Wiedzma bloguje (Czarownicująca)

środa, 14 maja 2014

Chleb 'cztery ziarna' - bezglutenowy chlebek z maszyny


Obiecywałam i obiecywałam, pora się wywiązać :)

Dzisiaj dzielę się z Wami przepisem na bezglutenowy chleb z maszyny. Przepis jest sprawdzony i chleb upieczony z nim zgodnie zawsze mi wychodzi. Chleb jest jadalny nawet 5 dni, chociaż pod koniec robi się twardy - nic nie szkodzi, suche skórki zbieram i wykorzystam ponownie, choćby do upędzenia żurku albo na klopsa.
Ostatnio ku memu zdziwieniu odkryłam, że z mojego chleba da się zrobić "normalne" składane kanapki do pracy. Wsad musi być płaski, chleb czasem się połamie ale to nie szkodzi, dalej jest jadalny!
Kanapki z mojego chleba są bardzo sycące, co w sumie nie zaskakuje biorąc pod uwagę gęstość wypieku.

A zatem - przepis!

Składniki:
  • 1 opakowanie drożdży w proszku
  • 3 szklanki mąki - opcja ulubiona: po szklance gryczanej, kukurydzianej i ryżowej
  • 2 łyżeczki mielonego siemienia lnianego
  • 2 łyżeczki otrąb gryczanych
  • 1,5 łyżki cukru
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki gumy guar lub ksantanowej - tylko w przypadku bezglutenowców
  • 1,5-2 szklanki letniej wody
  • 4-6 łyżki oleju - sugeruję taki o neutralnym aromacie i odporny na działanie wysokiej temperatury, np ryżowy, słonecznikowy

Opcjonalnie:
  • 1-2 jajka - zwłaszcza w opcji bezglutenowej, wtedy można dać mniej gumy
  • dowolne zioła i przyprawy
  • otręby
  • więcej cukru i bakalie w wersji słodkiej
  • część wody można zastąpić gazowaną, chleb lepiej wyrośnie
  • część wody można zastąpić mlekiem, np 2 łyżki
  • drożdże w proszku można zastąpić zwykłymi (1 opakowanie sypkich = pół kostki) tylko najpierw trzeba je "uruchomić", np z częścią cukru

Wykonanie:
Chleb piekę w maszynie do pieczenia chleba na programie do chleba białego. Gdyby był program do ciemnego pieczywa, zapewne wybrałabym ten.
W tym programie wyrabianie i rośnięcie ciasta trwa 3 godziny a pieczenie około godziny.

chlebek kukurydziany bez dodatków
Opcje:
Mój ulubiony zestaw to mąki: gryczana, ryżowa i kukurydziana. Przypomina chleby razowe o ile dobrze pamiętam :)

W wersji kukurydziano-gryczano-jaglanej jest bardziej wilgotne, troszkę bardziej kwaskowate ale mniej wyrośnięte.

Zdarzyła mi się nawet wersja chlebo-babki: po szklance mąki kukurydzianej, ziemniaczanej i mielonych orzechów.

Na pewno można upiec chleb tematyczny, np a'la włoski z oliwą i ziołami, ale mi zależy na neutralnym.

Najtańsza opcja to 3 szklanki mąki kukurydzianej i cenowo mieści się w okolicach sklepowego "normalnego" chleba. BTW - chleb kukurydziany ma potencjał na słodką bułę :)

jeden z pierwszych - chleb kukurydziany z domowym dżemem :)

Uwagi:
Gumę dostaniecie w sklepach ze zdrową żywnością. Wydatek spory, ale szalenie wydajne toto a jakość ciasta wzrasta niezmiernie.
W chlebie podczas pieczenia zostaje mieszadło i część kromek będzie dziurawa. Trzeba się z tym pogodzić :)
Również trzeba się pogodzić z tym, że chleb bezglutenowy pieczony w domu nigdy nie będzie przypominał lekkiego pszennego. Ale czy musi?
Można upiec podobny chleb w piekarniku w ok. 200C, wyrabiając go i wyrastając porządnie przed upieczeniem.
Bakalie i ziarna najlepiej dodać pod koniec wyrabiania, inaczej mogą opaść na dno.
Jeszcze nie próbowałam piec chleba na zwykłych drożdżach, dam znać jak wyszło, jeśli spróbuję. Próbowałam, wyszedł :)
IMO chleb bije na głowę gotowe chleby bezglutenowe, które próbowałam!

* * *

To chyba wszystko :) Jeśli macie jakieś pytania - proszę zadawać w komentarzu. Jeśli pieczecie swoje chleby - podzielcie się przepisem, a jeśli skorzystacie z mojego przepisu, koniecznie dajcie znać, jak wyszło!

Smacznego :)


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

niedziela, 4 maja 2014

Podsumowanie kwietnia

źródło
Pory roku się poplątały i w kwietniu przerobiliśmy i przedwiośnie i kawał wiosny i nawet pierwsze majowe burze. Przerobiliśmy również pylenie typowe dla marca, kwietnia i początków maja :P Ale - czy to ważne? Jest wiosennie, jest kolorowo, jest pięknie! :)
Miesiąc przeleciał jak z bicza strzelił, pora na podsumowanie podsumowanie :)

HITY KWIETNIA

Zgodnie z planem hitem kwietnia jest ROWER! :)


Rower należy do nicniemających :) I jak najbardziej mi to odpowiada :) Jeździ, świeci, hamuje i ma koszyk - wystarczy!

Drugim hitem jest... żel na paznokciu, jednym tych porowkowanych na potęgę. Żel jest przezroczysty i zmatowiony więc "poprawka" w ogóle nie rzuca się w oczy. Zrobię ponownie!

HAUL (?)

Nie kupiłam wielu kosmetyków i nie miałam takiej potrzeby. Moja skóra staje się powoli coraz mniej marudna, więc grzecznie zużywam coraz głębsze pokłady zapasów, np spośród miliarda próbek, np kremów do twarzy. Więc kupiłam kremy do twarzy, babska logika! :D


Z najciekawszych zdobyczy - w konkursie u Alter Ego wygrałam serum na porost rzęs Long 4 lashes marki Oceanic. Testy dopiero się rozpoczęły więc nie mam opinii na temat tego preparatu :)
Trochę szkoda, że serum nie można stosować na dolną powiekę, bo dolne rzęsy mam mizerne, ale i tak jestem ciekawa efektów. Zapewne przedstawię podsumowanie kuracji na blogu.

Pozostałe produkty to:
  • Ziaja, Ulga Dla Skóry Wrażliwej, Krem łagodzący na dzień redukujący podrażnienia [KWC] - lekki krem nawadniający, niezbyt tłusty ale nie wysusza. Filtr chemiczny SPF 20.
  • Pollena-Ewa, Eva Natura Herbal Garden, Krem intensywnie nawilżający na dzień i na noc z ekstraktem z melisy [opinia] [KWC] - mój mały hit pielęgnacji twarzy w ciepłych miesiącach
  • BeBeauty Hands Expert!v, Nawilżający krem do rąk - biedronkowy krem wyprodukowany przez Tołpę. Tani jak barszcz (4zł?), bezzapachowy i lekki. Nakładany przesadnie pozostawia skórę klejącą, ale w porcji wielkości groszku - bardzo dobry. Nie pobije raczej ideału z Bielendy, ale przyjemny.


I jeszcze biżuteria! Od kiedy zobaczyłam ten naszyjnik u AzjatyckiegoCukru - wiedziałam, że będzie mój :) Nie bez przygód, ale jest! Prosto z E-baya :P

WŁOSY

Moja pielęgnacja włosów jest bardzo nudna :) Niewiele się zmieniło od stycznia [KLIK].

zdjęcie z wpisu o styczniowej pielęgnacji włosów [KLIK]
Pod koniec kwietnia wprowadziłam - nareszcie bez niespodzianek - olejowanie i odżywkowanie włosów przed myciem. Włosy są szczęśliwsze a skalp nawet nie marudzi. Oczywiście olej nie może zawierać zbyt wiele kwasu oleinowego [wpis o kwasach C18] ponieważ takowe zaostrzają moją przypadłość - ani ziół. Najczęściej jest to olejek hydrofilny ukręcony na oleju perilla [opinia] lub odkryty niedawno w zapasach olejek Babydream Extrasensitive [KWC] z masłem shea i olejem z dzikiej róży; w Polsce już niedostępny. Do tego Kallos Color [KWC] jako odżywka do zmywania oleju.
Jestem zadowolona z włosów. Są gładkie, sypkie, nawet lśnią. O ile wilgotność powietrza nie szaleje - zachowują się jak porządne niskoporowate :) Na wilgoć niestety się puszą i plączą, jak zawsze.
Osiągnęły najtrudniejszą długość, wywijają się jak chcą i nie ma na nie sposobu - przy tej długości zawsze kapitulowałam i albo obcinałam albo robiłam trwałą :) Tym razem podcinam ostrożnie i zobaczymy.

porównanie - przed i po wizytą u fryzjera
[zdjęcie "po" z lampą]

Przy okazji chciałam pokazać, ile daje dobre cięcie. Zwróćcie uwagę na białą linię - włosy zostały skrócone o 2cm w najniższej warstwie i mniej niż 1cm w najwyższej, czyli niewiele - a fryzura wygląda zupełnie inaczej, IMO lepiej, i do tego nie wymaga układania (na zdjęciach włosy po schnięciu naturalnym, bez stylizacji).


DIETA & ZDROWIE

Nadal żyję bezglutenowo, a dodatkowo jeszcze bardziej bezmlecznie (wcześniej był żółty ser w małych ilościach plus drobne grzeszki).
Zakończyłam fazę eliminacji i już w 99% przypadków wiem, co mi wolno i tego się trzymam, już bez odstępstw i dyspensy. A co dalej - tym zajmie się lekarz, gdyż wreszcie trafiłam na takiego, który chce i może mi pomóc :)

Świąteczne posiłki dzięki wsparciu rodziny nie były kulinarną torturą. Nikomu nie przeszkadzał brak mąki i nabiału w obiadowych smakołykach babci! Oczywiście słodkości i niektóre potrawy w wersji "bezowej" przygotowałam sama - i też wszystkim smakowały.
Miał być sernik jaglany i babka orzechowa ale padł nam piekarnik :P
Przygotowałam więc wariację na temat w/w babki w maszynie do pieczenia chleba, chleb cztery ziarna, żur gryczano-jaglany i "bez-sernik" luźno inspirowany przepisem Nissiax83. Obydwa przepisy w mojej wersji wymagają dopracowania ale mają potencjał - żur smakuje jak żur i nie daje gryką, a bez-sernik, w mojej wersji nie-wege bo z galaretką, trochę przypomina sernik na zimno, nawet trochę ukoił tęsknotę za twarogiem :)

Za namową koleżanki rozpoczęłam ssanie oleju rano. Nie jestem przekonana do detoksykujących właściwości tej kuracji ale chciałabym nieinwazyjnie rozjaśnić zęby i spowolnić odkładanie się kamienia, które, jak to u zębowych wrażliwców, postępuje u mnie szybko (miękka szczoteczka, pasty z delikatnymi ścierakami i łagodnymi detergentami nie radzą sobie zbyt dobrze z osadem [kilka słów o pastach do zębów]).

To chyba byłoby na tyle :)
Czuję wiosnę w powietrzu i szukam pretekstu, żeby wystawić twarz do słońca :D

A jak Wam minął kwiecień?

Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

sobota, 3 maja 2014

Twarzowe trio oczyszczające Sylveco - arnikowe mleczko oczyszczające


Ostatni z trójki produktów oczyszczających twarz. Nowinka od Sylveco.

Opisywane produkty to:
  • Sylveco, Tymiankowy żel do twarzy [KLIK]
  • Sylveco, Hibiskusowy tonik do twarzy [KLIK]
  • Sylveco, Arnikowe mleczko oczyszczające [KLIK]

ARNIKOWE MLECZKO OCZYSZCZAJĄCE

Mleczko również trafiło do mnie jako świeżuteńka nowość. Czy to miłość od pierwszego wejrzenia? Zaraz się dowiecie!

