwszych wrażeniach już wkrótce!

Pozdrawiam
Czarownicująca

czwartek, 29 marca 2012

Muszę mieć więc mam!

Szybciutko, bardzo nie-wiedźmi wpis :)

HAUL

BTW - skąd się wzięło określenie haul?

Nie tak dawno w TAGu Muszę to mieć! napisałam, jak bardzo chodzi za mną kolorowy tusz do rzęs...

I mam :D Śliczny, niedrogi, polski tusz Bell Glam&Sexy Mascara :)

Do wyboru był fiolet śliwkowy:
i chłodniejszy fiolet fiołkowy:
Źródło zdjęć: http://kosmetyki-perfumy.com

Niniejszym donoszę, że fiołkowy tusz już jest mój. Nie rzuca się w oczy, że nie jest to brąz czy inny neutralny kolor - ale tęczówka zyskała blasku :) Mam szaro-niebieskie oczy i chłodny fiolet ładnie gra z odcieniem tęczówki. Przy chłodnym brązowym tuszu byłyby szaro-zielone.
Oprócz koloru tusz nie ma specjalnych właściwości, nie pogrubia ani nie wydłuża rzęs spektakularnie. Ale, co ważne, nie pieką po nim oczy i wytrzymał cały dzień na swoim miejscu ;)
Niniejszym piszczę ze szczęścia :D

Pozdrawiam wieczornie, znad kubka pachnącego Earl Grey Liptona :)

poniedziałek, 19 marca 2012

TAG: Muszę to mieć!

Wiedźma oTAGowana! :D

Zasady:
1. Napisz kto Cię otagował i zamieść zasady.
2. Zamieść baner tagu i wymień 5 rzeczy, które znajdują się na Twojej liście kosmetycznych zakupów. Wymień rzeczy, które zamierzasz kupić bądź te, które chciałabyś mieć.
3. Staraj się myśleć kreatywnie i nie przepisywać odpowiedzi od innych.
4. Krótko wyjaśnij swój wybór. Możesz także wkleić zdjęcie każdego kosmetyku.
5. Zaproś do zabawy 5 lub więcej blogerek.
 
Zostałam otagowana przez Italianę z bloga Wielki powrót do natury drogą małych kroków :) Dzię-ku-je-my!

O czym cichcem po nocach marzy wiedźma? Ha!
Wersja oficjalna brzmi "ależ niczego mi nie trzeba, przecież wszystko robię najlepiej!".
Wersja mniej oficjalna poniżej. Ale, wiecie, to tak na uszko i w sekrecie ;)