Wiedzma bloguje (Czarownicująca)

piątek, 14 września 2012

Czas zmian :)

Witajcie!
Wróciłam z wakacji ledwo wczoraj, jeszcze się nie ogarnęłam a z drugiej strony - jakbym była to już dawno z powrotem.
Dziękuję Wam za życzenia udanego wyjazdu - wszystko udało się nawet lepiej, niż mogłam sobie wyobrazić :)
Byłam ciekawa, czy odgadniecie plan wycieczki po tych dwóch marnych fotkach z neta - ale niespodzianka jeszcze przed Wami, bo mam ochotę na wpis z masą pięknych zdjęć :D

http://jmanandmillerbug.com/2012/02/ch-ch-ch-changes-how-do-you-deal.html


Zmiana nr 1 - wygląd bloga
Co pewnie udało Wam się zauważyć - zmieniło się tło bloga. Wiedźma nie lubi nudy, jest kobietą i zmienia się codziennie - zmienia się więc i blog!
Zmieniła się też nazwa - może nie ostatecznie - bo chciałabym ogarnąć chaos: blog jest Kocioł, podpisuję pod postami jako Wiedźma, nick mam Czarownicująca, w ogóle nazwa bloga inna niż adres - za dużo tego!
Kiedy ostatnio sprawdzałam, adres WiedzmiKociolek na bloggerze był dostępny, przeniosłam nań bloga na próbę ale przekierowanie nie działało, więc adres powrócił... Może któraś z Was potrafiłaby mi pomóc w tej kwestii? Piszcie w komentarzach czy na maila, będę bardzo wdzięczna za pomoc :)

Zmiana nr 2 - kto pyta nie błądzi
Jako że w kupie raźniej - te z Was, które mają dylematy i pytania pielęgnacyjne - zachęcam do zadawania pytań pod postami - wiele mądrych głów tu zagląda i łatwiej w wyniku burzy mózgów znaleźć rozwiązanie rożnego typu problemów. Sama, choćbym wszystkie poradniki wkuła na pamięć i choćbym zakwitła, nie mam doświadczeń we wszystkim, a to właśnie doświadczenie a nie teoria przynoszą rozwiązania :)
Może macie ochotę na utworzenie na blogu strefy dla Was, do dyskusji między Wami, gdzie będziecie się wymieniać między sobą spostrzeżeniami np o hodowli włosów o różnej porowatości?
  
Zmiana nr 3 - tak ogólnie :)
Chyba dojrzałam do zmian w życiu, tak ogólnie, w sobie. Nie mam pojęcia, dokąd one zmierzają - ale są!
Widać będzie te zmiany i tu :D

Zapraszam na normalne wpisy już wkrótce :D

Czarownicująca vel Wiedźma
 

środa, 5 września 2012

Wakacje! :D

Kiedy przeczytacie te słowa - ja pewnie właśnie będę wsiadać do samolotu :)

Jestem tak przejęta że aż sama sobie zazdroszczę :D
Czekają mnie piękne widoki i sam środek lata we wrześniu :D

http://balearsculturaltour.net
http://bi.wikipedia.org/wiki/Paris
Nie zdążyłam przygotować wielu wpisów na czas wyjazdu przez ciągłe awarie komputera i internetu, ale mam nadzieję, że nie zapomnicie o mnie tak szybko :)
Wreszcie będę miała czas przeczytać książkę :D
Wrócę z nową dawką energii i pomysłów, oby również z większą ilością wolnego czasu.

Pozdrawiam wakacyjnie :D

Wiedźma

wtorek, 4 września 2012

Późnosierpniowy haul

Przed wami jeden z obiecanych wpisów "obrazkowych" :)


Zielarniany haul
Zakupy w Zielarni Lawenda zawsze poprawiają mi humor :)


Szyszki chmielu - zioła, które kupiłam z dwóch powodów.
Po pierwsze: jakim cudem ja, zielarka-włosomaniaczka - jeszcze nie mam wszystkich ziół pozytywnie wpływających na włosy? Myślę o płukankach i maceracie.
Drugi powód bardziej przyziemny - zawsze przyda się coś na lepszy sen dla nerwuska :)

Cykoria - produkt mogący zastąpić kawę, wg mnie ma lepsze walory smakowe niż typowe kawy zbożowe. Pierwsze opakowanie kupiłam miesiąc temu - i widząc dno pośpieszyłam po następne. Bardzo dobrze zastępuje u mnie kawę, jeśli nie potrzebuję kofeinowej pobudki. Dobrze komponuje się z mlekiem owsianym.
Cena około 6zł/op. jest bardzo na miejscu :)

Szampon Anthyllis do włosów suchych i zniszczonych - miss września, czyli przedmiot testów w ramach współpracy z Zielarnią Lawenda. Szampon o pięknym, bardzo łagodnym składzie i świeżym zapachu. Jeszcze nie testowany.

Aukcje Agapeanimali
Przed państwem fanty z jednej z aukcji charytatywnej Agapeanimali. Będzie ich więcej, niestety chwilowo "nie ogarniam".

Sally Hansen - Hand Lift Serum - lekki olejek do pielęgnacji dłoni. Jak na olejek dość szybko się wchłania, przyjemnie nawilża skórę w codziennych sytuacjach; nie ukoi skóry po wielkim sprzątaniu.

Sally Hansen - Cuticule Quencher - lekki nawilżający kremik do skórek i paznokci. Użyłam go ledwie kilka razy i mogę zaopiniować, że jest przyjemny.

Ewa Schmitz - wybielający zmywacz do paznokci - zmywacz jak zmywacz :) Jeszcze nie testowałam na kolorowym lakierze.

Aukcje jeszcze trwają - jeszcze możemy pomóc!
I to w jaki łatwy i przyjemny sposób :)

Allegrowy Haul
Maska do włosów Scandic, Organic Banana Mask - maseczka o ładnym, prostym składzie i miłym owocowym zapachu. Jeszcze nie testowana.

3x Jantar

Jantar - Odżywka do włosów i skóry głowy - bardzo popularna na wizażu wcierka do skóry głowy przyspieszająca porost włosów i zmniejszająca wypadanie. Jedna z nielicznych nie zawiera alkoholu (ani denaturatu, ani IPA), ma bogactwo ekstraktów ziołowych i natoralne filtry przeciwsłoneczne.
Jako że szklana butla nie jest wygodna - przelewam Jantara do butelek z psikaczami, np do tej po wodzie utlenionej w sprayu, kupionej w aptece DOZ.
Składowo nie musi być dobrym rozwiązaniem dla alergika i wrażliwca, bo takie stado składników zawsze oznacza pewne ryzyko uczuleń. Jest też niefajny konserwant HMDM Hydantoin, który może zacząć podrażniać skórę słownie z dnia na dzień.
Ja mogę tej odżywki używać, o ile nie robię tego za często.

Znacie te produkty? Jakie macie o nich zdanie?

Pozdrawiam

Wiedźma

poniedziałek, 3 września 2012

Shikakai po raz drugi

Bez zbędnych wstępów - drugi przepis z ziołami do włosów Shikakai, które testuję dzięki Zielarni Lawenda.

Pierwszy wpis i szerszy opis ziół znalazły się w tym wpisie:
Shikakai - czy to najlepszy naturalny szampon na świecie?

http://www.funmag.org/health-and-beauty-tips/6-home-remedies-for-shiny-hair/
*BTW zobaczcie sobie porady podane w adresie pod wklejonym zdjęciem :)

Zadowolona pierwszym podejściem - sporządziłam kolejną mieszankę:
  • 4 łyżeczki Shikakai Hesh
  • 2 łyżeczki Amla Hesh
  • 1 łyżeczka miodu
  • ciepła woda - ilość potrzebna do uzyskania konsystencji śmietany / jogurtu
  • szczypta cynamonu
  • 1 łyżeczka maski Bingo z masłem shea
shikakai - nasz bohater, szampon ziołowy,
amla - odżywka ziołowa, w niektórych połączeniach lekko przyciemnia włosy, w kierunku chłodnego odcienia
miód - świetny nawilżacz, dobry również dla skóry suchej i podrażnionej
cynamon - pobudza krążenie w skórze głowy, więc może przyspieszać porost włosów, zmniejszać ich wypadanie, działa też nieco rozjaśniająco na włosy


WSZYSTKIE składniki mogą podrażniać lub uczulać, alergicy i wrażliwcy zawsze przed zastosowaniem nowe mieszanki powinni zrobić test alergiczny!!


*dodatek cynamonu i amli zainspirowany wpisem weegirl -
Farbowanie Amlą, które w pierwotnym zamyśle nie miało być farbowaniem :)


Podobnie jak za pierwszym razem - nałożyłam maskę na wypłukane i odciśnięte włosy.
Trzymałam około 15 minut, po tym czasie bardzo dokładnie spłukałam mieszankę.
Tym razem włosy wydały się być bardziej suche - więc w ruch poszła jeszcze maseczka - odżywka Cece-Salon z Algami nałożona metodą kubeczkową (bardzo emolientowa odżywka, bez protein w składzie).

Po tej kuracji włosy są jeszcze lepsze niż poprzednio - też czyste i puszyste, ale mają o wiele lepszy skręt, bardzo sprężysty - czuję sprężyny przy każdym ruchu głową: ciężkie, czyli dobrze nawilżone a jednocześnie puszyste :)

Szukam kolejnego sposobu na shikakai - może odważę się zmyć tym szamponem olej z włosów, jak to polecają na opakowaniu?


~DOPISEK~
Miałam możliwość dodać zdjęcia :D
Może choć kilka z Was tu jeszcze zajrzy.
Ja w każdym razie jestem zachwycona działaniem Shikakai - mimo braku stylizatora (żelu lnianego).





Czy zdarza Wam się suchość włosów po hinduskich ziołach? Jak sobie z nią radzicie?


Pozdrawiam

Wiedźma

sobota, 1 września 2012

Shikakai - czy to najlepszy naturalny szampon na świecie?

Witajcie!
Wreszcie mam chwilkę czasu dla Was - wokół mnie bałagan i rozgrzebane walizki (w środę już mnie tu nie będzie :) ) - ale mam możliwość coś napisać :)

Korzystam z pożyczonego komputera więc nie będzie zdjęć - tylko sama czysta treść. Szkoda wielka, bo napstrykałam zdjęć, kolekcje i haule - a tu pupa ;]

Bohaterem dzisiejszej notki będzie szampon ziołowy Shikakai firmy Hesh, który testuję w ramach współpracy z moją ulubioną Zielarnią Lawenda.
www.spicesofindia.co.uk/acatalog/hesh-shikakai-powder.html


http://silknstone.com/products.php?product=Shikakai-Powder-%28acacia-concinna%29


Obietnice producenta :)
Shikakai to puder z owoców drzewa Acacia Concinna rosnącego w Indiach, od stuleci używany do pielęgnacji włosów i skóry głowy, nawet tej wrażliwej. Powiada się, że to najlepszy naturalny szampon na świecie: ma odpowiednie, neutralne pH, nie narusza bariery lipidowej naskórka. Oczyszcza dzięki zawartości saponin znanych nam z orzechów piorących i korzenia mydlnicy.

Nie wysusza skóry i włosów (jak na preparat ziołowy; właściciele skóry suchej powinni jednak ostrożnie traktować wszelkie zioła, jako i ja) i pomaga w walce z łupieżem (ciekawe którą odmianę łupieżu autorzy tekstu, którym się podpieram, mają na myśli). Dodatkowo ma pozostawiać włosy nawilżone, odżywione i lśniące. Żadnym uwag co do wpływu na kolor włosów.

Sam producent opisuje go jako najlepszy naturalny szampon na świecie! 

Przepis na szampon:
20-30g zmieszaj z pół szklanki ciepłej wody, rozprowadź na wilgotnych włosach i pozostaw na kilka (różne źródła podają 2-5, 2-30 min a nawet do kilku godzin).
Spłucz dokładnie i gotowe!

Wersja szybsza: 
rozbełtaj proszek w butelce i polej dokładnie włosy i skalp. Reszta jak w wersji podstawowej.

Szampon jest od razu odżywczy, włosy nie wymagają odżywki.
Można dodać miodu albo żelu aloesowego na konsystencję (i dodatkowe nawilżanie).
Można mieszać z Amlą i Arithą.

Tyle z teorii - przejdźmy do praktyki:


Moja opinia o produkcie
Moja opinia jest bardzo dobra :)
Bardzo żałuję, że czekałam z użyciem go aż do teraz!

Mój przepis:
  • 4 spore łyżeczki
  • ciepła woda
  • łyżeczka maski Bingo z shea, żeby ułatwić nakładanie

Otrzymałam mieszankę o konsystencji budyniu z kawą i uroczym zapachu śliwki :)
Nałożyłam na wypłukane i osuszone ręcznikiem włosy.
Mieszanka nałożyła się łatwo i bez problemu udało mi się pokryć wszystko, o wiele łatwiej niż przy Cassii.
Maseczkę trzymałam pod folią około 30 minut, po tym czasie spłukałam bardzo dokładnie i nie nakładałam na włosy już nic, żeby ocenić efekty papki.
Jako zakręcona nie rozczesuję włosów po myciu.

Dopóki wilgotne - włosy były nieco tępe w dotyku - ale kiedy wyschły!
Szał! Sprężyste i błyszczące, nawet pokręciły się całkiem ładnie. Do tego puszyste i faktycznie oczyszczone. Nieco sztywne, ale w taki pozytywny sposób - jakby wzmocnione. I sprężyste.
Zapach śliwki towarzyszył mi do następnego mycia.
Przesuszone końcówki wymagały nałożenia silikonowego serum - ale obyło się bez odżywki >:)
Również moja sucha skóra głowy zniosła ten test całkiem dzielnie.

Bardzo żałuję, że nie udało mi się uwiecznić efektu na zdjęciu... Na zdjęciu poniżej przeciętnej - a na żywo nie mogłam się napatrzyć na nie, nie dotknąć :)

Kręcenie papki było przyjemne i zajęło dosłownie chwilkę - nie to co Cassia czy orzechy piorące, które zostawiałam na noc, czy mydlnica, którą trzeba najpierw ugotować.
Bałagan powstały w łazience dał się bardzo łatwo posprzątać, to też duży plus :)

Bardzo spodobał mi się ten produkt i do tego wydaje się całkiem wydajny. Nie wyobrażam go sobie używać do każdego mycia - moja sucha skóra woli jednak mycie odżywkami - ale raz na jakiś czas, jako inna ciekawa maseczka lub alternatywa dla łagodnego szamponu - czemu nie :)

Zostało mi proszku na dobre kilka użyć - już wypróbowałam kolejnej metody, ale to temat na kolejny wpis (cudze klawiatury nie są fajne :P ) :)

Czy Wy miałyście do czynienia z Shikakai lub innymi ziołowymi szamponami z Indii? Jakie są wasze wrażenia?

Pozdrawiam

Wiedźma