Opis producenta
Hypoalergiczne, delikatne mleczko oczyszczające, przeznaczone do każdego rodzaju cery, szczególnie wrażliwej, cienkiej i przesuszonej. Łagodnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia i makijaż (również wodoodporny). Zawiera wyciągi z kwiatów arniki górskiej i kory brzozy białej o działaniu antyoksydacyjnym, wzmacniającym kruche naczynka i opóźniającym procesy starzenia. Połączenie składników nawilżających i regenerujących zapewnia skórze właściwą ochronę, dając jej uczucie świeżości i ukojenia. W składzie mleczka znajduje się także olej rycynowy o właściwościach wzmacniających brwi i rzęsy. Łagodnie zmywa zanieczyszczenia chroni skórę przed wysuszeniem wzmacnia kruche naczynka.
 
Zastosowanie

Dozę mleczka rozprowadzić na mokrej twarzy i wmasowywać delikatnie okrężnymi ruchami. Zmyć wodą lub przy użyciu wacika zwilżonego tonikiem.

Skład: Woda,  Olej sojowy, Olej rycynowy, Gliceryna, Sorbitan stearate, Betulina, Ekstrakt z arniki górskiej,  Witamina E,  Panthenol,  Sucrose cocoate, Alkohol cetylostearylowy, Alkohol benzylowy,  Kwas dehydrooctowy


MOIM ZDANIEM...

Składowo mleczko to typowa emulsja. W mleczku brak detergentów, więc całe działanie oczyszczające to zasługa olejów. Olej sojowy to lekki olej odpowiedni dla każdego rodzaju skóry, więc nie powinien powodować zaskórników ani wysypek. Olej rycynowy oprócz pozytywnego wpływu na rzęsy ma działanie oczyszczające bezpieczne dla skóry. Oprócz tego mleczko wzbogacono w składniki nawilżające (gliceryna, pantenol, witamina E) i przeciwzapalne (betulina, ekstrakt z nagietka). Konserwanty ładne, środków zapachowych i barwników brak! Bardzo ładny skład :)


Mleczko ma kremowy kolor i zapach podobny jak lekkie kremy tej firmy, mi kojarzy się z grzybkami i dla mnie jest przyjemny. Konsystencja mleczka to rzadka emulsja. Mądrze napisano na opakowaniu, żeby nie nalewać mleczka na wacik - szybko weń wsiąka i nie ma z niego pożytku. Na twarzy ręcznie rozprowadza się dobrze, zwłaszcza jeśli skóra była zwilżona wodą. Wtedy jedna pompka to dość na oczyszczenie całej twarzy.
U mnie mleczko nie najlepiej radzi sobie z demakijażem, nawet przy delikatnym makijażu.
Stosowane tradycyjnie natłuszcza skórę na tyle, że nie jest konieczne użycie kremu. Właścicielki skóry tłustej mogą nie być zadowolone ze stopnia oczyszczania i natłuszczania.

Jak używam? Po pierwsze tradycyjnie. Zwilżam twarz, nakładam rękami mleczko, masuję i ścieram wacikiem. Metoda sprawdza się zwłaszcza do oczyszczania twarzy rano.
Druga metoda to efekt małego eksperymentu :) Otóż - skład mleczka nasunął mi dwa skojarzenia - metoda OCM (olej rycynowy w innym oleju, choć zemulgowane) oraz... krem myjący typu Hot Cloth Cleanser [przykład]. Zaryzykowałam mycie twarzy mleczkiem na sposób, w jaki używa się i kremów myjących i mieszanek OCM, czyli z użyciem miękkiej szmatki, ciepłej wody i chłodnej wody i jestem zachwycona efektem - skóra jest oczyszczona jak po OCM, miękka i nawilżona ale nie tłusta, jeśli nie zakończę zimną wodą to pory są łagodnie rozszerzone i usunięcie zaskórników (mechaniczne ale delikatne, przez szmatkę) to moment i niemalże przyjemność! W tej opcji mleczko dobrze usuwa resztki makijażu, pot, kurz i brud. Nie wykonuję zabiegów tego typu na skórę z pełnym makijażem, żeby nie roznieść produktów po całej twarzy.
Biorąc pod uwagę z jednej strony popularność kremów myjących a z drugiej ich dostępność i cenę - polecam każdemu zacząć od tego mleczka!

Filmik Nissiax83 o demakijażu z demonstracją oczyszczania twarzy kremem myjącym - [KLIK]. Polecam obejrzeć w całości :)

W PORÓWNANIU... 

Mleczko jest najbardziej natłuszczającym produktem z tej trójki, zwłaszcza stosowane zgodnie z propozycją producenta. Tak czy siak najsłabiej zmywa makijaż ale stosowane ze ściereczką najlepiej rozprawia się z głębszymi zanieczyszczeniami skóry i zaskórnikami :)

Mleczko arnikowe kosztuje około 18zł za 150 ml i jest dostępny m.in. w aptekach, sklepach z kosmetykami naturalnymi, np w Zielarni Lawenda [KLIK].
Podobnie jak pozostałe produkty - żel testowałam w ramach współpracy z Zielarnią Lawenda.

Do poczytania
Po więcej informacji odsyłam na stronę producenta - znajdziecie tam gros informacji o składnikach  i innych produktach firmy! [KLIK]

* * *

Jak Wam się podoba pomysł innego zastosowania olejowego mleczka? :)

To już koniec sylvecowych kosmetyków na chwile obecną :) Testy Balsamu myjącego do włosów Sylveco niestety muszą poczekać. Moja skóra głowy znowu przechodzi ziołowy kryzys. Może to mieć związek z nasilonym pyleniem wielu roślin, w tym i brzozy. Zainteresowanym mogę zasygnalizować, że moim zdaniem Balsam jest naturalnym i łagodniejszym odpowiednikiem Balsamu do kąpieli Babydream fur Mama [KWC] i znowu kojarzy mi się z szamponem, który usiłowałam stworzyć we własnej kuchni, oczywiście w wymarzonym wydaniu.

Życzę udanego długiego weekendu :)

Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

piątek, 2 maja 2014

Twarzowe trio oczyszczające Sylveco - hibiskusowy tonik


Oto druga część potrójnej recenzji kosmetycznej sylvecowych produktów do oczyszczania twarzy.

Opisywane produkty to:
  • Sylveco, Tymiankowy żel do twarzy [KLIK]
  • Sylveco, Hibiskusowy tonik do twarzy [KLIK]
  • Sylveco, Arnikowe mleczko oczyszczające [KLIK]

HIBISKUSOWY TONIK DO TWARZY


Powyższy tonik towarzyszy mi przez ostatnie kilka tygodni. Podobnie jak żel tymiankowy stał się mój kiedy tylko pojawił się na sklepowej półce!

Opis producenta
Hypoalergiczny, delikatny tonik do twarzy, z ekstraktami hibiskusa i aloesu o działaniu ochronnym, rewitalizującym i wzmacniającym, przeznaczony do każdego rodzaju cery. Dzięki dużej zawartości składników nawilżających, skutecznie zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci, zapewniając jej odpowiedni poziom nawodnienia. Tonik o lekkiej żelowej formule odświeża i zmiękcza, łagodzi podrażnienia. Uzupełnia demakijaż, może być stosowany wielokrotnie w ciągu dnia na twarz, szyję i dekolt. Pozostawia skórę wyraźnie czystą i promienną, przygotowując ją do dalszych etapów pielęgnacji. Przebadany dermatologicznie.

Zastosowanie

Tonik rozprowadzić na twarzy, szyi i dekolcie za pomocą wacika. Pozostawić do całkowitego wchłonięcia, a następnie zaaplikować odpowiedni krem.

Skład: Woda,  Ekstrakt z hibiskusa,  Gliceryna,  Ksylitol,  Panthenol,  Ekstrakt z aloesu, Glukozyd kokosowy,  Alkohol benzylowy,  Guma ksantanowa,  Kwas dehydrooctowy


MOIM ZDANIEM...

