Szukam zastępnika dla kawy.
Kawa, oprócz szeregu zalet i wspaniałych właściwości antyoksydacyjnych - ma też kilka poważnych wad: podrażnia wrażliwy żołądek, wypłukuje jakże cenne witaminy i minerały i podobno zakwasza organizm i podobno jest to bardzo zły stan rzeczy.
Próbowałam zielonej herbaty, yerba mate - nie działają na mnie, zdarzyło mi się wręcz zdrzemnąć siedząc z kubkiem w ręce! :)
W moich poszukiwaniach sięgnęłam na półki Zielarni Lawenda. Obecnie w moich zbiorach znajduje się Cykoria, którą lubię i piję regularnie od lipca - i Żołędziówka, którą testuję w ramach współpracy z Zielarnią.
Opis na stronie sklepu (KLIK!):
Jest to bardzo zdrowa, posilna i wzmacniająca kawa. Daje uczucie sytości, wzmacnia żołądek, wątrobę i śledzionę. Pomaga likwidować zaburzenia żołądkowe. Dzięki dodatkowi korzenia imbiru działa pobudzająco. W dawnych czasach pita była zarówno na dworach, jak i w wiejskich chatach, szczególnie przez osoby osłabione, po przebytych chorobach oraz jako środek ogólnie wzmacniający.
Sposób przygotowania:
Jedną łyżeczkę zalać wrzątkiem, najlepiej parzyć pod przykryciem ok. 5-10 minut
Moje wrażenia:
Sięgnęłam po ten napój ze względu na opisywane właściwości wzmacniające i pobudzające.
Aromat ma przyjemny, podobny do kawowego ale bardzo delikatny, przebijają się korzenne nuty.
Polecono mi, aby żołędziówkę kilka minut zagotować, wtedy ma bardziej intensywny aromat - tak też uczyniłam. Napój dobrze smakuje z mlekiem owsianym, można dodać szczyptę ciemnego kakao.
Kawa jest fusiasta - pozostałe fusy można wykorzystać jako łagodny peeling :) Czego jeszcze nie uczyniłam bo napój piję popołudniu / wieczorem a smarować lubię się rano.
Co więcej mogę powiedzieć o napoju - nie zauważyłam, żeby mnie pobudzał, działa na mnie wręcz relaksująco ale nie usypiająco. Pijam ją więc w ciemne już popołudnia, kiedy wiem, że mam czas dla siebie i nigdzie nie muszę się spieszyć.
Wydajność jest średnia, ja potrzebowałam łyżki miału dla odpowiednio intensywnego smaku, a opakowanie jest nieduże. Do codziennego picia wychodziłoby to bardzo nieekonomicznie - co kilka dni jest ok, w końcu opakowanie kosztuje tylko 5-6zł i wystarczy na dobre kilka "kaw".
Warto spróbować, jeśli lubimy kulinarne nowinki :)
To cudo kupiłam w Zielarni już daawno i towarzyszy mi na co dzień.
Opis na stronie sklepu (KLIK!)
“Cykoria” wysokobłonnikowy napój kawowy otrzymywana z korzenia cykorii, jest naturalnym źródłem błonnika pokarmowego rozpuszczalnego w wodzie, genetycznie nie modyfikowana.
- Reguluje procesy przemiany materii
- Usprawnia działanie przewodu pokarmowego
- Wspomaga redukcję masy ciała
Przeważającą część frakcji błonnika w Cykorii instant stanowi INULINA fruktooligosacharyd o obniżonej wartości energetycznej i wysokiej wartości odżywczej.
Jest to prebiotyk, czyli niestrawny składnik pożywienia. Korzystnie wpływa na rozwój pożądanej flory bakteryjnej jelit. Jest to produkt, który mogą spożywać osoby deklarujące dietę wegetariańską.
INULINA:
- Zwiększa przyswajanie wapnia w organizmie
- Wspomaga perystaltykę jelit
- Reguluje rytm wypróżnień
- Chroni przed zaparciami
- Wywołuje uczucie sytości
- Obniża poziom triglicerydów i cholesterolu we krwi
Przeznaczenie: dla osób dorosłych dążących do zredukowania masy ciała oraz jako napój wspomagający funkcjonowanie przewodu pokarmowego (szczególnie w zaparciach)
Skład: cykoria instantyzowana
Moim zdaniem
Cykorię znam już z łagodnych kaw typu "Ricore". Podobno czasem rozrzedza się nią kawy rozpuszczalne - ma podobny aromat i jest tańsza niż kawa, łagodniejsza dla żołądka itp.
Lubię ją za to, że jest całkowicie rozpuszczalna, łatwa w przygotowaniu (zalewasz i gotowe), dobrze komponuje się z mlekiem zwierzęcym albo roślinnym.
Kiedyś na próbę zrobiłam cykorię z mlekiem sojowym koleżance, która na co dzień pije normalną roszpuszczałkę z normalnym mlekiem. Smakowało jej :) (Acz nie na tyle, żeby miała zmieniać swoje nawyki, mleko sojowe jest jakby nie brać wiele droższe i trudno dostępne).
Smak jest na tyle podobny do kawy rozpuszczalnej, że mój mózg daje się na chwilę oszukać. Mogę ją spokojnie pić bliżej wieczoru, bo wiem, że nie będę mieć problemu z zaśnięciem - i rano, bo nie podrażni mi żołądka.
Nie czuję się po niej jakoś bardzo inaczej niż bez niej, ale lubię i piję, codziennie.
Wydajność - ok. Opakowanie za 5-6zł starcza mi na około miesiąc.
Jedyna wg mnie wada: Szkoda, że nie daje kopa :)
Doświadczenie ciekawe :) Lubię eksperymenty, kulinarne również.
Próbowałyście takich nie-kaw? Co o nich sądzicie?
Czarownicująca
Kawa, oprócz szeregu zalet i wspaniałych właściwości antyoksydacyjnych - ma też kilka poważnych wad: podrażnia wrażliwy żołądek, wypłukuje jakże cenne witaminy i minerały i podobno zakwasza organizm i podobno jest to bardzo zły stan rzeczy.
| źródło: google |
Próbowałam zielonej herbaty, yerba mate - nie działają na mnie, zdarzyło mi się wręcz zdrzemnąć siedząc z kubkiem w ręce! :)
W moich poszukiwaniach sięgnęłam na półki Zielarni Lawenda. Obecnie w moich zbiorach znajduje się Cykoria, którą lubię i piję regularnie od lipca - i Żołędziówka, którą testuję w ramach współpracy z Zielarnią.
KAWA ŻOŁĘDZIÓWKA
Opis na stronie sklepu (KLIK!):
Jest to bardzo zdrowa, posilna i wzmacniająca kawa. Daje uczucie sytości, wzmacnia żołądek, wątrobę i śledzionę. Pomaga likwidować zaburzenia żołądkowe. Dzięki dodatkowi korzenia imbiru działa pobudzająco. W dawnych czasach pita była zarówno na dworach, jak i w wiejskich chatach, szczególnie przez osoby osłabione, po przebytych chorobach oraz jako środek ogólnie wzmacniający.
Sposób przygotowania:
Jedną łyżeczkę zalać wrzątkiem, najlepiej parzyć pod przykryciem ok. 5-10 minut
Moje wrażenia:
Sięgnęłam po ten napój ze względu na opisywane właściwości wzmacniające i pobudzające.
Aromat ma przyjemny, podobny do kawowego ale bardzo delikatny, przebijają się korzenne nuty.
Polecono mi, aby żołędziówkę kilka minut zagotować, wtedy ma bardziej intensywny aromat - tak też uczyniłam. Napój dobrze smakuje z mlekiem owsianym, można dodać szczyptę ciemnego kakao.
Kawa jest fusiasta - pozostałe fusy można wykorzystać jako łagodny peeling :) Czego jeszcze nie uczyniłam bo napój piję popołudniu / wieczorem a smarować lubię się rano.
Co więcej mogę powiedzieć o napoju - nie zauważyłam, żeby mnie pobudzał, działa na mnie wręcz relaksująco ale nie usypiająco. Pijam ją więc w ciemne już popołudnia, kiedy wiem, że mam czas dla siebie i nigdzie nie muszę się spieszyć.
Wydajność jest średnia, ja potrzebowałam łyżki miału dla odpowiednio intensywnego smaku, a opakowanie jest nieduże. Do codziennego picia wychodziłoby to bardzo nieekonomicznie - co kilka dni jest ok, w końcu opakowanie kosztuje tylko 5-6zł i wystarczy na dobre kilka "kaw".
Warto spróbować, jeśli lubimy kulinarne nowinki :)
CYKORIA INSTANT
| źródło: www.zielarnia24.pl |
Opis na stronie sklepu (KLIK!)
“Cykoria” wysokobłonnikowy napój kawowy otrzymywana z korzenia cykorii, jest naturalnym źródłem błonnika pokarmowego rozpuszczalnego w wodzie, genetycznie nie modyfikowana.
- Reguluje procesy przemiany materii
- Usprawnia działanie przewodu pokarmowego
- Wspomaga redukcję masy ciała
Przeważającą część frakcji błonnika w Cykorii instant stanowi INULINA fruktooligosacharyd o obniżonej wartości energetycznej i wysokiej wartości odżywczej.
Jest to prebiotyk, czyli niestrawny składnik pożywienia. Korzystnie wpływa na rozwój pożądanej flory bakteryjnej jelit. Jest to produkt, który mogą spożywać osoby deklarujące dietę wegetariańską.
INULINA:
- Zwiększa przyswajanie wapnia w organizmie
- Wspomaga perystaltykę jelit
- Reguluje rytm wypróżnień
- Chroni przed zaparciami
- Wywołuje uczucie sytości
- Obniża poziom triglicerydów i cholesterolu we krwi
Przeznaczenie: dla osób dorosłych dążących do zredukowania masy ciała oraz jako napój wspomagający funkcjonowanie przewodu pokarmowego (szczególnie w zaparciach)
Skład: cykoria instantyzowana
Moim zdaniem
Cykorię znam już z łagodnych kaw typu "Ricore". Podobno czasem rozrzedza się nią kawy rozpuszczalne - ma podobny aromat i jest tańsza niż kawa, łagodniejsza dla żołądka itp.
Lubię ją za to, że jest całkowicie rozpuszczalna, łatwa w przygotowaniu (zalewasz i gotowe), dobrze komponuje się z mlekiem zwierzęcym albo roślinnym.
Kiedyś na próbę zrobiłam cykorię z mlekiem sojowym koleżance, która na co dzień pije normalną roszpuszczałkę z normalnym mlekiem. Smakowało jej :) (Acz nie na tyle, żeby miała zmieniać swoje nawyki, mleko sojowe jest jakby nie brać wiele droższe i trudno dostępne).
Smak jest na tyle podobny do kawy rozpuszczalnej, że mój mózg daje się na chwilę oszukać. Mogę ją spokojnie pić bliżej wieczoru, bo wiem, że nie będę mieć problemu z zaśnięciem - i rano, bo nie podrażni mi żołądka.
Nie czuję się po niej jakoś bardzo inaczej niż bez niej, ale lubię i piję, codziennie.
Wydajność - ok. Opakowanie za 5-6zł starcza mi na około miesiąc.
Jedyna wg mnie wada: Szkoda, że nie daje kopa :)
Doświadczenie ciekawe :) Lubię eksperymenty, kulinarne również.
Próbowałyście takich nie-kaw? Co o nich sądzicie?
Czarownicująca




















