Wiedzma bloguje (Czarownicująca)

czwartek, 31 października 2013

BingoSpa, Solanka borowinowa z arniką i eukaliptusem


Najlepsze zakończenie wieczoru po długim dniu to relaksująca kąpiel.

Nie jestem fanka powszechnie dostępnych produktów do kąpieli - zazwyczaj są zbyt kolorowe, zbyt pachnące i zbyt nieprzyjazne dla mojej skóry - albo te dla wrażliwców nie pachną porywająco i trzeba po nich szorować wannę :) Między innymi dlatego nie należę do stworzeń kąpielowych...


Ale jest połączenie, którego sobie nie odmówię - jesienny wieczór + męczący trening + kąpiel solankowa!

We wrześniu i październiku namaczałam się w Solance borowinowej BingoSpa, testowanej w ramach współpracy z Zielarnią Lawenda.

O produkcie słów kilka

Solanka ma postać jasnego wilgotnego proszku, który możemy użyć do kąpieli lub do okładów. Zawiera borowinę, znaną z dobroczynnego działania na bolące mięśnie i stawy, arnikę górską, która działa łagodząco i przeciwzapalnie oraz olejek eukaliptusowy o działaniu łagodzącym bóle mięśni i stawów oraz uspokajającym.
Możemy przypuszczać, iż kąpiel solankowa przyniesie ulgę mięśniom po wysiłku fizycznym, załagodzi bóle reumatyczne, uspokoi łamanie w kościach przy przeziębieniu, rozluźni mięśnie zaciśnięte od wielogodzinnego siedzenia...
Producent nie rozpływa się nad działaniem Solanki, nie roztacza wizji rajskich plaż i namiastki spa - pozwala produktowi mówić za siebie :)

Sugerowany sposób użycia:
  • Do kąpieli solankowych: do wody wsypać 2 płaskie nakrętki solanki BingoSpa.
  • Do okładów zawijanych: w naczyniu wymieszać solankę BingoSpa z wodą do uzyskania konsystencji pasty. Grubą warstwą nakładać na wybrane części ciała. Zawinąć folią. Po ok. 10 min. folię zdjąć, a okład zmyć.
Cena: opakowanie 550g kosztuje około 8-12zł. Jedno opakowanie to około 7 nakrętek produktu.
Dostępność: podobnie jak w przypadku innych produktów BingoSpa - trudno powiedzieć :) Zdarzają się w hipermarketach, osiedlowych drogeryjkach i sklepach zielarskich. Moja Solanka pochodzi z Zielarni Lawenda - KLIK.



Skład


Skład jest bardzo krótki i prosty. Mamy sól, mocznik i obiecane ekstrakty: z borowiny, arniki i olejek eukaliptusowy, połączone środkami przeciwzbrylającymi i ułatwiających rozpuszczanie się mieszanki w wodzie. Mamy też barwniczek o odcieniu czekoladowym, czyli jest go stosunkowo niedużo w całej mieszance.
Warto zaznaczyć, że sól sama w sobie jest składnikiem poprawiającym ukrwienie naskórka i lekko ułatwiającym penetrację składników wgłąb skóry, czyli już sama ciepła solanka może łagodzić bóle mięśni.
Oraz może podrażniać i wysuszać wrażliwą skórę, więc wrażliwcy zachowują środki ostrożności.

Moje Wrażenia

Produkt mieszka w plastikowym słoiku z dużą zakrętką i jest opatrzony etykietą o oszczędnej estetyce.
Proszek ma jasnoróżowy kolor i delikatny, ziołowy zapach.
Rozpuszczony w wodzie barwi ją nieznacznie na żółto-różowy kolor i właściwie nie pachnie.
Kryształki nie rozpuszczają się w wodzie same, trzeba im pomóc mieszając, ale po chwili rozpuszczają się całkowicie. Na wodzie nie tworzy się piana.
Dla mnie świadczy to pozytywnie o prostocie składu - nie ma w nim zbędnych składników poprawiających wygląd i konsystencję.
Znam wiele osób, dla których wszystkie wymienione wyżej cechy zdyskwalifikowałyby Solankę, ja uważam je za zalety :)

Działanie

Solanka działa! Kąpiel zaserwowana po ciężkim treningu odczuwalnie zmniejsza napięcie mięśni i późniejsze zakwasy, po długim dniu przed komputerem rozluźnia spięte mięśnie pleców.
Jak już wspomniałam, brak zapachu, piany itd jest dla mnie plusem.
Nigdy nie zauważyłam po kąpieli wysuszenia ani podrażnienia skóry, nawet w dniu depilacji.
Zazwyczaj używałam 1 nakrętki Solanki na wannę wody, więc jak dla mnie jest bardzo wydajna.

We wrześniu wykupiłam karnet na zajęcia ruchowe z elementami kick-boxingu, pilates, boot-camp i miałam okazję przekonać się, że na moim ciele jest jeszcze wiele mięśni, które mogą boleć... Kąpiele solankowe pomogły mi przetrwać pierwsze zajęcia i te trudne dni "po" :)


Czy kupię? TAK
Solanka BingoSpa spodobała mi się na tyle, że prawdopodobnie kupię następne opakowanie, zwłaszcza jeśli zaopatrzę się znowu w karnet na siłownię czy inne zajęcia ruchowe. Firma BingoSpa oferuje duży wybór solanek i soli do kąpieli, więc chętnie sięgnę po inny rodzaj z równie przyjaznym składem.

solanka wydenkowana!


Za możliwość testów Solanki borowinowej Bingospa dziękuję Zielarni Lawenda!
Fakt otrzymania produktu nie ma wpływu na moją opinię.

* * * 

Znacie Solanki z Bingo?
Jak Wy koicie zbolałe mięśnie?

post signature

wtorek, 29 października 2013

Podsumowanie miesiąca - październik

fot. by MS
I kończy się październik! Jak to, już?? Że listopad?
Jesień w tym roku nas rozpieściła :) Przepiękna, złota, słoneczna i ciepła :D

Tym razem podsumowanie miesiąca nie będzie związane tylko i wyłącznie z pielęgnacją włosów, jak to miałam w zwyczaju...

WYCIECZKOWO-ROWEROWO!

Każdą możliwą chwile spędzałam na wycieczkach rowerowych. Czasem tylko do pobliskiego parku, czasem hen na wieś!

fot. by MS
fot. by MS

WŁOSOWO

Wstyd dla włosomaniaczki, ale musiałam się mocno skupić, by przywołać kosmetyki, których używałam do włosów w mijającym miesiącu.
Nowością jest wspomniana już przeze mnie odżywka Farmona z rumiankiem. Nakładana jako b/s nie sprawdza się zupełnie, ale jako d/s, trzymana kilka minut - lekko natłuszcza i wygładza włosy :)
Wróciłam też do mojego hitu wszech czasów - płukanki lnianej.
Jestem niezmiennie zadowolona z cięcia. Kusi mnie nawet trochę, żeby pozbyć się trwałej, której mam jeszcze kilka cm na końcach.



DIETETYCZNIE

Wsiąkłam w świat diety "bezowej" - bez glutenu, bez mleka i wiele innych "bez". Ale to już wiecie, bo niedawno podzieliłam się z Wami moimi kulinarnymi odkryciami ostatnich tygodni :)

"kanapka" na placuchu jaglanym

ROZWOJOWO

Staram się nawet lenić w ten sposób, żeby mieć z tego korzyści.
Wspomniałam Wam niedawno na FB - postanowiłam "odkurzyć" znajomość języka niemieckiego. Z doświadczenia już wiem, że najłatwiej przychodzi nauka, gdy sposób podania wiedzy i temat jest interesujący i chociaż trochę znany... Oglądam więc w wolnych chwilach serial "Gra o tron" z niemieckim dubbingiem :)
Najpierw było dziwnie, ale po kilku odcinkach Jon Schnee stał się tak samo przystojny jak Jon Snow, Arya tak samo dzika i tak samo "nadchodzi zima"... [Der Winter naht!]

www.last.fm
długie, kręcone włosy - mrrr :D
Przy okazji taka zabawna grafika o GoT :) Pikna, nie? :D

[znalezione w otchłaniach google]


Zapominam, żeby informacji o kosmetykach i składnikach naturalnych szukać po niemiecku :) Wikipedia bardzo to ułatwia, można wyszukać hasło po polsku i przeskakiwać między językami :D

Co jeszcze? Zmierzam się z odgruzowywaniem swojej przestrzeni życiowej, dosłownie i w przenośni :)
Zamiast pisać własnymi słowami - odsyłam Was do pewnie znanej już Wam Happyholic.
Happyholic, Zasada 4Z
Happyholic, Odgruzuj swoje otoczenie

* * *

Jak Wam minął październik? :)

post signature

niedziela, 27 października 2013

Moje nowe przysmaki - Wiedźma na diecie


Każda zmiana w diecie (rozumianej na wiele sposobów :)) niesie ze sobą poszukiwania nowych dań i nowych smaków.

Moje próby zmniejszenia ilości niektórych alergenów (mleko, gluten i sztuczne barwniki) na talerzu wymuszają codziennie wyżyny kreatywności nad śniadaniem, bo ileż można jeść jajecznicę na szynce.

Chciałam przedstawić Wam kilka dań, które zachwyciły mnie w ciągu ostatnich tygodni.

PRAŻONY AMARANTUS

Ziarna amarantusa uprażone na suchej patelni lub w suchym garnuszku (koniecznie z przykryciem) pękają jak prażona kukurydza :) Ziarenka są chrupiące i aromatyczne.
Są doskonałym dodatkiem do zupy-krem, np dyniowej :)) (mój przepis na prostą zupę dyniową - KLIK)
Przygotowanie ziarenek trwa dosłownie chwilę i nie ma po nim dużo sprzątania :)



Można kupić gotowy Ekspandowany Amarantus, ale samodzielnie uprażony jest lepszy :)

PLACUCHY JAGLANE

Przepis zaczerpnięty ze Smakoterapii - tu znajdziecie dokładny przepis.
Składniki - ugotowana na sypko kasza jaglana i jajko oraz dodatki do smaku, na słodko, słono, ostro, wedle uznania. Narzędzia - blender. Placuchy smażą się kilka minut,należy więc smażyć je na maśle klarowanym lub oleju roślinnym nadającym się do smażenia.


Placuszki wielkości piąstki jeszcze* mają zwartą postać i nie kruszą się, mogą być spodem do bezglutenowej kanapki :)
*Bolączką dań bezglutenowych jest brak elastyczności i kruchość.

SZARLOTKA

Szarlotka sypana bezglutenowa zamiast mąki pszennej ma w składzie mąkę kukurydzianą i kaszę kukurydzianą. Oprócz tego jabłka, cukier i masło. Dokładny przepis znajdziecie tutaj: Smakołyki alergika.


Ciasto jest chrupiące i kruche, najlepiej wyjada się je... łyżeczką z filiżanki :) Całe smakuje jak kruszonka!

GOTOWANIE NA PARZE

Gotowanie na parze może być jeszcze szybsze i łatwiejsze! Wymyślili torebki do gotowania na parze w mikrofalówce :)



Jak się okazuje, owoce podgrzane na parze zyskują dodatkową słodycz i soczystość i są idealnym deserkiem, "jarzynką" do obiadu :>
Z pomidorów szybko można przyrządzić małą ilość sosu, w tym przypadku do kaszy jaglanej zamiast makaronu ;] - wystarczy dodać przyprawy, bo sosik jest naturalnie gęsty.





Smacznego :D

A czym Wy zajadacie się w październiku? :)

post signature

wtorek, 22 października 2013

Masło maślane, czyli możliwości masła w pielęgnacji

community.americanidol.com
Ostatnio wzięłam "na tapetę" odżywkę do włosów z Farmony z Rumiankiem. Ale nie o niej będzie dzisiaj mowa :)
W jej składzie znajduje się tajemniczy składnik "Milk Lipids" - lipidy mleczne, tłuszcz mleczny.
Postanowiłam sprawdzić, co siedzi w składzie tłuszczu mlecznego i jakie korzyści może mieć zastosowanie zewnętrzne kosmetyku z jego dodatkiem.

Z pomocą jak zwykle przychodzi angielska Wikipedia (bo na polskiej jak zwykle informacji jest połowę mniej ;]). Hasło: Milkfat!

Skład tłuszczu mlecznego

Profil kwasów tłuszczowych:
  • Nasycone kwasy tłuszczowe:
    • Palmitic acid: 31%
    • Myristic acid: 12%  
    • Stearic acid: 11%
    • pentadecanoic acid i heptadecanoic acid: ilości śladowe
  • Nienasycone kwasy tłuszczowe:
    • Oleic acid: 24% - omega-9
    • Palmitoleic acid: 4% - omega-7
    • Linoleic acid: 3% - omega-6
    • Linolenic acid: 1% - omega-3
Cząsteczki chętnie łączą się w trójglicerydy. Oprócz tego znajdziemy dużo witamin A, D i E, z których zwłaszcza A i E mają znane działanie dla urody.

Ciekawostka!
Zbliżony profil kwasów tłuszczowych ze względu na te w największych stężeniach ma... masło kakaowe!
Skład masła kakaowego: stearic acid (24–37%), palmitic acid (24–30%), myristic acid, (0–4%), arachidic acid (1%), lauric acid (0–1%), oleic acid (29–38%), palmitoleic acid (0–2%) linoleic acid (0–4%), α-Linolenic acid (0–1%) [źródło - wiki]

Tłuszcz mleczny to w większości nasycone kwasy tłuszczowe długołańcuchowe, znane nam już maseł roślinnych i kosmetyków pielęgnacyjnych - oraz całkiem sporo NNKT omega-9 występującego m.in. w oliwie z oliwek. Brzmi jak jak bomba natłuszczenia dla przesuszonej skóry (bez tendencji do niespodzianek, bo to bomba komedogenna) oraz przesuszonych na wiór, grubszych i raczej niskoporowatych włosów.

Łatwo, szybko i niedrogo tłuszcz mleczny znajdziemy w Maśle Extra, będzie go tam około 82% plus woda, a w niej odrobinka protein mlecznych - kazeina, laktoalbumina, laktoglobulina o masie 14,4kDa do 24,5kDa [więcej - Proteiny w liczbach].
Kilka procent (0,5 - 3% :)) tłuszczu znajduje się też w mleku, obok 4-5% protein.

Pamiętam z dzieciństwa smarowanie masłem skóry poparzonej na słońcu. Czy pomagało - nie pamiętam :) Wiecie jak to jest: jak mama mówi, że pomaga, to od razu czuć ulgę :)
Kusi mnie, aby wypróbować masło na swoich włosach, ale muszę się powstrzymać, dopóki nie zakończę leczenia infekcji drożdżakowej, gdyż NNKT omega-9 to coś, co te grzybki lubią najbardziej. Przy suchym skalpie bez łupieżu i włosach podobnych do moich efekty mogą być niezłe :D

Próbowałyście już stosować masło albo mleko jako domowy kosmetyk? :)

  post signature

piątek, 18 października 2013

Jak NIE przechodzić na dietę? Nieporadnik dietetyczny Wiedźmy


http://cdn.sheknows.com/articles/2010/10/woman-obsessing-over-diet.jpg

W całym moim życiu na typowej diecie odchudzającej MŻ byłam dwa razy, w sumie kilka tygodni i obiecuję, że więcej tego błędu* nie powtórzę :) Głodna Wiedźma to zła Wiedźma, a zła Wiedźma... to przewalone!

*Mam na myśli błąd diety MŻ jako takiej. Zaczęłabym np od diety Zero Cukru Dodanego i zrobienia kompletu badań ;]


Tymczasem - są też inny przyczyny, które mogą zasugerować zmianę nawyków żywieniowych.

U mnie to alergia wieloraka (skórna - AZS, na pyłki, kto wie, czy nie pokarmowa) i delikatny układ pokarmowy, który nijak nie chce współpracować z zaleceniami diety bogatej w błonnik, chudomlecznej i pełnoziarnistej.

W przykazaniach dla atopowców pojawiają się sugestie sprawdzenia alergii pokarmowych, a do najpopularniejszych alergenów należą: białko mleka krowiego, jaja, orzechy i ryby [źródło] oraz gluten / białka pszenicy [źródło]. Oczywiście należy udać się do lekarza - alergologa, zrobić badania, słuchać się zaleceń - ale wiemy, jak wygląda czekanie na wizyty z NFZ, jak wygląda indywidualne podejście do pacjenta u zagonionych lekarzy... Czekając można sobie pomóc samemu, ograniczając w diecie to i owo. (Uwaga! Całkowita 100% eliminacja bez wskazań lekarskich niesie ze sobą ryzyko - od niedoborów składników odżywczych po wpakowanie się w inne problemy alergiczno-pokarmowe, które nie zostały jeszcze zdiagnozowane. Natomiast jeśli lekarz zaleci 100% eliminację - wszelkie odstępstwa, o jakich wspominam, nie powinny mieć miejsca).

Mi kiedyś zasugerowano, że mogę mieć problemy z mlekiem i pszenicą, więc poszły na pierwszy ogień. Około 1,5 roku temu zaczęłam stopniowo rezygnować z mleka. Obecnie spożycie ustabilizowało mi się na poziomie kilku plasterków żółtego sera (dużo wapnia!) i małej kawy w tygodniu, małego kefiru, kubka twarożku albo małej porcji budyniu w miesiącu. Tak jest mi optymalnie a zachciankom stało się zadość i wątła siła woli nie jest wystawiana na próby. A jeśli się złamię, np na jogurcik spoza bezpiecznej listy - najczęściej przypominam sobie, dlaczego się na niej nie znalazł ;]


JAK NIE PRZECHODZIĆ NA DIETĘ?

Bez konkretnej motywacji
"No dobra, od dziś zdrowo się odżywiam!" - zaiste, klucz do sukcesu :P

Twoja motywacja jest błaha? Nieważne! Nazwij ją. Pamiętaj o niej :)
Moja motywacja jest zdrowotna, ale "chcę być zdrowa że hej" nie jest hasłem chwytliwym, nawet dla mnie. Ale co powiecie na "chcę mieć więcej energii" i "chcę mieć szczęśliwy i płaski brzuszek"? :)


Na hurra!!
Na początek warto zgromadzić trochę informacji, np o skutkach zmiany w diecie (np. gluten może uzależniać, więc warto nastawić się na odpieranie ciężkich pokus i być dla siebie łaskawszym na innych polach w tym okresie. Ponadto - zmniejszając podaż pieczywa i makaronów a tym samym węglowodanów - zmuszamy organizm do przestawienia się na inny tryb pozyskiwania energii, co nie stanie się z dnia na dzień. Ergo - na początek może warto zamienić gluten na inne węgle, przynajmniej na czas nabierania nawyków? Np wafle ryżowe, amarantus, kukurydza. Ospałość i brak energii może popsuć ważne plany, więc warto przemyśleć dzień startu diety. Na dłuższą metę chciałabym zmniejszyć też ilość ziaren w diecie, ale to w swoim czasie).
Bardzo pomocne w pierwszych dniach są gotowe przepisy na posiłki i lista składników, które nam wolno jeść bez ograniczeń.
I najważniejsze - lista dozwolonych pyszności :) (Dla mnie w akcji "gluten" - sezamki!! Tanie, łatwo dostępne, aromatyczne i chrupiące, sam syfski cukier i sezam, IG w kosmos, ohyda, mniam :D Na szczęście jedna paczka skutecznie mnie zakleja i nie mam ochoty na więcej).


100% normy!
Założenie wypełnienia planu (np odstawienie wszystkiego, co słodkie, bogate w węglowodany, przetworzone itp.) w 100% ma szansę powodzenia tylko u osób z żelazną siłą woli. Dopuszczenie małych potknięć zwiększa szansę powodzenia, bo nawet jeśli wytrzymamy w naszych postanowieniach do deseru, to i tak jesteśmy już o śniadanie i obiad bliżej upragnionego celu! O ile jesteśmy ze sobą uczciwe i przytrafił nam się np mały batonik a nie cała blacha tortu ;] Nie chcemy uświęcać wieczornego obżarstwa.
Warto mieć przygotowaną listę zamienników dla naszych smakołyków, tzw mniejsze zło: miód zamiast cukru, suszone owoce, chipsy jabłkowe albo wspomniane wyżej sezamki :)
Mi dobrze robi mieć z góry ustaloną dyspensę, np nie częściej niż raz w tygodniu dobra latte, trzymana w rezerwie na wypadek bardzo złego humoru albo ploteczek z przyjaciółką; teraz do latte zapewne dołączy dyspensowe ciacho - i już ja się postaram, żeby kawa i ciacho było dobrej jakości i warte wykorzystania przydziału.


Za dużo zmian naraz
Wyobrażacie sobie przejść z dnia na dzień np na dietę paleo? Albo wegańska surową? Albo taką totalnie niealergizującą dietę typu ryż i marchewka na sto sposobów? Bez silnej motywacji? Hm...


Początek diety w złym momencie
Dzień przed weselem koleżanki nie jest idealnym dniem na rozpoczęcie diety.
Jeśli dokucza nam PMS z zachciankami, prawdopodobnie też nie jest to najlepszy moment, zwłaszcza przy założeniu "100% normy". Trust me ;> Jak już przegryzasz Nutellę śledziem, ucieczka przed świeżą bułeczką raczej i tak się nie uda ;]
Tymczasem - kolejne dni miesiączki i tuz po niej to moment idealny na początek diety, bo organizm dąży do oczyszczania się, nastrój przed owulacją się poprawia i będzie łatwiej!

* * *

Troszkę bardziej poważnie - przyjemny poradnik dla osób zmieniających nawyki żywieniowe napisała Anwen - KLIK!

PS: Nieporadnik pod żadnym pozorem nie może być traktowany jako zalecenia żywieniowe! Wpis ma charakter bardziej humorystyczny niż informacyjny.


Jakie błędy na początku diety popełniłyście do tej pory?
Zgadniecie, jakie błędy ja sobie zafundowałam w pierwszym tygodniu ograniczania glutenu?

post signature