Jak to u Sylveco - skład ładny :) Tonik przypomina bardzo delikatny, odżywczy micel dzięki małej zawartości delikatnego detergentu. Składniki roślinne i witaminy gwarantują nawilżenie, odświeżenie i kwaśne pH, które jest korzystne dla skóry. Konserwanty ładne, barwników i substancji zapachowych brak.
Znowu mamy skład, który dałoby się powtórzyć w domu :) Może na początek herbatka z hibiskusa w roli toniku? :P


Tonik to lekki, czerwony żel. Zapach toniku jest owocowy i naturalny - mi się kojarzy z herbatką owocową, mojej mamie z domowym octem jabłkowym. Żel szybko wsiąka w wacik ale rozprowadzany ręką po wchłonięciu pozostawia delikatną warstewkę. Nałożony zbyt szczodrze może się lepić. Tonik jest łagodny dla wrażliwej i podrażnionej skóry, nawet w przypadku rozdrapanych pryszczy (przepraszam... :( ) nie piekła mnie skóra!
Wydajność jest w porządku, większa kropla wystarczy do przetarcia twarzy i szyi.

Jak stosuję? Kiedy potrzebuję łagodnego oczyszczenia i odświeżenia - przecieram skórę wacikiem zwilżonym tonikiem. Tonik doskonale usuwa ze skóry pot, brud i kurz. Nie za dobrze radzi sobie u mnie z demakijażem, choć nie stosuję ciężkich kosmetyków. Szkoda.
Czasem używam tonik w roli serum pod krem lub olej - w tej roli spisuje się nieźle, całość dobrze nawilża i ładnie się wchłania. Nie jest to mistrzostwo w nawilżaniu jak w przypadku żelu HA ale wierzę w długofalowe działanie witaminek!

W PORÓWNANIU... 

Tonik to najbardziej nawilżający produkt z całej trójki. W roli micela nawet lepiej się u mnie sprawdza niż żel tymiankowy. Jako jedyny nadaje się jako produkt pielęgnacyjny, więc będzie wygodniejszym rozwiązaniem np na dłuższy wyjazd.

Tonik kosztuje około 15zł za 150 ml i jest dostępny m.in. w aptekach, sklepach z kosmetykami naturalnymi, np w Zielarni Lawenda [KLIK].
Podobnie jak pozostałe produkty - żel testowałam w ramach współpracy z Zielarnią Lawenda

Do poczytania
Po więcej informacji odsyłam na stronę producenta - znajdziecie tam gros informacji o składnikach  i innych produktach firmy! [KLIK]

* * *

Jak Wam się podoba pomysł owocowego toniku?

Jutro ostatni wpis o twarzowym trio i tam małe podsumowanie :) Zapraszam!


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

czwartek, 1 maja 2014

Twarzowe trio oczyszczające Sylveco - tymiankowy żel


Dzisiaj pierwsza część potrójnej recenzji kosmetycznej. Te trzy produkty są przeznaczone do oczyszczania twarzy, więc najlepiej opisać je w odniesieniu do siebie nawzajem :) Zapraszam!

Opisywane produkty to:
  • Sylveco, Tymiankowy żel do twarzy [KLIK]
  • Sylveco, Hibiskusowy tonik do twarzy [KLIK]
  • Sylveco, Arnikowe mleczko oczyszczające [KLIK]

TYMIANKOWY ŻEL DO TWARZY



Pierwszy produkt testuję już od kilku miesięcy. Znalazł się w moich zbiorach kiedy tylko pojawił się na zielarnianej półce i od tej pory towarzyszy mi regularnie.

Opis producenta
Hypoalergiczny, oczyszczający żel do mycia twarzy z kwasem jabłkowym o aktywnym działaniu wygładzającym i rozjaśniającym. Zawiera bardzo łagodny, ale jednocześnie skuteczny środek myjący, który nie podrażnia nawet najbardziej wrażliwej skóry. Usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, delikatnie złuszcza martwy naskórek i reguluje procesy odnowy jego komórek. Żel został wzbogacony olejkiem i ekstraktem z tymianku, które posiadają właściwości przeciwzapalne i kojące. Systematyczne stosowanie pozwala zachować gładką, zdrową skórę o równomiernym kolorycie.

Zastosowanie
Do codziennej pielęgnacji cery łuszczącej się, zaczerwienionej i podrażnionej.

Skład: Woda,  Glukozyd laurylowy,  Gliceryna,  Ekstrakt z tymianku pospolitego, Panthenol,  Kwas jabłkowy,  Benzoesan sodu,  Olejek tymiankowy 

MOIM ZDANIEM...

Proszę państwa, nie bez powodu lubię firmę Sylveco. Nie biją piany, nie kłamią na etykietkach. Wystarczy odrobina rozsądku, znajomość własnej skóry i jest szansa na znalezienie kosmetyku idealnego!
Skład żelu jest piękny - banalnie prosty i krótki. Za mycie odpowiada łagodny ale skuteczny detergent. Przed wysuszeniem chronią skórę gliceryna i pantenol, o odpowiednie pH mieszanki oraz uzupełnienie złuszczania odpowiada kwas jabłkowy, łagodny kwas AHA (nie najłagodniejszy ale z tych łagodnych, zwłaszcza w małym stężeniu). Konserwant ładny i niegroźny. Tymianku sporo. Tymianek jest znany - prócz herbatek na kaszel i kolki - z działania przeciwwirusowego, przeciwgrzybiczego i przeciwzapalnego, a przy tym nie wysusza skóry tak mocno jak pokrzywa czy bratek.
Żel kompozycją przypomina trochę płyny micelarne (łagodny detergent, humektanty).


Żel pięknie pachnie tymiankiem. Mocne napary tymiankowe to dobrzy przyjaciele mojego brzuszka, więc jego zapach pozytywnie mi się kojarzy :P Pod względem użytkowym i składowym żel przypomina samoróbki, chociaż bardzo wypasione i dopieszczone. Nie jest zbyt gęsty i prawie się nie pieni, więc niektórzy mogą potrzebować kilku razy na naukę obsługi żelu. Podobno dla wielu jest mało wydajny, ale ja jedną pompką myję twarz, szyję, dekolt i kark.
Żel cudnie odświeża po długim dniu, treningu oraz budzi rano. Całkiem dobrze zmywa delikatny makijaż, również oczu (etykietka ostrzega przed kontaktem żelu z oczami ale u mnie nie ma żadnych problemów a oczy mam wrażliwe). Po myciu skóra jest tylko delikatnie ściągnięta - skutki korzystania z twardej wody z kranu. Wpływu rozjaśniającego na blizny nie zauważyłam, ale czego oczekiwać po produkcie, który znajduje się na twarzy tylko chwilę?


Jak stosuję? Za ulotką i tradycyjnie - zwilżoną skórę wmasowuję żel, po chwili spłukuję. Osuszam twarz ręcznikiem jednorazowym. W ten sposób korzystam z żelu jeśli biorę prysznic, bo nie umiem umyć twarzy bez ochlapania się do pasa. W innych przypadkach przecieram twarz wacikiem nasączonym żelem i po chwili przemywam wacikiem z wodą, korzystając z cech micelowych żelu.

Żel zdecydowanie podbił moje serce i postaram się, żeby był na mojej półce dopóki trenuję i podróżuję :) 

W PORÓWNANIU... 

Żel tymiankowy najlepiej oczyszcza skórę z większego brudu ale też pozostawia ją najbardziej wysuszoną, choć nie wysusza mocno. Najlepiej radzi sobie z demakijażem, również oczu.

Żel kosztuje około 16zł za 150 ml i jest dostępny m.in. w aptekach, sklepach z kosmetykami naturalnymi, np w Zielarni Lawenda [KLIK].
Podobnie jak pozostałe produkty - żel testowałam w ramach współpracy z Zielarnią Lawenda.

Wg opinii klientów Zielarni żel tymiankowy lepiej sprawuje się na skórze suchej a rumiankowy na tłustej i trądzikowej.

Do poczytania
Po więcej informacji odsyłam na stronę producenta - znajdziecie tam gros informacji o składnikach  i innych produktach firmy! [KLIK]

* * *

Czy znacie już produkty do oczyszczania twarzy marki Sylveco? Co o nich sądzicie?

Pozostałe opinie pojawią się na blogu jutro i pojutrze o 17. Postaram się na bieżąco linkować wpisy :)

Życzę udanego długiego weekendu :)
Buziaki!


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin