Wiedzma bloguje (Czarownicująca): września 2012

niedziela, 30 września 2012

Tydzień włosowej pielęgnacji - wrzesień

Jakoś kwestia cotygodniowej notatki z pielęgnacji włosów nie weszła mi w nawyk, ale pomyślałam, że warto zrobić taką notkę od czasu do czasu, w związku ze zmianą pory roku.

W tej chwili mam za oknem piękną złotą jesień. Temperatura waha się od "małego plusa" rano po przyjemne +20C w ciągu dnia. Wilgotność (mam na myśli temperaturę punktu rosy, zwłaszcza tę >15-17C) uspokoiła się, więc można zacząć wprowadzać do diety włosowej humektanty. Wilgotność procentowa skacze, więc trzeba pamiętać o emolientach w odżywce i zabezpieczaniu - tu nie ma jak dobra odżywka bez spłukiwania.

Moje włosy, w odróżnieniu od letniego "wiecznego puchu" - reakcja na "tropikalne" warunki atmosferyczne - stały się nieco suche i szeleszczące, ale już bez puchu.
Nadal trzymam się z dala od protein w kosmetykach do włosów, za to nie żałuję sobie półproduktowych aminokwasów - mleczko pszczele w glicerynie jest fajne :)
Zamiast nakładać sera na końcówki - czego mi się nie chce - staram się dołożyć na końce bogatszej odżywki podczas mycia.

No to goł!

Sobota, 22.09
M: szampon Anthyllis Bio Eco z lnem i malwą
O: Bingo shea + 5k mleczka pszczelego
P: płukanka lniana

Stylizacja: "prostowanie" suszarko-lokówką
5k olejku kokosowo-lawendowego

Efekt: widziałyście już we wpisie o szamponie Anthyllis:


Niedziela, 23.09
nic

Poniedziałek, 24.09
nic

Wtorek, 25.09
M: maska Bingo z masłem shea + żel aloesowy Farm Vix, orzeszek algowej Cece Salon na końce, 5-10 min.
P: płukanka lniana

Podeschnięte włosy "przeczesane" suszarko-lokówką, przetarte kilkoma kroplami olejku lawendowo-kokosowego.

Efekt: Podobnie gładkie i błyszczące jak w sobotę!

Środa
nic

Czwartek
O: olej palmowy + miód + domowy ocet jabłkowy (po łyżeczce, oleju duża gruda) na ok. 40 minut
M: maska Bingo z zieloną glinką (new!)
P: płukanka lniana
Stylizacja: odciśnięcie z ugniataniem ręczniczkiem z mikrofibry, plunking pieluchą
Odrobina zielonego kremu do rąk z Biedronki jako b/s

Efekt: bardzo pokręcony i błyszczący - to raz! I skalp chyba zaakceptował maskę Bingo z zieloną glinką zamiast tej z masłem shea, której nie udało mi się kupić - to dwa.
*Na zdjęciach jest nieodgnieciony żel lniany z płukanki - staram się go nie odgniatać wcale, im mniej dotykam włosów kiedy są wilgotne tym mniej się puszą! Sztywne "sucharki" odgniotą się same w nocy.
*Póki co nie widzę wpływu oleju palmowego na kolor włosów, ale nie wykluczone, że na jasnych i rozjaśnianych byłaby widoczna ruda poświata. Mimo to nie odważę się nałożyć go po myciu.
*Na zdjęciu po lewej nieco przekłamany jest kolor.


Bardzo dziękuję Monique za ten olej! Widzę, że bardzo się polubimy :)


Piątek
Na włosy: nic
Odżywka Jantar na skalp

Sobota
Na włosy: nic
Odżywka Jantar na skalp
__________

Jak wygląda włosowo złota jesień u Was? Wprowadziłyście już jakieś zmiany we wrześniu?

Zapraszam na kolejne wpisy!
Czarownicująca

piątek, 28 września 2012

Cookie time! So Sweet Blog Award

Kocioł został wyróżniony!
I to aż sześć razy (EDIT: siedem!) :) Dziękuję :)
Dlaczego jestem taka fajna - możecie przeczytać u Fellogen, Kosmetyczne pokusy, NothingButBeauty, Pure-MorningZłotowłosej, Loveyouamy , Olivki
Teraz moja kolej :)
Na czym polega zabawa?
Obdarowana autorka bloga wybiera 5, 10 lub 15 blogów, na które najchętniej zagląda. Tym blogom wręcza odznaczenie, czyli: So Sweet Blog Award. Oczywiście blogi nie powinny się dublować.

A mnie nie obchodzi, że blogi się dublują :) Chcę Wam pokazać blogi, które uwielbiam i zaglądam tam często! Albo lubię je z innego powodu :)
Kolejność przypadkowa.

Jak dbać o długie włosy - kultowy blog Anwen :) To od niego zaczęła się moja przygoda z włosomaniactwem i dzięki niemu zebrałam pierwsze informacje do kupy. Teraz sam jestem dziadkiem... Wróć :) Teraz sama mam bloga o włosach i różne źródła informacji, wiele blogów w obserwowanych - ale cały czas zaglądam z zainteresowaniem i czekam na kolejny wpis!

Blond Hair Care -  kolejna włosowa guru, tym razem blond! Blog jest kopalnią domowych metod dbania o urodę, nic tylko brać!


Jesz pieroga - a może on ma rodzinę - rysunkowy blog informatyczki. Dobre poczucie humory w stylu WTF + porcja spostrzeżeń babki w męskim świecie (jako i ja jestem) :>

Czarszka - po swojemu - bardziej chodzi mi o kanał YT, a blog jest przy okazji. Moja pierwsza nauczycielka miksturzenia, a do tego fajna babka :)

Just my delicious - blog kulinarny. Przyznaję, nie ugotowałam jeszcze ani pół potrawy z podanych tam przepisów, ale jem oczami! Piękne dania i piękne, kolorowe, cukierkowe zdjęcia!

Krew i mleko - kolejny kulinarny blog, z którego jem oczami. Zupełnie inny styl, ale również piękne, nieco surowe zdjęcia. 


Ania maluje (swoje życie) - blog od niedawna nie tylko kosmetyczny - ale też rozwojowy! Mamy więc trochę domowych sposobów pielęgnacji włosów, paznokci, ciekawe pomysły organizacji przestrzeni, ćwiczenia ogólnorozwojowe, podane z poczuciem humoru.

Azjatycki cukier - wraz z kanałem na YT nie potrzebują chyba przedstawiania? :)

Oprócz tego polecam:
Fala za falą na głowie włosomaniaczki - dość młody ale już obiecujący blog. Ciekawe pomysły pielęgnacyjne, analizy składów kosmetyków.

Przeżyć za 50zł - blog odkryłam stosunkowo niedawno. Facet ma misję przeżyć miesiąc za 50zł a blog powstał w celu dokumentowania wydatków, menu i wyzwania samego w sobie. Dobre ludzie podsyłają przepisy na tanie a dobre jedzenie. Wciąga! :)

Zapewne o połowie świetnych blogów zapomniałam, za co ogromnie przepraszam :)

Miłego weekendu!
Wiedźma

Krem zmiękczający a'la ZSK - czyli jak sobie radzić kiedy brakuje Ci składników

Drugi na fali robienia kremów według przepisów powstał krem zmiękczający, również wg przepisu ze strony ZSK: Krem z mocznikiem 15% i kwasem mlekowym 5%

Względem przepisu, na którym się opierałam zabrakło mi składników - zamieniłam je na podobne, mając cichą nadzieję, że zadziałają tak dobrze jak oryginalne.

Sposób otrzymania - dokładnie jak w Krok Po Kroku.

Łyżeczka - duża płaska miarka - 5 ml,
1/2 Łyżeczki - mała płaska miarka - 2.5 ml
Do odmierzania większych ilości płynów użyłam... "kieliszka" na syrop z podziałką :)

KREM ZMIĘKCZAJĄCY ( ~50ml)

 Przepis pochodzi ze strony ZSK, komentarze ode mnie są kursywą.
Dla szczególnie suchej skóry z tendencją do rogowacenia i łuszczenia, zwłaszcza stóp i łokci. Polecany przy takich chorobach jak łuszczyca czy cukrzyca. Działa intensywnie nawilżająco i zmiękczająco. Stosować miejscowo na nadmiernie zrogowaciałe stopy, kolana, łokcie.

A - Faza olejowa 35%

3% MGS (1.5 g – ok. 1/2 Łyżeczki) - zastąpiony emulgatorem SLP
4% Alkohol cetylowy (2 g – ok. 1 Łyżeczka– alkohol musi być rozdrobniony) - zastąpiony Euceryną
5% Frakcjonowany olej kokosowy (2.5 g – 1/2 Łyżeczki) - zastąpiony spożywczym olejem kokosowym KTC
9% Lanolina (4.5 g – 1 Łyżeczka) - zastąpiony maścią Babydream fur Mama z lanoliną i olejami roślinnymi
14% Masło Shea-(7g – 2 Łyżeczki)

Faza wodna – B – 65% (pH ok 3,5)
40% hydrolat szałwiowy lub miętowy (20 ml) - zastąpiony wodą destylowaną
15% Mocznik (7.5 g – 2 Łyżeczki)
5% Kwas mlekowy 70% (2.5 g – 1/2 Łyżeczki )
5%Gliceryna lub sorbitol 70% (2.5 g – 1/2 Łyżeczki) - gliceryna z apteki
Do fazy wodnej można dodać także szczyptę alantoiny - i tak tez się stało :)
Na koniec dla zagęszczenia 1ml gumy ksantanowej.


Opis wykonania:
Fazę olejową ogrzewamy w łaźni wodnej, w drugim większym naczyniu fazę wodną. Gdy faza olejowa się całkowicie rozpuści, wlewamy ją do fazy wodnej i intensywnie mieszamy mieszadełkiem aż się schłodzi i zgęstnieje.
Od siebie dodałam jeszcze gumy ksantanowej, widocznie moje "bazy" są za mało gęste - ale za to mam je w domu :)

Mój krem wyszedł, podobnie jak nawilżający do twarzy dla Mamuszki - trochę galaretkowato-piankowy. Widać taka uroda kremów zagęszczanych gumą ksantanową.

Krem powstał z myślą o wszystkich domownikach, nie tylko na "tytułowe" łokcie i pięty.
Już po jednokrotnym nałożeniu jest różnica! Krem pokrywa skórę śliską warstewką, która nie ściera się łatwo i sobie działa.
Na razie nie umiem ocenić działania kremu w dłuższym okresie, bo używam go krótki okres :)

Miałyście już do czynienia z tym kremem?

Pozdrawiam
Czarownicująca

czwartek, 27 września 2012

Babski wieczór z kremem nawilżającym

Wyobraźcie sobie babski wieczór. Który jak większość wieczorów zaczyna się w kuchni, można nieśmiało wspomnieć o lampce dobrego wina...
Przy jednym blacie gospodyni robi sałatkę włoską - piękną i kolorową. Przy drugim blacie, przy plotkach - Wiedźma robi krem :)
www.bankier.pl

Krem powstał na specjalne zamówienie dla Mamuszki - lekki kremik do skóry wrażliwej.

Skorzystałam z przepisu z Receptariusza ZSK - krem na zimno z SLP
Docelowa objętość kremu - ok. 50ml.

Krem nawilżający - metodą na zimno

A– faza olejowa (~20%)
Olej słonecznikowy - 10ml
Olej z pestek malin - 20 kropli
SLP- 1ml

B– faza wodna (~80%)
Gliceryna + D-pantenol + HA - 5ml
Woda destylowana - 30ml

C – olejki eteryczne, kompozycje zapachowe, zagęszczacze, składniki nietrwałe
Guma ksantanowa - 0.5%
Lecytyna sojowa - 1,2g (kapsułka)

Dokładny przepis znajdziecie pod podanym wyżej adresem.

Wybrane przeze mnie składniki "aktywne":
olej słonecznikowy - wg mnie jeden z bardziej uniwersalnych olejów: ma neutralny zapach, nie powoduje zaskórników, jest lekki a jednocześnie nawilża
olej z pestek malin - ma cudowne właściwości nawilżające i regenerujące, jak również naturalny filtr UV. Również nie powoduje zaskórników
lecytyna sojowa - przyznaję, wzięłam ja na kolor, bo takie blade to było ;) wiąże wodę, zmiękcza skórę, poza tym ułatwia składnikom wnikanie głębiej w naskórek
gliceryna + pantenol + kwas hialuronowy - bomba nawilżenia i łagodzenia! uwaga na stężenie gliceryny bo jednak może "zapychać"

Krem przyrządziłam dokładnie wg przepisu - i wyszedł, niespodziewanie przyjemny :) Dość lekki, nie tak tłusty - i ciekawy dzięki piankowo-galaretkowatej konsystencji. Od sklepowych kremów różni się tym, że trzeba szybko go aplikowac, bo traci "poślizg".

Niestety nie mam zdjęcia, musicie uwierzyć mi na słowo :)

_________________________________________

Nie wiem jak Wy, mieszające - ja zaczynałam robienie swoich kosmetyków od freestyle'u, a dopiero teraz (po roku!?) zajrzałam do przepisu :)
Chyba miałam nieziemskie szczęście początkującego - krzywdy może bym sobie tymi moimi mazidłami nie zrobiła, ale że większość wychodziła?

Z rozpędu zrobiłam też krem zmiękczający do stóp, też wg przepisu z ZSK ale więcej już w nim Wiedźmy - o nim w kolejnym wpisie.

Pozdrawiam
Czarownicująca

środa, 26 września 2012

Wrześniowe kręcenie kosmetyków

Wrzesień jest u mnie bardzo kreatywny pod względem ilości umieszanych kosmetyków.
Co oznacza, że faktycznie przywiozłam z wakacji dużo energii :D

Po raz setny chyba, ale zawsze na nowo cieszy mnie, jakie możliwości niesie samodzielne mieszanie kosmetyków. Zmieniła się pogoda, zmieniły się wymagania mojej skóry - robię 50ml micela i lekki krem, czyli dokładnie tyle, ile mi teraz trzeba i zdążę zużyć, zanim zaczną się chłody i deszcze. Wtedy przyjdzie czas na tłuściocha i olejek myjący (bo na emulgatorze SLP zatarła się data ważności, więc muszę go zużyć).

Przy okazji sięgnęłam po macerat lawendowy, który zrobiłam już trochę temu i czekał sobie samotnie w ciemnej szafie...

od lewej: olejek do ciała, mieszanka do OCM, micel i masełko

Mieszanka olejowa do OCM
  • 15% oleju rycynowego
  • 85% maceratu lawendowego na oleju słonecznikowym
Taka a nie inna zawartość oleju rycynowego powodowana jest tym, że mam skórę suchą, ale obecnie zanieczyszczoną. Kolejne mieszanki będą słabsze.
Po macerat sięgnęłam po części z braku oleju słonecznikowego w domu - ale wybór jest dobry! Dodatek lawendy wpłynie na moją skórę tylko dobrze, bez względu na to czy chwilowo jest sucha i nadwrażliwa czy niespodziankowa - a zapach jest kojący :)

Micel nawilżający
Inspirowany przepisem na ZSK KLIK
  • 0,5-1,0ml SLP - emulgator, tu w roli oczyszczacza
  • 10k(kropli) mleczka pszczelego w glicerynie
  • 3k kwasu mlekowego 70%
  • 3k mleczanu sodu
  • 3k pantenolu
  • 1k kwasu hialuronowego
pH mieszanki to 4-5, o ile mogę ufać moim paseczkom lakmusowym.
Pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne - skóra oczyszczona, wacik brudny - a nie pojawiło się podrażnienie :)

Oliwka do ciała i ewentualnie włosów
  • olej kokosowy
  • macerat lawendowy na oleju słonecznikowym
Olej kokosowy roztopiony w kąpieli wodnej, zmieszane w proporcjach 1:1.
Lubię mieszanki uniwersalne, których mogę użyć od stóp do głów - a ta chyba do takich należy :)
Użyłam już paru kropli na twarz i paru na prawie suche włosy... Chyba się zakocham :)

(Bardzo polecam zbierać opakowania po kosmetykach, tu zakrętka po odżywce b/s Pantene pasuje jak ulał do butelki z Rossmanna i dozuje mi po kropelce olejku!)

Masełko do ciała jak u smykusmyka

Mój przepis:
  • 4 kopiate łyżeczki masła shea rafinowanego
  • 1 kopiate łyżeczka euceryny (baza kremowa apteczna z wazeliną)
  • 1 kopiate łyżeczka oleju kokosowego
  • 2 kopiate łyżeczki oleju z pestek moreli nierafinowanego
  • witamina A+E - kapsułka
Masło, euceryna i olej kokosowy rozpuszczone w kąpieli wodnej z pomocą mikrofali. Chłodzone szybko w kąpieli wodnej z lodem. Mieszane wykałaczką ;)
Po znacznym ochłodzeniu dodany olej z pestek moreli i witaminy.
Schłodzone w lodówce kilka godzin, do stabilizacji. Gotowe :)
Jak na samoróbkę rozprowadza się nieźle. Nie pozostawia klejącej śliskiej warstwy.
Mieszka w łazience, dzięki czemu jest pod ręką.

A czy Wy, drogie panie, macie takie zrywy mieszalniczne? Co tworzycie jesienią :)

Pozdrawiam
Czarownicująca

wtorek, 25 września 2012

Odżywki do włosów z aminokwasami

Obiecałam podjąć się tego zadania już dawno, zasiadłam na wyszukiwarce na KWC... I tu niespodzianka! Producenci niejednoznacznie opisują aminokwasy zawarte w kosmetykach.
Najłatwiej byłoby wyszukać je po nazwach, tzn. Arginine, Cysteine, Cystyne.
Można znaleźć też ogólnie opisane aminokwasy jako efekt rozpadu konkretnego białka, np. Silk Aminoacids, Wheat Aminoacids, gdzie nie wiem, czy mam do czynienia z cząsteczkami wielkości tych podstawowych pojedynczych aminokwasów, czy to chwyt marketingowy, czy co?
Mamy też opisane przez producenta składniki z zawartością aminokwasów, np cala długa lista aminokwasów zawartych w spirulinie - a w składzie INCI tylko spirulina. I bądź tu mądry.
http://www.rothamsted.ac.uk/notebook/aa.htm

PO CO NAM AMINOKWASY W KOSMETYKACH DO WŁOSÓW?

Aminokwasy spełniają kilka funkcji, m.in. budulcową i nawilżającą, więc są świetne w pielęgnacji skóry i włosów. Dzięki maleńkim rozmiarom są w stanie głęboko wniknąć. Są wykorzystywane nawet w kosmetykach dla atopowców.
W pielęgnacji włosów wspomagają działanie nawilżające. Są dobrą alternatywą dla protein na włosach nie przepadających za proteinami.

Skupiłam się na kosmetykach, zawierających wymienione niżej z nazwy aminokwasy:

Arginina - aminokwas o działaniu nawilżającym, gojącym, wzmacniającym włosy i przyspieszającym ich porost. Wskazania:
  • skóra sucha o osłabionej barierze lipidowej
  • skóra odwodniona 
  • rany, skaleczenia, otarcia naskórka
  • pielęgnacja cery po peelingach kwasowych
  • pierwsze oznaki starzenia
  • AZS
  • włosy suche, skłonne do elektryzowania i plątania
  • osłabiony porost włosów
  • wzmacniająco w przypadku łysienia
Źródło: http://naturaliskosmetyki.pl/l-arginina-p-171.html 

Cysteina:
  • posiada działanie regenerujące - uczestniczy w procesach odżywiania i  odnowy komórek, ze względu na małą masę cząsteczkową  jest łatwo wchłaniana;
  • odżywia, regeneruje i wzmacnia włosy, przywraca im połysk i zdrowy wygląd;
  • likwiduje stany zapalne skóry;
  • chroni przed szkodliwymi skutkami działania promieniowania UV;
  • jest związkiem o działaniu antyoksydacyjnym - sama cysteina wyłapuje wolne rodniki tlenowe a także jest surowcem do produkcji glutationu - specjalnego białka chroniącego komórki;
  • działa nawilżająco.
Źródło: http://www.zrobsobiekrem.pl/pl/p/L-cysteina/225


ODŻYWKI DO WŁOSÓW Z AMINOKWASAMI

(Jest ich na pewno o wiele więcej. Niektóre zawierają aminokwasy w minimalnych ilościach - fajnie, ale jeśli chcemy "kopa" jak po keratynie - musi być ich dużo!).
  • Apivita, Propoline, Nourishing and Repairing Mask for Dry-Dehydrated Hair (Maska regenerująca do włosów suchych i odwodnionych) KLIK - prawdziwa sałatka owocowa z miodem i mlekiem (kwas mlekowy), w tym proteiny pszenicy i arginina
  • Aubrey Organics, GPB Glycogen Protein Balancing Conditioner KLIK - cysteina, metionina i denat
  • Aubrey Organics, Rosa Mosqueta, Nourisching Conditioner KLIK - cysteina, metionina i niestety alk. denat
  • Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy KLIK - arginina, proteiny pszenicy i wiele ekstraktów
  • Home Institut, Kremowa maska do włosów z czosnkiem KLIK - arginina, acetyltyrozyna, DUŻO!!
  • Inter Fragrances, Nano Effect, Maska do włosów przeciw wypadaniu KLIK - arginina, tyrozyna, poza tym masa ekstraktów i witamin,
  • Inter Fragrances, Seboradin, Maska przeciw wypadaniu włosów KLIK - podobnie jak wyżej,
  • L`Oreal, Elseve Total Repair 5, Maska regenerująca KLIK - arginina
  • L`Oreal, Elseve Arginine Resist x3, Odżywka wzmacniająca do włosów osłabionych i z tendencją do wypadania KLIK - arginina, keratyna, IPA
  • L`Oreal, Elseve Arginine Resist x3, Maska z serum wzmacniającym KLIK - arginina, keratyna, IPA
  • Nisim, Fast, akcelerator do włosów, odżywka - KLIK - cystyna, cysteina,
  • Pat & Rub, Odżywka do włosów normalnych i przetłuszczających się KLIK - arginina
  • Schwarzkopf, Gliss Kur Total Repair, Odżywka do włosów suchych i zniszczonych KLIK - arginina, tyrozyna i dużo dobra, niestety po silikonach
  • Dove Hair Therapy, Daily Moisture, Odżywka KLIK - arginina, lizyna, niezgodna z CG ale ciekawa
  • (i więcej - kosmetyki pojawią się w miarę dalszych poszukiwań)
IPA - isopropyl alcohol, składnik podrażniający co wrażliwsze głowy, o którym wciąż za mało się mówi :(

Oprócz tego możemy skorzystać z półproduktów:
Jeśli korzystamy z aminokwasów półproduktowych, radzę trzymać się gotowych przepisów albo używać homeopatycznych ilości, gdyż aminokwasami też można włosy "przeproteinować" (przeaminokwasić? :P) - zdarzyło się i mnie i BlondHairCare, mimo że mamy rękę do półproduktów i nieco doświadczenia.

Do tego, jak już wczesniej wspomniałam, mamy też składniki naturalne bogate w aminokwasy:
  • spirulina
  • mleczko pszczele

A najlepiej, to aminokwasy jeśc! Wtedy zdrowa skóra wyprodukuje nam piękne i silne włosy!

Produkty spożywcze bogate w aminokwasy 
  • mięso i jego przetwory
  • jaja
  • ryby
  • produkty zbożowe (np. zarodki pszenne, płatki owsiane, otręby pszenne)
  • rośliny strączkowe 
  • kapusta
Więcej na ten temat poczytacie tu:


To co, schabowe z pieca i kapucha zasmażana w służbie pięknym włosom?
W to mi graj :D


Przydatne linki:

Wasza
Czarownicująca

poniedziałek, 24 września 2012

Anthyllis, Szampon odżywczy z lnem i malwą


Wpis był edytowany - szczegóły na końcu :) Zapraszam do lektury!

Dzisiaj przyjrzymy się bliżej szamponowi, który będę testować w ramach współpracy z Zielarnią Lawenda
Z powodu wyjazdów i ogólnej zawieruchy znalazłam dla niego chwilkę dopiero teraz. Ale - oto jest!

Linia Anthyllis dedykowana jest dla skóry wrażliwej i skłonnej do alergii.
W Zielarni Lawenda można kupić Szampon z Malwą i Lnem (w tej chwili niedostępny) i Szampon z Oliwą z Oliwek, wyciągiem z Szałwii i Bambusa oraz Proteinami Zbóż, oraz kilka innych produktów tej firmy do twarzy czy rąk, o podobnie ciekawym składzie.


Anthyllis, Szampon odżywczy
do włosów suchych i zniszczonych
z ekstraktem z malwy i lnu


Anthyllis, Shampoo Condizionante con estratti biologici di malva e lino to produkt włoskiej marki, nie znanej jeszcze dobrze w Polsce.

Najlepiej produkt opisze producent i dystrybutor:

Delikatny Naturalny Szampon Odżywczy, jest doskonałym lekarstwem dla suchych, zmęczonych i mocno zniszczonych farbowaniem, zabiegami fryzjerskimi, szkodliwymi czynnikami atmosferycznymi włosów.

Dzięki delikatnej formule i roślinnym ekstraktom z Malwy i Lnu przywraca włosom naturalny blask i odżywia je aż po same końce.
  • Stworzony na bazie tylko roślinnych składników, z wyciągiem z Malwy i Lnu.
  • Wolny od potencjalnych składników wywołujących alergie.
  • BEZ SLS i SLES
  • Bez Sztucznych konserwantów
  • Bez Sztucznych Barwników
  • Bez Sztucznych zapachów
  • Ze specjalnym wskazaniem dla najbardziej wrażliwej skóry.
  • O fizjologicznym pH
  • Wolny od zawartości Metali Ciężkich: Nikiel, Chrom, Kobalt mniej niż 0,1 ppm
  • Naturalne substancje Dermo- ochronne, chronią film płaszcz lipidowy skóry, stymulują naturalną barierę ochronną.
Wszystkie produkty z Linii Anthyllis zawierają ekstrakty glicerynowe i olejki eteryczne z biologicznych kontrolowanych upraw. Są dermatologicznie badane, zapewniają bezpieczeństwo najbardziej wrażliwej skórze, skłonnej do alergii i nie tolerancji.
Źródło nieaktualne

Produkt ma certyfikat ekologiczny ICEA i nie jest testowany na zwierzętach!

Za butelkę tego cuda zapłacimy 19zł / 250ml.

WYGLĄD

Szampon dostajemy w solidnej plastikowej butelce z wygodnym korkiem.
Etykieta miła dla oka, narzuca skojarzenie z produktem naturalnym - mi się kojarzy z papierem pakowym, a na nim kontur liści i logo firmy z motylkiem :)
Na etykiecie producent opisał składniki co do jednego (szkoda, że po włosku, ale nawet coś zrozumiałam :) ) - wielki plus!

SKŁAD

Skład wg INCI :Aqua, Sorbitol, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Coco Glucoside, Glyceril Oleate, Caprylyl/Capryc Glucoside, Lactic Acid, Limonene, Glycerin, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citrus Medica Limonum Oil*, Linum Usitatissimum Extract*, Malva Sylvestris Extract*.

*składniki z Biologicznych upraw 


Skład jest, mówiąc krótki, ładny!
Zaraz po wodzie mamy sorbitol - humektant pochodzenia cukrowego, w działaniu podobny do gliceryny. Za mycie odpowiadają: łagodny detergent anionowy i dwa detergenty niejonowe, wszystkie pochodzenia roślinnego (i nie ma wśród nich Cocamidopropyl Betaine, z którą się nie lubię). Do tego nieco emulgatora/emolientu i kwasu mlekowego, który oprócz regulacji pH ma pozytywne, kojące i gojące działanie na skórę. Jako punkt odniesienia traktuję Limonene - olejek eteryczny z cytryny: stężenie środka zapachowego nie może być duże. Dalej mamy w niewielkiej ilości nawilżającą glicerynę, antystatyk na bazie gumy guar, który ułatwi rozczesanie włosów, olejek cytrynowy i tytułowe ekstrakty. Szkoda, że jest ich tak niewiele, len i malwa nie powinny zrobić krzywdy nawet wrażliwej skórze.
Funkcję konserwantów pełnią olejki eteryczne, funkcję zagęstników - gęste detergenty.

Szampon nie usunie silikonów ani polimerów ze środków do stylizacji.
Ze względu na gumę guar - niezgodny z CG, ale taka ilością bym się nie przejmowała.
Nie wiem czy zmyje oleje - IMO to zależy bardziej od techniki niż od składu szamponu.

Nazwa kłóci się z podaną przeze mnie jakiś czas temu definicją włosów suchych i zniszczonych - będzie lepszy dla włosów suchych i podatnych na oblepianie (jak moje), a do włosów zniszczonych lepszy może się okazać drugi z szamponów (z szałwią, bambusem i proteinami).
A może nie - to tylko wróżenie ze składu :P

Ogólnie - mamy szampon faktycznie łagodny i faktycznie naturalny i nieszkodliwy dla środowiska, do tego o faktycznie niskim potencjale alergizującym, co jest w produktach naturalnych rzadkością.
Brak w nim składników o potencjale drażniącym, występujących często w kosmetykach Eco - tzn. soli, cocamidopropyl betaine, alkoholu.
Nie ma też wielu ekstraktów czy protein, dzięki czemu szampon nada się dla włosów, które oblepia prawie wszystko (czyli mnie :) ).

PIERWSZE WRAŻENIA

Jestem po pierwszym użyciu szamponu. Ma delikatny zapach cytryny, a po nałożeniu przypomina mi też płyn do puszczania baniek :)
Ma typową dla szamponów naturalnych wodnistą konsystencję i daje obfitą i lekką pianę.
Dobrze się rozprowadza. Nieco plącze włosy podczas masowania, ale po spłukaniu piany były już przyjemne i rozplątane.
Na wszelki wypadek dla lepszego oczyszczenia, potrzymałam pianę na włosach dłuższą chwilę.

Po umyciu miałam uczucie oczyszczenia i odświeżenia!
Skalp nie jest wysuszony ani podrażniony (użyłam płukanki lnianej jak zawsze) a włosy błyszczące i sypkie.
I nie pomarszczyła mi się skóra na rękach, jak to się dzieje po szamponach z SLS.

Efekt po tym szamponie, szybkiej maseczce Bingo z masłem shea i płukance lnianej. Włosy zostały "wyprostowane" na suszarko-lokówce.

zdjęcie z lampą, pokazane pasemko "kontrolne"

Na dłuższą metę szampon ma przed sobą ciężką próbę, bo szukam dla siebie szamponu idealnego, a ten ma szansę! Skład ma wyjątkowy!
Jeśli się sprawdzi - nie będzie przeszkadzać mi cena, bo z szamponem dla prawdziwego wrażliwca jest naprawdę kiepsko. A patrząc na koszty szamponu samorobionego np u Italiany - cena jest porównywalna, więc to wcale nie tak dużo :)

______________________________________________________________

Czy spotkałyście się już z produktami tej firmy?
Jak Wam się podoba taki szampon? Skusiłybyście się?

* * *
~Dopisek dn 7/05/2013r. ~

Ten szampon okazał się moim hitem!
Niepozorna buteleczka wystarczyła na bez mała pół roku używania. Nie myję włosów codziennie ani też nie do każdego mycia używam szamponu. Załóżmy, że ten szampon szedł w ruch raz w tygodniu. Bardzo oszczędnie go używałam, żeby na dłużej wystarczył. Mimo wszystko jego wydajność oceniam na rekordową!!
Używam szamponu metodą kubeczkową. Służy mi do odświeżania włosów, nie radzi sobie ze zmywaniem olejów ale i tak wolę zmywać oleje odżywką.

Po nieudanej próbie znalezienia zastępcy - kupiłam następną butelkę.
Gdyby produkt nie był dostępny w Zielarni Lawenda - można go nabyć w sklepie dystrybutora ItalBioEco (nieaktualne), możliwy odbiór osobisty w Krakowie.

~Dopisek dn 28/09/2015~
Otrzymałam wiadomość od aktualnego oficjalnego dystrybutora kosmetyków Pierpaoli, że ItalBioEco już nie jest dystrybutorem kosmetyków Anthyllis w Polsce. Obecnie szukajcie ich tutaj: Drogeria Ekologiczna
Szampon, który opisywałam, już nie jest produkowany. Można założyć, że jego zamiennikiem jest ten: Anthyllis, Szampon przeciwłupieżowy bardzo łagodny, tymczasem szampon z lnem już ma inne bazowe detergenty.

* * *

A ja się pochwalę - dzisiaj pierwszy raz zmywarka umyła naczynia z użyciem orzechów piorących - i działa! :)

Pozdrawiam
Czarownicująca

niedziela, 23 września 2012

Olej rokitnikowy - podsumowanie

Dzisiaj podsumowanie testu oleju rokitnikowego, który wypróbowałam dzięki współpracy z Zielarnią Lawenda.

http://www.swiatkwiatow.pl/rokitnik-pospolity-rokitnik-zwyczajny-id559.html
Codziennie przez ponad miesiąc piłam łyżeczkę oleju podczas obiadu, oprócz tego kilkukrotnie dodawałam odrobinę oleju do kosmetyków.

Conieco o oleju wspominałam już w tych wpisach:

DZIAŁANIE ZEWNĘTRZNE - SKÓRA I WŁOSY

Plusy:
  • lekki
  • szybko się wchłania
  • łagodzi podrażnienia, koi
  • nie spowodował zaskórników
  • ukoił dłonie po domowych porządkach

Minusy:
  • kolor...
http://youqueen.com/looks/skin-care/5-great-natural-skincare-products/

Zastosowanie:
  • do olejowania włosów i skalpu - lekki, dobrze się rozprowadza i łatwo zmywa, a włosy potem były błyszczące, nawilżone i ładnie się pokręciły
  • na wysuszone dłonie
  • kilka kropli w kremie dla mamy (ciemna karnacja) - mama ma skórę suchą i wrażliwą, była zadowolona
  • kilka kropli w kremie dla mnie (jasna karnacja) - działanie było super, ale niestety na mojej nieopalonej skórze było krem za bardzo widać, czułam się żółta.
  • w niedużym rozcieńczeniu na plecy brata spalone słońcem (ciemna karnacja) - mieszanka pomogła skórze szybko wrócić do normalnego stanu

DZIAŁANIE WEWNĘTRZNE

Trochę nieszczęśliwie - połączyłam w jednym czasie dwie kuracje, olejem z rokitnika i żelatyną. Aczkolwiek z połączonego działania jestem zadowolona :)
Skutki kuracji opisywałam już tutaj, ale przybliżę je w skrócie.

Paznokcie
Z dnia na dzień stały się wyraźnie twardsze i zaczęły szybciej rosnąć.
Poprzeczne bruzdy, jakie pojawiają mi się na paznokciach co około miesiąc były znacznie płytsze :)
Szkoda, że po wykończeniu butelki a tym samym przerwie w przyjmowaniu - efekt wzmocnienia paznokci zmniejszył się, ale zawsze coś.

Włosy
Jako, że nie farbuję - nie wiem, czy urosły szybciej czy nie.
Niedawno za to odkryłam nieco babyhair - co mnie już nie cieszy tak jak kiedyś, włosy mam już bardzo gęste, wystarczy.

Cera
Jednak wysyp. Nie wiem, czy to efekt oczyszczania się organizmu, czy negatywna reakcja na żelatynę - a może fastfoody na wyjeździe?

Samopoczucie i PMS
Zdecydowanie zauważyłam poprawę w tym temacie: należę do tych nieszczęśnic, które zarówno PMS jak i pierwsze dni znoszą kiepsko - a było niezaprzeczalnie lepiej! Od mniejszej drażliwości po mniejsze krwawienie.

Słoneczko
Szkoda, że nie pojechał ze mną na wakacje :) Ale już się skończył, a i tak bałabym się, że wyrzucą mi go podczas kontroli na lotnisku.
Myślę, że pomógłby mi szybciej uporać się z małym poparzeniem, którego nabawiłam się mimo ostrożności :)

PODSUMOWANIE

Żałuję, że nie spróbowałam tego oleju wcześniej!
Myślę, że w przyszłym roku zaopatrzę się w niego wiosną, żeby był ze mną od pierwszych ciepłych dni :)

________________________________________________

A jakie są Wasze wrażenia na temat oleju z rokitnika?

Pozdrawiam
Czarownicująca

sobota, 22 września 2012

Czas schnięcia włosów + kilka sposobów na jego skrócenie


We wpisach o porowatości włosów często podaje się jako jeden z pierwszych wyznaczników czas schnięcia włosów, przy czym w różnych źródłach jest on określany różnie. Czytałam wiele informacji od Was, w których trzymacie się bardzo tej wytycznej - i jeśli nie pasuje do ogólnego opisu, to że musi byc coś nie tak.
Tymczasem czas schnięcia włosów zależy od miliona czynników!
W tym kilka to oczywista oczywistośc!

  • Wilgotnośc powietrza
W suchym powietrzu włosy schną szybciej niż w wilgotnym, mając na uwadze zarówno wigotnośc procentową jak i wyrażoną w temperaturze punktu rosy. Więc wilgotne powietrze to nie tylko mgła.
Obie wartości możemy sprawdzic na prognozie pogody na stronie www.new.meteo.pl, model UM.

  • Wilgotnośc powietrza i humektanty
Przy wilgotności powietrza poza bezpiecznym przedziałem (co szczegółowo opisane zostało w poście Rozkminiamy Pogodę, link na dole wpisu) - odpowiednia dawka humektantów bez odpowiedniej dawki emolientów może spowodowac bardzo szybkie i niestety głębokie wysychanie włosa przy wilgotności niskiej (zazwyczaj mroźna zima plus kaloryfery) i nieschnącą imprezę w tzw. "tropikalne" wilgotne lato.

  • Wiatr
Na wietrze włosy schną szybciej :) Działa jak suszarka, zwłaszcza suchy i ciepły.

  • Temperatura
W cieple włosy schną sztbciej niz w chłodzie.

  • Grubośc pojedynczego włosa
Gruby włos potrafi wypic więcej wody, więc dlużej będzie ją oddawał - tym samym cienkie wlosy schną szybciej.

  • Gęstośc i dlugośc czupryny
Im bardziej gęste i dłuższe wlosy, tym dłużej będą schły te pod spodem, nad karkiem, za uszami, na czubku głowy gdzie włosy leżą płasko. Podobnie napuszone będą schły dłużej niż gładkie, bo jest ich jakby więcej.

  • Rodzaj ręcznika
Im lepiej odsączymy włosy po myciu, tym szybciej wyshcną one później.
Najlepiej odsącza włosy ręcznik frotte albo z mikrofibry.
Używane przez Zakręcone bawełniane pieluchy czy T-shirty TŻ-ów odsączają gorzej niż w/w ale dzięki gładkiej strukturze mają na celu zmniejszenie  potencjalnego puszenia.

  • Rodzaj kuracji
Włosy potraktowane kuracją głęboko nawilżającą, z humektantami i olejami, będą schły dłużej, niż te potraktowane lekką odżywką wygładzającą, ponieważ humektanty wiążą wodę, a emolienty zatrzymują ją we włosie.

  • Porowatośc włosów
I tu będzie trudniej.
Włosy o niskiej porowatości trudniej przyjmują wodę, ale jak już przyjmą to dłużej oddają.
Włosy o wysokiej porowatości szybciej odparowują wodę ale też łatwiej ją chłoną.

Więc na przykład:
  • włosy niskoporowate potraktowane kuracją nawilżającą typu humektanty+emolienty będą schły dłużej niż wlosy o średniej porowatości potraktowane tą samą maską, zwłaszcza w wilgotny dzień, ALE:
  • te same niskoporowate włosy z odżywką wygładzającą będą schły stosunkowo krótko, podobnie jak porowate z tą samą odżywką - porównując włosy podobnej grubosci i ilości.
Aczkolwiek nie wiem czy istnieją dwie podobne czupryny, różniące sie jedną jedyną cechą, żeby zrobic na nich takie porównanie :)

  • Kondycja włosów
Zdrowe włosy schną dłużej niż suche i zniszczone.

  • Rodzaj i moment nakładania stylizatora
Nakładając stylizator na włosy mokre czy wilgotne zamykamy wodę, więc może ona dłużej odparowywać.
Inaczej schną włosy po żelu lnianym a inaczej po lakierze czy piance z alkoholem.
U siebie zauważyłam nawet, że inaczej schną mi włosy po płukance lnianej a inaczej po samym żelu lnianym (wbrew pozorom po płukance schną krócej).

Najbardziej o czasie schnięcia włosów decyduje ilość i grubość włosa i wilgotność powietrza, czyli to na co nie mamy wpływu.


Sposoby na skrócenie czasu schnięcia włosów

Jeśli należysz do grupy osób, którym włosy schną za długo, a nie chcesz lub nie możesz wysuszyc ich całkowiecie suszarką, jest kilka sposobów, którymi możesz sobie ułatwic życie.
  • kontrolowane podniszczanie, czyli farbowanie, rozjasnianie i lekka trwała ondulacja - pod wpływem tych zabiegów włosom podnosi sie łuska, przez co płaszczyk łatwiej oddaje wodę z wnętrza włosa. Włosy mogą pozostac w dobrej kondycji i jednocześnie schną szybciej. Oczywiście głupotą byloby wykonywanie tych zabiegów TYLKO po to, żeby wlosy schły szybciej :)
  • dobre odsączanie wody po myciu: tu przyda się dobry ręcznik, np w mikrofibry albo bawełny, bardzo skuteczne są dobre ręczniki frotte - jednak one mogą powodowac puszenie sie włosów podatnych na puch - coś za coś (jak donosicie w komentarzach, rodzaj "ręcznika" idealnego jest kwestią indywidualną),
  • dwa ręczniki - coś dla osób, których włosy jednak sie puszą i mają mniejszy wybór; z pierwszego ręcznika robimy turban lub plunking i wymieniamy, kiedy będzie wilgotny. Drugi z nową siłą odsączy więcej wilgoci - u mnie w tej roli sprawdza się bawełniana pielucha :)
  • ciepły ręcznik - coś na zimę: ręcznik trzymany na kaloryferze szybciej odsączy wodę z włosów i pomoże im szybciej wyschnąc, a co dopiero dwa!
  • właściwy dobór kosmetyków - jesli Twoje włosy są generalnie w dobrym stanie a schną w nieskończonośc - przyjrzyj się, czy nie używasz zbyt wielu emolientowych produktów. Zmniejszenie częstotliwości ich użycia, zwłaszcza w formie kompresu, powinno skrócic czas schnięcia czupryny,
  • podpinanie i rzepowe wałki - przydadzą się, jeśli włosy schną szczególnie długo w konkretnej partii, np z tyłu glowy - w moim przypadku schną tam WIEKI, proces przyspiesza utowrzenie przestrzeni rzepowym wałkiem lub nawet podpięcie partii włosów powyżej - one schną w mgnieniu oka i szybko dogonią resztę,
  • et cetera... Sposobów pewnie tyle co głów :) Czekam na Wasze propozycje :D
Mam nadzieję, że odpowiedziałam na Wasze pytania dotyczące czasu schnięcia wlosów w odniesieniu do porowatosci.

Przydatne linki:

Pozdrawiam
Czarownicująca

piątek, 21 września 2012

Proteiny dla włosów nie lubiących protein

Temat na zamówienie, zaproponowany przez Anonimkę w zakładce Tematy na zamówienie :)

Najlepiej będzie, jeśli po prostu akapit po akapicie odpowiem tutaj:
W artykule "Proteiny w pielęgnacji włosów i skóry" wspomniałaś: "Brak równowagi wodno-olejowo-proteinowej. Proteina to głupia cząsteczka, które żre i pije co znajdzie. Jeśli dostarczymy niewystarczającą ilość wody i olejów razem z proteinką - zamiast efektu WOW spowoduje efekt Piorun w Miotłę - suche siano podatne na łamanie." 
Na wielu blogach znajduję przepis na przeproteinowanie, sprowadzający się do odstawienia protein na rzecz nawilżaczy (humektantów) i olei (emolinetów). Moje włosy wybitnie nie przepadają za proteinami - laminowanie z dodatkiem łyżki oleju również zakończyło się puchem. I w tym momencie zaczynam walić głową w mur - czy mam dostarczać moim włosom protein, chociaż reagują na nie puchem? Czy jeżeli jednak MUSZĘ ich dostarczać, to jestem skazana za każdym razem na kilkudniową walkę z powstałą przez nie "dziką szopą"? Może istnieje jakiś sposób, konkretna kolejność nakładania produktów?
Tak, włosom ogólnie powinno się dostarcza protein. Bez nich o faktycznym wzmocnieniu włosa możemy zapomniec, żaden olej ani silikon nie odbuduje ubytku w łuskach tak jak proteina i nic tak nie nada kręciołom skrętu, a prostym gładkości.
Ale już bardzo indywidualną sprawą jest, jakie to będą proteiny, w jakich ilosciach i jak często będziemy je aplikowac. A następnie ile trzymac i co potem nakładac.

Na moich włosach, które w ewidentny sposób nie lubią protein (po większości są oblepione i matowe, nawet po keratynie, a po cysteinie pokazały klasyczne przeproteinowanie) brak protein oznacza skręt słaby i bez życia, a tego bardzo nie chcę. Jedyną formą dostarczania protein, który gra, jest maska głęboko nawilżająca na odżywce emolientowej z dodatkiem spiruliny, w której występują proteiny i aminokwasy ale w niewielkim stężeniu i podane z cukrami.

Nie warto skazywac się na dziką szopę, wlosy spuszone są podatne na zniszczenia. Chyba, że szopa nie doskwiera dotkliwie a nam nie przeszkadza te kilka dni w koczku - ale to i tak na mocniejszych włosach.
Weźmy na przykład laminowanie - służy mi ono częściowo - włosy, jeżeli spojrzeć na nie pojedynczo, stały się śliskie i BARDZO błyszczące, jednak w całości stanowią puchate gniazdko, które zupełnie straciło jakikolwiek kształt, wręcz odstają od głowy, po chwyceniu w palce nie "przelewają się", opadając swobodnie. Podejrzewam, że większość włosomaniaczek, której laminowanie nie dało efektu błyszczącej tafli jak z reklamy ma takie same odczucia jak ja.
Anonimka opisuje (chyba) po częsci rozmiękczenie, po części przeproteinowanie - czyli brak równowagi olejowo-proteinowej jak i wpływ nieodpowiedniego rozmaru cząsteczki.
Rozmiar protein jest przeciez bardzo różny - od wielkocząsteczkowej żelatyny właśnie, jajka i mleka po pojedyncze aminokwasy.
Po pierwsze, jeśli dany typ protein nie działa dobrze - sięgnęłabym po inny kaliber, więc jeśli Anonimce nie służy żelatyna - z domowych sposobów ma jeszcze piwo (hydrolizowane proteiny zbożowe), a w kosmetykach jedwab i keratynę, albo nawet aminokwasy (KLIK).
Byc może też laminowanie bylo robione w nieodpowiednich warunkach pogodowych, bo kolagen jak każda proteina jest też humektantem i reaguje na wilgotnosc powietrza.
Widać więc, że laminowanie (dostarczenie protein) ma dla moich włosów swoje plusy (błysk, śliskość), teraz pozostaje więc kwestia wyeliminowania minusów - puchu, sztywności, braku elastyczności. Pytanie jak to zrobić? Czy od razu po zmyciu protein (żelatyny) nałożyć na włosy warstwę oleju, by zabezpieczyła "wbudowane" proteiny, pozostawiając warstwę ochronną? Tutaj znajduję jednak jeszcze jeden problem :) a mianowicie uwagę blogerki BlondHairCare "Suche włosy koniecznie olejujemy pamiętając, że sam olej nie nawilży włosów - koniecznie potrzebna jest maska nawilżająca zaraz po zmyciu oleju." W taki sposób dochodzi kolejny krok, a mianowicie zastosowanie odżywki/maski z humektantami.
Jeśli po kuracji występuje suchy puch - tak, olej a jeszcze lepiej maska olejowa nalożona po lub razem z kuracją proteinową wydaje się byc najlepszym rozwiązaniem.
Z wielu względów maska z olejami jest lepszym rozwiązaniem, niż sam olej, bo dostarcza od razu olej z wodą i łatwiej się potem zmywa.
Powstaje więc ciąg przyczynowo-skutkowy: proteiny-olej-nawilżacz :)
Cała pielęgnacja włosów jest takim ciągiem przyczynowo-skutkowym :) Punktem optymalnym jest znalezienie równowagi, kiedy wszystko gra: i tanio, i wygodnie, i dobrze się wygląda i jeszcze na dodatek ładnie pachnie ;)
Dziewczyny, których włosy dobrze tolerują proteiny, zachwycone laminowaniem, prawdopodobnie nie muszą przestrzegać tej zasady, ich włosy wyglądają świetnie już po samej proteince czy samym oleju. Jest jednak na pewno grupka dziewczyn, które są już zmęczone, wręcz sfrustrowane faktem, że to, co u ich kosmetycznych „guru” sprawdza się niesamowicie, u nich daje efekt mizerny lub w ogóle go nie ma.
I stąd wzięłam się m.in. ja, niestatystyczna i inna ;) i cały wizaż. Dzięki źródłom informacji, w których ja się pławię od dawna, wiemy już chociaż w przybliżeniu, dlaczego wlosy są tak różne i o co w ogóle kaman.
Dzięki włosomaniaczkom - świat już wie :)
Bardzo się rozpisałam, jednak pisząc tą notkę sama poukładałam sobie w głowie informacje, które zbieram czytając poszczególne blogi, których autorki mają różne włosy. Czasami mam wrażenie, że jestem jedyną osobą, która nie może dojść do ładu ze swoimi falowanymi kudłami :D Wszyscy dookoła cieszą się niesamowitymi, błyszczącymi jak szalone włosami, podczas gdy moje czasami bywają znośne.
Chyba wszystkie falowane to czują :) Wydaje mi się, chociaż nie jestem obiektywna, że falowane włosy najtrudniej ujarzmic. Proste to proste, loki to loki. A fale nie są ani takie ani takie, nie są gładkie i lśniące bo nie są proste.
Z takimi włosami najważniejsze to je pokochac właśnie takie! Są jedyne w swoim rodzaju na całym świecie :) A potem tylko je rozpieszczac :)
Cóż, pozostaje mi dalej czerpać wiedzę z Waszych blogów, śpiewać psalmy pochwalne na Waszą cześć, kombinować, mieszać, nakładać, zmywać, próbując znaleźć swoją drogę. Jestem ogromnie wdzięczna wszystkim Włosomaniaczkom, za tak szczodre dzielenie się swoją wiedzą, poświęcanie czasu na jej spisywanie, by takie frustratki jak ja miały gdzie znaleźć pomoc :) Jesteście super, buźka !
Za co i ja Wam dziękuję, Włosomaniaczki :)


Przydatne linki:

Czarownicująca vel Wiedźma

czwartek, 20 września 2012

Wiedźma contra oponka!

Jako jedną z pamiątek z wakacji przywiozłam 2-3kg "nadbagażu" usytuowanego zwłaszcza w rejonie oponki :) 2kg to niedużo, ale ulubione dżinsy nie wyglądają już tak rewelacyjnie. A wrócilam z wakacji i mam wyglądac bosko :)
Wytaczam wojnę, kilku kilogramom i oponce!!

Primo - pod presją!!
Wyznaczam sobie misję ćwiczenia codziennie przez miesiąc (z wyjątkiem Happy Days) zestawu ćwiczeń Tiffany Rothe z tego filmiku:


Na filmik trafiłam dzięki wpisowi Semper Femina: Żegnajcie boczki - i bardzo dziękuję :)
Cwiczę już od kilku dni i ta mała gimnastyka jest przyjemna, nie wymaga dużo miejsca ani czasu i mam po niej zastrzyk energii.
Zestaw postawił mnie na nogi po kilku godzinach siedzenia w samolocie i kolejnych paru w samochodzie.

Dlaczego ten zestaw ćwiczeń będzie dla mnie dobry?
  • zajmuje tylko 10 minut, więc nie mam wymówki w postaci braku czasu :)
  • ćwiczenia są proste i przyjemne, nawet wyglądają fajnie (jakbym połowę przemyciła na disco, nikt by się nie kapnął ;P ),
  • prawdopodobnie są bezpieczne, bo działasz tylko ciężarem swojego ciała i cwiczysz tak intensywnie, jak możesz, wychylasz się tak głęboko, jak możesz itd,
  • trzeba tylko pamiętac o powstawie, napinaniu brzucha i nie wychylaniu się z płaszczyzny, o czym pani przypomina w odpowiednim momencie,
  • CZUĆ, że działają (już po pierwszym razie) a z każdym następnym czuję większą sprawnośc,
  • cwiczenia atakują dokładnie strefę boczków, których próbuję się pozbyc od lat :D mało jest takich cwiczeń,
  • i ważniejszy argument: wzmacnia dolny odcinek kręgosłupa, co bardzo mi się przyda na co dzień, btw jeśli cos się dzieje z plecami, warto działac od dołu: od wygodnych butów i fotela i cwiczen dolnych partii począwszy.

Secundo - bez słodzenia!
Postanawiam zrezygnowac z kilku spośród tych kilkunastu słodzonych herbat dziennie na rzecz rooibos :) Takie małe wyrzeczenie, które w wielu dziedzinach wyjdzie mi na dobre :)

Tertio - więcej znaczy mniej :)
U mnie więcej posiłków oznacza mniej tłuszczyku. Postanawiam codziennie jeśc zupę i porządne posiłki zamiast podjadania!


Czy probowałyście już cwiczeń Tiffany?
Jak wygladają Wasze sposoby na bezbolesne zrzucenie paru nadprogramowych kg?

Czarownicująca vel Wiedźma
 

wtorek, 18 września 2012

Fotorelacja z wakacji! :D

Przed Wami krótka fotorelacja z wakacji.

Spędziłam dokładnie tydzień na Majorce i zakochałam się w tej pięknej wyspie na amen!
Zresztą zobaczcie same!
W Paryżu miałam taka dłuższą przesiadkę ze zwiedzaniem :) Miasto piękne ale mnie nie powaliło - zawsze bardziej zachwycały mnie dzieła natury i techniki niż sztuki... A może do Miasta Kochanków trzeba się po prostu wybrać z kochankiem? :P


Wyjazd zorganizowano prywatnie, w małym gronie, po raczej niskich kosztach. Żyjemy w tych szczęśliwych czasach, że każdego stać na wakacje, jeśli się bardzo postara :)


MALLORCA



jedna z klimatycznych hiszpańskich knajpek
polski akcent! - pomnik Szopena na placu Szopena
(i tak, próbuję wsadzić mistrzowi palce do nosa :))
PUNKTY WIDOKOWE WYBRZEŻA ZACHODNIEGO



VALLDEMOSSA
 miejsce pobytu F.Chopina z Gorge Sand w zimie 1838/39

kopia nut, pisanych ręką mistrza!
odlew dłoni mistrza i moja nie taka wielka łapa :)
weźcie poprawkę, że od odlewu do szyby jest dobre 15cm - w dalszym ciągu, Frycek rączkę miał niedużą
PASMA GÓRSKIE W GŁĘBI WYSPY
 ...TYMCZASEM W PARYŻU...
 

Wszystkie zdjęcia można obejrzeć w nieco większym powiększeniu.
Niektóre są robione komórką, niektóre zza szyby, stąd różna jakość.
Niestety nie mam żadnego wpływu na te dzikie odstępy między zdjęciami...

Jak Wam się podoba moja Majorka? :)


Wiedźma vel Czarownicująca

poniedziałek, 17 września 2012

Wakacyjna kosmetyczka Wiedźmy

Będzie nie po kolei :) Fotorelacja z wakacji czeka na wpół gotowa, bo jeszcze nie dostałam zdjęc od koleżanek, a tam spodziewam się kilku perełek :) Zaufajcie mi, chcecie poczekac!
Już zdradzę, że wyjazd był na tydzień nad ciepłe morze - a w Paryżu w drodze powrotnej spędziłam niecałe dwie doby, z czego przypadł jeden dzień na zwiedzanie.

Przed Wami:

Wakacyjna kosmetyczka Czarownicującej!

Jakiś czas temu, za przykładem Anwen, zrobiłam wpis o moim zestawie kosmetyków do włosów, jaki jeździ ze mną na wyjazdy na zawody taneczne.

Teraz przed Wami zestaw, z jakim pojechałam na wakacje nad ciepłe morze :D
Wykorzystałam okazję do wydenkowania narastającej kolekcji próbek i miniaturek, której okazałość możecie zobaczyć TU.
Krótko tylko przypomnę, że moja skóra jest sucha, sezonowo atopowa i alergiczna, ale na twarzy jest skłonność do zaskórników.


wakacyjna kosmetyczka
Zacznę od kosmetyków, których brakuje na tym zdjęciu:
  • Dove, Nutrium Moisture - nawilżający żel do mycia ciała - OK, szału nie ma ale zużyłam do spodu :)
  • LRP, Lipikar, balsam do ciała - OK, przyjemnie łagodził skórę wysuszoną plażowaniem, ale nie kupiłabym dużego opakowania za normalną cenę
  • Iwostin, Lipidia, Kremowy żel lipidowy do mycia ciała - bardzo tłusty i bardzo łagodzący żelik do mycia skóry mocno przesuszonej, nie na co dzień
...i za numerkami!
  • 1. Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy - używana przeze mnie do nawilżania skalpu i jako mgiełka chroniąca włosy przed działaniem UV. Wróciłam z włosami, więc chyba działa ;) Zjaśniały ale są w dobrej kondycji, może nieco suche. Kilka słów o tej odżywce w późnosierpniowym haulu.
  • 2. Farm Vix, żel aloesowy - jako dodatek do odżywki, stylizator do włosów i pierwsza pomoc na wysmażoną skórę. Spisał się dobrze, chociaż nie mogę się przekonać do konsystencji, jest bardzo gęsty
  • 3. Oliwka dla dzieci Babydream - podobnie jak w/w żel - pierwsza pomoc dla suchej skóry i włosów. Spisała się bardzo dobrze
  • 4. J&J, 3w1 żel do mycia ciała i szampon - żel jak żel, szampon jak szampon. Niezbyt wydajny, konsystencja nie powala ale oczyszcza
  • 5. Bingo, Maska do włosów z masłem shea i algami - mój thebeściak, jednak na wyjeździe nie miałam kiedy jej używać. Recenzja jej wspaniałości była już TU.
  • 6. Cece-Salon, odżywka do włosów z algami - dość treściwa emolientowa odżywka, której wbrew logice lubię używać do mycia włosów. Używana prawie po każdy myciu włosów: dobrze je nawilża i zmiękcza, ale na dłuższą metę wymaga lepiej oczyszczającego szamponu niż J&J
  • 7. Sensodyne Classic, pasta do zębów przeciw nadwrażliwości szyjek - moja ulubiona i jedyna słuszna pasta
  • 8. Ziaja med, Fizjoderm, Żel - bezzapachowe mleczko do demakijażu łagodzące. Jestem mu wierna. Skutecznie usuwa niewodoodporny makijaż. Recenzja do zobaczenia TUTAJ
  • 9. Avene, Trixera - krem do twarzy do skóry suchej i atopowej - faktycznie łagodny, ale nieco zbyt ciężki na lato
  • 10. Szczoteczka do paznokci - mój must have na wyjazdach :)
  • 11. J&J, krem łagodzący - przyjemny kremik do skóry suchej i podrażnionej, na lato nieco ciężki
  • 12. Inglot, W-bond treatment, tutaj z dodatkiem keratyny z ZSK - odżywka do paznokci suchych, miękkich i łuszczących się, w postaci żelu a nie lakieru
  • 13. J&J, krem przeciw odparzeniom - bardzo się przydał i bardzo pomógł
  • 14. olej rycynowy - pierwsza pomoc na suche paznokcie, szorstkie pięty, podejrzane syfki i do zabezpieczania końcówek włosów. W praktyce - nie było okazji go używać
  • 15. Eva, odżywka lawendowa - przyjemna odżywka bez spłukiwania
  • 16. Prokudent med, płyn do płukania jamy ustnej - przyjemny, bez alkoholu. Niestety opakowanie przeciekło w samolocie pod wpływem ciśnienia
  • 17. Neutrogena, balsam do ciała - przyjemny treściwy balsam do skóry po plażowaniu
  • 18. Rossmann, grzebień o szeroko rozstawionych zębach - moje jedyne czesadło od prawie 2 lat. Robi swoje
  • 19. Isae sensitive - antyperspirant z Biedronki za jedyne 3PLN. Przyjemny świeży zapach, działanie OK. Mógłby szybciej wysychać
  • 20. Lactacyd femina, chusteczki odświeżające - coś, co każda kobieta powinna mieć :)
  • 21. Bielenda, Happy End, Hand, Krem do rąk nawilżający z mocznikiem 10% i lanoliną - mój aktualny nr 1, koi i zmiękcza nawet skórę po domowych porządkach. Ten pan zasługuje na osobny wpis :)
  • 22. Ziaja med, Łagodzący żel pod oczy - przyjemny kojący żel do stosowania nie tylko pod oczy
  • 23. LPR Hydreane, Legere - krem nawilżający do skóry wrażliwej - dziwny, pachnie alkoholem mimo że go nie zawiera. Nie kupiłabym całego opakowania
  • 24. Atoperal, balsam do ciała - bardzo przyjemny tłuścioch :)
  • 25. Atoperal, szampon do skóry wrażliwej - jak na szampon z SLS całkiem łagodny, ale to nadal szampon z SLS...

~DOPISEK~
O sklerozo! Zapomniałam wspomniec o filtrach!
Dax Cosmetics, Krem ochronny dla dzieci z filtrem SPF 30 - biały krem z filtrem mineralnym, na twarz i białą dziewiczą skórę przez kilka pierwszych dni. Sprawdził się, delikatne bielenie mi nie przeszkadzało.
Ziaja Sopot Sun, Emulsja wodoodporna z filtrem SPF 10 - na pozostałe dni i bardziej opalone partie ciała, np ręce

Kosmetyczka okazała się spakowana dobrze, większość się przydała, niczego nie trzeba było dokupywać na miejscu.
No, może przesadziłam z ilością odżywek do włosów ;) Ale kto jak nie ja, włosomaniaczka :P
Pakowanie się było małym wyzwaniem, bo pierwszy raz w życiu miałam lecieć samolotem, a o czepliwości kontroli na bramkach i celników krążą już legendy.
Z zakupami na wyjeździe nie poszalałam, przyjechał ze mną tylko żel aloesowy, o którym skrobnę jeszcze kilka słów :) Żel jedzie na półkę i umili mi zimowe wieczory, bo mam tu sto innych produktów do zdenkowania!

Jak Wam się widzi taki zestaw? Dużo? Mało?
Może chciałybyście dowiedziec się więcej o wymienionych przeze mnie kosmetykach?

~ORGANIZACYJNIE - PRZECHWAŁKOWO~
Wnikliwi zauważą, że na górze pojawiło sie kilka nowych zakładeczek: Recenzje kosmetyków, w której możecie przeczytac moje opinie o gotowych sklepowych kosmetykach i Mówią o Wiedźmim kotle! - czyli chwalimy się, że wielki świat wspomina o Kociołku lub o Czarownicującej :D
Dzięki szałowi na laminowanie włosów - o Czarownicującej, Anwen i włosomaniaczkach opowiedziały już dwa portale, a byc może więcej?
Gratulujemy, dziękujemy i chcemy jeszcze!

PS: Z góry przepraszam za literówki, komputer na którym piszę nie ma sprawdzania pisowni w przeglądarce i nie pisze literki "c'"

Pozdrawiam porankowo :)

Wiedźma vel Czarownicująca
 

sobota, 15 września 2012

Patent pielęgnacyjny - olejowanie końcówek na krótkich włosach

Bardzo krótki wpis :)

Chcę Wam przedstawić bardzo prosty a jakże ułatwiający życie patent na olejowanie / zabezpieczanie końcówek na dość krótkich włosach.

Nie pamiętam już, gdzie przeczytałam o tym sposobie - czy to było na wizażu czy którymś blogu - ale bardzo autorce dziękuję :)
http://www.realsimple.com/beauty-fashion

Związujemy włosy w kucyk (lub kilka kucyków) tak żeby ująć jak najwięcej włosów - z moich włosów do ramion wychodzi akurat jeden pędzelek na czubku głowy, czasem drugi na przedzie.
Włosy w kucyku układają się jak u pani na zdjęciu, czyli w środku dłuższe a z zewnątrz krótsze, więc kocówki ze środka kucyka też są dobrze wystawione.

Wybrany olej/masło rozcieramy w dłoniach i "maziamy" nimi nasz kucyk, po wierzchu.

Gotowe! Produkt na końcówki nałożony, reszta włosów oszczędzona.

Wypróbowane przeze mnie kilkukrotnie, przed myciem, na noc. Aplikuję w ten sposób np olejek rycynowy, którego ogólnie moje włosy nie lubią ale zniszczone końcówki (słownie 2-3cm) owszem - lub masło shea zmieszane z olejem lnianym, które jak to masło shea, lubi się grubo nałożyć i trudno zmywać więc staram się używać go oszczędnie.
Myślę, że lżejszy olejek nałożony po myciu w ten sposób łatwiej dawkować niż nakładany tak o.

A jakie Wy znacie proste sztuczki ułatwiające życie?


Pozdrawiam

Czarownicująca vel Wiedźma

piątek, 14 września 2012

Czas zmian :)

Witajcie!
Wróciłam z wakacji ledwo wczoraj, jeszcze się nie ogarnęłam a z drugiej strony - jakbym była to już dawno z powrotem.
Dziękuję Wam za życzenia udanego wyjazdu - wszystko udało się nawet lepiej, niż mogłam sobie wyobrazić :)
Byłam ciekawa, czy odgadniecie plan wycieczki po tych dwóch marnych fotkach z neta - ale niespodzianka jeszcze przed Wami, bo mam ochotę na wpis z masą pięknych zdjęć :D

http://jmanandmillerbug.com/2012/02/ch-ch-ch-changes-how-do-you-deal.html


Zmiana nr 1 - wygląd bloga
Co pewnie udało Wam się zauważyć - zmieniło się tło bloga. Wiedźma nie lubi nudy, jest kobietą i zmienia się codziennie - zmienia się więc i blog!
Zmieniła się też nazwa - może nie ostatecznie - bo chciałabym ogarnąć chaos: blog jest Kocioł, podpisuję pod postami jako Wiedźma, nick mam Czarownicująca, w ogóle nazwa bloga inna niż adres - za dużo tego!
Kiedy ostatnio sprawdzałam, adres WiedzmiKociolek na bloggerze był dostępny, przeniosłam nań bloga na próbę ale przekierowanie nie działało, więc adres powrócił... Może któraś z Was potrafiłaby mi pomóc w tej kwestii? Piszcie w komentarzach czy na maila, będę bardzo wdzięczna za pomoc :)

Zmiana nr 2 - kto pyta nie błądzi
Jako że w kupie raźniej - te z Was, które mają dylematy i pytania pielęgnacyjne - zachęcam do zadawania pytań pod postami - wiele mądrych głów tu zagląda i łatwiej w wyniku burzy mózgów znaleźć rozwiązanie rożnego typu problemów. Sama, choćbym wszystkie poradniki wkuła na pamięć i choćbym zakwitła, nie mam doświadczeń we wszystkim, a to właśnie doświadczenie a nie teoria przynoszą rozwiązania :)
Może macie ochotę na utworzenie na blogu strefy dla Was, do dyskusji między Wami, gdzie będziecie się wymieniać między sobą spostrzeżeniami np o hodowli włosów o różnej porowatości?
  
Zmiana nr 3 - tak ogólnie :)
Chyba dojrzałam do zmian w życiu, tak ogólnie, w sobie. Nie mam pojęcia, dokąd one zmierzają - ale są!
Widać będzie te zmiany i tu :D

Zapraszam na normalne wpisy już wkrótce :D

Czarownicująca vel Wiedźma
 

środa, 5 września 2012

Wakacje! :D

Kiedy przeczytacie te słowa - ja pewnie właśnie będę wsiadać do samolotu :)

Jestem tak przejęta że aż sama sobie zazdroszczę :D
Czekają mnie piękne widoki i sam środek lata we wrześniu :D

http://balearsculturaltour.net
http://bi.wikipedia.org/wiki/Paris
Nie zdążyłam przygotować wielu wpisów na czas wyjazdu przez ciągłe awarie komputera i internetu, ale mam nadzieję, że nie zapomnicie o mnie tak szybko :)
Wreszcie będę miała czas przeczytać książkę :D
Wrócę z nową dawką energii i pomysłów, oby również z większą ilością wolnego czasu.

Pozdrawiam wakacyjnie :D

Wiedźma

wtorek, 4 września 2012

Późnosierpniowy haul

Przed wami jeden z obiecanych wpisów "obrazkowych" :)


Zielarniany haul
Zakupy w Zielarni Lawenda zawsze poprawiają mi humor :)


Szyszki chmielu - zioła, które kupiłam z dwóch powodów.
Po pierwsze: jakim cudem ja, zielarka-włosomaniaczka - jeszcze nie mam wszystkich ziół pozytywnie wpływających na włosy? Myślę o płukankach i maceracie.
Drugi powód bardziej przyziemny - zawsze przyda się coś na lepszy sen dla nerwuska :)

Cykoria - produkt mogący zastąpić kawę, wg mnie ma lepsze walory smakowe niż typowe kawy zbożowe. Pierwsze opakowanie kupiłam miesiąc temu - i widząc dno pośpieszyłam po następne. Bardzo dobrze zastępuje u mnie kawę, jeśli nie potrzebuję kofeinowej pobudki. Dobrze komponuje się z mlekiem owsianym.
Cena około 6zł/op. jest bardzo na miejscu :)

Szampon Anthyllis do włosów suchych i zniszczonych - miss września, czyli przedmiot testów w ramach współpracy z Zielarnią Lawenda. Szampon o pięknym, bardzo łagodnym składzie i świeżym zapachu. Jeszcze nie testowany.

Aukcje Agapeanimali
Przed państwem fanty z jednej z aukcji charytatywnej Agapeanimali. Będzie ich więcej, niestety chwilowo "nie ogarniam".

Sally Hansen - Hand Lift Serum - lekki olejek do pielęgnacji dłoni. Jak na olejek dość szybko się wchłania, przyjemnie nawilża skórę w codziennych sytuacjach; nie ukoi skóry po wielkim sprzątaniu.

Sally Hansen - Cuticule Quencher - lekki nawilżający kremik do skórek i paznokci. Użyłam go ledwie kilka razy i mogę zaopiniować, że jest przyjemny.

Ewa Schmitz - wybielający zmywacz do paznokci - zmywacz jak zmywacz :) Jeszcze nie testowałam na kolorowym lakierze.

Aukcje jeszcze trwają - jeszcze możemy pomóc!
I to w jaki łatwy i przyjemny sposób :)

Allegrowy Haul
Maska do włosów Scandic, Organic Banana Mask - maseczka o ładnym, prostym składzie i miłym owocowym zapachu. Jeszcze nie testowana.

3x Jantar

Jantar - Odżywka do włosów i skóry głowy - bardzo popularna na wizażu wcierka do skóry głowy przyspieszająca porost włosów i zmniejszająca wypadanie. Jedna z nielicznych nie zawiera alkoholu (ani denaturatu, ani IPA), ma bogactwo ekstraktów ziołowych i natoralne filtry przeciwsłoneczne.
Jako że szklana butla nie jest wygodna - przelewam Jantara do butelek z psikaczami, np do tej po wodzie utlenionej w sprayu, kupionej w aptece DOZ.
Składowo nie musi być dobrym rozwiązaniem dla alergika i wrażliwca, bo takie stado składników zawsze oznacza pewne ryzyko uczuleń. Jest też niefajny konserwant HMDM Hydantoin, który może zacząć podrażniać skórę słownie z dnia na dzień.
Ja mogę tej odżywki używać, o ile nie robię tego za często.

Znacie te produkty? Jakie macie o nich zdanie?

Pozdrawiam

Wiedźma