Wiedzma bloguje (Czarownicująca)

niedziela, 15 lutego 2015

Niedziela dla włosów / włosowe notatki #20 - nareszcie mycie odżywką!


Witam :)

Spieszę się pochwalić! Jak pisałam Wam w czwartek - w Biedronce można teraz kupić ręczniki z mikrofibry. Ręczniki nabyłam, wczoraj przetestowałam - i jestem zadowolona. Do zawinięcia całych włosów wystarczył już mniejszy z dwóch. Wodę wypił szybko i skutecznie i dobrze spisał się do ugniatania włosów.

Użyłam też nowego-starego produktu - odżywki Hegron do spłukiwania w roli odżywki myjącej. Była moja pierwszą odżywką myjącą i mam do niej sentyment!
Odzwyczaiłam się i dziwnie mi się myło włosy, brakowało mi kremowej faktury Kallosa albo poślizgu.

Nie nakładałam na włosy nic więcej, żeby dokładnie sprawdzić, jak zareagują włosy i skalp - i dzisiaj, na drugi dzień już mogę powiedzieć, że jest świetnie :>
Po pierwsze - jeszcze podczas mycia obudził się dawno nie widziany skręt, więc po myciu zamiast zawinąć włosy w ręcznik odgniotłam je i dopiero zrobiłam plunking. Na głowie pojawiły się loczki i rulony! Po wyschnięciu włosy były gładkie, bez puchu i miękkie, nie wyróżniają się suche końcówki oraz nie umiem wskazać granicy odrostu trwałej  - znaczy sztuczny skręt zlewa się z naturalnym :)
Rano włosy nadal były pokręcone tylko trochę postrączkowane, na co wystarczyło przeczesanie włosów grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach.
Aż się prosi do zestawu dodać stylizator (żel? płukanka lniana?), co zapewne na dniach uczynię :)

zdjęcia z lampą błyskową
Odżywka pachnie inaczej niż wcześniej i ma nieco inny, choć bardzo podobny skład. Mam wrażenie, że konsystencja jest mniej wodnista - ale mogę się mylić, bo od ostatniego użycia Hegrona minęło kilka lat! Zauważyłyście zmianę w odżywce?

Stary skład:
Aqua, Cetyl Alcohol, Behenoyl PG-Trimonium Chloride, Sodium Chloride, Parfum, BenzylAlcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Glycerin, Citric Acid

Nowszy skład:
Aqua, Cetyl Alcohol, Behenoyl PG-Trimonium Chloride, Hexylene Glycol, Sodium Chloride, Parfum, Glycerin, Benzyl Alcohol, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Propylene Glycol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid.

Źródło - KWC 1, 2.

Jeszcze jest możliwość, że dawno temu miałam wersję z fioletowym korkiem, ale ona ma skład jak omatkozcórką i też nie śmierdzi mydłem :)

Ewidentnie moje włosy mówią, że idzie wiosna :) 
A co mówią Wasze włosy?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

czwartek, 12 lutego 2015

Zakupowo z Wiedźmą :>

Witam!

Na co dzień prasówkę z gazetek reklamowych zapewnia Wam Kascysko, ale w najnowszej gazetce Biedronki jest kilka pozycji, na które szczególnie zwróciłam uwagę i muszę być pewna, że nikt ich nie pominął :p
Gazetka aktualna od dziś a kilka produktów pojawi się za tydzień.

Biedronka zachęca nas do zadbania o zdrowie i aktywność fizyczną.

KLIK

Proszę Pań włosomaniaczek - ręczniki z mikrofibry! Idealne do włosów kręconych i falowanych oraz puszących się. Duży rozmiar pozwoli na zrobienie plunkingu [KLIK] - a sam ręcznik szybko wyschnie i zajmie niewiele miejsca w torbie. KLIK


Za tydzień w sklepach pojawią się książki o zdrowym żywieniu w bardzo okazyjnych cenach. Mnie interesują co najmniej trzy, te z dolnego rzędu - Dieta bez pszenicy, Kuchnia polska bez pszenicy i Pyszna zmiana. Pozostałe też wyglądają apetycznie :) KLIK


Niezbędnik przy samodzielnym tworzeniu kosmetyków - waga :) Ta nie jest najdokładniejsza na świecie, ale zdecydowanie ułatwi wykonanie samoróbek, gdyż przepisy najczęściej podają masę składników, nie objętość :)
Drugi aspekt - jak chyba każda kobieta czasem, jestem na diecie. Nieważne w tym przypadku jakiej. Jeśli dietę sama komponuję, dobrze byłoby orientować się, jakie ilości poszczególnych produktów zjadam, jakie ilości makroskładników się w tym mieści itp. Waga ma opcję podawania wartości odżywczych dla wielu produktów (białka, tłuszczu, błonnika, węgli, cholesterolu, kalorii, soli). Na razie sprawdzam takie informacje w kalkulatorze spożywczym [KLIK], z wagą byłoby wygodniej :) KLIK


Na następnej stronie są pojemniki na sałatki i kanapki. Chciałam tylko podzielić się wrażeniami z kupna wysokiego kubka na sałatki kilka lat temu - pokrywka rozwaliła mi się przy pierwszym dotknięciu. Nie wiem, czy trafiłam na felerny egzemplarz (moje inżynierskie oko podpowiada, że to wada kształtu, nie materiału) ale wolę solidne, płaskie pojemniki. Dodatkowy pojemniczek na sos to za to genialny pomysł :) KLIK


Sama wybieram się również po dziecięce spodnie do ćwiczeń KLIK - dorosła rozmiarówka dyskontowa jest nie dla mnie. Chyba namówię mamę na kijki do Nordic Walking - spacer z aktywizacją górnej części ciała dobrze jej zrobi KLIK.
Obejrzę też przybory do ćwiczeń KLIK - moja tkanka mięśniowa nie istnieje :)

Jak Wam się podoba prasówka zakupowa w moim wykonaniu?
Co jeszcze zwróciło Waszą uwagę w najświeższej ofercie sklepów?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

środa, 11 lutego 2015

Niedziela dla włosów #19... a raczej włosowe notatki


Witajcie!

Chyba powinnam zmienić nazwę cotygodniowego cyklu. W założeniu chodziło o to, by choć raz w tygodniu znaleźć czas na szczególne dopieszczenie włosów - i udokumentować to wpisem. U mnie przez pewien czas tak było - a potem zmieniłam system i właściwie można powiedzieć, że umiarkowanie dopieszczam włosy co mycie. Wpisy nabrały charakteru włosowych notatek.

Obecnie jestem na etapie testowania kolekcji kosmetyków. Wiele buteleczek leży nieotwarte bądź ledwo raz użyte, bo miałam wątpliwości, czy zawartość nie zaszkodzi mojej hiper-wrazliwej skórze. Obecnie skóra ma się o wiele lepiej i nawet, jeśli eksperyment się nie powiedzie - konsekwencje są o wiele mniej nieprzyjemne. Zawsze mogę związać włosy, jeśli wyglądają niekorzystnie lub ponownie umyć głowę, jeśli skalp jest niezadowolony.

Kilka ostatnich testów zaowocowało lekko niezadowolonym skalpem, konkretnie łuszczeniem skóry głowy i umiarkowanym przesuszeniem i ściągnięciem.

Co robi Wiedźma? Aplikuje na łuszczącą się skórę olejek z kwasami oraz nową odżywkę, która kiedyś nieźle się sprawowała (trafiłam na nią w osiedlowym sklepiku, nie spodziewałam się, że je ujrzę w PL!).



O: olejowanie skalpu: oliwka słonecznikowa z kwasem salicylowym 5%
M: szampon Barwa Lniana x2
O: maska Kallos Color na poślizg + Timotei Organic Delight + 5k olejku copaiba - na 20 minut pod kompres

Z powodu przeziębienia włosy wysuszyłam suszarką. Nie były szczęśliwe z tego powodu i trochę się spuszyły :) W takim stanie widać gorszą kondycję końcówek.
Skalp po olejo-kwaszeniu bywa marudny i mocno się łuszczy - co na szczęście mija po kilku dniach.
Muszę jeszcze opracować sposób na zmiękczanie i usuwanie łuski, a nie tylko na "poluzowanie" jej.



Werdykt: odżywka Timotei dostanie kolejną szansę w mniej zwariowanej konfiguracji, tzn bez złuszczania :)


Uczę się też robić sobie zdjęcia nowym pstrykaczem - z użyciem samowyzwalacza. Niestety na fotografa nie ma szans :)
Zdjęcie nie jest najpiękniejsze ale nareszcie jestem w stanie pokazać Wam włosy w normalnej pozycji, gdzie widać ich długość :) A raczej widać, że nie widać - bo końce już się chowają pod spód.

Jak minęły niedziele Waszym włosom?

Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

niedziela, 8 lutego 2015

Sylveco Balsam myjący do włosów z betuliną


Witam :)

Kiedy zaczynałam testy tego produktu - był absolutną nowością :) Teraz zapewne słyszałyście o nim tu i ówdzie, chociaż przesadziłabym twierdząc, że recenzje zalały blogosferę. O czym mowa?

Mowa o Balsamie myjącym do włosów Sylveco.

Jestem wielką fanką kosmetyków tej firmy. Składy są możliwie proste i konkretne - to jedyna firma, która podaje pełne składy już w ulotce informacyjnej, a na stronie marki można znaleźć dokładny słowniczek składników - KLIK :) Składy są piękne i absolutnie nie ma się czego wstydzić :) Próbowałam już kilku kosmetyków tej firmy do twarzy i jestem z nich zadowolona - chociaż musiałam się ich "nauczyć" [recenzje - KLIK].

Co mnie dodatkowo cieszy - kosmetyki te nie zawierają morza ekstraktów roślinnych (jak np bardzo modne obecnie kosmetyki rosyjskie), co czyni je przyjaźniejszymi alergikom, bo nie oszukujmy się, nic tak nie uczula, jak natura ;]

Opis produktu

Hypoalergiczny, przeznaczony do pielęgnacji każdego rodzaju włosów, szczególnie słabych, zniszczonych, pozbawionych blasku, z tendencją do wypadania. Zawiera bardzo łagodne, ale jednocześnie skuteczne środki myjące, które nie podrażniają nawet najbardziej wrażliwej skóry głowy. Unikalne połączenie oleju jojoba i masła karite z naturalnymi składnikami nawilżającymi zapewnia włosom ochronę przed wysuszeniem i niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Przy regularnym stosowaniu normalizuje stan skóry głowy, a włosom nadaje miękkość, gładkość i lekkość bez efektu puszenia.

Z powyższym opisem ogólnie się zgadzam :) Szczególną ostrożność radziłabym wrażliwcom, których jednak wszystko może podrażnić, oraz osobom borykającym się z wypadaniem włosów - niektóre skalpy potrzebują idealnego oczyszczania.

Skład i analiza

Skład: Woda,  Glukozyd kokosowy,  Glukozyd decylowy,  Miód,  Betaina kokamidopropylowa,  Masło karite (Shea),  Panthenol,  Olej jojoba,  Guma guar, Oleinian glicerolu,  Kwas mlekowy,  Betulina,  Benzoesan sodu,  Olejek rozmarynowy 

Balsam myjący Sylveco miał być odpowiedzią na moje modlitwy. Mamy przed sobą jeden z nielicznych kosmetyków, który ma szanse pogodzić potrzeby skóry wrażliwej, skóry z infekcją oraz suchych włosów.

Balsam zawiera łagodne i średnie detergenty, nie zawiera soli ani alkoholu, czyli potencjalnych podrażniaczy. Oprócz nawilżaczy jak miód i pantenol, olej i masło przyjazne włosom przesuszonym i podrażnionej skórze zawiera też składniki przeciwgrzybicze i kojące, dzięki którym produkt jest przyjazny skórze z łupieżem i ŁZS i nie powinien nasilać dolegliwości a może nawet pomóc. Oczywiście każdy borykający się z chorobą skóry powinien ostrożnie sięgać po nowe kosmetyki.
Proszę zwrócić uwagę na geniusz twórcy - zagęstnik jest jednocześnie kondycjonerem (ułatwia rozczesywanie i wygładza), regulator kwasowości nawilża skórę i wygładza łuski włosa, a szampon ma tylko jeden konserwant, bo kwas mlekowy i składniki p/grzybicze konserwują "przy okazji". Mniam!

Produkt zawiera kilka składników, które widnieją na mojej osobistej liście potencjalnie drażniących, tj. betaina kokamidopropylowa, olejek rozmarynowy i kwas mlekowy - acz użyte odpowiednio, tzn odpowiednio zrównoważone i w małych stężeniach - raczej są dla mnie niegroźne.



Wrażenia

Używając balsamu zazwyczaj uśmiecham się pod nosem - tak bardzo przypomina mi moje eksperymentalne samorobione szampony z fazą tłuszczową (KLIK, KLIK)!

Balsam ma konsystencję mleczka i kolor beżowy. Zapach jest niespotykany, najbardziej przypomina mi cukierki ziołowe na kaszel, czuć też coś "grzybkowego" tak jak w kremach tej firmy. Zapach nie utrzymuje się długo na włosach. Na skórze daje efekt delikatnego chłodzenia.

Dopiero na włosach balsam zamienia się w kremową pianę, która otula włosy. Przed rozrobieniem trudno się rozprowadza, spieniony już dość łatwo. Zdecydowanie - obsługi balsamu trzeba się nauczyć! Konsystencja sprawia, że aż chce się zostawić spieniony balsam na włosach na kilka minut - by oleje odżywiły, delikatne detergenty miały czas zając się zanieczyszczeniami i by ekstrakty zdążyły poczynić czary.
Za pierwszym razem po spłukaniu obawiałam się, że włosy są niedomyte a wręcz tłuste -  ale po wyschnięciu były zaskakująco sypkie i sprężyste. Skalp ukojony - zachował spokój dłużej niż zwykle, co dało włosom jeden dzień świeżości więcej!

Balsam użyty kilka razy pod rząd sprawdził się o wiele gorzej - któryś ze składników podrażniał mi skalp a oleje tworzyły lepką warstewkę na włosach, więc głowa szybciej nadawała się do mycia.
Balsam jest zdecydowanie bogatym produktem i nie lubi konkurencji - nałożenie oleju przed lub odżywki potem to już nadmiar szczęścia i przepis na przychlast.

Balsam użyty co drugie-lub-rzadziej mycie sprawował się nieźle, dopóki moja pielęgnacja była bardzo uboga a włosy permanentnie przesuszone. Po użyciu balsamu włosy wymagały tylko wygładzenia serum lub odżywką b/s.


Wracając do opisu produktu: w moim przypadku obietnice producenta nie spełniły się. Cóż...

Obecnie zużywam resztki balsamu do mycia ciała i muszę przyznać - w tej roli jest rewelacyjny! Odświeża i orzeźwia oraz pozostawia skórę jak po dodatkowym olejkowaniu!

Dla kogo?
Myślę, że z balsamu będą zadowolone osoby o włosach zniszczonych i przesuszonych. Nie będę odwoływać się do porowatości włosów, bo np masło shea jest składnikiem nietypowym pod tym względem, lubią je włosy niskoporowate oraz np ultraporowate afrykańskie loczki.
Polecam Balsam również zdesperowanym wrażliwcom skalpowym, gdyż jest na tyle inny, niż wszystkie myjadła dostępne na rynku, że warto zaryzykować! U mnie akurat się nie sprawdził do końca, ale takie jest życie wrażliwca :)

Czy kupię?

Z chęcią sięgnę po balsam ponownie, kiedy skóra głowy zmieni mi się diametralnie. Na chwilę obecną następne opakowane nie ma sensu. Jestem bardzo ciekawa, jak balsam sprawowałby się u mnie, gdybym nie miała ciągłych problemów ze skórą.
Mam nadzieję, że Sylveco poszerzy ofertę szamponów - chętnie wypróbuję ich kolejne dzieło (szampon owsiano-pszenny nie wchodzi w rachubę).

Cena balsamu to około 25zł za 300ml. Biorąc pod uwagę, że to jeden z niewielu takich produktów na rynku (jeśli nie jedyny!) - jest wart swojej ceny.
PS: Składniki, których użyto w balsamie są dostępne na półproduktach. Dobry szampon samorobiony wg kalkulacji Italiany (KLIK) kosztowałby podobnie :)


Balsam myjący do włosów z betuliną firmy Sylveco testowałam dzięki Zielarni Lawenda (KLIK).
Fakt otrzymania kosmetyku nie ma wpływu na moją opinię.


Czy znacie Balsam myjący albo Szampon Sylveco? Co o nich sądzicie?
A może znacie ich odpowiednika?

PS: Chyba znalazłam analogię wśród bardziej znanych kosmetyków: Balsam do kąpieli Babydream fur Mama [KWC] - łagodniejsze detergenty, bogata faza tłuszczowa. Tylko BDfM ma więcej substancji potencjalnie drażniących i proteiny. Jak sądzicie?

Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

piątek, 6 lutego 2015

Styczeń dla włosów - zbiorcza "niedziela"



Witajcie :)

W styczniu nie udało mi się być na bieżąco z Niedzielami dla włosów, dlatego pomyślałam, że zbiorczy wpis o pielęgnacji w styczniu (i końcem grudnia oraz początkiem lutego) będzie bardziej na miejscu.

Bo się działo :)

Działo się właściwie to, że dzięki wizycie u trychologa moja skóra głowy o niebo się poprawiła i mogę z powrotem mówić o pielęgnacji włosów a nie tylko dogadzaniu skalpowym humorom :)

Stał się cud - skóra przestała wiecznie piec i swędzieć. Mogę przez cały dzień chodzić w ciasnym kucyku, suszyć włosy suszarką, myć myjadłami, które do tej pory omijałam bardzo szerokim łukiem, a nawet przełożyć mycie o jeden dzień - i albo NIC się nie dzieje, albo nie dzieje się nic, czego nie wytrzymałabym dzień lub dwa do następnego mycia :)

Włosy zadziwiająco szybko wróciły do dobrego stanu po długotrwałym niedokarmieniu i potrafią być bardzo gładkie i błyszczące! Mam wrażenie, że ich porowatość znowu spadła do zera :)
porowatość zero? :)


Nowy system myciowo-odżywkowy pozwala mi zadbać o włosy praktycznie co mycie.

Wygląda tak oto:
  • mycie szamponem z SLS - Barwa Lniany (próbowałam innych szamponów ale widocznie to musi być ten :) )
  • maska-kompres z dodatkiem olejku copaiba [ZSK] na minimum kwadrans. Włosy z maską odciskam z wody, zakładam foliowy czepek (najczęściej reklamówkę :) ) i zawijam w turban Pilomax. Może być nawet ręcznik, ale ten turban jest wygodny i lekki.
W tym podpunkcie testuję różne kosmetyki z moich zbiorów. Do tej pory na skalp i świeżość włosów zadziałała maska Ziaja z olejem rycynowym - minus (a może plus?): prostuje włosy (np tak jak tutaj: KLIK), a najlepiej na skręt zadziałała Bioetika Idratante - ale trochę spuszyła włos i skalp przez pierwszy dzień był niepewny (ale potem się namyślił i chyba jednak lubi). Po Biovaxach skalp ma się zacnie, włosy gładkie jak szatan ale przetłuszczają się szybciej. 
 
Chwilowo odpuściłam sobie olejowanie. Raz - takie jest zalecenie trycholożki. Dwa - dawno nie byłam zadowolona z konkretnego oleju, więc mnie nie ciągnie. Trzy - brakuje mi czasu na dodatkowe zabiegi, a maskowanie wystarczająco dba o włosy.
 
Jeśli chodzi o sam skalp - staram się wprowadzić regularny peeling enzymatyczny ale mi nie wychodzi :) Olejek z 5% kwasu salicylowego trochę uwrażliwia mi skórę a wcierka mocznikowa jest a) za słaba i raczej nawilża niż złuszcza b) trochę się lepi więc nie nadaje się na co dzień a jedynie przed myciem.



Co do stylizacji - odpuściłam sobie wydobywanie skrętu, w zimie i tak czapka niweczy moje zabiegi, a skręt wydobyty i zniszczony nie wygląda najlepiej. Jednak - czasem kosmetyki zagrają z pogodą i włosy się kręcą jak szalone (słowo klucz: szalone :> ) :)
puszak skrętny samoistny

Dzięki regularnemu kompresowaniu końcówki przestały być suche i nawet mimo braku serum i odżywek b/s wyglądają dobrze. Zapewne noszenie włosów spiętych też pomaga. Długość do barków to trudna długość dla końcówek, które ciągle trą o ubrania, szaliki, zahaczają się o kolczyki i paski toreb.

kolaż ze zdjęcia tytułowego - powiększony

Kosmetyki, których używałam w styczniu i okolicach :P [w nawiasach ocena]


Myjadła:

  • Barwa, Szampon Lniany [5/5]
  • Barwa, Szampon Żurawinowy [4/5, chyba puszy włosy]
  • Facelle, Sensitive [3/5, uwrażliwia skalp]
  • Bobini Baby, Hypoalergiczny żel do mycia ciała i włosów (bez SLS) [0/5 łupież, przychlast i niewydajny]
  • (Kaufland) Classic Care, Conditioner Volume - jako odżywka do mycia [2/5 nie myje a pielęgnacyjnie nie powala]
  • Sylveco, Balsam myjący [?/5, nieprzewidywalny]
  • Kallos Color do emulgacji olejów [5/5 w roli emulgatora]
  • Isana Med, Creme-Oel Dusche [3/5 nie domywa]
Maski:
  • Ziaja, Maska z olejem rycynowym [5/5 pod kompres]
  • Bioetika, Crema di esenza Idratante [4/5, puszak pierwszodniowy, skalp zadowolony]
  • Seri Natural Line, Maska z olejem arganowym [?/5 za mało testów]
  • Ecohysteria, Balsam odżywienie [?/5 za mało testów]
  • Biovax, Maska z cynamonem (saszetka) [4/5, włosy piękne ale szybszy przetłuszcz]
  • maska myjąca (inspiracja - KLIK) olejowa z olejem kokosowym [3/5, nie domywa się - a miała myć sama ;] ]
Na skalp:
  • olejek / balsam copaiba [5/5 jedyny!!]
  • żel z mocznikiem 10% [2-4/5 nieźle nawilża ale nie złuszcza]
  • oliwka salicylowa 5% [2-4/5 złuszcza ale podrażnia]
Muszę wrócić do coniedzielnych notatek, bo potem nie pamiętam, czy kosmetyk się sprawdził i w jakiej konfiguracji :)

Cieszę się ogromnie, że wizyta u trychologa i zalecenia przyniosły poprawę. Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo tak drobne dolegliwości uprzykrzają mi codzienność... i jak niewiele wystarczy zachodu, by trzymać problem w ryzach!


Aż mam ochotę zapuścić włosy... :)

A jak minął styczeń Waszym włosom i głowom? :)

Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin